Jump to content
Dogomania

kiyoshi

Members
  • Posts

    23497
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    42

Everything posted by kiyoshi

  1. jasne....mnie to wszystko też nurtuje...może faktycznie to jest 48 psów które po prostu były "na stanie" w Tomaszowie w 2019, a Zamość oznacza po prostu umowe z nimi....nie wiem, już to wszystko jest zamotane i trudno mi się w tym odnaleść w każdym razie bo głębokiej analizie tego wszystkiego ma takie a nie inne odczucia... Znalazłam tez taka strone na fb....nie wiem- czy to są osoby które też pomagają w tym przytulisku? czy całkowiecie ktoś jeszcze inny kto działa na terenie? strasznie to wszystko skomplikowane.... https://www.facebook.com/AdopcjeTomaszowLubelski/
  2. aha...no ja tym bardziej.... w każdym razie po prostu życze powodzenia z Polą...w moich kategoriach pomagania sa jednak inne zasady...także jeszcze raz bardzo przepraszam, że dałam tu nadzieje.
  3. tzn. ja też nie wiem..ale wg boz z Tomaszowa z gminy miejskiej np. w tamtym roku 48 psów pojechało do Zamościa, a z gminy wiejskiej 0....mimo że wydatki na psy były....ja tego tez nie rozumiem, nie mieszkam tam :( takie rzeczy usłyszałam w miedzy czasie ustaleń o Poli....ps. z tej przechowalni natomiast Panie mówiły, że do Zamościa nie odsyłają psów (max 1-2 rocznie)... http://www.boz.org.pl/monitor/gid=061801;f=V_GM http://www.boz.org.pl/monitor/gid=061811;f=V_GM
  4. Dzięki kochane...no tak wszyscy obstawiają, że to będzie ten ostatni dom, bo tak tez się prezentuje. Pan ma w ogóle taki sposób bycia, że wcale mnie nie dziwi, że Kori do niego przylgnął- jest osobą taką zrównoważoną, spokojną, mądrą...taki człowiek, z którym po prostu miło się rozmawia i pewnie tez przebywa. Ale wiadome...już z Korim tyle przeszłyśmy, że nie jesteśmy spokojnie i teraz też już mam gdzieś z tyłu głowy czy nie zapesze tą radością...Te pierwsze dni po adopcji Korcia były jakies takie dziwne, tak jakby ręke mi ktoś odciął :D no nigdy żadnego pieska tak długo nie miałam pod opieką i nawet cięzko mi było sobie wyobrazić, że on teraz zaczyna inne życie...Na szczęście to podejście pana daje spokój póki co...
  5. MOże jeszcze powinnam trochę odczekac, ale już mnie tak dusi w gardle... Ostatni czas by dla mnie, dla Moniki i dla Korcia bardzo intensywny. NIc nie pisałam, chociaż było mi cięzko z tymi tajemnicami, ale jednak nauczona doświadczeniem, nie chciałam budować zbyt wielu...emocji/nadzieji... W każdym razie w ostatnim czasie, praktycznie jednocześnie o Korcia zadzwoniły dwa domy....Oba spełniały nasze wyobrażenia o domach dla Korcia. Oba zostały zaproszone na spacery zapoznawcze. Monika poświęciła mnóstwo czasu, uwagi, obserwowała wszystko wnikliwie... Oba domy podjęły decyzje, że chcą dalej poznawać Korcia i zawalczyć o niego...przy czym jeden z domów był na milion procent że chce Korcia..drugi dom był pewny tak na 90%....Natomiast co ciekawe sam Kori wydawało się, że już od pierwszej minuty dokonał swojego wyboru i nasze