Sharona Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 no właśnie. Pozwolę sobie zacytować mój problem - więcej o tym psiaku w banerku w moim podpisie: Była dzisiaj u mnie sąsiadka w sprawie psiaka... Powiedziala, że w dzień psiak cały czas wyje :shake: Wiadomo - my wychodzimy do szkoły/pracy i psiaki zostają same. Moja sunia w domu - Dżekus na dworze z budą... Okazało sie, że jak nas nie ma to psiak wyje przy wejściu do domu :-( Ja naprawdę nie wiem co robić... Macie może jakieś rady co robić, żeby nie wył??? Proszę pomóżcie... prasowane uszy itp. odpadają - on nie wie co z tym zrobić :-( - raz zjadł w końcu takie ucho, ale nie dokładnie pogryzł i puźniej wszystko zwrocił...:shake: poprostu do tego nie przywykł...:-( On się przyzwyczai do zostawania samemu, ale to wymaga troszkę czasu, a my musieliśmy go od razu wrzucic na głęboka wodę...:shake: Dla wyjaśnienia: p. sąsiadka przyszła w trosce o psa - czy nie dzieje mu się krzywda. Mieszkamy tu od niedawna i ona nie wiedziała, że Dżekus to nie nasz pies... Ale wszyscy wiemy, że takie wycie może byc uciążliwe - nas nie ma w domu po 8 godzin... Ona przyszła w trosce o psa, ale ktoś inny przyjdzie(juz raz był inny sasiad), bo będzie mu to przeszkadzało...:-( Dżeki jest u mnie w DT. Nie wiem co robić. Z moja sunią i tym problemem sobie jakoś poradziłam, ale nie wiem co zrobic teraz... :shake: Bardzo prosze o pomoc i rady... Quote
kemalmus Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Witam wszystkich, To mój pierwszy wpis na forum, ale od dłuższego czasu jestem częstym gościem. Mamy 6 misięczną sunię sznaucera "średniaka". Cynthia jest u nas od miesiąca. Mamy poważny problem z wyjściem z domu, sunia wyje. Zacznę może od wyjaśnienia jak wygląda poranek przed naszym wyjściem do pracy/szkoły: 1. Cynthia wychodzi na 30-40 minutowy spacer na 10m. lince. Na początku linka jest długości smyczy, kiedy docieramy do osiedlowej "polanki", Cynthia dostaje całą linkę do dyspozycji. Niestety jedyne co robi to siada i obserwuje - psy, przechodzniów lub po prostu przestrzeń. I może długo tak siedzieć. 2. Następnie przechodzimy do miejsca, gdzie nie ma ludzi/psów/samochodów mogących ja rozpraszać, aby poćwiczyć komendy, których nauczyła się w psim przedszkolu. Od pierwszego tygodnia uczęszczamy do takowego. 3. Po ćwiczeniach robimy krótką rundkę dookoła bloku i wracamy do domu. 4. Cynthia dostaje śniadanie (z reguły nie chce jeść, ewentualnie bardzo niewiele), a my szykujemy się do pracy. Od powrotu z sunią do naszego wyjścia mija 30-40 minut. W tym czasie nie zwracamy na nią uwagi. 5. Przed wyjściem pada komenda "miejsce" i "zostań" po czym sunia dostaje zabawke, gryzaka (ucho wieprzowe itp.) oraz konga wypełnionego ciasteczkami w taki sposób, aby mogła je wydostać. Zostawiamy także włączone radio (Tok FM). Nie wiem jak długo po naszyzm wyjściu, ale zaczyna się wycie. Wczoraj dopiero dostaliśmy karteczkę od sąsiadów informującą nas o tym, dlatego nie miałem jeszcze czasu z nimi porozmawiać i dowiedzieć się o szczegóły. W całej tej sytuacji są jeszcze dwa problemy. Po pierwsze - Cynthia w ogóle nie interesuje się zabawkami. Wiem, że w poprzednim domu (niewielka hodowla, mieszkała z mamą i babcią) bawiła się m.in. piłeczką. U nas wcale. W domu czasem uda się ją zainteresować sznurkiem z węzłem (wiecie o co chodzi), ale na dworzu to już zupełnie nie ma szans. Z tego powodu nie mamy sposobu, żeby ją fizycznie zmęczyć przed naszym wyjściem. W rachubę wchodzi jedynie zabawa z innymi psami, którą staramy się ograniczyc, aby skupiła się na zajęciach z przewodnikiem. Niestety mimo najszczerszych chęci przewodnik jeszcze nie znalazł sposobu na zabawę na dworzu. Cynthia chętnie biega i skacze kiedy ja biegnę, ale rano prawdę mówiąc nie bardzo jestem w formie na takie zabawy. Po drugie - zależało mi na tym, aby znależć dla suni jakiś super gryzak/smakołyk, który zwróciłby jej uwage na