Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. [quote name='a_niusia']eeej czarna wodza na skokach to jak kolce przy rowerze:))))[/QUOTE] Nie. To jak OE, kolce, dławik, i 4cm skorzanej obroży na raz. I to nie przy rowerze, a przy ciągnięciu wózka załadowanego węglem. Czarna wodza plus skoki to prosta droga do rozwalenia kregosłupa, uszkodzenia kregów szyjnych, albo w najlepszym przypadku zrobienia konisiowi wody z mozgu-zapewnienia lęków i schiz na parkurze :roll:
  2. [quote name='Czekunia']W wielkim skrócie munsztuk jest ostrzejszy - w sensie mocniej działa na pysk konia i tak naprawdę przy niewprawnej ręce jeźdźcy może narobić więcej krzywdy niż pożytku, ale szerzej pewnie opowie Kasia, bo ja nigdy nie używałam...[/QUOTE] Ja tego ustrojstwa nie lubię. Raz, że nie ufam sobie na tyle, a dwa, że zupełnie tego nie potrzebuje. Moje kobyły łaziły na sznurkach i ewentualnie westowych ogłowiach z oliwką. A dwa, że nigdy pingwiniarstwo mnie nie interesowało, wiec nie moja bajka. ;) Znam, bo musze znać, miałam okazje korzystac, ale konina była pod tyłkiem profesjonalisty i tak naprawde miałam okazje się tylko upewnić, ze to nie dla mnie i dla mojej ręki. Trzeba miec mega wyczucie, żeby nie zrobić krzywdy, tym bardziej, że kon konikowi nie równy i jeden jest delikatny w pysku inny nie. :roll:
  3. [quote name='sleepingbyday'] czym się rózni munsztuk od wędzidła - w działaniu?[/QUOTE] Munsztuk bardzo mocno działa. Jest "ostry" powoduje mocniejszy nacisk niz wędzidło. Niby jest bardziej precyzyjny w przekazie sygnału. Bardzo często osoby bawiące się w ujeżdżenie korzystają z tego typu narzędzi, przy nauce skomplikowanych elementow. Działa na zasadzie dźwigni (przede wszystkim chodzi tu o potylice+szczęke). I ma za zadanie powodować większe "zebranie" konia, a przy tym sygnał ma być wyraźniejszy i ostrzejszy. To są w skrócie dwa wędzidła i dwie wodze.
  4. [quote name='aussie&husky']Sorry,ale z racji faktu,że od paru już lat "wgryzam się" w temat koni i wszystkiego,co z nimi związane szlag mnie trafia,gdy jakiś uparty człowieczek wygaduje głupoty,miesza pojęcia i jeszcze na dodatek idzie w zaparte twierdząc,że ma rację mimo,że ewidentnie nie ma,a w dyskusji za koronny argument podaje wikipedię i witryny sklepów.....Obiecuję się powstrzymać następnym razem. A żeby już więcej nie odbiegać od tematu,muszę powiedzieć,że jestem podbudowana,bo (odpukać!) od paru dni nie muszę znosić całodobowego ujadania psów moich niereformowalnych dotąd sąsiadów...Zobaczymy,ile potrwa ten błogi stan....Bo szczerze mówiąc,miesiąc temu to był dopiero cyrk...W ogródku się nie dało wysiedzieć :angryy:...[/QUOTE] Po kilkunastu latach spędzonych z koniarzami, zdziwiłabyś się jak osoby będące wysoko na stołkach, mieszają pojęcia, błędnie tłumaczą, a juz najwiekszym hitem są osoby, które uczą w rekreacji. Tam to dopiero są ciekawostki :cool3: Hitem jest czarna wodza na skokach :loveu: Siodła na łopatkach, i ostrogi. Koniecznie ostrogi :razz:
