Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przedwczoraj w nocy wracaliśmy z TZtem z imprezy... Znaleźliśmy na ulicy pieska...
Znałam tego psiaka - podobny do corgi pembroke, z krótką mordką, dość długo błąkał się po moim mieście. W końcu szczęście się do niego uśmiechnęło - został przygarnięty przez starszego faceta, chyba samotnego, widywałam ich czasem na spacerach. Pan lubił pociągnąć z butelki, ale pieska traktował bardzo dobrze, nigdy nie widziałam by wypuszczał go samopas, czy był dla niego okrutny. Chyba uważał go za przyjaciela.
Znaleźliśmy pieska przy głównej trasie. Musiał zginąć bardzo niedawno, był ciepły, krew jeszcze nie zakrzepła... Prawdopodobnie miał złamany kark, bo główka zwisała bezwładnie...
Zawinęliśmy go, w co tam mieliśmy pod ręką i zanieśliśmy na moje osiedle. Wykopaliśmy mu grobek pod płotem koło boiska, szpachelką i łopatką od kociej kuwety - nic innego nie miałam w mieszkaniu.
Powiadomiłabym pana, co się stało z pieskiem, może po prostu uciekł, bo nie wierzę by go wyrzucił... Jednak nie pamiętam pana z twarzy, zawsze poznawałam go po piesku. A teraz pieska już nie będzie...
Nakapało trochę, mi łez, i piekowi krwi z pyszczka - ale już nie cierpi, wierzę, że chociaż ten okres przed jego śmiercią był dobry, że jego życie mimo bolesnego końca było lepsze niż wielu psiaków, które domu nigdy nie doczekały.
Dla pieska:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...