Jump to content
Dogomania

gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?


Recommended Posts

Dojechalam i wrócilam- oboje w calości. Wiem jedno- to nieobliczalne wariacisko :loveu: ale i tak go kocham :)
Znalazłam na niego sposób, ktory w dużym stopniu opanowuje te jego ataki obszczekiwania. KOcyk kładę obok siebie na siedzeniu, jego na niego i jest blisko mnie. Wtedy jest spokojniejszy. A jak zdarzy mu sie io tak, że jakiś wróg się pojawi, to przykrywam go- chocby płaszczem- jak wroga nie widzi- to wszystko jest ok.
Dzisiaj wracalimy- część drogi- ANIOŁ, nagle w polowie mu się to anielstwo rozmyśliło i trochę poszalał, bo na jednej stacji nagle sporo ludzi wsiadło ( uspokoił się pod płaszczem ) po czym po przesiadce do zatłoczonego PKS- pies na kocyku zwinął się u moich stop i nic mu nie przeszkadzało. To po prostu nieobliczalne zwierząctwo :D. Cały czas był na lekach uspokajających- ktore jak na moje nie zadziałały ani trochę. Generalnie dzieki wyrozumiałości ludzi, ktorych poczytywał za wrógów - podróz nie byla taka zła. Bo zawsze lepiej się czlowiek czuje, jak usłyszy- "wie Pani, to pies, róznie moze reagować, nic nie szkodzi" niz "nie umie pani upilnowac, co to za pies, ale choleryk"
To jego poszczekiwanie nie jest Haniu wynikiem jego zwiększonej pewnosci siebie, wręcz przeciwnie. On obszekuje, by odgonic wroga- niestety wynika to z faktu, ze wroga moze widziec wszedzie- bo taki z niego tchórz.Te zmiany w jego zachowaniu to efekt dojrzewania, dorastania, niestety uwypuklania się tych cech psa strachliwo-agresywnego.
Generalnie to wszystko przez ludzi ;). Bo z psami potrafi sobie pokazać, co o nich myśli i rozumie co psy o nim mysla i nie musi się awanturować. A taki człowiek np. musi koniecznie rekę do głaskania wyciagać, albo patrząc w oczy cmokac zachęcajaco do mojego wypatrującego przeciwnika brytana, albo stanąc "dominująco: ;) obok i patrzec z góry. Trzeba ludzi wyszkolic w psich sygnalach :D.

Dzieki za link :)

Link to post
Share on other sites
  • Replies 117
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

No to cieszę się żeście cali:loveu:
No i widzisz jaka mądra jestes ? Sama znalazłaś radę na strachy Gangusia:multi: Bo tak przeważnie jest... W końcu Ty najlepiej go znasz:lol:
Fajnie ,że ludziska byli wyrozumiali , to bardzo komfortowa sytuacja wiem coś o tym:p
Co do leków to nie wiem ,co byłoby jakbyś ich nie zaaplikowała:diabloti:
Wiesz z tym nabieraniem odwagi to chodziło mi o to ,że obrazowo mówiąc kiedyś to bał się nawet pisnąć a teraz przynajmniej ma tyle odwagi żeby obszczekać wroga. Ot co;) No i masz rację ( o tym pisałam wcześniej wspominając swojego pierwszego piesia) ,że niestety otoczenie ma ogromny wpływ na to jak bedzie się zachowywał zwierzak w stosunku do obcych ludzi:-( . Trzeba naprawdę być dobrym behawiorystą ,żeby ten zły wpływ umieć zniwelować. A większość opiekunów błądzi po omacku. Teraz i tak jest z tym lepiej ... Ja te 30 lat temu czytałam w podręczniku do tresury ,że aby nauczyć psa warowania należy pogrozić mu smyczą a jak pies ze strachu przywaruje - pochwalić. :crazyeye: Czyli ... przepaść w porównaniu z obecnymi poglądami. Na szczęście!