gdybania, rozkminiania, nic go nie interesowały... Kori wybrał Pana, tego który był równiez na milion procent pewny że to jest jego pies....Tak więć stała się rezcz niebywała, bo zaiskrzyło z dwóch stron. MOnika opisywała mi spacerowanie Pana z Korim (bo Pan był aż na 3 wizytach u Moniki, i za każdym razem 2-3 godziny spędzał z Korim by go poznać, ale też nauczyć siebie, żeby stres związany z przeprowadzką był jak najmniejszy). WIzyte przedadopcyjną zrobiłam online, plus wywiad i obserwacje Moniki bardzo dużo wniosły. Kori zamieszkał w Bielsku-Białej w Wapienicy. Jego Pan jest mężczyzną +/_ w moim wieku, leśnikiem z zawodu, aktywnym miłośnikiem wicieczek górskich (chociaż nie jakiś ekstremalnych), mieszka w domu z ogrodem z 90 letnią mamą i synem. Kori jak to Kori...po przyjeżdzie do nowego domu podbił serca wszystkich...Pan opowiada o nim jako psie, który w domu jest absolutnie idealny i zrównoważony. Ma fantastyczny kontakt z mamą 90letnią, która po prostu odżyła od kiedy się pojawił, syn też przepada za Korim. W domu niec nie kombinuje, nie skacze po stołach, grzecznie przesypia noce, dnie zdecydowanie woli spędzac na zewnątrz. gdy Pan idzie do pracy to z babcią sobie siedzi na tarasie i "kawkuje". Jest bardzo przyjazny do wszystkich. Na spacerach jest gorzej bo faktycznie bardzo ciągnie, zwłaszcza gdy zobaczey sarny, czy złapie trop. Ma bardzo silny instynkt myśliwski. Ale Pan jest silny i nie robi z tego tragedii. Kori nie ma jakiejś mega krzepy więc też szybko się męczy i Pan po rpostu daje sobie rade. W tym tygdoniu miał spotkac się ze znajomą która prowadzi szkołę psią w Bielsku "Kyno", żeby własnie ten temat ciągnięcia przepracować. W pobliżu Kori ma mnóstwo psich kolegów i koleżanek. pan też ogólnie jest otoczony psiolubnymi znajomymi, praktycznie każdy ma tam jakiegos pssa. Pan od dziecka też miał psy- rodzice woleli rasy myśliwskie, więc były i wyżły i potem owczarki, ostatnim psem w domu przed Korim był border collie, którego Pan wspomina jako mega wymagającego i trudnego. Odszedł z powodu ciężkiej choroby wrodzonej, w dość młodym wieku niestety. NIe wiem co więcej napisać...od adopcji minęło już trochę czasu ale razem z Moniką jesteśmy chyba nadal na etapie....jeszcze takiego obserwowania.... Jednak obiecałam sobie już dawno temu, że dziś przekaże Wam te wieści....bo tez nie moge w nieskończoność tak trzymać Was w niepewności... aha. Ten drugi który starał się o Korcia bardzo źle przyjął wieści o odmowie :( :( wydaje mi się, że tam też Kori byłby bardzo szczęśliwy....ale jednak to ON wybrał...więc tym razem możemy z Moniką tylko tyle powiedzieć..... Zaraz wrzuce kilka zdjęć Jeśli chodzi o rozliczenie to wpłynęło 20 zł od Livki- dziękuje ślicznie. A ja Monice przelałam 100 zł za te ostatnie dni Korcia u niej.... Karren nie gniewaj się, że wysłałaś karme, gdy psiak był już na walizkach ...po prostu nie mogłam nic powiedzieć jeszcze, a Ty w sumie kupiłaś i tylko napisałąś że już jest w drodze, więc....po prostu wybacz.