  5. Owszem wędzidło/kiełzno, munsztuk itd to wszystko są pewne różnice. Każde ma inne zastosowanie. Każde do czego innego służy. Wędzidła można podzielić na kilka rodzajów, kiełzna tez. Wszystko się zgadza. Aussie&husky ma racje i Amber też ma racje. Tylko każda o czym innym gada :lol: Przenosząc to na temat kynologiczny, kolczatka jest narzedziem szkoleniowym- tu się wszyscy zgodzą, ale jest tez pewną odmianą obroży. (no bo nie są to szelki, ani smycz c'nie?) Równie dobrze kolczatke mozna nazwac obroża szkoleniową. I to chyba oto chodziło :diabloti: Niemniej jednak to co wstawiła Amber to wędzidła (nazwa nazwą, ja je znam jako podwójnie łamane, a te z kolei się dzieją na kolejne podgrupy) a sam munsztuk wygląda tak: [url]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/Curb_and_bradoon.jpg/800px-Curb_and_bradoon.jpg[/url] i składa się na niego kilka części ;) w tym na zdjęciu jest wędzidło pojedynczo łamane. I tu można wstawić te wedzidełka, które wrzuciła Amber. Z reszta równie dobrze, te wędzidła mozna uzywac same w sobie. Bez tej reszty tego "żelastwa"
  6. [quote name='Fauka']Mój labrador otwiera drzwi wpadając na nie głową, powinnam kupić mu kask :lol: A jak się nie da czegoś wyważyć to odpuszcza, kiedyś ktoś powiedział że labrador to skrzyżowanie zadownika sumo z pociskiem rakietowym.[/QUOTE] pfff moj pies postanowił zmienić wystrój ogrodu i głową rozwalił przęsło betonowego muru :diabloti: ewentualnie a ramach rozrywki otwierał brame na padok i wypuszczał koniki :loveu: albo był bardzo kochany i otwierdzał szopę z zarciem dla kopytnych, wiec tona owsa została w 1/3 połowie skonsumowana przez pol dnia. Murowany kojec tez nie był w stanie jej zatrzymać. To co? Spawana kratka na kołkach? :cool3:
  7. [quote name='Czekunia']U mnie jest to samo:roll:... Chociaż obserwując zachowanie Zary podczas żarcia odpadków to mam wrażenie, że ma to podstawy w jej psychice:shake:. Czy to w ogóle możliwe?[/QUOTE] Joko długo miała misję szukania zarcia. Ale u niej to z wiekiem minęło. Tyle, że ona zarła tylko nadające się do spożycia resztki, nie tykała goowien. Ewentualnie próbowała polować na ptaszki, kotki i innego szybkouciekające stwory. I czytałam swego czasu opracowanie, że psy głodzone/niedokarmiane mają lekkiego fizia na tym punkcie. Może po prostu trzeba czasu, żeby się przekonała, że jednak żarcie jest w chacie i nie ma potrzebu szukać na własną rękę w terenie. Edit Anusiu droga, nie da się zlikwidować. Po pierwsze teren nie jest moj, po drugie koszty takiej operacji są zbyt duże, taniej wychodzi jeżdzenie terenówka. A po 3 po co? W imię tego, że tak wypada? Skoro nikomu nie robię tym krzywdy, nikt z tego powodu nie cierpi, to dlaczego miała bym w imię ideologii robić coś wbrew rozsądkowi? Dokładnie tak jak z kolcami. :diabloti:
  8. [quote name='a_niusia']no widac tak.[/QUOTE] Jedyne co widac, to fakt, że nie rozumiesz, tego, iż można mieć różne potrzeby i preferencje. Podobnież z kolczatką. Ale mi się średnio juz chce dalej bawić w powtarzanie tego samego. Ja sobie bardzo chwaliłam takie auto nawet w mieście, przy stanie polskich dróg, jazda dużo przyjemniejsza niz zwykłym samochodem. A przy okazji bez problemu wjechałam pod chate, pomimo mega bagna, które mamy przy wjeździe na posesje ;)
  9. My napierdzielalismy terenówką do biedry i do miasta, bo innym autem na nasza posesje nie szło wjechać w trakcie roztopów i opadów deszczu. Widac jestem młotkiem, bo auto z takimi możliwościami było nam potrzebne w sumie przez kilka miechów w roku, a reszte czasu jeździło po miescie :evil_lol: a co do żarcia syfów, u nas się to definitywnie skonczyło jak psy przeszły na surowiznę. Jak żarły suche to i jednak i druga notorycznie zarły jakies odpadki. Surowe mięsko i kości skonczyły z zapędami do szukania obleśnego zarcia poza domem.
