Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zacznę od tego, że mój pies ma 8 miesięcy i przede wszystkim nienawidzi spacerów :shake: Jak tylko pokażę mu, że za chwilę wyjdziemy - tylko wezmę smycz do ręki, a pies sruuu i już siedzi pod fotelem/łóżkiem/stołem.. Jak już go złapię i zapnę na smycz to piszczy, krąży i mnie pogania, oby szybciej mieć ten 'paskudny' spacer za sobą. Gdy już wyjdziemy - wszystko jest ok. Pies nauczony czystości, załatwia się tylko na podwórku, ale jak tylko zrobi to co musi, chce wracać do domu. :oops:
Jednak zdarzają mu się przebłyski i po załatwieniu się ma chęć dalej iść. Ale TYLKO iść i CAŁY CZAS iść. Jak stajemy na przejściu i czekamy na zielone światło, pies wychodzi dosłownie ze skóry, piszczy, miota się, byle iść. Jak tylko ruszymy - wszystko dalej jest w porządku. Dziwnie i głupio to wygląda - jakby psu działa się krzywda, a my tylko stoimy. Próbowałam na smaczki i zabawki - nie działa niestety, bo pies nie widzi ich jak jest na spacerze.
A ja wzięłam psa, gdyż uwielbiam spacerować, i myślałam, że będę miała świetnego towarzysza spacerowego, a tu kicha. Niejednokrotnie brałam zabawki, nawet nowe, których pies nie widział, na spacer - rzucałam, sama się bawiłam, ale on ma to w nosie. On woli IŚĆ,IŚĆ i jeszcze raz IŚĆ.
Ogromnym utrudnieniem jest jeszcze to, że mój pies nienawidzi innych psów. Próby resocjalizacji zakończyły się fiaskiem, a póki co nie mam możliwości puścić go na szkolenie. A więc nie mogę go puścić luzem po parku, żeby bawił się z innymi psami, bo szczeka, gryzie i w ogóle jest niemiły dla innych psów :oops:
Co mam robić, żeby mój pies zaczął widzieć w spacerze coś przyjemnego?
Może są jakieś mega atrakcyjne zabawki, których ja nie mam, a które działają na psa obłędnie? :cool3:

Dodam, że mój pies świetnie by się spisał przy joggingu, bo bardziej od nieustannego chodzenia, uwielbia bieganie.
I od początku na spacerach towarzyszyły nam smaczki i inne przyjemności, więc nie wiem dlaczego on tak nie lubi podwórka.

Posted

8 miesięczny szczeniak nienawidzi psów? kiedy go wzięliście? w jakim był wtedy wieku? jakie ma doświadczenia z innymi psami? kotami? ludźmi? jak go uczyliście czystości? nic go nie wystraszyło na spacerze? nie ciągnęłaś go na smyczy, nie krzyczałaś na niego, nie 'bawił' się z nim brutalnie większy pies? jak często pies wychodzi? nie uderzył go nikt smyczą?
przede wszystkim rób wszystko drobnymi kroczkami, począwszy od oswojenia smyczy, a zabawkę, którą zabierasz na spacer pies musi uwielbiać już w domu. nakręć go na coś i dopiero nakręconego psa bierz najpierw na podwórko i tam się z nim baw. jak na podwórku będzie okej, to dopiero potem drobnymi kroczkami zabawa tuż za bramą, jak za bramą będzie okej to dopiero idziecie dalej.

Posted

Wzięłam go gdy miał 2 miesiące. Dodam, że to york. On pięknie chodzi na smyczy od pierwszego założenia, w ogóle mu ona nie przeszkadza, nigdy jej nie gryzł. Pies wychodzi od początku 4 razy dziennie. Niestety nie znam przyczyny, dlaczego tak nie lubi innych psów - nie krzyczałam na niego, on zawsze podchodzi do innych psów, wącha, i za chwilę zaczyna bardzo szczekać. Odciąganie zabawkami/smaczkami i innymi cudami nie pomagało i nadal nie pomaga. Próbowałam socjalizacji ze szczeniakiem bullterriera - na nic się to zdało. Mimo iż widuje go średnio 2 razy dziennie i tak na niego szczeka i nawet go 2 razy ugryzł. Dodam, że mój pies NIGDY nie zamerdał ogonem widząc innego psa. Ludzi jako tako akceptuje, małych dzieci się boi i szczeka, a koty próbuje gonić. A uczył się czystości najpierw przez maty, ale od pierwszego wyjścia na dwór zrozumiał o co chodzi i teraz już mu się w ogóle w domu nie zdarza.
I właśnie w tym sęk, że na niego te zabawki w ogóle nie działają.. On ich po prostu nie widzi. Kocha piłeczki, ale gdy rzucam, bawię się on w ogóle nie zwraca na to uwagi tylko piszczy, żeby iść. Nie wiem o co mu chodzi.. Z nim często nie da się wyjść na dłuższy spacer niż 4 minuty - załatwi się i do domu.

