Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

doris66 napisał(a):
Los już nie był dla niej sprawiedliwy, tylko okrutny. Może jednak nastapi jakiś przełom i jej przyszłość bedzie dobra. Biedna kruszynka.


Masz absolutną rację. Źle to ujęłam. Chodziło mi o to, że do tej pory los nie był dla małej sprawiedliwy, ale mam nadzieję, że chociaż teraz będzie bo strasznie niesprawiedliwe by było gdyby po takich cierpieniach Daisy przegrała walkę. Mam nadzieję, że chociaż teraz los okaże się łaskawszy dla niuni.

daj znać co z malutką , jak już będziesz po rozmowie z vetem. kciuki wciąż zaciśnięte


Dzisiaj dowiedziałam się, że mała robi 'lepszą' kupę - już nie jest to typowa biegunka, stolec się formuje po tym jak zaczęła jeść co oznacza że jelita zaczęły pracować a to już jest dobra wiadomość! ;) Jednak nadal rokowania są ostrożne bo nie wiadomo czy jelita pracują poprawnie i jeszcze trochę potrwa zanim będzie można być tego pewnym. Ogólnie mała czuje się dobrze i to tyle na dzisiaj :)
A jutro... jadę do niej. Niestety nie będę mogła z nią długo pobyć bo mogę tam pojechać jedynie nocą, po pracy pani weterynarz. No ale zawsze to już coś ;)

Posted

Niedawno wróciłam, zadowolona a zarazem już stęskniona za małą... wyczochrałam i wycalowałam ją od Was wszystkich :) Nie sądziłam, że można ją jeszcze bardziej pokochać a muszę przyznać że mała dzisiaj już totalnie zagarnęła moje serducho. Jest cudowna. Pomimo tego że jest potwornie chuda to ma w sobie dużo energii i non stop merda ogonkiem. Najlepsze jest to że jak merda tym ogonkiem to przy tym cały potwornie chudy tyłeczek jej się rusza na boki, no jest słodka po prostu! Na początku myślałam że mała mnie już słabo kojarzy (pytałam siebie: jakim cudem?) no ale ona wiedziała że za chwilę dostanie jeść i była tylko i wyłącznie tym pochłonięta, później już sama do mnie podchodziła. Najgorsze było pożegnanie - jak już się we mnie wtuliła i prawie zasypiała na kolanach a ja musiałam jechać...
Co do jej zdrowia to znów nad ranem miała rzadszy kał, co nie jest dla niej dobre, ale później zrobiła już 'lepszą' kupę. Nie chcę zapeszać, podobnie jak pani weterynarz, więc napiszę że rokowania są nadal ostożne, ale ja mam ogromną nadzieję że ten słodziak z tego wyjdzie. Ma świetną opiekę, lepszej sobie nie wyobrażam i to też pozytywnie wpływa na jej zdrowie.
Żałuję, że nie wzięłam aparatu bo bym parę fotek zrobiła... No ale z drugiej strony to i tak dzisiaj Daisy została wymęczona bo wykąpałyśmy ją, a tego nie lubi, suszarka też jej się nie spodobała, dopiero przy czesaniu się uspokoiła. Teraz to nie ten sam szczylek ;)

Posted

Dzielna sunieczka, wspaniali ludzie wokół niej. Ona nawet nie wie jakie szczeście sie do niej usmiechnęło. Dziekuje wszystkim, którzy przyczynili sie do ratowania malutkiej.

Posted

Ponownie wczoraj rozmawiałam z panią weterynarz. Jest coraz lepiej! :) Mała zrobiła już normalną kupę i nie było przy tym żadnych komplikacji! Jeżeli dalej tak to będzie wyglądało to już za parę dni będzie można z pewnością powiedzieć, że jest już dobrze. Na razie wszystko zmierza ku dobremu, oby tak dalej :)
Poza tym ciągle utrzymuję kontakt z rodziną która zaadoptowała braciszka i siostrzyczkę Daisy - o tym też warto wspomnieć bo wątek ich też dotyczył. Cały czas wypytuję czy u nich nie ma żadnych problemów z brzuchami i wydalaniem, ale wszystko jest na szczęście dobrze. Już się przyzwyczaiły do nowego otoczenia, sporo jedzą i lubią się bawić. Może niedługo dostanę nowe foty maluchów to wgram kilka ;)

Posted

Za wcześnie niestety była ta radość. Jest źle :( Od przedwczoraj mała czuje się gorzej... Znów ma zapalenie jelit, znów ma biegunkę i gorączkę. Dostaje odpowiednie leki, ciężko stwierdzić co dalej będzie... Najgorsze jest to że pani weterynarz wyczuła u niej dzisiaj coś w brzuchu. Może być to zalegający kał, ale może też znów coś złego dziać się z jelitami. Na razie dostaje odpowiednie leki i trzeba czekać.
Życie jest cholernie niesprawiedliwe...
Zdjęcia wrzucę jeszcze ale teraz zupełnie nie mam do tego głowy...

