-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by joanka40
-
Merlin niewiele dni mu pozostało. Merlin za TM [']
joanka40 replied to dorobella's topic in Kotki już w nowych domach
Odwiedzam Was. Wyobraź sobie, że w Twoich tematach nie wyskakuje mi wątek Merlina. Tylko jedna strona Twoich wątków mi się wyświetla i już. A Merlina trza namierzać w Kotach lub w jednym z moich 500 subskrybowanych tematów. Marzę o tym żeby pousuwać sobie tak z 490 wątków. -
No to dalej szukamy opiekunów.
-
Koktajl z robali...jezusmariaboska... No ale jeśli trzeba, to trzeba - a ja nie mam pomysłu jak je zmiksować bez blendera. Rozumiem, że chodzi o to żeby robaki znalazły się w strzykawce. Może je humanitarnie udusić, potem ugotować, widelcem ugnieść... Boże co ja tu wypisuję :eek2: :eek2: :eek2: .
-
Hahaha... Kot przyjmuje kształt naczynia w którym się znajduje: Mam jeszcze na co dzień Miśka w misce. Zrobię mu zdjęcie, jak tam wlezie. W misce Misiek przyjmuje kształt miski. I jeszcze jeden Misiek w pudełku:
-
A to Misiek w plecaku:
-
Super. Bardzo dziękuję. Może kogoś znajdziemy.
-
2/ Pozycja nr 2. Kto ma kota, ten wie, co to znaczy mieć kota, na głowie.
-
Tak, szukamy opiekunów dla co najmniej dwóch jeży. Może ktoś, kto zagląda na wątek Luśki będzie znał kogoś kto chciałby zaopiekować się jeżem. Czasami ludzie marzą o jeżu w ogrodzie... Szczegóły dla osób zainteresowanych na PW.
-
I trza się brać za bazarek i rozliczenie Siuśkota. Wklejam paragony, trochę się tego uzbierało. Tu jest paragon za: 1/ ENEMĘ - czyli lewatywę; 2/ MAŚĆ 3/ PIELUCHY, papier toaletowy, puszki. Reszta będzie później.
-
Zaczynamy cykl propozycji spania ze zwierzakami. Na wątku kota to się będzie nazywało "Kotosutra" :evil_lol: . No i pierwsza pozycja, tzw. 6 na 9, czyli: Ty wąchasz moje majtki, a ja Twoje. W ten sposób zacieśniamy więzy swoje. 1/ Pozycja nr 1: i w innym ujęciu:
-
Te jej zdjęcia są ciągle takie same. Ona nic się nie zmienia.
-
Dzięki Marticzko. Dopadła mnie wreszcie zaraza wirusowa. A oto zdjęcia Luśkota z wczoraj:
-
I tu padają kolejne pytania: - Czy taka sól, To czuje ból ??? No, czas się ujawnić. Dopadł mnie dziś zdradziecki wirus grypy i mam lekką gorączkę i żyletki w gardle, i brzydzi mnie obraz produktów żywnościowych. Do tego chyba gorączka rośnie, bo czuję, że bredzę. Idę natenczas spać, po zapodaniu sobie kilku tabletek. Tabletek nie rozgryzałam, więc ich nie bolało, połknęłam wszystko prosto do brzucha. Dobrej nocy :).
-
Popieram w pełni powyższe stwierdzenie. Ale i tu może się okazać, żeśmy się zapętlili, bo w prasie i w necie coraz więcej informacji na temat: "czy rośliny czują ?", albo " czy marchewka płacze, gdy jest siekana do rosołu ?". No więc jak z lubością pożeram pomidora z cebulą, to rozumiem, że on /pomidor/ i ona /cebula/ są w pełnej rozpaczy. No żesz kurde, chyba tylko energia słoneczna pozostaje. - Luśka, od jutra żywisz się energią słoneczną i solą ! A co, tak jej powiem... No i rodzinie też ogłoszę, że kończymy z tymi obiadkami i kolacyjkami... W sumie, to ja gotować coraz mniej lubię, to mi ta koncepcja pasuje. A jeże też proszę wystawiają się na działania promieni słonecznych i światło księżyca, i ładnie tyją.