Posted

a on z hodowli jest? czy z pseudo? dużo zależy od tego, w jakich warunkach był trzymany jako malutki szczeniaczek i jak był socjalizowany od małego. bo wydaje mi się, ze on po prostu jest przerażony światem i dlatego ucieka do domu, na psy też szczeka ze strachu.
a próbowałaś mieć piłeczkę na sznurku, tak żeby mu piłka uciekała? albo jakąś szmatkę uciekającą, zeby go zainteresować? albo odbiegałaś w drugą stronę, tak żeby zwrócić na siebie jego uwagę?

Posted

Pies był w bardzo dobrych warunkach, mimo iż z pseudo (nie planowali szczeniąt i od razu po ciąży sunię wysterylizowali). Znałam ludzi i chodziłam tam jeszcze zanim szczenięta się urodziły. Potem chodziłam parę razy zanim wybrałam sobie pieska. Piesków było 6 + 2 starsze i świetnie wszystkie się razem bawiły. Nie przypuszczałam, że z niego będzie taki odludek, bo garną się do ludzi.
Mi się wydaje, że on tych spacerów po prostu nie lubi. Zwłaszcza, że teraz zimno, to tyłka nie chce mrozić ;] On od początku był odważny. Gdy po kwarantannie zabrałam go na pierwszy spacer i z duszą na ramieniu zastanawiałam się, czy to nie będzie zbyt wielki stres dla malucha, o dziwo od razu poszedł, niczego się nie bał, wszystko obwąchał i umiał iść na smyczy. Ogółem to ten pies tak jakby chce mieć nad wszystkim kontrolę. Niestety, nie potrafiłam dotrzeć do innych członków rodziny i tylko mnie się względnie słucha, a z resztą może robić co mu się podoba. On od początku nie wyrażał uległości przed innymi psami, ani małymi ani większymi. Czy to sunia, pies czy szczeniak - dla niego wszystko jedno i tak oszczeka. Nie mam w pobliżu psa, któremu mogłabym z czystym sercem powierzyć socjalizację małego (odszedł w tamtym roku mój 7letni kundelek), ponieważ boję się, że inny mógłby mu zrobić krzywdę. Orientowałam się wśród szkółek dla psów, ale odpowiedź dostałam, że wystarczy mi kurs (ileś tam godzin każda za 70zł) tylko teoretyczny.. A tłumaczyłam kobiecie, że ja chcę socjalizować z psami, więc przede wszystkim potrzebna mi praktyka. Nosiłam się z zamiarem przeczytania stosu książek o psychice i wychowaniu psa, ale nie mam całkowicie na to czasu - zawał wszystkiego na studiach.
Jednak, czy jest możliwe, że pies z takiego zachowania po prostu wyrośnie? Lub czy kastracja może w czymś pomóc? Bo ostatnio zauważyłam, że pies nad wszystkim co się rusza próbuje dominować..
A, mam taką starą lalkę bardzo podobną do dziecka, wielkością 3 latka. Mieszka u mnie w szafie, ale każda próba wyjęcia jej kończy się przeraźliwym szczekaniem i ucieczką. Z tego widać, że się boi. Jednak to zachowanie jest inne niż w przypadku do psów, bo do psów podchodzi od razu, szczeka a potem nawet może ugryźć. A przy lalce ucieka..

Jak biegnę to on jest w super raju :) On biegać może cały czas. Problem w tym, że on nie chce ani na chwilę się zatrzymać. Nawet nie ma mowy, żeby posiedzieć w parku choć chwilę, czy postać z koleżanką. Dawałam mu na prawdę różne cuda i dziwy. Ostatnio nawet byłam w parku, wzięłam różne piłki i piszczałki, rzucałam między mną a TŻ i to ja się świetnie bawiłam, a pies skomlał i ani myślał się bawić. Co śmieszne po powrocie do domu od razu zaczął bawić się piłką.