  6. tak, Poker...mniej więcej taki mam tok myślenia...Przytulisko zapewnia dobre warunki- bytowe, weterynaryjne. NIe jest zagrożona egzystencja suni. Pod opieką w tym momencie Panie mają, jak dobrze zrozumiałam, 4 pieski. Jak rozmawiałyśmy z Kasią, to doszłyśmy do takich wspólnych wniosków, że u Kasi jednak tych psów jest więcej....a jesli Pola będzie musiała być izolowana, to w ostatecznym rozrachunku jej warunki wcale nie będą lepsze. Nie martwie się o to, że sunia nie znalazłaby domu stałego przez 10 lat. Moim zdaniem, tak jak i Gabi, ona jest śliczna i tutaj po prostu brakuje jedynie dobrego marketingu tzn. pokazania psa, ładnych zdjęć, dobrego opisu, numeru kontaktowego do faktycznej opiekunki w ogłoszeniach. Od tego bym zaczęła. Może Tysia dałaby rade tak pomóc tym Paniom- zrobić zdjęcia. czasem trzeba zacząć od najprostrzych rozwiązań. Oczywiście możecie sie ze mną nie zgadzać i tak jak pisałam: PANIE Z PRZYTULISKA SĄ ZDECYDOWANIE NA TAK. Jesli Pola miałaby miejsce na warunkach jak Promyk czy Roxi to jak najbardziej ją wydadzą. Transport w wekend jest możliwy, Panie są w stanie przyjść do pracy w swój wolny dzień by wydać Pole. Jedynie zastanówcie się gdzie ją zabierzecie, żeby za chwile nie było, że jednak to miejsce jest złe, czy tamte warunki lepsze, i sunia będzie przewożona, przenoszona...ona powinna być raz przeniesiona- do swojego domu stałego. Przykro mi, takie jest moje zdanie przemyślane już i przegadane z Kasią. Jutro będe musiała również w przytulisku to przekazać, bo Panie czekają na decyzje...tez chciałyby by Pola była szczęśliwa.... Powodzenia ps. jeszcze tylko jedna rzecz by ostaecznie się upewnić...czy ktoś wie, ile piesków z tego przytuliska wyjechało do Zamościa w zeszłym roku? i w tym? (ale z tego przytuliska, a nie z Tomaszowa- bo w Tomaszowie podobno są dwa takie punkty przetrzymań, w tym drugim nie ma w ogóle wolo, nikt sie nie interesuje, więc stamtąd zapewne wszystkie psy jąda do Z. bez wyjątku) ps2. chyba mam odpowiedź..... jak rozumiem to przytulisko to gmina wiejska? proszę otworzyć obie....http://www.boz.org.pl/cgi-bin/sas.cgi. (kurcze, link nie działa, ale na stronie boz.org.pl, gdy wpisze się nazwe gminy Tomaszów Lubelski to wyskakują dwie opcje M i W czyli z gminy miejskiej i wiejskiej...sprawdzcie to sobie dziewczyny...czemu w tym drugim punkcie nie ma nikogo?
  7. Diunka ma umówioną sterylizacje na wtorek, to już będzie na koszt środków z wątku. Konto w związku z czym się wyzeruje, ale wierze, że nadrobimy w czerwcu,bo przeceież dojedzie Muskat (nie trace nadzieji) ps. na koncie Diunki 20 zł od Livki :) DZIĘKUJE :)
  8. Aktualizacja: SZTRUKS - opuścił schronisko
  9. Aktualizacja: JACK - opuścił schronisko
  10. wydaje mi sie, że wyjechała...na pewno dziewczyny zrobią uaktualnienie przy następnych "opuszczaczach"
  11. Tinka od pierwszego dnia jest ze świnkami ; ) także to nie jest pierwsze spotkanie. Obserwuje je zawsze z wielka ciekawością, krzywdy nie robi :) świnki tez są z odzysku jak widać mają fajne warunki (normalnie klatka ma dno;)) tu chyba do sprzatania tak ustawiona)
  12. mi tez :) piękne stado mądrych, zrównoważonych psów. I uśmiechnięty Ogiś jako wisienka na torcie :) :)
  13. oj nie nie....Ty swoim klepaniem w klawiature robisz ogromne dobro- coś czego nikt inny nie robi- pomagasz psom z WOjtyszek wrócić do domu...robisz wspaniałą prace, bezcenna, z wielkim sensem i celem..... Także- absolutnie nie traktuj osobiście, ja Cie podziwiam od dawna, bo przeciez przez takie ogłoszenie Cie poznałam <3