  10. [quote name='motyleqq']nie wiem skąd znasz moje poglądy na inny temat, niż psy, no jeszcze jedzenie zwierząt ;) ale spoko, ja nie wiem w czym jeszcze się różnimy, ale nie dane mi to wiedzieć :cool3:[/QUOTE] Serio chce Ci się jeszcze bawic w jakies przepychanki? Jak dla mnie temat wyczerpany ;) Po prostu róznie myslimy w kwestiach zwierzat, zycia, jedzenia tez, i tyle. Instant, ja o tym pisałam, ale chyba umknęło :eviltong: I przy całej miłosci do mojego mordercy, jakoś wolałam jego ból na kolcach niz moj przy wypłacie odszkodowania za pogryzienie. [QUOTE]Mnie tam osobiście jest wszystko jedno jakie kto metody stosuje jeśli mnie to osobiście nie dotyczy a psiuńcio żyje i ma się dobrze.[/QUOTE] gdzie można kliknąc lubię to? :cool3:
  11. [quote name='Okamia']Ciocia będzie kochać Magnuska jak swojego dopóki Magnusek będzie ciocie kochał :evil_lol: Gops - DA są tak fajnie zbudowane jak moja prośka mniej więcej - długie łapy i fajny mięsień zamiast tułowia :loveu:[/QUOTE] Magnusa to niejedna ciocia bedzie kochać :cool3: Juz się nie mogę doczekac jego dorosłosci, ale będzie piękny kawał psa :loveu: [quote name='Czekunia'] Kasia, DA piękne:loveu:, wzdycham po cichu, ale nigdy mieć nie będę.[/QUOTE] No ja mam dylemat czy ogarnę taka cholere, ale kurde jak na złość, odezwałam się do hodowli i trafiłam na liste oczekujących, ale ciicho sza :eviltong: [quote name='gops']DA są dla mnie jak dobermany budową , za szczupłe . A wiadomo jak szukamy dla siebie psa to patrzymy i na wygląd i na charakter . I jest pierwszy Shorty Bull w Polsce![/QUOTE] No DA powinno byc wyżyłowane, chociaz same w sobie są poteżne, jak na ten typ psa. Chociaz ostatnio czytałam mega fajny artykuł na temat DA. W ogole nie powinny byc w grupie molosów wg szpacjalistów, tylko z wyzłami i resztą. To byłby jedyny przedstawicel tej grupy jakiego mogłą bym miec :diabloti: Aczkolwiek przy takim CDB to fakt DA sa szczuplutkie :roll: shorty bull to ten miks stafiora, który wrzucałas kilka stron temu?
  12. [quote name='motyleqq']za wolne tempo dla dogo :diabloti: ale pisałam o tym już nie raz ślicznie, to co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić, żebyś była pełna satysfakcji? :cool3:[/QUOTE] Wiesz, Aga, pewnie juz nic, bo róznic w naszych pogladach nie zniwelujesz. I nie mówie tu tylko o psach ;) niemniej piss end lof, musze isc wsadzic swoje 150kg dupsko na rower, bo pieski dzisiejszej porcji kolczatki nie zaznały :diabloti:
  13. [quote name='motyleqq']po raz kolejny pokazujesz, jak uważnie czytasz :cool3: cytuję siebie pogrubiłam Ci najważniejsze ;-)[/QUOTE] w ogole nie widzialam Twojego postu, zaczełam odpisywac jak pojawił się post kataszy skonczyłam przed chwilą ;-) Spoko, ja jestem prawie usatysfakcjonowana :diabloti: [quote name='Czekunia']Ja jestem dogomaniak niezrzeszony:diabloti:, kolców nigdy nie używałam, więc się nie wypowiadam akurat w tym temacie, a moje psy nie jeden raz zebrały OPR, proszę mnie tu nie mieszać z żadnym obozem.[/QUOTE] chciałabyś, Ty jestes obóz przeciwny, skoro ja testem TWA. Nie ma innej opcji :razz: Celtik, a jak tego psa nauczyć, że na rowerze tez inne pieski są do ignorowania, jeżeli nie jeżdząc na nim? Bo z rotem miałam ten problem, że jak się pojawiał nowy element na spacerze, to w głowie był reset. I trzeba było sięcofać i od zera przerabiac scieżkę resocjalizacji. Gdybym miała czekac, aż pieska w pełi ogarne, to nigdy bym tego rowera nie wprowadziła.