Posted

oj, nie liczyłabym na to, że wyrośnie. jeśli nie będziesz na to reagowała to takie zachowanie może się nasilić. to nie jest już małe szczeniątko, tylko dojrzewający pies i to, jak on się teraz zachowuje przejdzie mu na dorosłe życie.
może faktycznie teraz mu za zimno, skoro wcześniej było okej. ja też wolę teraz biec niż stać i marznąć:P ale o ile z tym możecie do wiosny przeczekać to ze szczekaniem powinniście zacząć walczyć juz teraz. taki szczekający maluch ma to do siebie, że może denerwować inne psy, więc nawet w interesie jego bezpieczeństwa jest wyciszenie go. zabierajcie go stopniowo w coraz nowsze miejsca, z równymi zapachami i hałasami. naucz go w domu komendy 'cicho' i zacznij jej używać na spacerach. do tego codzienny trening posłuszeństwa (póki co w domu, bez rozproszeń), żebyście wypracowali sobie lepszy kontakt (a lepszy kontakt to większe zaufanie do właściciela, a większe zaufanie do właściciela to mniejsza strachliwość, a mniejsza strachliwość to mniej darcia jadaczki bez powodu;)). w sumie to jest podstawa wszystkiego, bo psisko ma się czuć w Twoim towarzystwie pewnie, musi wiedzieć, ze w razie czego Ty was obronisz, więc on nie musi tego robić. jak nie masz możliwości oswojenia go z innymi psami to pokaż mu, jak ma się zachowywać, gdy idzie inny pies. to od Ciebie zależy, czy np. każesz mu siedzieć czy warować i czekać spokojnie, aż inne zwierzątko przejdzie. wiem, że od razu to nie zadziała, bo pewnie on ślepnie, głuchnie i w ogóle ma wszystko gdzieś jak musi obszczekać pieska, ale z czasem wam się to uda. codziennymi treningami i zabawą pokażesz mu, że jesteś konsekwentna, stanowcza i wiesz, jak się w określonych sytuacjach zachować, a więc warto Ci zaufać. póki co konsekwentnie mów 'nie' jak pies zaczyna szczekać i bierz smycz i idź w drugą stronę. jak przestanie szczekać to pochwal go wylewnie i spróbuj nagrodzić. z czasem będziecie mogli podchodzić spokojnie coraz bliżej do innego pieska, ale nie spiesz się ze zmniejszaniem odległości.
ta kobieta z tej szkółki niepoważna, przecież po to się idzie do szkoły dla psów, żeby iść tam z psem, a nie posiedzieć na wykładach o.O
a książki o psach możesz czytać w drodze na uczelnię albo w przerwie między zajęciami (sprawdzone na sobie;)).
co do kastracji: możesz go wykastrować, tylko najpierw dowiedz się dokładnie, kiedy taki mały piesek dojrzeje płciowo, żeby go nie ciachnąć za wcześnie. z tym, że to może wam nie pomóc. 'dominuje' czyli wykonuje ruchy kopulacyjne na czymś/kimś? jeśli tak, to niekoniecznie oznacza dominację. może to być po prostu rozładowanie napięcia czy ekscytacji.
a lalkę mu oswój, im mniej strachów tym lepiej. wyciągnij ją tak, żeby nie widział, ze to robisz. połóż ją na środku pokoju i zawołaj, zobacz reakcję. próbuj ją dotykać i wołać łagodnie pieska trzymając jakieś żarełko czy zabawkę w ręce i w ten sposób namawiając do podejścia. jak to nie pomoże to spróbuj położyć ją gdzieś z boku i przykryć praktycznie w całości kocem, albo bluzą, w każdym razie czymś, żeby było widać jedynie np. kawałek jej rączki. baw się z nim w tym miejscu, albo szkól i dawaj żarełko, a potem pokaż mu kawałek lalki do nawąchania. jak nie będzie się bał ( a nie powinien, w końcu to mała część całości) to odkrywaj po trochu lalkę. zasada ta sama: odkrycie kawałka lalki = zabawa/szkolenie przy lalce. jak jest spokój i pies ma ją w zadku to lalkę odkrywamy dalej, aż do odkrycia całości. jak za bardzo przyspieszysz i psisko się przestraszy tego, co odkryte to wracasz krok do tyłu i dłużej pracujecie przy tym, co jest odkryte, a w następnym kroku odkrywasz mniej. dochodzisz w pewnym momencie do stanu, gdzie piesek grzecznie siedzi czy się bawi jak lalka leży nieruchomo obok. możesz jej używać wtedy jako przeszkody do przeskoczenia, albo chować pomiędzy jej rękami czy nogami żarełko do znalezienia dla pieska. jednak nie bierzesz jej w ręce ani jej nie ruszasz póki nie będziesz pewna, ze ją zobojętniłaś, jak leży, bo będziesz musiała się cofnąć o wiele, wiele kroków do tyłu. jak już oswojona będzie leżąca lalka to mozesz ją wziąć w ręce czy usadzić i ćwiczysz tak samo.

tak z ciekawości: jaką odległość przebiegnie york? bo widziałam pana w lesie z yorkiem biegał i od tamtej pory się nad tym zastanawiam