-
No, a nie mówiłam, że Dorobella wie wszystko ? I proszę, mamy pełne i urozmaicone menu dla robala. A te nasze robale tylko płatki dostają... Dorotko, bardzo Ci dziękuję za wskazówki - podkarmimy robale bardziej różnorodnie. Będą tłuściejsze. Czuję się trochę jak Baba Jaga - z tym, że nie karmię Jasia i Małgosi, a drewnojady i męczenniki...
-
Co prawda, to prawda. A wiersz piękny.
-
Jeżyk je robaki: drewnojady i mączniki, czy tam mączniaki. Najlepsze było pytanie Dorobelli: - A czym wy karmicie te robaki ? - No niczym ich nie karmimy. Na to Dorobella: - No to wam zdechną. Płatki owsiane trzeba im dać. A mnie przemknęło przez myśl: - Ale też przez strzykawkę :laugh2_2: ? No wiadomo, że wystarczy im sypnąć tymi płatkami, ale też przecież można pokochać takiego drewnojada...i jak go potem oddać na pożarcie takiego dużemu jeżowi ??? A jak drewnojad nie będzie jadł, a się go polubi, to chyba trzeba przez strzykawkę jedzenie mu podawać ? No ale w sumie te robale to szkodniki i pewnie zjadają drewno i siedzą w mące, więc gdyby siedziały u mnie w szafce, to chyba trzeba by wynająć jednak Pana Jeża. No, taki ze mnie filozof kiepski jest. A jeż musi robale jeść i cześć.
-
Agatko, dziękuję, że pytasz. Karmy u nas jest dostatek. Tak więc nic Luśce nie trzeba. Po tej drugiej lewatywie coś u Luśki zaskoczyło i na co dzień je normalne jedzenie, a tę karmę Royal Canin Fibre Response dawkuję jej jak lekarstwo - kilka chrupek co kilka dni, i Luśkot jest zdrowy :smile: . Zbieram się z tym bazarkiem, ale coś się nie mogę zebrać, żeby porobić zdjęcia, wstawić itd. Fanty na bazarek też mam, tylko chęci mi brak, ale spróbuję się zmobilizować w weekend. Cała banda będzie teraz w piątek odrobaczana. Jeżyk pięknie zdrowieje, już nie wymaga karmienia, młóci sam. Śpi na posłaniu psa, na kołdrze, pod poduszką :-D . Taki to z niego jeż, niby dziki zwierz.
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
No nie...taki piękny kotek...nie mogę uwierzyć... Tak strasznie mi przykro...Taki piękny... -
Luśkotowski, miewa się dobrze. Jelita Luśkota trzymamy w ryzach. Po lewatywie, przeżyłam serię powalających zapachem biegunek, które nie chciały ustąpić przez około 10 dni. Teraz już to ogarnęłam takimi wielkimi tabletkami na zwierzęce bieunki /nie pamiętam nazwy/ i Stoperanem. Niby z tym Stoperanem trzeba ostrożnie, ja daję ostrożnie i widzę pozytywne jego działanie. Luśka w sumie tylko śpi, je, trochę sobie pochodzi...i tak jej mija dzień. Poprawy nie ma żadnej i chyba żadna poprawa już nie nastąpi. Agatko, tę karmę Fibre Response zaczęłam traktować jak lekarstwo, a nie jak główne pożywienie i jak widzę, że Luśka gorzej się załatwia, to daję jej kilkanaście kulek raz na dwa, trzy dni. Więc dawkuję karmę bardzo oszczędnie, a i tak pięknie działa. I to wystarcza, żeby jelita ładnie pracowały. Bardzo dziękuję Ci za odwiedzinki i serdecznie pozdrawiam.