  14. Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol: Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można. Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da. Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci? Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek. Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol: Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti: A co do mojej pracy-szczerze jej nienawidze, wiec wszystko lepsze niz papierki i cyferki :roll:
  15. [quote name='motyleqq']ja wszystko rozumiem ;) że mu nie ufałaś, bo był jaki był i że nosił kolce 'na wszelki wypadek'. ale Ty nie rozumiesz mnie :evil_lol: i chyba nie wiesz, czemu uważam, że Twoje podejście jest inne, niż Amber :) ale tego właśnie nie chce mi się tłumaczyć, zwłaszcza na forum ;) miałam taki krótki okres z Etną, że nie wiedziałam, jak się może zachować w pewnych sytuacjach z psami, bo było kilka razy tak, że wyskoczyła z mordą zupełnie bez powodu. nie wyobrażam sobie takiego życia z psem na dłuższą metę :)[/QUOTE] no serio nie rozumiem. Z Amber przegadałam na ten temat długie godziny. I wiem jakie ma podejscie do tematu. Serio forum swoje zycie swoje. I jakos się z nią zgadzam w temacie Jariego. Tyle ode mnie w tym temacie. Wiem ze dba o swojego psa najlepiej jak moze. I oby kazdy pies miał takiego właściciela. Z takim podejsciem i z taka dozą rozsądku. :roll: No, a co do psa niezrównoważonego, serio nikomu tego nie zycze, bo codzienność z takim psem jest średnio fajna. A ja i tak jestem mega zadowolona z tego co udało się nam osiagnać z rociskiem. Z etapu "zabije wszystko i wszystkich" do etapu " mam olew" jest daleka droga. A jeszcze dalsza do etapu " spoko ufam Ci bezgranicznie". Np dotykanie karku, łba u rota to był przywilej, który miałam ja i Bartek. Pomimo tego, że uwialbiał moja teściówkę nie pozwalał jej na głaskanie po głowie. Banał prawda? No chyba, że piesek potrafi chwycić za rękę i zrobić dziurkę, "bo tak". Nauczył się tak walczyc o swoje w schronie i bardzo długo próbował tej metody na nas. Dopiero jak nauczyclismy się wzajemnego szacunku zrobiło się fajniej z psem. Duzo tez spierdzieliłam bo bardzo mocno chciałam pozytywnie z pieskiem pracować, bo się naczytałam, że awersja bo brzydko i gupio. W efekcie miałam psa sfrustrowanego, który smakami pluł, zarcie miał w nosie, piłeczki były na ważne na 3 sekundy. Trafiłam do Jacka, który pokazał jak kolców uzywać i nagle pojawiły się efekty i poprawa. dlatego znowu powtórze metode pod psa nie odwrotnie. A juz szczegolnie nie w imie ideologii, czy własnych przekonań. :roll:
  16. [quote name='Okamia']Nie wiem teraz mi się ogon rzucił w oczy :evil_lol: A Clay się fajny zrobił już jakiś czas temu :eviltong: Co prawda to prawda i przez Kaśkę oraz jeden egzemplarz mi samej na myśl przyszło, że może kiedyś ... :roll:[/QUOTE] sesese :diabloti: cierp :eviltong:teraz [quote name='gops']Ja się nigdy nie zagłębiałam w sumie w DA bo mi one zwyczajnie nie podchodzą wyglądem , wole psy niższe , mocniejsze budową . Ca de bou mają świetny charakter , dużo