Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Gołonóg -rejon Morcinka /Kaufland oraz Mc Donald/ przejrzany - pieska nie widać. Mój mąż zrobił przegląd. Ale widzę, że psinka dziś w innych rejonach kursuje. Oby dała się w końcu złapać.
  2. Czyli kursuje po Gołonogu, biedaczka. Mój mąż dzisiaj tam trochę krąży i wypatruje. Mam nadzieję, że psinka dziś się znajdzie. Mikołaju pomóż :) Zrób najwspanialszy prezent Gabrysi.
  3. Nie dziękuj, to żaden problem. Mnie kiedyś uciekła z domu Luśka - kotka w pampersie :) Też zrobiłam wydarzenie na FB, rozkleiliśmy ulotki, ale Luśka sama wróciła do domu, nocą, po ponad 24 godzinach. Ale co nas to nerwów kosztowało... Dlatego rozumiem ile emocji towarzyszy temu wydarzeniu...i mam nadzieję, że psinka się znajdzie. Taka sytuacja może spotkać każdego. Strasznie stresujące są takie wydarzenia. Jutro też "przejrzymy" Gołonóg. Oby szybciutko się psinka znalazła.
  4. Będziemy i jutro wypatrywać psinki. Na Morcinka koło Kauflandu i koło Mc Donalda około godziny 18 - 19, psinki nie widziałam. Byłam też na Manhtanie od 17 do 18 i też nic... Oby jutro się znalazła.
  5. A doczytałam, żeby nie gonić...czyli szynka do kieszeni i rozglądać się trzeba. Oby szybciutko sie znalazla...
  6. Właśnie przeczytałam na FB, że psiak uciekł. Będę się rozglądać. Rozumiem, że trzeba ja gonić, aż do skutku, bo sama nie podejdzie ? Oby się znalazła...
  7. Danusiu, rozpisałam się w sprawach brzuchowych na PW :)
  8. Może to będzie akurat Ten Człowiek :) Oby, trzymam kciuki. Niestety, nie znam nikogo z wyżej wymienionego rejonu Polski.
  9. Może to właśnie będzie Ten Człowiek :) Trzymam kciuki.
  10. Petycję podpisałam Agatko :) Proszę, zajrzyjcie na świeżo założoną stronę na FB -stronę Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Mikołajówce. https://www.facebook.com/pages/O%C5%9Brodek-Rehabilitacji-Zwierz%C4%85t-Chronionych-w-Miko%C5%82aj%C3%B3wce/727126007378819?skip_nax_wizard=true&ref_type=pages_you_admin Pan Franciszek dbał o Łosiczkę jak mógł...a ponieważ sprawa Łośka stała się sprawą nagłośnioną przez media, miał też sporo stresujących sytuacji - wydzwaniali do Niego różni ludzi, z różnymi tekstami... Mimo, że Łosiczki już nie ma, w ośrodku przebywa trochę schorowanych zwierzaków. Strona jest w trakcie robienia, ale już można oglądać sowę ze złamanym skrzydłem, liska, którego mama została "skoszona". Zajrzyjcie, Pan Franciszek to Człowiek Wielkiego Serca.
  11. Dorotko, straszne to jest... Jest trochę petycji odnośnie myśliwych...wytropię je :) ...i kto będzie chciał to podpisze.