tyle, że tak bardzo nie przejmowałaby się naszym wychodzeniem. Niestety pomimo licznych prób nie znaleźliśmy niczego takiego. Ucha, kości, penisy, zawijane skóry... Ucho za pierwszym razem bardzo jej zasmakowało - nawet gazet nie podarła, co zwykle robi. Ale później było już różnie - czasem troche pogryzie, czasem zje całe, innym razem w ogóle. Dodam, że gryzaki wymieniamy, aby się nie znudziła. Niestety bez efektów. Kong także jakoś szczególnie jej nie interesuje. Aby obraz sytuacji był pełen, powinienem wspomnieć jeszcze o paru rzeczach. Od pierwszej nocy Cynthia zostaje sama - w tym sensie, że nie śpi z nami w sypialni. Zamykamy drzwi, a sunia zostaje na korytarzu, tam, gdzie ma leżankę. Oczywiście dostaje także gryzaka, konga, właczam jej radio. Przez pierwsze 5 nocy było ciężko - wyła, szczekałą, z ogromnym impetem skakała na drzwi. Każdej nocy skracał się czas tych szaleństw, aż po kilku dniach ustały zupełnie. Od dwóch nocy przez kilka minut popiskuje troszkę, raz czy dwa skoczy na drzwi, później już się uspakaja. Początkowo mieliśmy zamiar stopniowo przyzwyczjać ją do pozostawania samej, ale poradzono nam, aby wrzucić sunię "na głęboką wodę" ze względu na jej wiek. W domu jest także 3 lenia kotka, której azylem jest właśnie nasza sypialnia. Od pierwszego wieczoru sunia została nauczona, żeby nie przekraczać progu pokoju i muszę przyznać, że z pewnymi wyjątkami, ale generalnie trzyma się tej zasady. Wczoraj po raz pierwszy zostawiłem na noc otwarte drzwi sypialni. Sunia spała na progu, a nad ranem przeniosła sie na leżankę. Pomyślałem, że może chociaż taki kontakt na odległość z nami przez noc, pomoże jej w ciągu dnia. Zobaczymy, czy będzie kartka, na pewno spróbuje porozmawiać z sąsiadami. Troche się rozpisałem, ale było to konieczne, żeby dokładnie opisać jak wygląda nasza sytuacja. Jeśli ktokolwiek z Was zna podobną sytuację lub problemy z zabawkami, będziemy bardzo wdzięczni za porady. Jak widzicie generalnie zasady postępowania są nam znane, jednak ze względu na nietypowe zachowanie suni, wprowadzanie ich w życie jest nieefektywne. Być może robimy coś źle - napiszcie proszę, każda krytyka byłaby dla nas bardzo cenna. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie komentarze. Quote
WŁADCZYNI Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Zabawki same w sobie nie są dla psa przeważnie bardzo ciekawe, dopiero nakręcenie na nie sprawia że pies da sobie uciąć łapę za nie (o nakręcaniu można poczytać na dogo). Może kong jej nieinteresuje bo nie jest głodna/nadzienie nie jest super. Ktoś polecał mi kiedyś serek topiony, może to sukę zakręci? Ja bym używała klatki - eliminuje darcie gazet i inne szkody i przede wszystkim redukuje stres (jeśli pies lubi swoją klatkę, jest to jego azyl). Jeżeli używacie komendy "zostań" pry wychodzeniu to jak zostawiacie sukę w komendzie np. siad zostań? Przecież uziemienie psa na legowisku na kilka godzin jest mało ciekawe, zwłaszcza że większość psów komendę wyłamie i przestanie ona być skuteczna. Czy zezdrowiem suczki jest wszystko ok - 6 miesięcy to dzieciak, powinna hasać, bawić się, być małą torpedą? Quote
kemalmus Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Z kongiem wyprobuje ten serek topiony, kto wie? Co do klatki-jest to jakas opcja, takze to rozwazalismy. Ze zdrowiem suni jest wszystko ok - jestesmy krotko po wizycie u weta. Aczkolwiek nie wpominalismy mu nic o tym, ze zachowuje sie w ten a nie inny sposob. Wtedy jeszcze traktowalismy jej zachowanie jako byc moze nietypowe ze wzgledu na stosunkowo niedawna przeprowadzke do nas. Tez bylem przekonany, ze 6 miesiecznej mlodziezy powinno byc wszedzie pelno. Poszukam na forum odnosnie do nakrecania na zabawki. Jak dotad probowalem skakac z ta zabawka, pozorowac zabawe nia, bawic sie krotko i chowac zanim jeszcze sunia sama sie znudzi. Wielkie dzieki za odp. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.