Link to post
Share on other sites

Mam ksiązke o sygnalach uspokajających - to faktycznie pasjonujące, gdy się czyta pierwszy raz, szczególnie, gdy się odkrywa, ze te wszystkie gesty, sygnały, ktore ludzie odczytują jako "olewanie" ich przez psa, tak naprawde mają za zadanie wyciszenie czlowieka, uspokojenie go.
Obserwuję tez mojego psiaka- wobec innych psów wysyla wszystkie sygnaly prawie- dlatego mowie, ze się sweitnie dogadują :D. Jednak wobec ludzi tego nie robi- moze ostatnio coś tam zaczał.
Ale odkryłam ciekawą rzecz- gdy ja probuje wysylac sygnaly- ziewanie, oblizywanie się, przymykanie powiek, odwracanie się tylem, bokiem itp. gangster ciekawie reaguje. Tzn mam wrazenie, jakby byl zaskoczony- jesli mozna takiego okreslenia uzyc, potem zaczyna być jakby rozdrazniony tym- tzn tzn- zaczyna mnie lizac po twarzy- ale tak nerwowo, coraz bardziej się nakreca i jesli ja kontynuuje to potrafi nawet lekko mnie podgryżc i potem poszczekiwac. To mniej wiecej podobna reakcja do tej, jak wtedy,gdy szczekam na niego- a szczekac potrafię przekonująco :D
Lece na te stronki, ktore wrzucilaś Haniu :)

No własnie mam ksiązkę tej Turid Rugaas :)

Link to post
Share on other sites

Mnie się wydaje ,ze psy w ogóle rozumieją często ludzki język ( w sensie ludzkich sygnałów komunikowania się tzw mowy ciała bardziej niż nawet ludzie to sobie uświadamiają).
Np. jak się uśmiecham do obcego psa ( bez szczerzenia się ) i wysyłam mu "przyjazną falę" najczęściej bardzo zaczyna się mną interesować, macha ogonem, kiwa się jakby zachęcając do zabawy... no oczywiście negatywne fale pies też łąpie zwłaszcza jak jest wrażliwy. No i co sądzisz o tych sygnałach uspokajających w rezultacie?
Bo jak rozumiem u Gangstera jakoś nie bardzo się sprawdza? A może ..wybacz bluźnierstwo:evil_lol: popełniasz jakiś drobny , nieuchwytny błądzik?:diabloti:

Link to post
Share on other sites

bluznierstwo wybaczam ;)
Sygnały zaczełam wypróbowywać w domu- gdy przeczytalam ksiązkę od razu zaczełam sprawdzac, jak reaguje na te sygnały- no i własnie tak reagował, jak mowie. Moze masz rację, ze coś robię zle- tyle, ze ziewać to mam wrazenie umiem ;).
To nie tak, ze te sygnały sie u niego nie sprawdzają. On je świetnie zna- ma naprawdę super opanowaną komunikację z ich udzialem z innymi psami- samochody w sumie tez uspokaja-probując obchodzić łukiem tyle, ze one jakies takie niekomunikatywne ;).
Najgorzej jest z ludzmi. Jedyny sygnal, ktory czasem stosuje to obchodzenie ich lukiem-nigdy go w tym nie hamowałam, wrecz przeciwnie - daję dość luzną i dlugą smycz, ja teraz robie dokładnie to samo- tzn jesli widze idącego z naprzeciwka czlowieka, z ktorym mielibyśmy się minąc- też staram się go lukiem obejsc dodatkowo zawsze stając miedzy "wrogiem" a Gangsterem.
Jednak zadnych innych sygnałow u Gagnstera nie widze- niestety nawet to obchodzenie nie zawsze wykonuje. Po prostu czasem potrafi a priori rzucic się (probowac, bo go zatrzymuje) na przechodniow, ktorzy w ogole nie poruszaja się jego drogą, ida sobie inna, boczną trasą. Oczywiscie sa to najczęściej ludzie idacy pospiesznie, dosc glosno. To akurat standard.
Zeby jednak bylo jasne- ja mojego psa mam opanowanego, w zasadzie, gdy ja z nim wychodze- takie obszczekanie- a własciwie proba zdarza się zupelnie sporadycznie - wiem czego unikac, wiem, jak w razie czego odwrócic jego uwagę, jak go odciagnąc. Gorzej, gdy wychodzi z nim ktoś nie znający go- a tak czasem bywa, albo w sytuacjach, gdy tych zagrozen nie mogę uniknąc np. własnie pociag, dworzec. W pociagu np. starsznie drażliło go, jak ktos na niego dluzej patrzał. Az mi bylo glupio, bo ludzie przygladali się mu z sympatia- szczególnie jeden facet, a ten glupol po kazdym dluzszym spojrzeniu zaczynał ujadac. Uprzedzalam faceta, ze Gangster to odbiera jako zagrozenie i dlatego ujadal i Pan generalnie przestawal- ale widzialam, ze go korcilo, zeby co jakis czas spojrzec. A Gangster tylko czyhał na to- i jazda od początku. Nawet nie umiałam się zloscic na pana, bo robił to naprawde z uśmiechem, nie po to, by psa draznic- a raczej z taką podrażniona ambicja- no jak to, przeciez mozna psa do siebie przekonac. I gdyby nie miesjce i inni pasazerowie, ktorzy ujadanie srednio mogli lubić pewnie bym z panem poedukowala psa.