czytam i już znalazłam hodowle wartą uwagi . Fajnie tak trafić na coś dokładnie po naszemu , nawet jeśli musimy czekać na tego psa jeszcze ileś tam lat . A Clay cóż .. ja zawsze mówiłam że nie ocenia się staffika zanim nie skończy rosnąć(sama to robiłam ale ja mogę bo to mój pies :lol:) i często z brzydkiego szczyla wyrasta piękny pies a z pieknego szczyla już nie koniecznie . Clay to "kawał" staffika , nie jest wysoki ale mocny i teraz uważam że w świetnej formie waży 17,4 kg .[/QUOTE] Ja tez lubię mocne psy, ale DA mnie urzeka na swoj sposób. CDB swego czasu tez rozważałam, ale jednak odpuściłam, chociaz do tej pory sobie podglądam co tam nowego. A ten Twój stafior to taki typ mieśniaka-dresa. Wredny z ryja i wielki kark :evil_lol: Wcale bym się nie zdziwiła gdyby zaczał pytac "komu wpierd*l ?":diabloti:
  17. [quote name='gops'] Powiem szczerze że ja jestem sercem za rottkiem a do argentynów mnie wcale nie ciągnie :razz: Wybór psa jak będę "na swoim" na pewno będzie między rottem a ca de bou . Clayek poporstu dorósł , łeb ma zacny to prawda, dość duży , nie za krótki więc taki po mojemu jak najbardziej . [/QUOTE] no rot to jednak sentyment, i jestem ciekawa jak by mi poszło z takim niezepsutym egzemplarzem :razz: CDB tez fajne, chociaż biorac pod uwage jaki rozstrzał jest w rasie (zdrowotnie, eksterierowo) bała bym się trafić na kiepski egzemplarz. Chociaz z rotami w pl tez jest różnie. A DA, no cóż, miłość od pwierwszego zobaczenia, a im wiecej się dowiaduje tym bardziej mi pasują. No i mam okazję podziwiac kilka fajnych egzemplarzy na wyciągniecie ręki. Te psy duż owieksze wrażenie robią na żywo. Szczególnie w ruchu :loveu: a Clay z okresu brzydkiego kaczątka przeobraża się w (brudnego) łabędzia :evil_lol:
  18. [quote name='a_niusia']gdyby rower nie byl dobrym funem dla mojego psa to tez bym go na niego nie zabierala. [B]i tak, najwyrazniej sie nie umywasz[/B]:))))[/QUOTE] powieś sobie na łóżeczkiem i się napawaj ;)
  19. [quote name='a_niusia']wiesz co...to nie do konca tak jak mowisz. gdybys zobaczyla mojego psa przy rowerze to bys zrozumiala co to znaczy rower=robota. nie ma ze pieski, kotki, ptaszki itd. jesli pies nie potrafi minac sie z innym psem przy rowerze tzn, ze nie jest to wcale robota.[/QUOTE] tak tak ja wiem, ze się nie umywam do Ciebie i gordonów. I nawet nie próbuje. ;) Dla mnie poziom skupienia rota przy rowerze był rewelacyjny, jak na nasze możliwości. Nie próbował sie zatrzymywac obiskiwac krzaczków, nie darł ryja do psów, nie obchodzili go mijani ludzie. Na pieski tez nie reagował. A kolce były w razie GDYBY jednak coś. I tyle. W tym samym celu łaził w kagańcu. Chociaż zarówno nasz skoleniowiec, jak i wszyscy znajomi psiarze twierdzili, że jest mu zbędny. Ja po prostu wiem jakie możliwości miał ten zwierzak i co potrafił zrobić jak do nas trafił. A żadna frajda wyciagac psy z pyska innego pieska. Serio. :roll: Pola natomiast rower ma jako rozrywkę i on niej nie wymagam tego zeby się szczególnie skupiała. wazne ze trzyma tempo i nie wyłamuje się z biegu, czy to na lince czy bez niej.
