-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
W pelni sie podpisuje Na Rudaska nie mialam na poczatku ani zlotowki deklaracji a tyle dobrych ludzi przejelo sie jego losem i pomoglo Rozi lepiej zostawic psa na ulicy i niech inni sie martwia tak? U szafirki Murzynek mialby dobra opieke i tam tez jest dobry teren na adopcje Nie znam dokladnych statystyk ale sadze ze 90procent psiakow u Hani znajduje dom max po 3miesiacach
-
Znalazlam inna osobe do wizyty Dziewczyne z grupy wizyt na facebooku ktora mieszka 15 minut od naszej Pani wiec moze to lepsze rozwiazanie bo w razie czego- tfu tfu Obiecala ze podjedzie na rowerze do Pani dzis lub jutro Ja zreszta juz z Pania wszysciutko przegadalam wiec wizyta wydaje sie byc czysta formalnoscia Tys masz racje jestem potwornie zmeczona ale nie martw sie- odpoczne juz niedlugo Mam nadzieje ze Hania zgodzi sie przyjac Twojego Mutzynka na miejsce Rudaska o ile wszystko wypali A wychudzona sunia dobrze sobie radzi w przytulisku:)
-
Dzięki Szafirko, w wekend zrobie przelew. Dziś niestety nie doszło do wizyty:( cholera- moja wina- bo podałam ZŁY numer wizytatorowi:( Był w okolicy i dzwonił 3 razy, a że nikt nie odbierał.... Mam nadzieje, że to kwestia chwili, bo Pani czeka, zdjęcia Rudaska już rozesłane do całej rodziny, przed chwilą z nią rozmawiałam i pytała jak się piesek czuje i czy juz wie o przeprowadzce:) Eh....a mogło juz dziś być wszystko wiadomo:( Moja wielka wina:( edit. Pokręciłam podwójnie!! Teraz zauważyłam na priv, że pomaga mi nie Ajula tylko SUPERGOGA! To od niej wolontariusz:) Boże, ja po 20:30 już nie funkcjonuje:(
-
Dziekuje Ci Anula:) bardzo mnie uspokoilas A przed chwila Pani do mnie znow dzwonila opowiadala mi o swoim ukochanym psie ONku ktory kilka lat leczyl sie z gronkowca ktorym zarazil go weterynarz a potem zdiagnozowano jeszcze bialaczke Pani do teraz przezywa ta walke o psa i Sabunia spoczywa u niej w ogrodzie Duzo rozmawialysmy tez o rowerze Pani obiecala ze to tylko plany teraz bedzie z Rudim podrozowac samochodem wszedzie bedzie z nia jezdzil i bedzie z nia spal w jednej sypialni:)
-
Hani czy moge prosic jakis rachunek za kastracje? Paragon wystarczy- zawsze staram sie na watkach by darczyncy mieli wglad w wydatki:) Wczoraj wieczorem rozmawialam z wizytatorem i on dokladnie wszystko zrozumial ze chodzi glownie o sprawdzenie ogrodzenia i uczulenie Pania ma problemy z malymi pieskami Chyba juz pora by troche Wam opowiedziec o Pani Pani mieszka w domu i ma naprawde duzy piekny ogrod troche wygladajacy z drogi jak kawalek ogrodzonego lasu (widzialamna googlemaps), ale w srodku jest duzt plac- kostka i trawnik (to widzialam na zdjeciu od Pani) Na google widac ze dookola jest siatka i widaje sie solidna do samej ziemii Pani mieszka w domu sama ma ciut powyzej 60 lat ale jest zdrowa sprawna czesto jezdzi na rowerze Od zawsze miala psy ale zawsze byly to duze rasy Ostatni jej pues to byl AST bardzo zywiolowy- Pani chodzila z nim na spacery i raz pociagnal ja tak ze upadla wtedy zdala sobie sprawe ze juz nie ma zdrowia na duze psy. Ten ast zostal w rodzinie u bratanka czy siostrzenca a Pani postanowila do siebie przygarnac malego pieska Poza ogrodem puesek bedzie z nia chodzil na spacery- uprzedzilamPania ze Rudi NIE umie chodzic na smyczy ale powiedziala ze z takim maluchem na pewno sobie poradzi Piesek bedzie mieszkal w domu ma byc towarzyszem i troche ochrona Pani w pustym domu Pani tez czesto jezdzi na rowerze i ma pomysl ktory mnie najbardziej martwi- zeby Rudi jezdzil z nia w koszyku Musze to Pani wyperswadowac na najblizsze miesiace o ile wizyta wypadnie ok? Pewnie sie martwicie ze Pani sama prawda? Ja troche tez ale w okolicy mieszka rodzina' sa tez sasiedzi ktorzy maja tez male psy wiec bedzie sie mial z kim bawic Co sadzicie z tego opisu? Dodam tez ze Pani jest ode mnie jakies 100- 120 km wiec w razie jakiegos kataklizmu dojade tam!!!
