ElzaMilicz Posted June 3, 2008 Posted June 3, 2008 Dobry wieczór. Witamy na forum :) No to nam rozjaśnia sprawę. Poszukamy mu domu, mam nadzieję skutecznie. Potrzebne są lepsze zdjęcia, najlepiej całego psa w towarzystwie człowieka. Psy, które wyadoptowuję przy pomocy moich ogłoszeń zostają na moim terenie i mam kontakt z właścicielami. ( czytaj: szkolę ich permanentnie :) ) Quote
sitarowa Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Mam kilka wklejonych zdjęć na forum Szansy na pomoc, ale nie wiem jak je tutaj wkleić. Nie ma tam natomiast zdjęcia z człowiekiem. W tej chwili padł mi komputer, korzystam z uprzejmosci syna. Komp jest w naprawie jak tylko zostanie uruchomiony dosle zdjecia z człowiekiem, czyli soba w roli głównej hihi.Na zdjeciach szansowych z elementów ludzkich jest tam tylko wizerunek stopy mojego małżonka , ale to chyba za mało. Nad Niuciem trzeba popracować naprawdę zdziczał na wsi , zapomnial jak się chodzi na smyczy. Quote
ElzaMilicz Posted June 7, 2008 Posted June 7, 2008 ElzaMilicz napisał(a): Potrzebne są lepsze zdjęcia, najlepiej całego psa w towarzystwie człowieka. ................................ Quote
sitarowa Posted June 7, 2008 Posted June 7, 2008 czyli,ze te zdjęcia nie są odpowiednie, dobrze zrozumiałam. Brakuje zdjęć z człowiekie=m dlaczego takie sa konieczne? Quote
ElzaMilicz Posted June 7, 2008 Posted June 7, 2008 Te zdjęcia już są, gdzieś na początku. Słabo nadają się do ogłoszeń. :shake: Quote
sitarowa Posted June 8, 2008 Posted June 8, 2008 To jakie właściwie mają byc zdjęcia, prosiłabym o iecej konkretów. Psa muszę zabrać od tych państwa, u których przebywa obecnie dlatego zrobię wszystko,żeby mu pomóc.Jestem zainteresowana wszelkimi ogłoszeniami , zamieszczaniem o nim informacji w jakiejkolwiek formie. Quote
Bonsai Posted June 9, 2008 Author Posted June 9, 2008 Aniu, kiedy Neo jest umówiony na kastrację? Na ten czas będzie u Ciebie, tak? Wtedy chętnie wpadnę do Was i porobię psiakowi zdjęcia do ogłoszeń. Co Ty na to? Quote
sitarowa Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 Olu Neo będzie kastrowany nie w tę, ale w nastepna srodę, to wypada 11.06. Nie wiem jeszcze czy wezme go do domu, tak mialo być, ale tamta pani zadeklarowała opiekę nad nim.Chociaz oni póxniej wyjeżdżaja na wakacje, obawiam się, ze nie miałby kto zawieźć Niucia na zdjęcie szwów. Nie wiem tylko czy przekonam małżonka, nie bardzo chce się zgodzić na pobyt Nea w naszym domu.Bardzo cię proszę porozmawiaj z Panem darkiem na temat zdiagnozowania Neonka, on tam juz zupełnie zdziczał. Trzeba znaleźć mu dom jak najszybciej, on zwiewa od tych państwa. Bardzo się boję, ze któregoś dnia wpadnie pod samochód, oni mieszkaja przy bardzo ruchliwej ulicy, po której pies wędruje raz po raz.Gdybys mogła zrobić mu zdjęcia byłoby naprawdę super.Zadzwonie do ciebie Quote
ElzaMilicz Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 [quote name='sitarowa']To jakie właściwie mają byc zdjęcia, prosiłabym o iecej konkretów. Właśnie takie : Postać ludzka nie musi być widoczna w całości, można uciąć górę. Quote
toyota Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 [quote name='ElzaMilicz']Właśnie takie : Postać ludzka nie musi być widoczna w całości, można uciąć górę. Wykastrować ? :lol: Quote
