Jump to content
Dogomania

Dwie amerykanki Gabcia i Inarcia + moja wesoła twórczość przyrodnicza :))


Recommended Posts

Posted

[quote name='ewelinabuck']akitki amerykanskie bardzo mi sie podobaja ..tez kocham pierwotne rasy dlatego mam malamuta i planuje jeszcze jednego:diabloti:

zapraszam do nas

Już odwiedziłam, na razie czytam sobie od początku i jeszcze dużo :crazyeye: mi zostało do nadrobienia :lol:

[quote name='Asiaczek']No, dobra! O Gabi wiemy prawie (!) wszystko. Teraz pora na Inari... czekamy sobie ...
Pzdr.

A co chcesz jeszcze wiedzieć? :cool3:

Pzdr

Posted

No to lecim z Inari.

Od czego by tu zacząć, może... jak ktoś ma już jedną akitkę to po jakimś czasie koniecznie :p musi mieć drugą (a potem kolejną i jeszcze jedną itd. :evil_lol: ) to taka nieuleczalna choroba główki :stupid:;):roflt:. I mnie też dopadł ten wirus / bakteria :cool3: albo coś tam kto woli :p
Decyzja zapadła, miot był wybrany jeszcze zanim się urodził. Tym razem miał to być pies wystawowy a później może hodowlany (nici z tych planów:niewiem: wyszły - no cóż tak to bywa). Miał być pies, a jest suczka (wogóle jakoś to moje kupowanie drugiej akitki dziwnie wyglądało :hmmmm: - ale to szczegół). Imię hodowca pozwolił nam wybrać samemu - padło na Inari (japońskie bóstwo urodzaju, dobrobytu i płodności, o ogromnej mocy karania zła i nagradzania dobra). Jako 10-cio tygodniowy słodki puppiś Inarcia zamieszkała razem z Gabcią. Od hodowcy wiedzieliśmy, że trafił nam się największy dominant z miotu i wogóle diablę wcielone :diabloti:. Te historyjki były przesadzone - numery co prawda odstawiała i chciała rządzić wszystkimi, ale trafiła na twardych przeciwników (zahartowanych w bojach :cool3: z takimi piorunami) no i musiała skapitulować. Z czym innym za to były problemy - Inari nie była nauczona czystości (ale dosyć szybko bo w jakiś miesiąc - załapała że dom to nie toaleta :evil_lol:) oraz okazało się, że to totalny tchórz :nerwy: nieprzystosowany do życia w mieście. Wychowanie kojcowe dało o sobie znać :shake:. Najbardziej przerażał ją :smhair2: ruch uliczny. Przeżyliśmy męki aby w niej ten lęk zdusić - ostatecznie ciężką pracą wyprowadziłam ją na "ludzi" :multi: (trochę to jednak :roll: trwało). Duża zasługa w tym Gabiśki, która służyła za przykład poprawnego zachowania. Do sukcesu przyczyniły się też wyjazdy na wystawy - Inari musiała nauczyć się podróżować pociągami i autobusami - i co ciekawe wszelkiego rodzaju środki lokomocji bardzo polubiła.
I takim to sposobem mam teraz drugiego potfffora - straszną przylepę, a jedocześnie obrażalskiego uparciucha i niewyobrażalnego - energicznego i silnego wariata :evilbat: bardzo ciekawego świata (jak przypominam sobie nasze początki wspólnego życia to aż się temu sama dziwię :roll: ).









Posted

Wbrew czarnowidztwu niektórych mądrali :roll:, Gabi nie zagryzła i nie zeżarła małej Inarci. Czasem wyglądało jakby to mała Inarcia chciała pożreć dużą Gabcię :evil_lol:





Te ich przepychanki groźnie wyglądały i były bardzo hałaśliwe, ale to były tylko pozory - niegroźna demonstracja siły. Żadna z nich nawet nie straciła kłaczka futra. Inari to była taka mała zadziora, pierwsza zaczynała rozróbę i mimo że Gabi ją czasem pogoniła "werbalnie" (wydawała głośny, gardłowy warko-szczek i tupała przednią łapą w podłogę) to i tak to nie robiło na niej wrażenia.
Początkowo Gabi była obrażona na nas, że jej jakieś takie coś małego i upierdliwego przytaszczyliśmy do domu...

[SIZE=2]

ale ostatecznie zaakceptowała to to coś :evil_lol:

Posted

Doszło nawet do tego, że gdy obie się nie widzą przez dłuższy czas (np: jak Inari jeździła na wystawy) to po powrocie zamiast witać się z nami to najpierw muszą przywitać się ze sobą - SKANDAL :p:mad::evil_lol:









No i chyba by było na tyle tej "zamierzchłej historii" ;)

DOBRANOC :lol:

[SIZE=2]

Pzdr

Posted

bety napisał(a):

A co chcesz jeszcze wiedzieć? :cool3:

Pzdr

Ma razie mi starczy. A napisałam tak, bo nigdy nie wie sie wszystkiego o naszych psich przyjaciołach, prawda?

Dzięki za historię Inari. Teraz to sobie łatwiej poukładam w głowie.
Pzdr.

Posted

Asiaczek napisał(a):
Ma razie mi starczy. A napisałam tak, bo nigdy nie wie sie wszystkiego o naszych psich przyjaciołach, prawda?

Dzięki za historię Inari. Teraz to sobie łatwiej poukładam w głowie.
Pzdr.


Prawda, wszystkiego się nie wie.

Historia Inari jest mocno skrócona, bo jak bym chciała napisać wszystko to wyszłoby tak dłuuuuuuuugie i pokręcone opowiadanie, że nikt by przez nie nie przebrnął :evil_lol:

Izabela124. napisał(a):
Witanko:loveu:
Ja tu pierwszy raz, ale będę zaglądała, ale super masz suczki i jaka fajna papużka, miałam taka samą
Pozdrawiam i zapraszam do naszej galerii


Witam kolejnego gościa. Dzięki za miłe słowa pod adresem moich paskudek :p
Serdecznie zapraszamy do zaglądania.
Z zaproszenia chętnie skorzystam i w wolnej chwili wpadnę do Ciebie.
Pzdr

Posted

Śnieżynka napisał(a):
Nie wiedziałam że szyszki jak są młode wyglądają jak kwiatki :)
Bety piękne masz Sunieczki :) ta długo włosa ahhhh.. czemu oni eliminują takie psiaki...


Taki jest wzorzec i pewnie szybko go nie zmienią :shake: (choć podobno były próby zalegalizowania długowłosych amerykańców - ale jakoś nic z tego nie wyszło). Szkoda, że są dyskryminowane - ale nic na to się nie poradzi póki co. :shake::shake::shake:
Pzdr

Posted

Asiaczek napisał(a):
A masz jeszcze jakies fotki tej roslinki?
Pzdr.


Coś tam jeszcze mam (bo ja ostatnio to szaleję po działce z aparatem i takie tam pierdułki focę, żeby aparacik rozgryźć) - mam obrobić i wlepić?

Śnieżynka napisał(a):
Bety, Asiaczek obie przepiękne fotki wstawiacie i robicie


DZIĘKI :oops::modla::lol:

Pzdr

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...