Posted

Kurcze, super przydatne rady. Jeszcze nikt nie udzielił mi rad, jak sobie radzić bez tych piekielnych innych psów (bo na prawdę nie mam znajomych z psami). Zawsze tylko - potrzebne są psy do socjalizacji i nic więcej..
Przy sytuacji mój pies vs inny pies nie umiem inaczej sobie poradzić jak po prostu podnieść go do góry. To działa, bo pies nie szczeka, może raz tylko warknie i tyle. Ale.. to nie rozwiązuje problemu, bo pies chyba myśli, że ja zawsze go uratuję przed innym psem i dlatego może robić co mu się podoba.
Mówiąc, że wydaje mi się że pies dominuje, nie miałam na myśli zachowań kopulacyjnych, tylko to, że wszędzie chce rządzić. Przykładowo - od wielkiego święta, lub jak teraz są mrozy przychodzi do mnie do łóżka (tak to ani myśli ze mną spać, woli gdziekolwiek byle nie koło mnie). Położy się tak blisko mnie, że aż wciska się we mnie, a jak się choćby lekko poruszę już warczy i idzie sobie.. Żeby nie to, że warknie, to byłoby wszystko ok, ale po co te powarkiwanie?
Do tego ostatnio nie obejdzie się bez szczeknięcia, gdy ktoś przechodzi po klatce schodowej. Nie wiem co w niego wstąpiło, ale próby uciszania (pewnie robię to źle) kończą się fiaskiem, bo pies przy kolejnych krokach znów szczeknie :rolleyes:
I tak, mój pies jest bardzo pojętny. Zna wiele komend typu siad, ukłon, leżeć czy turlaj się i każdej z nich nauczył się zaledwie w godzinę. Jednak jest problem z tym, że jak się już nauczy komendy, a wie że dostanie smaczek w ogóle nie skupia się na tym by zrobić to o co proszę, tylko trzęsie się z radości i robi wszystkie po kolei. Nie wiem jak całkowicie go uspokoić (wiadomo york to czyste ADHD) żeby robił to o co go proszę. I nie wiem jak nauczyć go tego uciszania. Czytałam, że do tego służy komenda 'daj głos' ale strasznie się boję, że jak pies będzie wiedział, że dostanie smaczka za to że szczeka to będzie robił to cały czas.
Ciężko jest wg mnie takiego małego wzrostem psa szkolić - wszystko jest takie nieporęczne, trzeba się schylać, nawet kucać, co jest np. na przejściu dla pieszych niemal niemożliwe :p Chyba, że ja robię coś źle i mam błędne myślenie.
A z lalką jest ten problem, że mam wrednego ojca, który nauczył psa wszystkiego co złe i jak przyjeżdżam do rodziców to pies może robić wszystko - gryźć, szczekać i inne niedozwolone w moim domu rzeczy, aby tylko uszczęśliwić ojca.. :/ I jak wyciągam lalkę, bo chcę go oswajać z czymś co jest wzrostem trochę większe od niego, to zaraz ojciec przychodzi, macha tą lalkę i robi inne cuda i dziwy. Nie raz się z nim pokłóciłam, a że ma wybuchowy charakter to nie za bardzo lubię z nim walczyć o psa..

Same kłopoty z tym psem. Ale to w sumie całkowicie nie wynika z mojego niedopatrzenia, bo on od pierwszego dnia, gdy spotkał innego psa tak się zachowywał. Byłam w szoku i dalej jestem, jak szczenię może się w taki sposób zachowywać w stosunku do innego psa, bo przecież u siebie w domu miał takie świetne towarzystwo.

Oj, mój pies potrafi przebiec bardzo dużo :) Nawet zdarzyło mu się przespacerować 3 kilometry i mógłby iść dalej, gdyby nie to, że ja byłam padnięta :) Ogólnie to aktywny psiak, ale bawić się nie chce na podwórku, co mnie martwi, bo chętnie bym mu porzucała ringo czy jakieś piłki i się pobawiła. Jeszcze jak był malutki, to jest tak 4 miesiąc, to dawało się mu porzucać coś i nawet to łapał i przynosił, ale teraz to nawet mowy nie ma. Może jak ta zima przejdzie to i jemu przejdzie .. :]

Posted

tak na dobrą sprawę mało jest psów, które nadają się do socjalizacji małego, krzyczącego zwierzątka. jednak taki jazgoczący szczek jest dla psów denerwujący i o ile trwa chwilę to jeszcze psy to olewają, ale jakby trwał dłużej to już się może psiak zdenerwować i zamiast pozytywnych skojarzeń to Twój pies będzie miał negatywne doświadczenia, a wtedy to dopiero będzie kosmos;/ wiadomo, fajnie jak nasz pies bawi się z innymi, ale nie ma takiego obowiązku. grunt, żeby spokojnie mijał inne zwierzątka. podnoszenie go nasila problem, tak jak sama to zauważyłaś.
co do tego warczenia: nie budzisz go czasem? albo tym ruchem nie straszysz? może mu jest zimno, idzie się wtulić w Ciebie, zaśnie a Ty się ruszysz i on się przestraszy i stąd odruch warczenia.
a jak go uciszasz? jak zaczyna szczekać to mów stanowczo 'nie', zabieraj go sprzed drzwi i zajmij czymś innym. nie daj mu szczekać, bo potem będzie reagował na każdy szelest i sąsiedzi będą chcieli was eksmitować:P
bo cała zabawa polega na tym, że psisko nie zawsze dostaje smakołyk;) przy uczeniu komendy pochwała i nagroda jest zawsze. przy utrwalaniu tylko pochwała jest zawsze, a smakołyk wybiórczo. czyli mówisz siad, piesek siada, mówisz dobry piesek i dajesz smaka. mówisz leżeć, piesek się kładzie, mówisz dobry piesek i tyle. i z tego np. turlaj się, dobry piesek i smak. i znowu siad, dobry piesek, ale juz bez smaka. z czasem w ogóle praktycznie nie dajesz smaków, tylko raz na jakiś czas. noi pamiętaj, że pieskowi nie wolno zmienić pozycji póki mu nie pozwolisz. mówisz siad i piesek siedzi dopóki go nie zwolnisz z komendy. jak sam wstanie to usadzasz go z powrotem i tak do skutku, aż nie będzie spokojnie siedział. jak to uda Ci się osiągnąć to zwierzątko będzie spokojniejsze, będzie czekało na to co powiesz, a nie wykona wszystko co mu do głowy przyjdzie, byle tylko dostać żarełko:P ja mojego nauczyłam uciszania dość prosto: jak szczekał to mówiłam ostrym głosem 'ciii' (taki dźwięk co to i ludzie się uciszają;)), on wtedy przerywał szczekanie i patrzył na mnie, bo go dźwięk zaciekawił a ja go wtedy nagradzałam i nauczył się, że 'ciii' oznacza zamknięcie jadaczki.
ja tam kucam przy przejściu dla pieszych jak np. moje zwierzątko chce się przytulić i go przytulam:P ludzie się patrzą dziwnie, no ale oni się nie liczą dla mnie, bo to nie na relacji z nimi mi zależy;) wiadomo, mały piesek przy nauce będzie trudniejszy, bo faktycznie schylić się trzeba. ale jak juz go nauczysz 'siad' w rozproszeniach to nie będziesz się musiała schylać, bo on doskonale słyszy co Ty mówisz nawet bez schylania.