xxxx52 Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 nie jestem szkoleniowcem ,ale opis wlascicielki jest za skapy.Opiekunka pisze ,ze pies sie boi ,ale czego ? ze gryzie ,dlaczego i przy jakich sytuacjach? Moze wiecej informacji wyjasni powod trudnosci wychowawczych. Quote
Bonsai Posted June 9, 2008 Author Posted June 9, 2008 To, co napisała Ania na forum goldenów: Spróbuję wszystko opisać w miarę dokładnie.Pierwszy raz psiak ugryzł mnie w samochodzie miał wtedy około siedmiu tygodni karmiłam go i chciałam mu odebrać chleb, zeby mu dać mniejsze kawałki . Najpierw pogryzł mnie później teściową.Kolejna sytuacja zdarzyła się znowu przy misce maluszka zaczepił mój mąż straszliwie zaczął warczeć. Kupiłam maluchowi kość taką do gryzienia leżał na swoim posłaniu chciałam go przesunąć miał około trzech miesięcy warczał i kłapał zębami tak strasznie ,że mąż się wystraszył. Kiedy zdarzyło się, ze zwinąła coś do jedzenia chował się z tym pod łóźko i warczał tak okropnie, że chodziła cała kanapa. Syna ugryzł pierwszy raz, kiedy przegryzł stojący na podłodze karton z mlekiem i wylizywał zawartość, syn przechodził obok i został mocno złapany zębami, aż do krwi. Nie pozwalał sobie odbierać złapanych na dworze ogryzków, kiedy miał cztery miesiące kazałam mu zostawić jakieś świństwo, które chapnął owszem zostawił, ale później zawisł zębami na mojej ręce.Wystraszyłam się i powiedziałm, ze oddam go do schroniska.Wezwałam układacza psów do diagnozy. Stwierdził, że pies jest lękliwy a nie agresywny.Kazał zmienić karmę na suchą, nie kupować żadnych kości w zoologicznym i dać psu solidna nauczkę, kiedy będzie warczał. Przyjechał do domu mój mąz, psiak zwinął ze śmietnika kawałek pizzy i zwiał pod kanapę, mąz po raz pierwszy go wyciągnął i wyszarpał za skórę zgodnie z zaleceniami tresera, ta sytuacja powtórzyła się raz jeszcze. Zmieniliśmy mu miejsce karmienia, miski miał na otwartym terenie.Pies na spacerach był szarpany ponieważ przeraźliwie ciągnął, a za przewinienia wywracany na smyczy. Zalecenie układacza, nie jest to pan szkolacy metodami pozytywnymi. Coraz częściej powarkiwał na syna np wtedy gdy Maciej kazał mu wyjść ze swojego pokoju, albo zejść z łóżka. Bałam się o dziecko, zostawali sami w domu. Powoli pies spuszczał z tonu.Przeprowadziliśmy się Neo gdy coś zwinął z kosza chował sie w kacie i warczał, trzeba było go wołac i podstępem odbierać ukradziona rzecz. Na spacerach wskakiwał na inne psy, gdy się broniły zabieral sie do gryzienia, dwukrotnie potraktował tak równiez suki.Kolejny raz ugryzł Macka w takiej sytuacji leżał pod stołem kuchennym, a dziecko jadło obiad i machało nogą złapał zębami dość mocno, to samo zrobił po dwóch dniach później okazało się, ze dostał uczulenia miał paskudnie podrazniona skórę może zrobił to z bólu nie wiem, wtedy nie było niczego widać nie sprawiał wrażenia chorego. Generalnie jest to pies uparty, ciągnął mnie na smyczy tak straszliwie, ze naciągał ręce w stawach, nie wracał na wołanie mimo licznych nagród, które ze soba taszczyłam. Nawet największy smakołyk na niego nie działał na zewnatrz, zaczął znikac raz po raz spuszcony ze smyczy. Dwukrotnie uciekł mnie i raz mężowi, myśleliśmy, ze