Rybc!a Posted May 12, 2008 Author Posted May 12, 2008 Ostatnio jej nie widziałam!! Może ktoś ją zaadoptował? A może po prostu była w budzie? Quote
Charly Posted May 15, 2008 Posted May 15, 2008 Bora zostala zaadoptowana z tego co ja widzialam. W dzien adopcji suni, ktora GoniaP wzieła do Poznania. Przyszla po nia cala rodzina. Mama, tata, dorosla corka i babcia. Juz chcieli ja wyciagac i potem pracownik zapytal sie czy maja jakiegos psa. Okazalo sie ze maja. A ze Bora nie jest (podobno) zbyt zgodna zastanawiali sie. pracownik w srodku z psami. A rodzinka na zewnatrz. Jak wychodzilam jeszcze nie byli pewni. Stali tam i rozmawiali i glaskali sunie. Ale najwidoczniej ja wzieli. Fajna rodzinka. Najbardziej podobala mi sie babcia, ktora stwierdzila, ze pies nie powinnien byc sam. "Bo co jak panstwo ida na zakupy albo co. To co ten inny smutny ma zrobic?":loveu: Panstwo chceli Bore, bo mieli taka sama sunie, ktora umarla w koncu. Nie ma sie co martwic. Cieszmy sie, bo Bora jest w fajnym domku:multi: Quote
bumerang Posted May 15, 2008 Posted May 15, 2008 Jezeli to prawda :multi: cały czas o niej mysle, Oby była szczesliwa:loveu: Quote
Rybc!a Posted May 15, 2008 Author Posted May 15, 2008 bumerang napisał(a):Jezeli to prawda :multi: cały czas o niej mysle, Oby była szczesliwa:loveu: Dzięki za wiadomość, Charly. A Bora wcale do zaczepliwych nie należała, chociaż rzeczywiście, była z tych dominujących. Widziałam jednak, jak np. Frytka się z nią bawiła.. :) Zmieniam tytuł wątku! Quote
Rybc!a Posted May 23, 2008 Author Posted May 23, 2008 Szkoda tylko, Charly, że nie wzięłaś od nich jakiś namiarów.. Quote
Charly Posted May 23, 2008 Posted May 23, 2008 no jak to Rybcia. przeciez nie podejde do obych ludzi na terenie schroniska i bede ich pytac o ich nazwiska i adres:). to mnie od razu wyleja stamtad:) Oni ja wzieli na pewno. bardzo chcieli. i byli wszyscy razem bardzo przyjemni i tacy przyjemnie zwyczajni. Rozmawialam z nimi, ale nie chcialam pytac o adres. Nie mam prawa. Quote
Rybc!a Posted May 23, 2008 Author Posted May 23, 2008 Charly napisał(a):no jak to Rybcia. przeciez nie podejde do obych ludzi na terenie schroniska i bede ich pytac o ich nazwiska i adres:). to mnie od razu wyleja stamtad:) Oni ja wzieli na pewno. bardzo chcieli. i byli wszyscy razem bardzo przyjemni i tacy przyjemnie zwyczajni. Rozmawialam z nimi, ale nie chcialam pytac o adres. Nie mam prawa. Nie o adres, a o numer telefonu czy gadu-gadu. Ja tak robię i ludzie podają bardzo chętnie. Mam już namiar do ludzi którzy adoptowali amstaffkę (przy mnie), małego kotka- a co więcej, utrzymuję z nimi kontakt! Z Borą zrobiłabym tak samo. Quote
Charly Posted May 24, 2008 Posted May 24, 2008 to doskonale. gratuluje:) Ja jednak tak nie robie i nie zrobie na terenie schroniska. Zreszta to zalezy od sytuacji. Jesli stoja tam caly czas z pracownikiem i rozmawiaja- nie bede pytac. (Zreszta wyszlismy wczesniej z Pasja.). To teren schroniska- i mozna takim sposobem wiele zyskac np. numer telefonu ale mozna tez sie narazic i wiele stracic... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.