jak następnym razem do nich przyjedziesz to nie zapomnij podziękować tatusiowi za to, jak się piesek zachowuje:/ mnie takie coś strasznie denerwuje. Ty pracujesz z psem, starasz się, stawiasz przed nim wymagania a przyjdzie drugi domownik i wszystko co osiągnęłaś zepsuje i cieszy się ze złego zachowania psa;/ u siebie w domu miał towarzystwo psów równej wielkości, rodzeństwa i matki. pewnie nie był zaznajamiany z większymi zwierzątkami, obcymi ludźmi, obcymi dźwiękami czy zapachami. pewnie Ci ludzie robili to, co uznali dla niego za najlepsze, ale ten pierwszy okres w życiu szczeniaka jest niezwykle ważny i rzutuje potem na jego przyszłe życie.

jak przynosił to super, wypracuj to w domu. pies z pasją do aportu to skarb do szkolenia:)

Posted

Tak jeszcze dodam, że mój pies nigdy nie był spuszczony ze smyczy na spacerze z 3 powodów: po 1: to wariat, mogę zaświadczyć głową, że wybiegłby na ulicę, czy gdzie go oczy podniosą i tyle bym go widziała :rolleyes: po 2: nie wiem co by zrobił z innym psem jakby go zobaczył. Być może ta smycz jest przeszkodą, by pies poznał innego psa - wiadomo, że go odciągam jak już zaczyna się szykować do szczeku bądź przymierza do ugryzienia. A jakby był na luzie, to może by podszedł do tematu inaczej.. Tego nie wiem. a po 3: mieszkam w środku miasta, gdzie jest tylko większy park, ale z każdej strony jest ulica. Nie ma żadnych pól, czy łąk żeby pies mógł sam pobiegać. Przymierzałam się do kupna linki 10 metrowej, ale sama tego zmajstrować nie umiem, a dostać nie wiem gdzie takie cudo mogę. Dodam, że mimo iż mój pies waży troszkę ponad 3 kilogramy, to potrafi pociągnąć, ma siłę :)
Ogólnie to pies od pierwszego spaceru ładnie chodzi na smyczy, nie ciąga jakoś szczególnie, w sumie nawet mu ta smycz nie przeszkadza. Mamy przepinaną smycz na której chodzi na spacery krótkie oraz Flexi 5m.
Także zależy mi jedynie na tym spokojnym przejściu obok psa. Skoro to samotnik, to niech się sam bawi, ale żeby tylko nie ruszał innych.. Zwłaszcza, że już 2 razy ugryzł innego psa. Bo sytuacja przedstawia się tak: widzimy innego psa w oddali, mój pies go zauważa, zaczyna piszczeć, wić się, ale w taki sposób jakby chciał się z nim bawić, przywitać. Podchodzi do innego psa już cały spięty, tamten skacze, macha ogonem i chce się bawić, obwącha i od razu w szczek, nie wiem, czy to przez to, że się pies poruszył - zrobił coś co mu nie odpowiada.. W każdym bądź razie, jak go nie podniosę, a odciągnę i pójdę w drugą stronę, to z kolei znów piszczy, tak jakby chciał do tego psa wrócić. Tylko ten szczek przy spotkaniu z psem jest dosyć agresywny, i na prawdę nie mam pojęcia o co mu chodzi.
Niestety, ale nie straszę go ani nie budzę. On potrafi siedzieć obok mnie na łóżku, ja się lekko poruszę, a on warknie, ale z takim niezadowoleniem i idzie sobie. Przyznam, że wolałabym bardziej przytulastego psa, bo gdybym chciała takiego indywidualistę to bym wzięła kota. Mojemu psu się wiecznie coś nie podoba. Jedno co jest w porządku - da się mu zabrać zabawki, nie walczy o jedzenie, można spokojnie go odciągnąć od miski czy podejść i ma to wszystko w nosie.

