Hejka :)
To współczuję Madzia :( U mnie ja pojechałam z jamnikiem na uśpienie, pamiętam do dziś każdą sekundę :( Ale w tamtym momencie wetka trochę nadszarpnęła moje zaufanie. Robiła to dla nas, bo nie mogliśmy się pogodzić z jego odejściem, ale jednak mogła postawić sprawę bardziej jasno...