Link to post
Share on other sites

No właściwie to można Gangusia zrozumieć że boi się ludzi skoro zachowują się groźnie i nieprzewidywalnie... może dlatego nie kieruje do nich żadnych sygnałów bo wie ,że to jak rzucanie pereł przed wieprze.. i tak nie zrozumieją:evil_lol:
Trochę to też zabawne ,że ludzie tak bardzo ( przynajmniej niektórzy !) usiłują zrozumieć mowę zwierząt... ten wątek tak często przewija się w bajkach...i tak są na tę wiedzę oporni. Chociażby klasyczna zasada na ogół nieprzestrzegana ( teraz z tym jest lepiej) NIE UCIEKAĆ PRZED PSEM. I ile osób ucieka...niestety.

Link to post
Share on other sites

niestety- często na zasadzie odruchu. A pies, nawet jak nie robi z tego agresji, a ma tylko silny instynkt pogoni- bedzie na to reagowal i się takie koło nakręca :)
Ale w sumie z tym rozumieniem jezyka psiego to nie taka prosta sprawa. Te sygnały jednak są kompletnie rózne od naszej mowy ciala- te gesty, ktore u nas oznaczaja otwartosc, kulture, grzecznosc- dla psa sa oznaką dominacji, wrogosci, konfrontacji. Podziwiam autorkę tej ksiazki za odkrycie tego jezyka tak doglębne.
Mimo, ze wiem, to często dopiero "rozumowo" musze sobie przypomniec, ze jak na moje ostrzejsze wolanie Gangs bierze się za obwąchiwanie krzaczka to nie robi tego, bo mnie ignoruje. A obchodzenie lukiem ludzie najzwyczajniej będą odbierac jak strach. itp, itd.

Link to post
Share on other sites

Ba..czemu się dziwić..zapomnieliśmy o sygnałach które my ludzie umieliśmy kiedyś wysyłać , odbierać i rozumieć... Czasem obserwuję jak ludzie nie wyczuwają się nawzajem ( mnie też to dotyczy)...nie zauważają ,że ktoś inny źle reaguje na jakieś ich zachowanie, denerwujące, używają niewłaściwych słów , nie wiedząc ( lub wiedząc) ,że doprowadzą do ostrego konfliktu.
Chętnie sobie poczytam tę książkę , bo jakoś do mnie przemawia... ciekawa jestem jak Figa zreaguje na moje spsienie.
A nie masz pomysłu jak namówić Gansia żeby zaczął sygnalizować? Może to co warte tego wysiłku ( główkowania):diabloti:

Link to post
Share on other sites

Nie mam pojecia- tyle, ze...czy to chodzi o to, by on sygnalizowal ludziom? Przeciez i tak nie pojmą. Muszę popracowac, by odczytywał moje sygnały...
ta strona z seminarium, ktorą mi podalas jest swietna. Sa tam rzeczy z ksiazki, ale nie tylko. Jedynie nie zgadza sie w przypadku moejgo psa ta relacja z pilką. On reaguje wrecz odwrotnie- gdy wybiega się za pilka, potem dalsza czesc spaceru jest super- spokojna, nie ma zadnych szalenstwo, nie reaguje agresywnie, czy wariacko. A wystarczyly teraz 4 dni bez porzadnego wybiegania za pika- i przed chwila zachowywal się jak wariat.
I najbliższy przyklad tego, ze on jakos u ludzi inaczej mowe ciala odczytuje. Jako jeden z najsilniejszych sygnalow uspokajających uwaza się odwrócenie się tylem do psa, a nawet polozenie na podlodze twarza do ziemi. Przed chwila szlismy naprawde szerokim chodnikiem. Na jego skraju w ogleglosci ok 1,5-2 m od toru naszego ruchu stal facet odwrócony tylem do chodnika, a wiec do psa. Stal nieruchomo, spokojnie. A gangster chcial na niego się rzucic, juz startowal.