  12. Gdyby otrzymał pomoc od razu być może by żył. Część obrażeń powstała już po wypadku, bo łoś jeszcze wstawał i przeszedł około50 metrów. Potem padł i tak leżał sobie... Oto co mówili rolnicy: – Dzwoniliśmy do burmistrza, do weterynarza, ale z łosiem był kłopot, bo mieliśmy weekend – tłumaczą okoliczni mieszkańcy. Pomoc jednak w końcu przyszła, choć zwierzę było już skrajnie wyczerpane. W tym czasie ludzie karmili łośka i go okrywali żeby nie zamarzł !!! Mieszkańcy za pomocą własnego ciągnika usunęli jedno z drzew, między którymi zwierzę się zaklinowało. Przynosili mu też jedzenie. - Jeszcze w sobotę zwierzę było bardzo waleczne, trzeba było uważać, gdy podchodziło się do niego z karmą - mówił reporter TVN24. Na początku, gdy łoś był tuż przy drodze, bardzo energicznie walczył o to, aby wstać. - Lekarz weterynarii, który przebadał go, stwierdził, że prawdopodobnie on wkrótce wstanie i pójdzie, bo nie stwierdził żadnych większych złamań - opowiadał Krajewski. A teraz uwaga zaczyna się istny cyrk: Łosiek wszedł na teren prywatnego lasu !!! Łoś rzeczywiście wstał. Ale przeszedł jedynie 50 metrów. Problem w tym, że wszedł na teren prywatnego lasu. Gdy badał go weterynarz, łoś był jeszcze na drodze powiatowej. - Ręce opadają, gdy słyszy się argumentację gminy, która mówi, że teraz już łoś nie jest na naszej drodze, jest na teranie lasu prywatnego, wiec osoba prywatna powinna teraz wezwać pomoc !!! A lekarz weterynarii, który był w sytuacji, gdy łoś leżał jeszcze przy drodze powiatowej, stwierdził, że ta pomoc powinna być zorganizowana przez gminę. W jakim my kraju żyjemy ??? Co to ma być ??? Jeszcze się dowiedziałam, że mysliwi wykorzystują do norowania szczeniaki i koty !!! W Anglii jest to już zakazane i myśliwi z zachodu walą do nas. W necie jest tylko o norowaniu lisów - ale kuźwa, czyż lis obłąkańczo przerażony ma być zagryziony dla satysfakcji myśliwych ??? Dowiem się co oni robią ze szczeniakami i kotami ? Prawdopodobnie nasi pupile też są wabikiem na polowaniu !!!
  13. Na pewno ekipa ekologów napisze petycję. Jak na FB odezwie się Pani, która zmontowała wydarzenie i zamieści treść petycji, to dam od razu znać.
  14. No, a to sobie obejrzyjcie na poprawę humoru - obejrzyjcie do końca - wybuch radości gwarantowany :) https://www.facebook.com/video.php?v=1176810955696592&pnref=story
  15. Zamieszczam też link ze zdjęciami po przewiezieniu Łośka do ośrodka: http://niebywalesuwalki.pl/2014/11/ranny-los-uzyskal-pomoc-w-osrodku-w-mikolajowce-zdjecia/ Cały czas miałam nadzieję, że uda się ją uratować. Dzisiaj miała jechać na tomograf, który też miała opłacić osoba prywatna, żeby darczyńcy nie zagnębili organizatorów wydarzenia telefonami o natychmiastowe rozliczenie...straszne to jest...
  16. Niestety Łosiek nie żyje. Zmarł w nocy próbując stanąć na nogi... To rzeczywiście skandal, że przez kilka dni Łośkiem leżącym przy drodze zajmowali się ludzie ze wsi, a władze nie kiwnęły palcem... Na FB był taki wpis, że już po przewiezieniu Łośka do Pana Franciszka, jakaś osoba zgłosiła w urzędzie, że znalazła chorego łabędzia i usłyszała coś w tym stylu: wziął łosia, to niech sobie łabędzia też weźmie... Post ten został wykasowany, ale ja go dobrze zapamiętałam. Na FB w wydarzeniu teoretycznie wzięło udział 1,6 tys. osób. Informacje mniej więcej były udzielane na bieżąco przez Dziewczynę dojeżdżającą do Pana Franciszka. Uwierzcie mi, że czytanie większości wpisów wydarzeniu sprawiało wręcz fizyczny ból: ludzie tak się tam wyzywali, obrażali tak, że to się w głowie nie mieści... W pewnym momencie pojawiły się zarzuty, że Łoś jest specjalnie utrzymywany przy życiu, żeby płynęła kasa... To już dla mnie było