-
Dziewczyny kochane, już jestem dogadana z wolontariuszem poleconym przez Ajula. Rozmawialiśmy przed chwilą i ustaliłam wszystko co trzeba sprawdzić i dogadać. Wizyta może być już jutro - o ile Pani będzie pasować- a jak nie to w piątek. Kciuki bardzo potrzebne, bo dom brzmi bardzo dobrze, ale czasem takie czary moga byc podchwytliwe:( oby nie, oby to było naprawde to miejsce które dla Rudaska wymarzyłam!
-
Pani mi przed chwilą wysłała zdjęcie swojego ogrodu:) jest PRZEPIEKNIE! bardzo dużo miejsca do biegania! Tylko wciąz martwi mnie jakie jest ogrodzenie za drzewami/krzakami...to jedyny minus. Zaraz napisze do supergoga i do Ajula. Potrzebuje kogoś kto będzie miał na tyle smiałości, by to ogrodzenie sprawdzić. Rudasek jest taki malutki...cholerka... Dzięki Poker
-
Gabrysia...Ty to jesteś jakaś czarodziejka;) Ostatnio jak z Tobą rozmawiałam o Karolci, że jeszcze nie ma domu, to tego samego dnia zadzwoniła Pani Ewa z Warszawy:) Dziś rozmawiałam z Tobą, że Ruduś jeszcze nie ma domu....i jest Pani Grażyna....dom bardzo podobny do tego z warszawy!!! z tymże jest ogród....i ten ogród głównie trzeba sprawdzić. reszte napisze jak coś będzie wiadomo ok? Ode mnie do Pani jest ponad 100 km niestety:( ale na fb napisałam do kogoś kto ma 20 km...może się uda, a jeśli znajdzie się ktoś z dogo, to super:)
-
Tys a ja uwazam ze nie mozesz sie zalamywac! Trzeba dzialac kochana- dla tej trojki- naprawde nie mozesz sie zalamac! Ja wiem jak Ci ciezko, sama wczoraj przezylam pieklo widzac sunie ktora wiesniacy chcieli zatlyc kamieniami Sa deklaracje na hotelik jest troche pieniazkow ja nie chce sie rzadzic ale na Twoim miejscu chociaz jednego probowalabym zabrac jak najszybciej Sciskam cieplo!
