Niestety, niektórzy ludzie na spacerach z psem to rozum chyba w domu zostawili :/ Kiedyś się wkurzyłam na małe, gryzące po łapach pieski i mówiłam właścicielom "proszę zabrać psa bo mój agresywny a ja go nie utrzymam" ;) Chociaż jeden pan nigdy nie słuchał, jego suczka latała samopas, podlatywała do psów i gryzła po łapach. Na prośby nie reagował, bo toż to malutkie to nic nie zrobi. Gdzieś za 10 razem jak podleciała i podgryzała Kajkę, wyjątkowo uparcie (nie dało się odgonić, latała wokół) Kajce puściły nerwy i zamiotła małą po chodniku, co z daleka wyglądało naprawdę groźnie. Teraz pan pieska odwołuje, zapina na smycz, a nas unika (suczka tylko się nic nie nauczyła, widzę że inni dalej mają z nią problemy). Na szczęście mam ten plus że moja nigdy krzywdy nie robi, ale hałasu owszem. No i postura całkiem duża :)