Posted

Całe pocieszenie w tym , ze mała ma wspaniała opiekę.
Mam pytanie czy ktos może mi doradzic jak "wkręcić" pod opiekę jaiejś funadacji albo jakiejs innej organizacji mała chora sunię. Ktos wywalił takiego psiaka w moim miasteczku, nie wiem jak mu pomóc bo ani nie mam tyle pieniedzy ani nikt mi nie pomoże ( np. urząd miasta ). Sunia jest przekochana , mieszka prawie na ulicy ( bo czasami zagląda na podwórka ludzi i posila sie z msich misek ) niedawno sie pojawiła, bo pewnie ktoś sie jej pozbył , jest podrosnietym szczeniakiem, niestety jest chora. Jest prawie zupełnie łysa czyli jakas skórna choroba, potwornie zaniedbana i chuda. Ale ma chec do zycia, biega, wywala sie kołami do góry, bawi sie z dziećmi tak jakby w srodku nic jej nie było. Tylko ta skóra. Nie moge je zabrać do siebie. Siedzę i dumam jak jej pomóc .

Posted

doris66 napisał(a):
Całe pocieszenie w tym , ze mała ma wspaniała opiekę.
Mam pytanie czy ktos może mi doradzic jak "wkręcić" pod opiekę jaiejś funadacji albo jakiejs innej organizacji mała chora sunię. Ktos wywalił takiego psiaka w moim miasteczku, nie wiem jak mu pomóc bo ani nie mam tyle pieniedzy ani nikt mi nie pomoże ( np. urząd miasta ). Sunia jest przekochana , mieszka prawie na ulicy ( bo czasami zagląda na podwórka ludzi i posila sie z msich misek ) niedawno sie pojawiła, bo pewnie ktoś sie jej pozbył , jest podrosnietym szczeniakiem, niestety jest chora. Jest prawie zupełnie łysa czyli jakas skórna choroba, potwornie zaniedbana i chuda. Ale ma chec do zycia, biega, wywala sie kołami do góry, bawi sie z dziećmi tak jakby w srodku nic jej nie było. Tylko ta skóra. Nie moge je zabrać do siebie. Siedzę i dumam jak jej pomóc .


Masakra. ktoś ją wywalił bo zachorowała. mam nadzieje że to nie nuzyca.. z tymi organizacjami to nie wiem, może zrób małej jakąś fote i mailem porozsyłaj po organizacjach. Może ktoś odpowie. a schronu nie macie? pod co podlegacie? bo czasem lepsza ulica niż niektóre schrony. z drugiej strony jeżeli schronisko jest spoko to może ją zgłosić? Biedna sunia.. :(

poza tym trzymam kciuki za Małą. Dobrze że chociaż rodzeństwo się dobrze czuje..

Posted

Jeszcze na dzisiaj nie mam wieści dotyczącej Daisy, jak będę miała to napiszę:
doris66, słuchaj koniecznie trzeba małej pomóc. W schronie psina będzie miała ciężko z taką chorobą...
Jeżeli chodzi o choroby skórne to od razu pomyślałam o Fundacji Emir, oni często zajmują się takimi przypadkami, mieli/mają np. przypadki zaawansowanej nużycy, z którymi to świetnie sobie radzą. WIem że siedzibę główną mają w Żabiej WOli, ale nie wiem czy to tam prowadzą leczenie czy w innym miejscu. Transort pewnie jakoś by się skombinowało, najważniejsze żeby przyjęli. Polecam kontakt z Panią Krystyną Sroczyńską. Tutaj masz stronę fundacji i jest tam podany telefon: http://fundacja-emir.pl/schronisko/schronisko-info.htm a tutraj forum, na którym są opisane 2 przypadki leczonej u nich nużycy - u Tessy (została wyleczona) i Shiry (jest w trakcie leczenia): http://emir.eev.pl/viewtopic.php?p=18042#18042
Przedstaw sytuację, powiedz że nikt nie chce pomóc i mała błąka się sama,chora... Koniecznie prześlij im zdjęcia suni. Trzymam kciuki żeby się udało.
Daj koniecznie znać jaki jest rozwój sytuacji.

Posted

Dzisiaj stan Daisy poprawił się - spadła gorączka, mała nie ma już biegunki, więc mam nadzieję że było to tylko (bo w tym przypadku tylko) zapalenie jelit. Co będzie dalej pokażą najbliższe dni...

Posted

W sprawie organizacji pomagających zwierzętom nic nie wiem :oops:, więc nie pomogę.
Za malutką Daisy trzymam mocno kciuki. Zdrowiej kruszynko.

Posted

Samopoczucie Malutkiej poprawia się. Jednak trzeba czekać na to aż zostanie ustabilizowana praca jej jelit, a z tym na razie bywa różnie. Mam nadzieję że to tylko kwestia czasu...
Co do zdjęć 2 pozostałych piesków to jeszcze muszę troszkę poczekać, mam ich zdjęcia sprzed 2 tygodni, a mam obiecane za jakiś czas ich aktualne foty ;)

  • 2 weeks later...
Posted

gawronka napisał(a):
jak sunia?


Dzięki za pamięć :) Byałm u Małej. Jest kooochana. Nadal jest bardzo chudziutka ale nabiera powoli sił. Ogólny stan stabilny jednak do tej pory nie unormowała jej się kupa. Raz jest lepsza raz gorsza. Ciągle dostaje leki i czekamy aż ta sytuacja się unormuje. Wtedy będzie można powoli odchodzić od leków i mam nadzieję że jelita Daisy będą bez nich funkcjonować...
Nadal musimy mocno trzymać za to kciuki!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...