Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O, jak dobrze! Oj, jak to dobrze! :-) Misiu Duża, ty nawet nie wiesz, piesku, ile miałas szczęścia :-) Ech, aż mi sie tak ciepło zrobilo w okolicy mostka... (tylko lepiej bede siedziec cicho, bo pisalam, jak to ja panuje nad emocjami ;-) )

  • Replies 95
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jeszcze trochę cierpliwości i wszystko będzie dobrze :)
Rozmawiałam wczoraj z panem, który jest Misią zainteresowany - jeśli Fundacja pana zaakceptuje, to Misia ma zapewniony dom :)

Posted

Dziewczyny wybaczcie, ale ja po prostu zasypiam wieczorami przy kompie i nie daję rady na wszystko odpowiedzieć.
Misia nie dojechała jeszcze na miejsce, bo pan O.* nie był w tygodniu po nią - brat pana był w delegacji, wraca dzisiaj i panowie planują wyjazd po Misię w połowie tygodnia.
Wczoraj pan O. z żoną byli na działce żeby dowieźć Misi zaopatrzenie i znowu próbowali ją wciągnąć do auta ale nic z tego - nawet w chwili radości z ich przyjazdu nie dala się namówić na wejście dalej.
A na allegro Misia ma 3 obserwatorów - wystarczyło napisać, że ma coś z rasy i zainteresowanie gwałtownie zrosło...


* jak Opiekun, ale nazwisko też się zaczyna na O :)

Posted

*Nomen omen...oby:)



*no ok- literka. Ale to już jakiś początek;)

(odnośnie ras- nauczyła mnie tego Kordonia- doszukuje się w psiaku niesamowitych ras- lub jego mieszanek. Ogłasza i ludzie potem dzwonią do mnie. Ja potem tłumaczę zmieszana, że w sumie niewiele (hehe) ma z rasy,a charakter to już w ogóle inny. Ale nieważne- ludzie przeczytali rasowy i chcą, choćby nie wiem co;))

Posted

Mam bardzo mieszane uczucia...
Ale jednocześnie nie widzę możliwości zrobienia czegokolwiek...
Kilka minut temu zadzwonił do mnie pan O. z informacją, że sprawa Misi znalazła niespodziewanie rozwiązanie. Pan O. odwoził dzisiaj żonę do szpitala, więc po Misię pojechał jego brat z kolegą. Wzięli po drodze weta, który miał Misi zaaplikować coś uspokajającego i pojechali. Okazało się, że wet nie był potrzebny, bo kolega wykazał się niesamowitym podejściem do zwierzaków - Misia bez problemu robiła wszystko co ten pan chciał: kładła się, podawała łapę, czekała i w końcu BEZ PROBLEMU wsiadła do samochodu. I tak sobie Misia z tym kolegą przypadli do gustu, że ten pan stwierdził, że on Misię bierze do siebie. Mieszka gdzieś koło Legionowa, ma dom z dużym ogrodem, dobrze ogrodzonym. Ma też dwa inne psiaki, małe, przygarnięte bezdomniaki. Podobno mówił, że Misię wysterylizuje.

Dziewczyny, bardzo, bardzo wam dziękuję za pomoc i przepraszam za zawracanie głowy.
Mam nadzieję, że Misia będzie szczęśliwa...

Posted

Selenga napisał(a):
Mam bardzo mieszane uczucia...
Ale jednocześnie nie widzę możliwości zrobienia czegokolwiek...
Kilka minut temu zadzwonił do mnie pan O. z informacją, że sprawa Misi znalazła niespodziewanie rozwiązanie. Pan O. odwoził dzisiaj żonę do szpitala, więc po Misię pojechał jego brat z kolegą. Wzięli po drodze weta, który miał Misi zaaplikować coś uspokajającego i pojechali. Okazało się, że wet nie był potrzebny, bo kolega wykazał się niesamowitym podejściem do zwierzaków - Misia bez problemu robiła wszystko co ten pan chciał: kładła się, podawała łapę, czekała i w końcu BEZ PROBLEMU wsiadła do samochodu. I tak sobie Misia z tym kolegą przypadli do gustu, że ten pan stwierdził, że on Misię bierze do siebie. Mieszka gdzieś koło Legionowa, ma dom z dużym ogrodem, dobrze ogrodzonym. Ma też dwa inne psiaki, małe, przygarnięte bezdomniaki. Podobno mówił, że Misię wysterylizuje.

Dziewczyny, bardzo, bardzo wam dziękuję za pomoc i przepraszam za zawracanie głowy.
Mam nadzieję, że Misia będzie szczęśliwa...


ojejku. No w takim razie oby oby

Posted

Panca napisał(a):
no to zycze suni wspanialego zycia- czy ktos sprawdzi w jakich warunkach sunia zamieszkala?

nie bardzo jest jak i nie ma podstaw do kontroli...
facet wziął psa bezpośrednio od opiekuna do którego się przybłąkała
żadnej umowy adopcyjnej nie było
ja jestem obcą osobą, którą poproszono o pomoc w znalezieniu suni domu a nie o przejęcie opieki nad Misią
pociesza mnie trochę fakt, że Misia jakby sama tego faceta wybrała - od razu słuchała go i cieszyła się do niego, mimo że widzieli się pierwszy raz
prosiłam opiekuna o zainteresowanie się jak Misia zaakceptowała nowy dom i czy wszystko z nią w porządku, ale co facet z moją prośbą zrobi to nie wiem

Posted

Panca napisał(a):
rozumiem...mam nadzieje ze nie trafila na lancuch

100% pewności nie mam, ale podobno facet od razu powiedział, że jej będzie dobrze, bo ogród jest duży i dobrze ogrodzony, więc będzie miała gdzie biegać

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...