  20. [quote name='motyleqq']gdybyś spojrzała trochę szerzej na ten temat, uważnie czytała posty ze zrozumieniem, to wiedziałabyś, czemu ja i parę innych osób tak oceniamy tą sprawę :) a [B]jeśli pies ma we łbie rower=robota, to właśnie w takiej sytuacji nie potrzebuje kolczatki, bo go nic dookoła nie obchodzi[/B] :) więc albo to, albo to. na szczęście tak naprawdę to Amber nie jeździ z Jarim, więc o czym tu mowa :cool3: wszystko wina Szury :diabloti: a co do psa Pani Profesor, to kojarzy mi się, ale mogę się mylić, że doradzałaś jej, by przekonała się do kolczatki :cool3:[/QUOTE] Ja już wielokrotnie pisałam, że byłam nadwrażliwa w temacie rocisława. I on prewencyjnie te kolce miał na karku, razem ze zwykła oborozą. Trudno mi było zaufac psu, który walił zebami w kazdej sytuacji która mu nie pasowała. Wiec owszem rower robota=ale nawet super wyszkolony bołdełek, potrafi się rozkojarzyć na torze/placu czy gdzie tam mu przychodzi pracowac, wiec co dopiero agresor w rekach laika? a możliwe, że wspominałam o kolcach, nie pamiętam, kłócic się nie będę. Z reszta nie raz już mowiłam o tym, że koce MOGĄ pomóc, ale to zalezy od wielu czynników i tego co kto chce i jaka drogą osiągnać. Z resztą ja nie wyobrazam sobie szamotającego się psa na smyczy z obłedem w oczach "wyprowadzac" tylko pozytywnie. ;)
  21. [quote name='Pani Profesor']ktoś mnie wzywał? :cool3: [SIZE=2]odbiję tylko jeden zarzut, mianowicie ten, jakoby rady motylqqa miały być do dupy - mi ta oto kobiecina dzielnie radzi od początku mej kariery na dogo i wraz z evel ([/SIZE]:loveu:) i kilkoma innymi osobami kierują mego psa w dobrą stronę,widać postępy, małe, ale są. podkreślę zatem, odnośnie zarzutów o nieudolność 'poradową' co poniektórych, że lepsza taka rada, niż [I]żadna[/I], a pytałam o psa w wieeeelu wątkach, często i gęsto - [B]skoro tyle tutaj doświadczonych ciotek, to dlaczego mało która się tym dzieli z początkującą osobą[/B]?[/QUOTE] bo zwyczajnie jak nie mam pomysłu na psa, w dodatku takiego którego nie widzę, a ktoś juz wczesniej sensownie doradził to po cholere pisac to ponownie? :cool3: [quote name='Pani Profesor']aha, coś jeszcze - nawiązując do całej boruty, jaka tu powstała, zanim jeszcze zaczęłyście skakać sobie do gardeł i wywlekać prywatę - pies na rowerze na kolczacie [I]wydaje mi się [/I]być nieodpowiedzialnym pomysłem właśnie przez te wszystkie [I]ale[/I],które mogą się wydarzyć. i tylko dlatego to piszę, że wg. mnie to prewencja, jaką trzeba zachować - to nic, że w praktyce się do tej pory sprawdziło, bo równie dobrze ludzie piszą "mój pies żarł czekoladę całe życie i przeżył" - są też ci, których pies padł trupem po paru kostkach. równie dobrze mogłabym psa w aucie wpinać w pasy bezpieczeństwa nie na szelkach, a w kolczacie - wtedy uniknęłabym sytuacji, że lezie do kierowcy polizać po buzi (a jednocześnie powoduje wypadek). kolczata by go zatrzymała w miejscu, ale [I]gdyby[/I] zdarzył się wypadek, to urwałoby psu łeb. dlatego też jeździ w szelkach. dziękuję za uwagę.