zginął wrócił do domu wieczorem. Wyrywał się ze smyczą do psów, jest bardzo silny nawet mąz silny dość mężczyzna nie dawał sobie z nim rady. Chodziłam z nim na spacery na pola , unikająć psów i bodźców, które utrudniały mu powrót na smycz. Pojawił się kolejny układacz dwie wizyty chorowałam wtedy jeździł z nim mąż , starałam sie wprowadzić w zycie jesgo zalecenia było to trudne, chcociaz ten człowiek twierdził, ze Neo jest inteligentny i pojętny. Słowo inteligentny nie jest tu na miejscu, czasami sterczelismy przed domem długo, żeby Niuciu usiadł przed drzwiami. Z perspektywy widzę, ze trzeba było szkolenia pozytywnego i olbrzymiej konsekwencji. Nie miałam siły na dalszą resocjalizację Nea, przyszła ciąża bałam się, że raczkujące po domu dziecko będzie w duzym niebezpieczeństwie. Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu nie zdołałabym cały czas czuwać nad maluchem, mogłoby dojść do nieszczęscia.Nie miałam siły i mozliwości, zeby dłużej sie nim opiekować.Z mojej opowieści wynika, ze Niuciu był rozpieszczonym bachorem bez właściwie wyznaczonych granic, skrzywdzonym przez hodowcę, a potem przeze mnie i moja rodzinę.Za głupote i i ignorancję przyszło mi zapłacić wysoka cenę, cenę rozstania z psem i lęku o jego przyszłość. Wiedziałm jakie mogą być skutki kupna psa na giełdzie, ale ceny psów hodowlanych sa bardzo wysokie, słusznie zresztą, ta giełdowa była dla mnie i tak z trudem, ale osiągalna.Rozmawiałam wczoraj z panią, u której jest Niutek zgadza się na kastrację, ma rozmawiać z dziećmi, żeby przyjęły na siebie wiekszą odpowiedzialność za Nea, ale w tym domu jest kolejny przygarnięty psiak. Tłumaczyłam jej wczoraj, że to olbrzymia nieodpowiedzialność, choć inne słowo cisnęło mi się na usta, ale cóż...Byż może zgodzą się na szkolenie, ale to kolejny dom tak naprawdę nie dla niego. Quote
toyota Posted June 9, 2008 Posted June 9, 2008 ElzaMilicz napisał(a):"No, pięknie..."- skomentował Robert. Nie wiem dokładnie, Asiu, ale to chyba znaczy, że się deczko naraziłaś. :eviltong: O kurcze , nie sądziłam , że "postać ludzka " obecna na zdjęciu to przeczyta :p Nie będę się już więcej nabijać , naprawdę bardzo fajnie to napisałaś- tak oficjalnie i tak hm ...mądrze ;). Quote
sitarowa Posted June 13, 2008 Posted June 13, 2008 Nie mam kompa , ani internetu korzystam z uprzejmości rodziny Olu może wybierzemy się do Nea i zrobimy mu zdjecie masz mój numer wyslij mi smasa, albo strzałke, zeby pogadac.Neo reaguje agresywnie, kiedy broni jedzenia, albo jakieś szczególnie atrakcyjnej zdobyczy. Bardzo szczegółowo wszystko opisałam na forum szansa na pomoc goldenom, są tam komentarze behawiorystów, zapraszam.Zrobię wszystko, zeby znaleźć właściwe zdjecie, albo je zrobić. Najważniejszy jest dom dla Nea i odpowiedzialni ludzie,Bonsai odezwij sie koniecznie musze sie skontaktować z Darkiem Quote
Bonsai Posted June 13, 2008 Author Posted June 13, 2008 Chętnie pojadę z Tobą do Nea, jednak mam problem z kontaktowaniem się z Tobą. Jutro jadę do p.Darka. Cały czas myślę o Neo... Quote
ElzaMilicz Posted June 14, 2008 Posted June 14, 2008 To ile on ma czasu ? Myślałam o nim dużo. Zmieńcie mu imię na podobnie brzmiące, ale nie oznaczające nowego, bo biedak nigdzie nie zagrzeje miejsca. :shake: Po ogłoszeniu nie było ani jednego telefonu. Quote