-
Agatko, jeżem zajmuje się moi Rodzice. My tylko dowozimy leki i posiłki. Na działce są jeszcze cztery jeże - mama jeż i trzy małe. Jedzą na potęgę, bo niedługo pójdą pewnie spać w stertę liści. Nawet trudno sobie wyobrazić jakie to obżartuchy. Ten, który jest chory, cały czas musi być dokarmiany ze strzykawki. Samodzielnie jest w stanie zjeść ok. 3 ml. Resztę trzeba ładować strzykawą. Hodujemy też takie robaki -mączniki i drewnojady /fuj.../, bo Dorobella doradziła, że Igiełka powinien je jeść, bo są bardzo kaloryczne. Całe szczęście, że Dorota, powiedziała nam, że te robale też coś muszą jeść i dokarmiane są od dzisiaj płatkami owsianymi. Bo przez kilka dni robale głodowały... Zimą jeż będzie mieszkał w bloku, a na wiosnę pójdzie sobie założyć rodzinę. Mam nadzieję, że te jeże, które pozostaną na działce całe i zdrowe pojawią się na wiosnę. Mama jeżowa jest duża, to z nią powinno być wszystko dobrze. Ponieważ Pan Igiełka dostał sporo leku na odrobaczenie, to odrobaczamy też te działkowce. Moczymy suchą karmę w roztworze na odrobaczanie /Lewamol on się chyba nazywa/ i ta czwórka ładnie się odrobacza. Lek dostały już dwukrotnie.
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
No to trzymamy kciuki za kocinkę. -
Tak, na wiosnę Pan Igiełka pójdzie w haszcze. Zdjęcia zamieszczę po niedzieli.
-
Chyba rzeczywiście procedura ratunkowa jest podobna. A kordłę wielbi i poduszkę też wielbi.
-
Jeż podobnie jak Luśkot jest znaleziskiem mojej Mamy. W środku dnia na osiedlu, przechodził przez ulicę, następnie się przewrócił i próbował wczołgać się na trawnik. Mój mąż stwierdził: - Położę go na trawkę i niech sobie idzie /no albo niech się doczołga gdzieś....,hm/. Na to moja Mama: - Ale on przecież prawie zemdlał, ja go biorę. No i w ten sposób trafił na działkę. Wydawało się, że wystarczy go trochę dogrzać i nakarmić, ale po kilku dniach okazało się, że jeż ma katar, przewraca się coraz bardziej, dyszy przez otwarty ryjek i wymaga ciągle karmienia ze strzykawki. No i tu już trzeba było jeża ratować. W sumie to najlepiej jest ratować jeża przy pomocy Dorobelli, bo Ona wszystko o nich wie. No ale najpierw żeby Dorocie nie zawracać głowy zadzwoniliśmy do takiego Pana od dzikich zwierząt, Pan kazał dawać żółtko i do poprzednich objawów chorobowych dołączyła się jeszcze biegunka. No to potem był telefon do jeżowej fundacji, gdzie uzyskaliśmy poradę o środkach farmakologicznych i pognaliśmy do weterynarza owe środki zakupić: antybiotyk,steryd, wykrztuśne i na odrobaczenie. No, pomogło - jeż przestał się dusić, ale dalej nie jadł...no więc znowu piszemy maila do fundacji jeżowej, ale odzewu już nie ma...niestety... No i teraz jeża leczymy telefonicznie i mailowo za pomocą wiedzy Dorobelli. Zdecydowanie polecam. Jeż od dwóch dni zaczął próbować samodzielnego jedzenia, no ale nadal woli metodę "na dzidziusia". Mieszka w kartonowym pudle, ale w nocy wyłazi z pudła se pobuszować i nerwów ludziom napsuć, a na koniec włazi na psie legowisko, pod kołdrę. Ja się pytam, gdzie w środowisku naturalnym jeża występuję kordła ??? albo poduszka ??? No widać, gdzieś występuje tylko my o tym nic nie wiemy. Jeż będzie wypuszczony dopiero na wiosnę, bo jest za mały i za bardzo schorowany, żeby przezimować na dworze. Nazwijmy rzecz po imieniu: aktualnie to fujara jest i tyle.