Mam nadzieję, że uda mi się opanować jedną komendę, którą bezwzględnie będzie wykonywał, i pewnie to będzie siad, bo to raczej robi jak mu każę :) Zobaczymy jak z tym uciszaniem będzie. On nie zawsze szczekał na dźwięki, wcześniej troszkę powarkiwał jak ktoś idzie, a teraz szczeknie 1-2 razy, ale i tak przyznam, że to denerwujące, zwłaszcza, że u mnie po klatce ludzie chodzą non stop i do tego jak słonie.
A dla mojego ojca się podoba takie zachowanie psa - bo pies musi szczekać, gryźć.. Bo to pies, a taki mały nikomu przecież nic nie zrobi. Dodam, że on mi po cichu od zawsze psa podkarmiał, bo było niesamowitym problemem bo próbowałam przejść na samą suchą karmę. W rezultacie raz nie przyjeżdżałam do domu przez 3 tygodnie i psa nauczyłam jeść samą suchą i nie wybrzydzać.
Też tak myślę, że on się jeży na te psy i dzieci bo są od niego trochę większe, a nie są np. mojej wielkości. To właśnie można zauważyć na podstawie zachowania wobec lalki. Ale co śmieszne, jak mu wielkiego misia pluszowego wyciągniesz, to będzie się bawił aż miło i żadnego strachu nie będzie :) Ja żałuję, że tego poprzedniego psa ze mną już nie ma, bo on byłby ideałem na socjalizację malucha.
On w domu uwielbia jak się mu rzuca wszystkie zabawki :) Biegnie po to, przynosi, no ale nie zawsze chce oddać :) Choć umie tak w połowie komendę "puść" i zdarza mu się, że puści zabawkę :)

Posted

nie puszczaj go luzem, jak nie będziesz miała nad nim kontroli. fakt, psy inaczej się zachowują na smyczy i bez smyczy, ale póki przywołania go nie nauczysz to lepiej nie ryzykować. linkę możesz kupić w takim sklepie z różnymi narzędziami typu młotki czy gwoździe. tam też będzie karabińczyk. albo po prostu w Castoramie czy sklepie tego typu, jak masz gdzieś blisko. linkę treningową taką gotową możesz np. na allegro zamówić, tam jest ich cała masa i różne długości.
nie pozwalaj mu spiętym podchodzić do innego psa, jak już podchodzicie to niech będzie rozluźniony. a na piski nie reaguj, bo on się pewnie już nauczył, że w ten sposób wymusza coś na Tobie (w tym wypadku pójście do pieska). bo skoro przed podejściem piszczenie zadziałało, to i po odciąganiu może zadziałać;) wydaje mi się, że on prezentuje taką postawę 'chcę, ale się boję'. podszedł by do pieska, ale jak już podchodzi to nie bardzo wie, co z tym pieskiem zrobić i jak piesek się ruszy to włącza alarm. często to na spacerach widzę, jak podchodzi do nas mały pies i niby by chciał się przywitać, nawet powącha mojego, ale jak tylko mój się ruszy to zaraz mały odskakuje i zaczyna ujadać. poujada chwilę i znowu chce podejść. mój podchodzi do niego i znowu jest odskok i ujadanie.
no to nie dominuje, jak na to wszystko pozwala;) wiesz, on jest terierem a psy z duszą teriera charakterne są;)

jak nie zadziałasz to będzie szczekał strasznie dużo jak tylko coś usłyszy. sama widzisz, ze warczenie już przeszło w 1-2 szczeki, więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby 1-2 szczeki przeszły w ciągły szczek.
jak puści to momentalnie psa chwal i dawaj mu pobawić się tą zabawką z Tobą. możecie się nią szarpać, jak lubi szarpanie to łatwo go nauczysz przynoszenia wszystkiego, bo będzie wiedział, ze po przyniesieniu jest zabawa;) a jak nie chce oddać to stosuj wymianę, pokaż mu inną zabawkę, ale bardzo podobną do tej co on ma (najlepiej taką samą, dobrze się sprawdzają przy tym piłeczki) i jak Ci tą co ma w pysku odda to rzuć mu drugą. niech wie, że przyniesienie Ci czegoś jest opłacalne:)

Posted

Beatrx napisał(a):

nie pozwalaj mu spiętym podchodzić do innego psa, jak już podchodzicie to niech będzie rozluźniony. a na piski nie reaguj, bo on się pewnie już nauczył, że w ten sposób wymusza coś na Tobie (w tym wypadku pójście do pieska). bo skoro przed podejściem piszczenie zadziałało, to i po odciąganiu może zadziałać;) wydaje mi się, że on prezentuje taką postawę 'chcę, ale się boję'. podszedł by do pieska, ale jak już podchodzi to nie bardzo wie, co z tym pieskiem zrobić i jak piesek się ruszy to włącza alarm. często to na spacerach widzę, jak podchodzi do nas mały pies i niby by chciał się przywitać, nawet powącha mojego, ale jak tylko mój się ruszy to zaraz mały odskakuje i zaczyna ujadać. poujada chwilę i znowu chce podejść. mój podchodzi do niego i znowu jest odskok i ujadanie.