-
Dzieki za dobre slowa ale chyba prawda jest ze jeden czlowiek czasem nie jest w stanie juz tego wszystkiego uniesc Wczoraj wieczorem dzwonilam do wolontariuszki z przytuliska by porozmawiam o suni Teraz maja w przytulisku lacznie tylko 3 psy wiec naprawde jest dobrze codziennie bedzie wychodzila na spacery i tez beda ja dobrze karmic zeby przytyla Dowiedzialam sie tez ze to jest na pewno sunia ktora od ok 3 tygodni blaka sie po okolicy nawet raz ktos zrobil jej zdjecie i ja nakarmil zdjecie trafilo do internetu wiec wlasciciel raczej jej nie szuka Niestety przez te 3 tygodnie byla widywana ale nikomu nie udalo sie jej zlapac- wierzcie mi ze nie rozumiem tego bo mi sama wskoczyla do samochodu i sama do mnie podeszla Dziewczyny dzis zabieraja ja na sesje zdjeciowa i od razu ruszamy z ogloszeniami adopcyjnymi Bedzie dobrze- dzis jeszcze porozmawiam z nimi ze dom musi byc z wysokiej polki! Ale dziewczyny maja dobra reke:) Wiec sadze ze wszystko skonczy sie dobrze Ciekawe jak Rudus sie dzisiaj czuje? Mam nadzieje ze nie jest zle
-
NAdziejko, widze, że mamy w sercu dokładnie to samo:( dokładniusieńko....każdą moją myśl spisałaś... Codziennie jak tylko zaglądnie na fb to dziesiątki filmów tak okrutnych że potem nie mogę spać:( Robie w swoim życiu wszystko co moge by nie krzywdzić- nie używam żadnych produktów odzwierzęcych, pomagam, pomagam ile mogę! ale to wciąż za mało...bo społeczeństwo jeszcze nie potrafi dojrzeć, jeszcze nie rozumie, co to znaczy, że wszystkie żywe istoty CZUJĄ. Czasem mam wrażenie, że nie pasuje do tego świata:( nie mam sił by dźwigać to wszystko co widzę i czuję jakby mnie katowano/rozrywano/więziono....czuje każdą cząstką siebie. I nic nie mogę zrobić, by ten ból osłabić:( nie moge odwrócić wzroku:( w dodatku tak mało jest ludzi dookoła którzy myślą/ czuja podobnie:( :( Nie wiem co będzie z sunia, ale wiem że jest blisko mnie pod dobra opieką i na pewno będe ją mieć 'na oku'. Ona nie jest Nadziejko taka malutka;) raczej taki mniejszy labradorem- wstawie zdjęcie jak tylko dziewczyny mi prześlą... Pozdrowienia dla wszystkich którzy myślą i czują podobnie. I dla Rudaska małego kochanego- przytulanki i głaski, by szybko zdrowiał.
-
dobrze, że RUdi juz po zabiegu. Pewnie będzie mu cięzko z kołnierzem i mam wielką nadzieję, że szybko będziecie mogli go ściągnąć. szafirko, jeśli będzie mu potrzeba jakiejś innej karmy- może miękkiej teraz- to pisz śmiało. na szczęście chociaż zapowiadało się tragicznie, to jednak dzięki pomocy tak wielu wspaniałych osób (na które zawsze mogę liczyć!!!) finanse Rudaska są dobre, więc jeśli coś potrzeba- wszystko damy rade:) i rachunek za kastracje- pliss. Byłam zanieść suni puszki do przytuliska i spotkałam wolontariuszke, która twierdzi, że kilka dni temu tą samą sunię próbowała złapać w innym miejscu (jakieś 10 km od miejsca gdzie ja ją załapałam!!!) ona twierdzi, że to dzika suka, ale....ta ;'dzika' sunia sama wskoczyła mi do samochodu i jechała tak grzecznie jakby znała tą formę transportu od dawna....podobno tez dziś im uciekła z kojca, ale ją złapały (widziałam- jest/była). Cudowna, bardzo proludzka, mądra i łagodna psinka.... Masz racje Szafirko- za mało się ludzi edukuje, oni naprawde nie wiedzą to robić! :( oby sunia nie uciekła z przytuliska.....eh...ręce opadają na to wszystko:(
-
