Dzisiaj 2,5h pracy- po zamknięciu drzwi do azylu Pepsi czyli do sypialni - oddała stolec i mocz... i uciekła do łazienki - kilkukrotnie zakładałam jej pętle na szyję i zdjemowałam, kładłam smycz obok, rzucałam smaczki...
po 2h w końcu wstała - i zaczęła zjadać smaczki - po całej sesji otworzyłam drzwi do sypialni - wparowała jak oparzona - po czym po może minucie wyszła spowrotem do salonu, podeszła do mnie i wąchała moją opuszczoną za łóżkiem dłoń...
i weź tu zrozum tego psa...
jutro mamy wizytę innego behawiorysty z polecenia Nutusi - tym razem kobiety i nie ukrywam że pokładam ogromne nadzieje w tej wizycie :)
Aha i miałyśmy bardzo fajny telefon od ludzi z Warszawy - chcą jutro przyjechać i poznać Pepsi osobiście - czy dotrą - jutro zobaczymy :) ale fajnie że ktoś chce się pofatygować aby obejrzeć agresora :)
kto wie może coś z tego będzie...? :-)