Dokładnie to tak wygląda! :) Nie wiem właśnie jak sobie z tym poradzić. On sobie spokojnie lezie po chodniku, wychodzi pies, ten chce do niego iść i kiedy podejdzie momentalnie się spina. Na moje szczęście większość ludzi podchodzi do mojego yorka z dystansem "bo taki słodki i ajajaj" i nic sobie nie robią, że on tak szczeka na ich psy. Ostatnio nawet kupiłam mu kaganiec, bo często podróżuję, ale wykorzystałam też na podwórku, żeby sprawdzić czy on w ogóle będzie w tym chodził. Wcale mu on nie przeszkadza, nawet nie próbuje zdjąć go z siebie, ale akurat się przydał. Wyszłam z nim i oczywiście pojawił się bullterrier, którego tak nie znosi. Oczywiście oszczekał, ale byłam spokojna, że go zębami nie pociągnie. Nie wiem czy kagańca na stałe nie wprowadzić do spacerów...
Ja mu się staram niczego nie dawać jak zaczyna piszczeć. Dopiero jak się uspokoi to dostaje czy smaczka, czy karmę czy się z nim bawię, ale.. tu jest problem, bo on nie kojarzy jakoś tego, że się uspokoił, bo niedługo znów to samo zaczyna.
W ogóle to okrutnie mądry pies, ale i przy tym głupi.
On chce się bawić, przyniesie zabawkę, a zaraz z nią ucieknie i tyle z naszej zabawy. Nie ogarniesz terriera :p

Posted

nie wiesz, że najlepsza zabawa jest wtedy, jak piesek ucieka a pańcia go goni?:evil_lol:
a jak mu każesz się uspokajać? na początku to i sekunda spokoju dobra;) generalnie to jest tak, że uspokajanie przerywa niepożądane zachowanie, ale wtedy musisz psu pokazać zachowanie akceptowalne, czyli uczysz zwierzątko co ma robić w danej sytuacji. nie ma tak łatwo, że każesz się uspokoić a potem do końca dnia masz grzeczne zwierzątko;) nie raz jest tak, ze pokusa jest strasznie silna i wtedy spokój trzeba wypracować trochę dłużej, ale do tego się właśnie przydaje jakaś bezwzględnie wykonywana komenda np. siad.

Posted

Kurcze, ale czy nie jest za późno na taką naukę? Bo ja się przyznam bez bicia, że teraz póki sesja ( :placz: ) nie mam siły go uczyć...

Posted

na naukę nigdy nie jest za późno;) zwłaszcza, że to młodziutki piesek. zacznij od podstaw, utrwalaj to co już umie, nawet jeśli by miał tylko robić siad i leżeć na zmianę;) jak włączysz go w tryb pracy, pokażesz mu, że coś razem robicie to będzie Ci o wiele łatwiej wyegzekwować jakieś trudniejsze rzeczy. nawet pięć minut ćwiczenia 'siad' jest lepsze od nicnierobienia.

Posted

On umie wiele komend, ale zdecydowałam się tylko na szkolenie siadu :) Dziś na podwórku próbowałam go na jakiejś cichej dróżce skupiać na sobie, ale na milion komend 'siad' raz tylko usiadł. Nie wiem czy to spowodowane jest tym, że jest zimno, czy po prostu dłuuuuuuga droga przed nami, bo pies na spacerze zachowywał się jak totalny bezmózg :d

Posted

oj, błąd. nie ma powtarzania komend. pies patrzy na Ciebie, Ty mówisz siad i pies ma usiąść. nie ma odpuszczania czy powtarzania, najwyżej gestem nakieruj. choćbyś czekała i parę godzin, nie powtarzasz, nie idziesz dalej, nie robisz nic tylko czekasz na tyłek na ziemi. jak mu odpuścisz chociaż raz to już do końca życia będzie sprawdzał, czy może i tym razem mu się upiecze. psy to spryciarze, więc musisz być sprytniejsza;)
a skupiania na sobie jak uczysz?
i to co piesek umie, utrwalasz, bo pies ma pamięć dobrą, ale krótką:P możesz teraz skupić się na siad i wypracować to w każdej sytuacji, co nie znaczy, ze od czasu do czasu nie możesz mu przypomnieć 'leżeć' czy 'daj łapę';)

Posted

Ue, to ja w ogóle nic nie umiem, bo powtarzam non stop: 'siadsiadsiadsiadsiad' a on głuchy jak pień.
Skupiania też nie umiem, pstrykam przed nim palcami, pociągam za smycz.. on przy tym piszczy błagalnie, bo oczywiście chce iść, a nie stać :/
On najchętniej daje łapę i się turla :) To jego ulubione, ale łapa mnie nie zadowala na spacerze :)