Bonsai Posted June 17, 2008 Author Posted June 17, 2008 Ciężka sprawa z naszym Neo. Jutro będzie kastrowany, a jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, wkrótce odwiedzi go szkoleniowiec. Gdzie by tu go ogłosić - aby znalazł się tymczas...? Quote
Bonsai Posted June 24, 2008 Author Posted June 24, 2008 W piątek jedziemy zobaczyć pieska ze szkoleniowcem. ;) Quote
Bonsai Posted June 27, 2008 Author Posted June 27, 2008 I oto najnowsze wieści (przyklejam moją wypowiedź z forum Szansy na Pomoc Goldenom) Cześć, byliśmy dziś z panem Darkiem z wizyta u Neonka. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się agresora, który rzuci się na nas z kłami, gotowy zabić na miejscu. A tymczasem... przywitał nas sympatycznie machając ochonkiem i zalizując nas niemal na śmierć piękny golden. Porozmawialiśmy z właścicielami, pooglądaliśmy psiaka (zdjęcia wstawię za chwilkę). Teraz napiszę jak ja to wszystko widzę, wieczorem pan Darek obiecał przesłać swoją diagnozę nt. psiaka. Problemy Neo zostały chyba zbyt wyolbrzymione. Zwierzak w żadnym wypadku nie nadaje się do uśpienia. Ma problemy z agresją dot. pilnowania zasobów, na żarcie był wręcz zahipnotyzowany, jak je widział w ręce nie drgnął ani kawałkiem ciała, mięśnie napięte. To nie jest dobrze, świadczy o tym, że jest na tym punkcie mocno nakręcony. Jednak da się z nim pracować, nie odgryza rąk gdy podaje mu się smaka, wręcz bardzo delikatnie bierze żarło. No, raz zdarzyło mu się zrobić to gwałtownie, ale zdarzyć może się każdemu. W każdym razie je z ręki, a nie z ręką. W związku z tym problemem trzeba pracować, pracować, pracować - oczywiście tylko pozytywnie. Pies być może całkiem wyleczy się z problemu, być może w 95%, ale przy właścicielach, którzy będą wiedzieć jak postępować, nie powinno być konfliktu na tym punkcie. Kolejny problem jaki sprawia, to ucieczki. Ale co mu się dziwić - dwie bramy całkiem otwarte, dziury w płocie, a on cały dzień na podwórku. A tuż obok domu dość ruchliwa ulica. Nastraszyliśmy też trochę, że kiedyś może się zdarzyć tragedia, gdy obok bramy będzie przechodziło np. dziecko z drożdżówką - istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że psiak się pogryzie dziecko, a potem wiadomo - niemiłe konsekwencje. Powiedzieliśmy to szczególnie po to, by pilnowali, aby pies nie wychodził poza ogrodzenie. To jest niebezpieczne i dla niego, i dla innych - właściciele zdają sobie z tego sprawę, ale tak naprawdę nic nie robią i nie można się spodziewać, że coś zrobią. Może pies będzie miał kojec. Trzeci problem: agresja wobec innych psów. Trudno określić, ale raczej również bardzo wyolbrzymione. Za Neonkiem chodził cały czas szczeniak (tzn. do czasu, gdy poprosiliśmy, aby go gdzieś zamknęli, bo pan Darek chciał z Neonkiem popracować na żarło) i żadnych napięć nie było. Szczeniak, jak to szczeniak, jest natrętny i czasami dorosły pies może warknąć, ale Neonek był niezwykle cierpliwy. CS'ował również pięknie. Podobno pogryzł się z psem, który jest na łańcuchu - trzy razy, za każdym razem, gdy tamten zerwał się z łańcucha. Oczywiście pierwsza nasza myśl - pewnie owczarkowaty psiak zaczął, w końcu