Katowice Posted February 28, 2008 Posted February 28, 2008 Bulek to 2 letni piekny samiec,jest klasycznym przedstawicielem rasy również pod względem wzrostu i ubarwienia (czarno- białe)Brdzo zle znosi schron , bardzo radosny , sympatyczny i towarzyski piesek,nie pozwala psom z boksu wchodzic sobie na glowe ,To psisko marnuje sie w schronie (postaram sie o zdjecia) chronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Sosnowcu 41-200 Sosnowiec, ul. Baczyńskiego 11a tel.: (+32) 293 75 56 bardzo prosze kogos o umieszczenia ogloszenia na forum bullkow !! JESLI NIE DS,TO MOZE CHOC DT PSIAK SIE ZNISZCZY Quote
Tengusia Posted February 28, 2008 Posted February 28, 2008 ............. zdjecia znikly nie wiem dlaczego :( ........... Quote
doddy Posted March 4, 2008 Posted March 4, 2008 Lucky został wyciągnięty przez BWP (bullterriery w potrzebie) i przebywa w DT u Zmiji. Quote
doddy Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 Lucky 2 dni temu został uśpiony z powodu agresji. Quote
lolka Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 :crazyeye: uśpiony?!?......przecież w pierwszym poście napisano: bardzo radosny, sympatyczny i towarzyski.....?!?!?!?!?...a tu uśpiony z powodu agresji...... z tego co widzę szybka to była decyzja...kilka dni i rachu ciachu:crazyeye: Quote
doddy Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Lolka, jego temat jest na forum bullterrierów: www.forum.bullterrier.pl Tam przeczytasz jaka była historia Luckyego. Pies jest znany od lat na forum. Czy decyzja była szybka, czy słuszna - nie mi to komentować. Najlepiej przeczytać jego temat i "sądzić własną miarą". Quote
lolka Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 dzieki za link...przeczytałam.......hmm nie napiszę co myślę na ten temat bo jeszcze zostanę zlinczowana jedyne co powiem to to ze miałam kiedyś podobny przypadek...wielka silna suczka z nieziemską agresją.....jedzenie miała rzucane z daleka a miskę z woda podsuwano jej metalowym prętem.....jeśli ktokolwiek pojawił sie w obrębie kilku metrów to piana z pyska i wściekle oczy pełne nienawiści.....niby przypadek beznadziejny ...a jednak!!! miesiąc zajęło mi oswajanie Diany...za każdym razem jak do niej podchodziłam umierałam ze strachu ...wiedziałam że jak sie urwie z łańcucha to po mnie jednak udało się, po miesiącu nastąpił przełom a już po prawie roku siedziałam z nią w nowo wybudowanej budzie i liczyłam jej nowo narodzone szczeniaki...agresji do innych psów nigdy sie nie pozbyła jednak przestała atakować ludzi i potrafiła normalnie wśród ludzi funkcjonować jednak nie ukrywam ........było to wielkie wyzwanie i włożyłam w to mnóstwo pracy i energii no cóż jedyne co mogę dodać....to szkoda psiaka...nie dostał szansy Quote
Canaveral-staff Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 bardzo smutna historia :shake::shake:ale pewnie podjęliście słuszną decyzję Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.