  14. rozczarowala Cie postawa osób z przytuliska?? w jaki sposób janeczko? uważasz , że powinny kłamać o psie by go wypchnąć?...ja przeciez wyraźnie napisałam, ze sunia może wyjechać...i na tymczas i na hotelik..może wyjechać nawet w wekend, chociaż to wolne dni tych osób....Ja uważam że odpowiedzialny opiekun informuje uczciwie jakiego ma psa pod opieką i daje osobie mozliwość podjęcia decyzji...nie rozumiem kochana.... MOże po prostu tutaj bardziej doświadczona osoba się powinna się tym zajac DOBRANOC Po rozmowie z Kasią odezwe się jeszcze, w każdym razie deklracje sa. Tysia tez niedługo wróci...ja tutaj grosza nie zebrałam...każdy moze działać, tylko znajdzcie dla suni miejsce w którym będzie i ona i inne psy bezpieczna
  15. Wiem Gabrysiu... ja może tu po prostu nie pasuje, bo sama prowadze taką przechowalnie, patrze na to wszystko też dość osobiście... myśle o naszych psach, że z zasady nie dajemy ich na dt jeśli nie zagrożone jest ich życie bądż zdrowie....buda jest może straszna, ale gorsze są zmiany, zwłaszcza ciągłe zmiany....tu Pola zna wszystkich, a u Kasi..co jeśli jednak się nie dogada z psami? będzie izolowana? Kasia nie ma kojców/ zagród/ oddzielnych wybiegów...nie wiem ....nie wiem..... Mysle, że tu na wątku jest dużo zdeterminowanych osób i wybiora jakies nowe miejsce dla Poli i ją zabiorą pewnie, bo tak trzeba...mam tylko nadzieje, że w tym wszystkim nie straca pokory do osób które ciężkie miesiące/ lata dzień w dzień są z bezdomnymi psami...nie klepiąc w klawiatury, a karmiąc je, sprzatając ich kupy, dbając by miało ciepło w mrozy i cien w upały.... Brawa dla nich. Będe jeszcze rozmawiac z Kasią o tej sytuacji, o zachowaniu Poli, zobaczymy co powie...Panie z przytuliska sa zdania że Pola powinna miec albo miejsce bez psów, albo zapewnioną prace z jakimś behawiorystą....
  16. Dziękue kochane za Waszą troske i dopytywanie. Możę dopisze do wcześniejszego postu trochę wyjaśnień, żeby to wszystko miało ręce i nogi. Na początku jak tutaj zaoferowałam pomoc Poli, to sądziłam że opcja tymczasu/ hoteliku, jest przedyskutowana z opiekunami przytuliskowymi....DUże było moje zdziwienie, gdy się okazało, że jednak nie, że sama powinnam zadzwonić i to jakoś zaproponować...no ja może jestem dziwaczką, ale tak wydaje mi się, że osoba z ulicy, z marszu, proponująca takie rozwiązanie, jest mało brana poważnie...No ale nic...innymi kanałami (dziękuje ślicznie dwóm dogomaniaczkom) trafiłam na kontakt telefoniczny z osobą związaną z przytuliskiem, która bywa tam, zna psy, zna sytuacje...no i tutaj rozmowa już była inna...jak dwóch osób z jednego pokolenia, z jednych doświadczeń (psich)...zostałam zapewniona, że Pola ma dobre warunki, wiem jakie, zostałam zapewniona że nie grozi jej póki co wywózka (a prawdopodobnie nigdy, chociaż to znając życie nie może być pewne, bo tez może zależeć od okoliczności).... Póki nad Polą nie wisi groźba wywózki, faktycznie bardzo dla niej niekorzystnej już wtedy, to raczej jestem zdania by została gdzie jest, w miejscu i wśród ludzi których zna i ufa. Nie wiem jak można powiedzieć, że Pola ma tam mieć miejsce dożywotnio? no nie- przytulisko to nie jest miejsce na zawsze- bo na zawsze jest DOM. Ja uważam, że trzeba działać ALE robiąc ogłoszenia, bardziej zwięzłe a konkretne, opisujące sunie i naprawde zmasować ogłoszenia. DOm z ogrodem, bez innych psów, z osobą empatyczną i doświadczoną w pracy z psami, bo Pola do najłatwiejszych nie nalezy. Są takie domy....Jeśli Pola nie znajdzie domu, to sądze, że będzie opcja dogadania się z Paniami z przytuliska by dały znak, gdyby sunia była zagrożona wywózką....i wtedy migiem ją zabrać... Czy nie sądzicie że to będzie rozsądniejsze??
