Ja zgredka nawet lubię :p Chociaż jak przyjechał to nie miałam takiej "miłości", rany były świeże. Ale ze mną też inna sprawa- moim (typowo) pierwszym psem, wyczekanym, jest Kajka. I to nie to że Lucek jest bee, brzydki, głupi- po prostu on jest inny, rodzinny bardziej, tak jak poprzednie psy ;) A czy zaraz po Kajce wezmę kolejnego? Nie mam pojęcia, mam nadzieję że najbliższe kilkadziesiąt lat nie będę musiała tego sprawdzać ;) Chociaż u mnie po śmierci pierwszego jamnika drugi przyszedł bardzo szybko, a po drugim trzeci- jakoś w domu nie idzie wtedy wytrzymać, atmosfera okropna, a szczeniak trochę to rozładowuje. Czy źle? W pewnym sensie pewnie tak, bo to takie "zastąpywanie", czego nigdy nie da się zrobić. Zawsze pamiętam o poprzednich psiakach, mają miejsce w sercu. I to też nie tak że przyjeżdża szczylek to już spoko, luzik, bez problemu. Fakt, absorbuje czas, ale cierpienie jest nadal :/