nie do przyjęcia. Pan Franciszek od 10 lat leczy dzikie zwierzęta z własnej kieszeni, wspomagając się prowadzeniem Mini Zoo, przesiedlaniem bobrów... Ludzie wydzwaniali do ośrodka, kazali Panu Franciszkowi natychmiast rozliczyć się z darowizn, których z FB wpłynęło 1200 zł. Ma się natychmiast rozliczyć !!! Boże to1200 zł, prawdopodobnie od razu poszło na Rtg i leki, z czego tu się rozliczać ? Czytając wpisy wielu osób na FB załamałam się, że tyle w ludziach jest złości, nienawiści...straszne... Zamieszczam link do ośrodka Pana Franciszka i wklejam krótki opis ośrodka: Franciszek Januszewicz z Mikołajówki na Suwalszczyźnie przygarnia okaleczone i chore zwierzęta. Opiekuje się nimi tak długo aż same są w stanie żyć na wolności. Jego gospodarstwo to prawdziwe zoo, w którym są jelenia i kozy z całego świata, półdzikie daniele, rzadkie gatunki ptaków chronionych, a także oswojone dziki. Poświęca im cały swój czas i, jak mówi, czasem lepiej się z nimi dogaduje niż z ludźmi. Potężne na 27 hektarów gospodarstwo rolne. A w nim zwierzęta – wszystkim dobrze znane takie jak psy, koty i króliki, ale też i te, które tylko z ukrycia można obserwować w lesie. Lisy, szop pracz, owce kameruńskie, jenoty, daniele, jaki, dziki, jelenie, świnki wietnamskie, lamy, konie, sarny, kolorowe bażanty, bociany, żurawie. Franciszek Januszewicz o ich potrzebach wie niemal wszystko. Jest tu głośno i kolorowo. Oprócz mini zoo pan Franciszek prowadzi także ośrodek rehabilitacji zwierząt. To właśnie do niego trafiają dzikie zwierzęta, które ucierpiały w wypadkach. Tutaj każde, nawet najbardziej niepozorne stworzenie ma swoje imię i tyle miłości i uwagi, na ile zasługuje. I cały artykuł: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110917/MAGAZYN/207782543 To jedyny taki prywatny ośrodek w Polsce, na prowadzenie, którego zgodził się minister ochrony środowiska.
  17. Rzeczywiście Dorotko, włosogłówki jeż mieć nie może :) Szukamy dalej nazwy leku, może to co dostały jeżozwierze jakoś da radę tym pasożytom co autentycznie bytują w jeżach. Ten mały to był już odrobaczany z 15 razy... Ten drugi mniej, no ale ten drugi to kawał byka się zrobił :)
  18. Niesamowita zbieżność cyfr. Interesujesz się troszku numerologią ? Jest taka książka Nataszy Czarmińskiej o liczbach. Coś w nich jest, jak nic, coś w nich jest...
  19. Dziękuję Dorotko za informacje. Szukamy teraz nazwy leku jaki wet przepisał na robale. Dam Ci znać co to jest - kartka gdzieś się zapodziała niestety... Rzeczywiście, tak jak piszesz wychodzi, że robale siedzą w płucach, bo mały jeż ma znowu katar. Strasznie zarobaczony jest ten mały i mam nadzieję, że w końcu uda się go odrobaczyć. Najgorsze jest to, że nie przybiera na wadze...dalej jest 400 gram. Ten drugi waży prawie 900 gram, a ważył 650 - tak więc mamy powód do radości :) Jeden ma na imię Igiełka, a drugi Kolczatka :) Jeszcze raz Dorotko dziękuję za informacje - będziemy dalej odrobaczać małego - do skutku. Bo na wiosnę musi być w pełni sił, żeby wrócił na wolność.
  20. Mój obraz świata po akcji z łośkiem znowu się zmieni. Oj dzieje się tam, dzieje... To co było białe, okazuje się, że takim nie jest, a to co czarne, okazuje się nijakie... No jednym słowem jazda na FB jest taka, jak czasami na dogo. Albo jeszcze tam gorzej jest, już sama nie wiem... Dalej nie wiem, czemu ta sprawa mnie tak wzięła, ale dostałam jakiegoś amoku... Ponieważ śledzę tam każdy post, doczytałam też co myśliwi robią ze szczeniakami i kotami... Razem z wczorajszą akcją mięsną /mięso w egzotycznych knajpach pochodzi prawdopodobnie częściowo ze zwierząt, których w Polsce nie można zjadać/ informacje te doprowadziły mnie wręcz do rozpaczy...