  17. Ok, więc przekaże Wam wieści. Wreszcie udało mi sie porozmawiać z opiekunkami Poli z przytuliska. Z paniami, które dzień w dzień karmią psy, sprzatają im, dbają o ich stan ducha i ciała... Sytuacja jest taka, że na warunkach jakie opisałam szczerze i uczciwie mogłabym zabrać Pole na dt, transport nawet w wekend nie jest problemem. Problem natomiast pojawia się z sunią. Od samego początku prosiłam o bezpośredni kontakt, do kogoś kto zna psa i chociaż go widział, szkoda, że te moje prosby nie zostały spełnione. Pola jest psem przed kolano, wcale nie takim małym jak było tu opisane, nie jest już tak wycofana, bardzo ufa swojej opiekunce. Jest niestety mocno dominująca do innych psów, dużo bardziej niż sądziłam. Nie jest to agresja tylko na zasadzie szczekania przez kraty, czy na smyczy. Nawet luzem puszczona Pola rzuca się na inne psy, nawet te uległe. Rozmawiałam z opiekunkami Poli bardzo szczerze, one nie chca źle dla niej, ani ja. Zostałam dokładnie wypytana o warunki jakie miałaby w dt, bardzo dokładnie tez poznałam warunki jakie ma teraz. Poprosiłam o chwile czasu do namysłu, bo...zabranie psa byle zabrać to nie jest sztuka... Możecie na mnie teraz wylać pomyje czy jakkolwiek, ale słyszałam dużo serca, dużo oddania od Pań opiekunek, Pola tam nie jest ot takim psem. Jest otoczona troską. Nie wiem czy u Kasi warunki miałaby duzo lepsze...tak szczerze uważam. Jednak kwestia agresji jest tutaj istotna, jeśli Pola będzie agresywna to będzie spędzac większość czasu w kenelu- teraz ma spory kojec plus wybieg na którym spędza bardzo duzo czasu. Czy nie byłoby korzystniej znaleść jej ds bez innych psów? należałoby przede wszystkim zweryfikować jej opisy w ogłoszeniach... i celować w dośc konkretny dom. To tylko taka dygresja...Ja jeszcze się z tym "prześpie" bo to zbyt poważna decyzja na hop siup... Na przyszłość prosze jednak podawać namiary na faktycznych opiekunów psa....to skróciłoby bardzo oczekiwanie wszystkich.... Ja nie chce nikogo zawieść, ale zawsze myśle na pierwszym miejscu o dobru psa....
  18. Proszę dziewczyny się wstrzymac:) Dziękuję Wam serca i kogo muszę to rzepraszam za nerwy Jest ok idzie do przodu Już innymi kanałami dotarła gdzie powinnam
  19. Masz rację Bogusiu. Ja zaufalas naszemu wetowi i uratowalysmy 2 maluszki - jeden z nich był w stanie agonalnym... Nasz wet uratował tu w okolicy mnóstwo szczeniakow z parwo. Powodzenia
  20. witam serdecznie nową osobe na wątku :) :) czy jesteś kimś z deklarowiczów z fb ? <3 <3
×
×
  • Create New...