Ruduś juz pewnie po kastracji, mam nadzieje, że Szafirka napisze więcej. A ja dziś znów miałam powtórke z rozrywki i muszę Wam się 'wypisać' bo cała chodze z nerwów. Wracałam z pracy jak codzień przez te cholerne wsie zabite dechami .... Patrzę a przy drodze stoi grupka pewnie 5-7 męzzyzn i przy nich pies, nagle jeden z tych facetów schyla się, sięga po kamienie i zaczyna w psa rzucać z całych sił! Pies kuli się, kładzie na ziemii a nagle wybiega na drogę. Zatrzymuje się mimo cholernego strachu, że zaraz sama mogę oberwać kamieniem, ale mimo to krzyczę na nich co robią do ch...!!! Pies przybiega do mnie, a mężczyźni jak jeden głowa w dół i odchodzą...tylko najstraszy z grupy podszedł do mnie, by porozmawiać, tłumaczy mi, że pies przyszedł do nich rano ale oni go nie chcą, że chyba go ktoś wyrzucił bo nie jest z okolicy. Patrzę-pies to sunia, prawie sama skóra i kości. Tłumacze Panu, że powinni zadzwonić do gminy, że oni mają obowiązek wyłapywać bezdomne psy, że nie musieli rzucać kamieniami, bo gmina na pewno psa by zabrała...Pan kiwa głową- ON NIE WIEDZIAŁ:( Dzwonie do gminy chociaż wiem, że już nie pracują. Ktoś odbiera i mówi, żęby jutro dzwonić, bo dziś już nie pracują. Patrze na tego starszego mężczyzne, widze, że mu bardzo przykro, ale wiem już że psa nie zostawie, bo tamci albo będą dalej rzucać, albo użyją innych sposób. Pytam Pana czy mogę zabrać psa. Pan się chętnie zgadza. Otwieram drzwi a sunia jakby mnie całe życie znała- wskakuje, zwija się w kłębek i grzecznie czeka by jechać. Ok. 8 km tak grzecznie przejechała, ale niestety prosto do gminnego przytuliska:( Mimo, że mają tylko 4 kojce okazuje się, że 1 jest wolny....sunia weszłą sam, od razu zaczęła pić, potem piszczała... To dobre przytulisko dwie ulice od mojego domu. Będe w kontakcie z wolontariuszkami. Poproszę by zabrały sunie do weta bo ma jakąś rane na ogonie i te same kości:( Jestem załamana światem dookoła mnie:( Naprawde potwornie załamana:( Od kiedy tu mieszkam znalazłam już chyba z 10 psów! A widziałąm tyle psiego nieszczęścia co przez całe wcześniejsze życie:( :( Dziś czuje że naprawde nie ma już sił....już po prostu cholernie nie mam sił do tego świata!! :( Teraz będe myśleć do jakiego domu trafi ta piękność...jest prawie jak klon mojej Gajusi, która zamieszkała z moimi rodzicami....tylko taka chudziutka, wymęczona życiem, ale wciąz ufna....
-
Gdy patrze na te zdjecia to mysle sobie ze to jest magia spacerow wlasnie Zulka zobaczyla ze z czlowiekiem jest fajnie-nowe miejsca zapachy tyle sie dzieje. Spacery chyba pomagaja budowac taka wiez, zaufanie. I glaskac powolutku sie pozwala Dzisiaj Gabrysiu rusze z jej ogloszeniami i oby jakas rozsadna osoba sie znalazla ktora ma doswiadczenie i czas aby dalej Zulcie prowadzic ku lepszemu
-
O matko:( co to za miejsce:( Pewnie rozniosło się po okolicy, że jakieś miłe Panie karmią tam pieski;) więc ... może ich przybywać:( Kudłacz po ostrzyżeniu będzie pięknym sznaucerkiem, prawda? Pisz do anecik:) Pisz do malawaszki:) Nie wiem kto jeszcze mógłby się zlitować....szkoda każdego jednego z nich:( Rudasek się nie pojawia, prawda? podobnie jak Anula...mam czarne wizje:( i strasznie mi smutno, że jestem tak daleko i kompletnie nic nie mogę zrobić:( Co do wizyty...nikogo zaufanego w te tereny nie znajde na fb, więc nie pomogę:(
-
Tys dziekuje za tak obszerne relacje Milo sie czyta o tym jak pueski sie oswajaja z czlowiekiem i jak zmienia sie ich swiat Strasznie mi zal Rudaska tez obstawiam ze moze chorowac przez kleszcze:( brak apetytu apatia Oby jednak jakims cudem wyzdrowial i wrocil! Co do pozostalej trojki to tez jestem zdania ze wszystkim trzeba pomoc i suni tez skoro coraz lepiej reaguje na ludzi Wydaje mi sie ze to Czarnuszek wszystkiego ich uczy i ma na nie tak dobry wplyw Nie wiadomo czy Lisek i Tinka nie cofneliby sie w strone dzikosci gdyby Czarnego zabraklo Najlepiej gdyby sie udalo znalesc miejsce dla calej 3 od razu Szkoda ze z dwoch propozycji DT nic nie wypalilo? U Mureczki troche drogo- 12 zl za dobe ale czy tam Murzynek mieszkalby w domu czy w kojcu? Dla Liska i Tiny nie widze zycia w kojcu:( to by im tylko zaszkodzilo:( Jedziecie dzisiaj tez do psiakow dziewczyny? Trzymam kciuki z calych sil za Krecika!