  21. Różo, Luśka chciała się chyba wspiąć na rogówkę, tyle, że wbiła pazury w moją nogę, a nie w tapicerkę...a silne te przednie łapy ma strasznie - wiadomo zrobiła się rekompensata - cała siła i moc :) jest w przednich łapach. W ogóle te przednie łapy to jej się zrobiły jak cepy, nawet jak ugniata, to robi to tak brutalnie, że człowiek zostaje podziurkowany. Ale wiadomo - jedna dysfunkcja, powoduje, że inne części ciała przejmują działanie. Tylko z kręgosłupem tak się nie dzieje... Niestety...
  22. Danusiu, trza by było chyba siedzieć ze zwierzem w basenie, no bo w wodzie to te, no inne siły działają :) Moja koleżanka kiedyś zamieściła na FB, krowy na pastwiskach alpejskich z załozonymi pieluchami. Ponoć UE tak kazała, bo turyści się skarżyli, że wchodzą drogimi butami, kupionymi za Euro w krowie kupy, hahahaha... Poszukam tego zdjęcia i wkleję. No to wszystkie zwierzaki hibernują, a co :) i u Ciebie, i u mnie. Aż się boję ich chwalić, bo zawsze jak pochwalę, to dostają szału. Czytają w myślach. W grudniu, w takiej popularno-naukowej gazetce za 4,99 zł ma być artykuł o telepatii u zwierząt /że psy w 50% komunikują się telepatycznie, a koty w 30%/. Będziem czytać. Luśka już chyba stwierdziła, że to ujma być zbyt grzeczna i przyfanzoliła mi rozcapierzoną łapą. Koniec, nie chwalę ich, bo od razu im wali. - Słyszycie ten przekaz telepatyczny kocie gamonie ???!!!
  23. Dobrze, że znajdujemy tylko Luśkotów i jeżów. Bo jakby znaleźć przykładowo jelenia, albo miłego dzika, to być może w pampersie na tapczanie leżałoby dzikie zwierzę :) Tylko ja się pytam: - czy da się zmienić pampersa 400 kg zwierzakowi ? :) :) :)
  24. Chyba jest szansa dla Łośka Frani :) Wklejam z FB: Arkadiusz Broniarek-Zięba 4 min Dzisiaj po południu rozmawiałem na ten temat z jednym z najlepszych weterynarzy od koni w Andaluzji, kraju w Hiszpanii koniem słynącym. Powiedział ze bardzo chętnie poznałby osobiście tych którzy stwierdzili na podstawie zdjęć RTG, wykonanych w warunkach jakie widzieliśmy, ze Los ma uszkodzony kręg . Zdjęcia RTG mam dostać jutro żeby tutejsi fachowcy mogli je zobaczyć. Przez ostatnie 45 minut rozmawiałem przez telefon z Panem Franciszkiem, wypytując się o szczegóły, jak się zwierzak zachowuje, jakie ma reakcje, itd. Jest źle, ale nie jest tragicznie tak jak to przedstawiali niektórzy tutaj na wydarzeniu, ze należy uśpić itp. Pan Franciszek spędza prawie cale dnie i noce z Losiem, on tysiąc razy bardziej niż my wszyscy chce żeby cala ta historia skończyła się szczęśliwie. Zapytany o koszty, podziękował Wszystkim którzy w tej chwili pomagają. Kuracja będzie długa i wymagająca nakładów, potrzebny jest wysięgnik, który przy pomocy pasów pomoże Łosiowi stanąć na nogi itd. Ponoć zwierzak leżał czekając na pomoc ponad 4 dni...ten czas działał na niekorzyść zwierzaka...wiadomo, że w takich sytuacjach liczy się czas. Możemy sobie tylko wyobrazić jak bardzo Łosiek się bał. Osoby z FB zapraszam raz jeszcze na wydarzenie. https://www.facebook.com/events/742378959163623/?source=1
  25. Rytka, no to psa miałaś na medal :) Najgorsze są tak jak piszesz myszy wniesione po tajniacku do domu, w stanie żywym, które potem trzeba złapać. Ja co prawda nie miałam takich przygód z żywymi gryzoniami, ale mogę sobie wyobrazić akcję pościgu. Ale najlepsze jest to pudełko zapałek :) Mnie często brakuje - taki pies czytający w myślach to skarb. Myślisz sobie "o kurde, zabrakło mi zapałek", a tu leci Azor z zapałkami :)
×
×
  • Create New...