Link to post
Share on other sites

No ale stał odwrócony a nie odwrócił się . Może to o to idzie (jestem jeszcze zielona bo nie czytałam książki).:oops:
Z tą sygnalizacją to chodziło mi o to żeby Gang odczytywał Twoje sygnały uspokajające ..no bo to w sumie o to chodzi ..no i rzecz jasna żeby na niego działały. Ja używam jak się okazuje intuicyjnie magicznego słowa " nie bój się". Jakoś tak wyszło.. Figa na początku trochę bała się przestrzeni...woreczków foliowych, dziwnych przedmiotów, ostatnio bałwana i zatrzaskujących się drzwi. Ale umiarkowanie ( raczej to była ostrożność) i moja zachęta ( a podobno właśnie nie należy) do obejrzenia potwora była poprzedzona moim " nie bój się". Kiedy ostatnio widziała na skwerku pijanego faceta niosącego (?) dywan .. swoją drogą scena jak z filmu:diabloti: wystarczyło ,że powiedziałam ( zupełnie odruchowo) "nie bój się" i uspokoiła sie ... może nie całkiem ale wyraźnie

Link to post
Share on other sites

moze to racja z tym facetem.muszę jeszcze to zgłebic. NIezaleznie od tego- nie prezentował zadnych gestow dominajcyjnych nie naruszał psiej etykiety, jak to często bywa z szybko idacymi w swoją stronę ludzmi. Trochę załuje, ze u mnie nie ma nikogo, kto zajmowalby się psią psychologią. Ale takiego naprawde dobrego....bo to co ja robie to kompletna amatorszczyzna nie poparta prawie zadna praktyką,a wylacznie czytaniem części teorii i przerabianiem jej na 1 psie.

Link to post
Share on other sites

Ale nic nie jest jednoznaczne a pies przecie nie automat...może facet dziwnie wyglądał..albo dziwnie pachniał albo akurat Ganga coś wcześniej wystraszyło i miał obniżony próg wrażliwości. Mnie też czasem nie podoba się obiektywnie przystojny i grzeczny facet... tylko ja na niego nie nawarczę bo nie wypada:cool1:

Link to post
Share on other sites

"Ostatnio zademonstrowwałem znajomym w jaki sposób pies może rozumieć sygnały uspokajające wysyłane przez człowieka.
Obiektem była LIra . Jak tylko kucnąłem, zacząłem się oblizywać, ziewać, odwracać głowę - była święcie przekonana, że chcę się bawić.
Znam też psy, które w momencie gdy człowiek zaczyna zachowywać się "dziwnie", czyli inaczej niż się normalnie ludzie zachowują zamiast się uspokajać - bardziej się boją. Takie bowiem zachowanie ludzi nie jest dla nich codziennością i nie są z tym oswojone. Tak więc CS-y, które wysyłamy chcąc uspokoić psa mogą mieć dla niego zupełnie inne znaczenie. "
NO coments:evil_lol:

Link to post
Share on other sites

Widzisz iwlajn, ja chyba o tym myslalam- to na trasie ze Szczytna, wielokrotnie widzialam to miejsce- chyba plac treningowy jest przy szosie. Tylko dla mnie problem to dojazd- tam sie nic nie zatrzymuje, a ja nie jestem zmotoryzowana. Juz lepszy byłby dla mnie sam olsztyn...ale dzieki za namiar, tak obserwuje tego lobuza i dochodzę do wniosku, ze chyba bedę musiala się skonsultowac ze specjalista...bo w pewnych sprawach naprawde mam efekty- ale są takie aspekty, w ktorych odbijam się o mur :(.
Bede musiala jakos pokonac te bariere komunikacyjną

Link to post
Share on other sites

Loozerka ale jak jedziesz osobowym autobusem, to w Szczęsnych jest przystanek. Tylko trzeba by było poprosić kierowcę żeby się tam zatrzymał.

Rzeczywiście, ten ośrodek jest zaraz przy szosie.

Gdybyś potrzebowała pomocy w przekonaniu pieska do obcych to ja się piszę, tylko w domu będę dopiero na Święta. Ale chętnie Ci pomogę.