Posted

jesteś w domu, piesek się nudzi, mówisz jego imię, on na Ciebie patrzy, Ty go nagradzasz;) potem na spacerze jak będziesz chciała, żeby się na Ciebie spojrzał to powiesz jego imię. on już to spojrzy z tym, ze jak się na Ciebie patrzy to ma żarełko czy zabawę. nie rusz smyczy, wszystko staraj się robić bez niej. ot, wisi sobie przypięta do pieska i tyle.
jak tak mówisz 'siadsiadsiadsiadsiad' to jak on ma zrozumieć, o co Ci chodzi?:cool3: uczysz na 'siad', nie na ciąg siadów więc tego wymagaj. i nie ma, że głuchy. jak wiesz, że może Ciebie nie posłuchać, bo np. nie patrzy się na Ciebie czy szczeka na psa to nie mów komendy. najważniejsza zasada: komenda wypowiedziana ma zostać wyegzekwowana. dużo cierpliwości, uporu z Twojej strony, konsekwencji i dużo, dużo, dużo ćwiczeń, nawet do 50 razy dziennie powiedzenia 'siad' w różnych sytuacjach i nagrodzenia tez uczy psa skupiania na Tobie. bo pańcia jest fajna tylko jak wymaga;)

Posted

Ha :) No tak, dokładnie :) Kurcze, strasznie mi pomagasz :) Nie wiem czy dobrze, ale zaczęliśmy od nauki bezwzględnego siadu przed spacerem - zawsze uciekał pod stół, trzeba było go wyciągać, nieprzyjemnie się go ubierało :rolleyes: I w domu póki co się udaje :)

Posted

Muszę tylko wykombinować jeszcze tą długą linę i jakiś kawałek spokojnego miejsca, by pies mógł się uczyć, i w końcu nabrać chęci do spacerowania :)

Posted

Dziękuję :buzi: Kurcze, jednak w pewnych momentach tracę siłę do tego psa, a wiem, że nie powinnam. On się wydaje taki mądry.. Wczoraj uczyłam go przynoszenia piłeczki, ale raz za smakołyk, a raz za pochwałę. Pięknie oddawał piłkę, jednak.. Gdy ją rzuciłam, pies po nią biegł, przynosił, ale kładł się z nią w określonej odległości ode mnie (połowa drogi między tym gdzie poleciała piłka a mną). Nie było siły, żeby mi ją przyniósł pod nogi lub chociaż koło mnie. Musiałam podejść i ją wziąć. Nie wiem jak go skłonić lub pokazać, że ma mi ją przynieść, a nie tylko przynieść i oddać ?

Posted

nie wolno Ci tego robić, bo popsujesz aport. pies ma do Ciebie przyjść z wyrzuconym przedmiotem, Ty do psa nigdy nie podchodź. pomyśl, po co on ma Ci coś przynosić i się męczyć jak i tak sama po to przyjdziesz?:cool3: najlepiej wtedy odbiegać od psa w drugą stronę. jak piesek jest zainteresowany piłeczką i Tobą to będzie Cię gonił z piłką w pysku. jak będzie blisko to po prostu się odwracasz, delikatnie bierzesz piłkę z psyka i nagradzasz;) jak masz małe mieszkanie to możesz mieć problem z bieganiem i tu przydaje się piłka na sznurku, bo w razie czego ją sobie razem z psem przyciągniesz. tylko tu tez masz być bardzo, bardzo delikatna, żeby psu tej piłki nie wyrwać z pyska, bo się zniechęci. póki nie masz wyuczonego aportu tak, że pies za każdym razem przynosi to nagradzaj każde przyniesienie. nagroda wymienna z pochwałą jak najbardziej, ale przy treningu tego, co już pies umie. przy nauce nowych rzeczy nagroda zawsze;)
ważne jest tez, abyś przerywała zabawę w momencie, gdy piesek jest już trochę zmęczony, ale jeszcze by pobiegał. jak zbytnio przeforsujesz psa to tez go zniechęcisz. noi piłka do aportu jest zawsze zabierana po ćwiczeniach, pies nie ma możliwości się nią bawić sam, ona jest tylko przy zabawie z Tobą. wtedy staje się dla psa czymś super, no bo niedostępne na co dzień i Ty też stajesz się super, bo fajna pańcia daje fajne zabawki:cool3:
a jak tracisz siłę to przerywaj szkolenie. ta cwana bestia doskonale wyczuwa Twój nastrój i jak wyczuje, że jesteś zła, bezsilna, zniechęcona to i pracować nie będzie:eviltong:

Posted

Ale błędów narobiłam :oops: W takim razie muszę kupić piłkę na sznurku :) Faktem jest, że on jak zrozumie, że dostanie nagrodę, za to, że odda piłkę i nie będzie jej mi zabierał, to on jej z powrotem nie chce brać. :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...