[/QUOTE] tylko co ma się wydarzyc? Moj pies ma we łbie rower=robota/skupienie. Nie próbuje srac w tym czasie, nie odbiega w boki, nie potyka się i ogólnie biegnie jednym niezbyt szybkim tempem obok roweru. Jeżeli pojawia się okazja na puszczenie psa luzem, to zadne szelki i smycze nie są potrzebne. Natomiast przejazd rowerem przez centrum wiochy, gdzie mamy sporo "bezpańskich" psów z rotem bez kolców, był bardzo nieodpowiedzialny, bo takie pieski były materiałem na wybebeszenie. I w takiech sytuacjach, kiedy uwaga rociasława zaczynała się kierowac w stronę azorka czy burka, korekta na kolcach pozwala go przywołać do stanu "biegnij i olej pieski". Nikomu tego nie doradzam, jako sposób na jeżdzenie, wrecz przeciwnie, ale nie uwazam, żeby w konkretnych przypadkach to była jakas ogromna straszna mega traumatycznie niebezpieczna opcja. Pola biega na zwykłej obroży, bo u niej to jest zupełnie nie potrzebne. Metoda pod psa, nie pies pod metode. :roll:
  22. [quote name='Okamia']Masz wziąć DA - Procha będzie mieć obstawę z obu stron i fejm na dzielni będzie:loveu: Jaki Clay ma śmieszny ogon na tych zdjęciach. wygląda jak byś mu obcięła końcówkę :evil_lol:[/QUOTE] to biere :evil_lol: a co do Clay'a to jemu się łeb zrobił jakis taki fajniejszy, nie wiem wyrobił się/wyrzeźbił czy jak to zwać. Zacnie chłop wyglada ;)
  23. [quote name='Czekunia']Jakiej biurowej:diabloti:? Jam jest przedstawiciel handlowy, autem jeżdżę, więc wyobraź sobie, co robię, żeby Was czytać:evil_lol:...[/QUOTE] o sobie przeciez mowie :loveu: płaszczenie tyłka w biurze ma swoje plusy :diabloti: a hejcik z rana jak śmietana, wiec no sory mam bardzo prymitywne rozrywki :eviltong:
  24. [quote name='Czekunia']widzisz, co narobiłaś:evil_lol: idź się samobiczować! A tak serio: przestańcie już, bo mam dzisiaj kupę pracy, a siedzę na dogo:diabloti:.[/QUOTE] uroki pracy biurowej-mozna siedziec na dogo i pracować :evil_lol: czekam na moment w którym mi zablokują dogo w robocie, jaką bede miała wydajnośc wtedy :eviltong:
  25. [quote name='a_niusia']no ja kiedys pytalam amber, co robi ze swoim psem, to nie odpowiedziala:)))[/QUOTE] [quote name='motyleqq']a ja mam pytanie, dlaczego nie czytasz ze zrozumieniem? to nie chodzi o to, czego kto nie napisał. tylko o to, co napisał wprost. nie wysuwam wniosków na podstawie wyłącznie tego, że pies nosi kolczatkę. wybacz, ale nie będę rozwijać już tego tematu, bo po pierwsze to jak gadanie ze ścianą, a po drugie wszystko co napiszę i tak zostanie przekręcone :) i jeśli ktoś klepie bez sensu, to myślę, że przede wszystkim Amber, która twierdzi, że mój pies mnie pogryzł :cool3: niestety nie potrafi odnieść się do tego, że jednak tak nie było ;)[/QUOTE] Niech się Amber tłumaczy :diabloti: mnie po prostu bawi wszechwiedza niektórych osób. I tyle. Serio lubię jak ktoś mi zwraca uwagę, jak na zlocie powiedziałam, że nie umiem z Pola się dogadac w temacie frizbi, dostałam kilka rad co i jak. Efekt piesek jednak lubi talerzyk. I nawet go całkiem sensownie łapie. ale jeżeli ktoś na podstawie własnego przekonania o swojej "wiedzy" potrafi ocenic jaka dawka ruchu i zajęcia jest odpowiednia dla tego konkretnego psa, no to ja wymiękam ;) Za gupia jestem na taki poziom wtajemniczenia. [quote name='dog193'] Chodzi jedynie o poziom żartu. Wycieczki na temat wyglądu, żeby komuś dopiec w dyskusji są bardzo maluczkie, ot tyle ;)[/QUOTE] ano są, ale bardziej daje do myślenia fakt, że kogos to serio bawi. Ja mam nedznie niskie poczucie humoru, bawią mnie zarty bardzo niesmaczne, ba! nawet takie które Olka oburzają. Natomiast nigdy nie śmiałam się z tego jak ktoś wyglada. No jakoś to ani śmieszne ani zabawne nie jest :roll:
×
×
  • Create New...