urwany z łańcucha mógł być nieprzewidywalny. Właściciele twierdzili, że to z pewnością zaczął Neo. "Gryźli się jakieś 5 minut, wszędzie było mnóstwo krwi, rozdzielił ich mąż, złapał Neona za obrożę, a drugiemu psu kazał iśc do budy i było wszystko w porządku". Po pierwsze - jesli gryźliby się przez 5 minut tak straszliwie jak wyniakło to z wypowiedzi, to zakończyłoby się to śmiercią jednego z nich. Po drugie - może gdyby nikt w to nie ingerował, wszystko skończyłoby się bez większej awantury. Po trzecie - właściwie nie wiadomo kto rozpoczął bójkę. Problem również jest do rozwiązania, ale praca, praca, praca. Kolejne, czyli agresja do dzieci. Trudno określić, bo żadnego dziecka nie było przy nas. Z opowieści właścicieli wynikało, że czasami na wnuka warczał, czasami był naprawdę grzeczny i biegał z piłką. Po pierwsze - jeśli warczał, to dobrze, bo ostrzega - jak każdy normalny pies. Po drugie - potrafi się zachowywać normalnie, tylko trzeba wiedzieć jak się z nim zachowywać. To tyle, na ile można określić, gdy nie widzieliśmy jak Neo reaguje na dzieci. Wiadomo, że nie można zostawić dziecka sam na sam z żadnym psem. Generalnie sprawa jest raczej wyolbrzymiona, z psem da się pracować i na pewno byłby na to bardzo chętny, tylko nikt nie ma na to czasu. Najwiekszy problem może być z pilnowaniem zasobów, najgorzej nakręcony jest na żarło, ale piłeczki też pilnował. Jednak wszystko da się wypracować! Niestety problem jest taki, że właściciele mogą zapewnić mu jedzenie, zamknąć go w kojcu, wypuszczać co jakiś czas. Tragedia tam mu się nie stanie, bardzo dobrze czuje się na ogródku i tam w ogóle, ale cudów nie można oczekiwać. Psiak jest naprawdę bardzo fajny, byliśmy z panem Darkiem szczerze nim zachwyceni. Ci ludzie są chętni go oddać, bo "czują, że psiak zasługuje na coś więcej". To normalni ludzie, krzywdy mu nie zrobią, ale luksusów on tam mieć po prostu nie będzie. Teraz pytanie jest takie: czy zostawiamy go tam, przypominając właścicielom, aby lepiej go pilnowali czy szukamy mu tymczasu/domu stałego, gdzie będzie ktoś z nim pracował i wychowywał na super psiaka. Bo się da i to nie tak trudno jak na początku się wydawało. Psiak jest naprawdę fenomenalny i dobrze byłoby dać mu szansę - a on na to zasługuje. Jest naprawdę super, tylko ma kilka problemów ze sobą. Jak odchodziliśmy odprowadził nas z radosną miną, a potem "już idziecie? A kto się ze mną pobawi?". Pięknie bawi się piłeczką (no, może wyłączając fakt, że potem jej pilnuje - ale wystarczy rzucić drugą piłeczkę) i może być naprawdę świetnym kompanem gdyby ktoś tylko miał chęci i czas na pracę z nim. Aha, rana po kastracji. Bardzo mi się nie podobała, bo raz, że była ogromna : ok. 10-15 cm (okropne, mój Piegus po kastracji miał ranę ok. 2cm i tylko 2 szwy! A jest tylko trochę mniejszy od Neona), dwa , że była zaczerwieniona i ją cały czas lizał. Opieki weterynaryjnej nie ma żadnej i nie ma kto zdjąć szwów (my się tego nie podjęliśmy). Nie była spuchnięta, ale nie podobała mi się. Poza tym miał na uchu coś niebieskiego - zapytałam czy to jakieś lekarstwo. Nie, jak kiedyś poszedł na spacer , wrócił potem cały niebieski. Pewnie ktoś go atramentem polał. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.