Link to post
Share on other sites

Iwlajn- bardzo chętnie, jesli uda nam się zgrac termin pobytu- mam nadzieje, ze jako studentka masz dluższe ferie.
Problem wynika stad, ze ja akurat na wszystkie świeta wyjeżdzam, nie jestem rodowitą szczycienianką i nie mam tu w ogole rodziny- a wiecej mam mamę juz niemlodą, u ktorej zawsze się zjeżdzamy cała ferajną, wiec staram się jechac tam na jak najdłuższy okres przed świetami, by jej pomoc.
Ale po świetach wracam w miarę szybko, więc moze wtedy udaloby się spotkac.
Choć dzisiaj myślalam, ze osiagnelam wielki sukces-teraz mam wątpliwosci. Przy porannym spacerze, ktory zawsze w weekendowe poranki jest dluzszy, polaczony z zabawą ( gangster po takim wybawieniu się jest hmm jak to nazwać- bardziej odpręzony ) spotkalismy znajomą psicę z włascicielem Jak juz wspomniałam to jedyna kategoria ludzi, ktorzy nie budzą a priori lęku mojego psa i niespecjalnie zwraca na nich uwagę- ale tez nie okazuje jakiejs specjalnej przyjazni. A dzis do pana sam podbiegł i obwąchał go, co było dość niezwyczajne.
Gdy wyrazilam swoje zaskoczenie, Pan mi powiedzial, ze jego suka ma własnie cieczkę! Więc to chyba nie objaw przelamania się psa :D

Link to post
Share on other sites

Loozerka, zawsze jakiś postęp:) A w takim razie czemu nie zainteresowała go suczka, tylko jej pan:) Myślę, że powoli, powoli będzie coraz lepiej.
Mój Gruby bardzo nie lubił mężczyzn. Tylko, że on reagował na nich bojowym nastawieniem. Pomogło oswajanie ze znajomymi mężczyznami, a na spacerach myślę, że pomogła moja spokojna postawa. Kiedy widziałam, że się któremuś za bardzo przygląda, tzn. z takim negatywnym nastawieniem mówiłam "nie wolno", wtedy on patrzył na mnie, był chwalony i dostawał smakołyk. A jak widziałam, że mijał kogoś już obojętnie też był chwalony. Teraz na spacerach w parku próbuje polować na myszy a ludzi traktuje obojętnie.
Co do Świąt, nie wiem ile będe mieć wolnego. Zazwyczaj zaraz po Sylwestrze wracam a dłuższe ferie mam po sesji, czyli koniec stycznia/początek lutego. Ale napewno przed świętami dam Ci znać jak wracam, może chociaż jedno spotkanie się uda.

Link to post
Share on other sites

Ale ja wracam zawsze bezposrednio po świetach, wiec mam nadzieje na spotkanie przed Sylwestrem jeszcze :)
Też się zastanawialam z tą suczką, tyle, ze w parku był jeszcze jedne pies zaprzyjazniony - oba, czyli suczka i pies onkowate, mlodziutkie - zaczęły się gonic, wiec moj Ganster, mimo, ze dośc szybki z niego chlopak, z ich dlugimi nogami nie miał szans i chyba nie zdazył jej powąchac jeszcze. A pan stał blisko. Ale - jesli to nie cieczka- bo suczka ponoc jeszcze nie w momencie koncepcyjnym- to moze iskierka nadziei jest...?
Co do barowania- to ja juz wszystkie spodnie, bluzy, polary spacerowo-psowe mam przesiąknięte zapachem parówek, zołtego sera itp. To moje szczęście wraca ze spaceru nazarte jak mops- mimo , ze robie malutkie kawałeczki - bo przeciez on reaguje na wszystko samochody, rowery, ludzie - wiec za kazdy brak reakcji, czy dla odwrócenia uwagi- dostaje cosik w nagrodę. Potem w parku jakieś drobne szkolenia- z wykorzystaniem piłki, ale i smakołykow- wiec wychodzi tego duzo :D

Link to post
Share on other sites

Po wieczornym spacerze okazało się, ze moj Gangster nie wyszedł jeszcze poza etap cwiczenia na maskotkach. Spotkalismy tę samą suczkę a wraz z nia inną, także z cieczką. Gangster tym faktem nie byl zainteresowany za bardzo. Z wieksza, z ktorą się zawsze bawil zaczął się bawic, ale zdecydowanie po przyjacielsku, natomiast druga, ktora zawsze go ofukiwała tym razem byla nim mocno zainteresowana, obwąchiwala. Gangster trochę był skonsternowany tymi wyrazami uznania.
Najlepszy był efekt tego wszystkiego- Gansgter zaczał w zabawie uciekac przed swoją przyjaciółką, ona biegła za nim, a za nią ta druga suczka, ktora probowała tę pierwsza zgwałcic. Zaśmiewałam się do łez obserwując ten wesoły autobus, tym bardziej, ze wszystkie psy biegaly w mojej bardzo bliskiej bliskosci ;), bo miałam w kieszeniach parówki :D

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...