Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 304
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tufik w góre,czy jest na dogo ktos kto chodzi na Paluch? a moze jest teraz wolontariuszem? Chcialam sie dowiedziec gdzie teraz jest Tufik,bo czytalam na stronie Palucha ze budy juz polikwidowane,a Tufik był"od zawsze"przy budzie.

Posted

Stan na sobotę 20.05. : prawie wszystkie budy z łańcuchowego pola zlikwidowane, na tym miejscu są boksy. Zostało z pięc bud jeszcze, w tym Tuf. Ale może juz, może za jakiś czas, tamte też zniknął i Tuf trafi do boksu z innymi. Widzę Tufiastego regularnie, ale nie mam czasu na spacery z nim, biorę go tak "dodatkowo" raz na dwa miesiące :shake:

Posted

dzieki morisowa za odpowiedź,ja wciaz mam nadzieje,ze dla Tufika nastana jeszcze dobre czasy,z "moich" psiaków został tam własnie Tufik i Duszek,jesli chodzi o Ducholka to pewnie na wieki :( chociaż do ludzi to super psiak.

Posted

biedny Tuf, myslalam ze chociaz "warunki" mu sie poprawily i jest w jakims z tych nowych boksow, a on wciaz na lancuchu :( strasznie mi go żal.A duzo psow zostalo jeszcze na lancuchach?

Posted

Na dawnym łańcuchowym polu cztery - tam jest Tuf. Ale jeszcze kilka łańcuchów pomiędzy domkami. Teraz do nowych boksów przenieśli całą kwarantannę, bo ten budynek wyburzają.

Posted

[quote name='APSA']A ja czekam na relację ze spaceru :mad:.

Kochana Apso, relacja będzie jutro, bo choć jestem nocnym markiem :razz: to zaraz idę spać. A jak spędzałam wieczór to wiesz, he, he :cool3: Bardzo zdrowa to rzecz, choć raz w ciągu dnia :razz: Nie wiem, czemu nie piszę tych bzdur na pw ... pewnie postradałam już zmysły :diabloti:

Posted

No więc już dobrze, Apso, było to tak:
wczoraj znów przechodziłam koło Tufiastego, wcale nie miałam z nim iść, planowałam co innego ;) . Ale nie wytrzymałam jego spojrzenia. Siedział grzeczniutko i patrzył z nadzieją i wyrzutem jednocześnie. Odpiełam go z łańcucha, przelecieliśmy pędem przez schronisko no i puściłam go na 10 metrowej smyczy. Dzięki częstej zmianie kierunków przeze mnie Tufiasty mógł biec co chwila 20 metrów przed siebie w swoim tępie :cool3: Jak się trochę przebiegł, to nawet na tyle często i długo coś wąchał, że mogliśmy iść i nie byłam ciągnięta. Czyli wystarczy długa smycz, zapewnić mu ruch, no i kochany psiak się z niego robi :loveu: Nie byliśmy długo, zwykłe pół godzinki, a Tuf był taki szczęśliwy. Nawet mi się głaskać dał, choc musiał w tym czasie stać w miejscu :evil_lol: No ale końcówka spaceru była najlepsza. Woda!!! To była prawdziwa psia/tufiasta radość!!! taaaka olbrzymia kałuża, można było wbiec i bez kładzenia od razu woda brzuszek omywa! cztery nawroty zrobił, za każdym razem sumiennie się otrzepywał po każdej kąpieli. Trzy razy udało mi się odskoczyć, reszta niech pozostanie milczeniem ;) To było urocze - Tuf wbiegał z rozpędem, zatrzymywał się, kładł, wstawał, brodził chwilkę i spokojnie wychodził cały uśmiechnięty. A jak uroczo wyglądał po tych kąpielach :diabloti: te mokre kłaki, bo cały obłaził, tak dawno nie czesany, brzuszek w czarnym szlamie, no po prostu rozkosz. Więc się jeszcze wytarzał, na szczęscie w trawie. I jak takiego nie lubić?











Po tej kąpieli uznałam, że jednak koniecznie trzeba go wyczesać. Bo juz wystarczająco fatalnie wyglądały wiszące z niego kłaki, a teraz jakby to jeszcze tak na nim wszystko sobie wyschło, to mogłoby się stać uroczym kołtunkiem nie do rozczesania. No i tu zaczął się drobny problem. Tufiastemu się trochę zdziczało. Za długo wisiał na tym łańcuchu bez spacerów, bez kontaktu z człowiekiem. Uznał, że zadka się nie czesze, na tyle to do mnie zaufania nie ma. I dostałam zębami po łapie. Tak ostrzegawczo, lecz stanowczo. Ale byłam mocno juz nastawiona na to czesanko, więc kagańczyk i do dzieła :diabloti: Chyba go zaskoczyłam, bo juz pokornie znosił moje szczotkowe manewry przez kilka minut aż zaczął porządnie wyglądać:



Tylko skończyłam 15 sekund za późno, bo juz miał mnie na tyle dośc, że trzepnął mnie kagańcem po rękach. Ale ja nie mówie, że to zły chłopak, żeby ktoś tak tego nie zrozumiał! Nie musi mieć do mnie zaufania. Charakterny psiulek. Potrzeba mu regularnych spacerów, kontaktu, dotyku, by miał czas się oswoić.
Dom bez dzieci pilnie potrzebny!!! a póki co postaram się choc raz na dwa tygodnie z nim wyjść. Szkoda, żeby zdziczał do reszty.
Tarzanko po czesaniu:





I portret na koniec, proszę spojrzeć, to dopiero cudo:

Posted

Dzięki morisowa za ten opis i zdjecia,dwa ostatnie sa super.Wogole miło widzieć Tufa szczęśliwego choc przez chwile.Usmialam sie czytajac o kąpielach wodnych, przypomnialam sobie jak zawsze wskakiwal do wody nagle,raz mnie malo nie wciagnal ;) To naprawde fajny i ladny pies.Wyslalam dzis na żolłe strony,jutro do Mojego Psa i jesli sie uda to do ŻW.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...