Ale dzień... Lucek znowu poprawił ucho, na dworze spadł mu opatrunek, więc szybko wracaliśmy do domu. Ale gdzie tam, musiał trzepać uchem... I krew poleciała, dużo, znowu wet. Szwy nie naruszone, pękł strup, wysuszyliśmy to, ale opatrunek założony sztywniej, żeby nie zrobił niespodzianki :/ i cały dzień znowu wet :/