-
Posts
17196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by inka33
-
[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Zdjęć Rudzinki jeszcze nie mamy... ;) Ale proszę zaglądnijcie, kolejna nasza podopieczna, psie dziecko... :( Cioteczki, ciocia Lili8522 skromna jest to się nie przyznaje... Ale od wczoraj, ma kolejnego tymczasa... Awaryjnie trafiła do niej sunia, psie dziecko... Proszę zaglądnijcie :( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246748-Mela-3-miesięczna-sunia-uratowana-spod-kół-samochodu!-POMOCY![/URL][/QUOTE] Zobaczcie, jaka boska pysia: [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/6389/z6jr.jpg[/IMG]
-
Gapcia dom może mieć tylko jeden - zostaje u nas do końca świata!
inka33 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
[URL]http://img43.imageshack.us/img43/5769/sdh0.jpg[/URL] Gapcia: - A ha ha, błu haha! Patrzcie, jak się obie wyłożyły...! -
Kto chce szczeniaczka? JUŻ W DOMKU W WARSZAWIE :)
inka33 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='zebrazebra']Nie wierzę że to ten sam osobnik co na pierwszych fotach :evil_lol:[/QUOTE] A jednak to on we własnej skromnej osobistości! :) -
Kochani, ja chyba już ze zmęczenia (psychicznego głównie) głupawki zaczynam dostawać... :roll: Maleńkie sukcesiątko mamy... :] Udało nam się podstępem smaczkowym kilkakrotnie po kilka -naście -dziesiąt sekund "ubrać" Klusię w gazę z sodą, jako konia w derkę! Może to niewiele, ale zabawy z nia przy tym troche mieliśmy, jak kombinowała okropnie, co chyba było nam mocno potrzebne... :oops: No i niechby te kilka kropelek poleciało, gdzie trzeba, to przy jej panice na dotykanie boku lub choćby zblizanie dłoni, to już dużo. I nie było "po trupach", ciut siłą tylko, gdy musiałam trzymać za udka, co by nie... pogalopowała z "derką" w "nieznane". :p Niestety ta górna rana (a właściewie ten strup - opatrunek) zdaje sie być coraz czarniejsza i jakby popękana... Zupełnie nieciekawie to wyglada... :shake: Te dolne ciekną, nie do końca czystą krwią... Jutro ok. 9tej kolejna wizyta, więc i wieści jakieś będą... Ale za to właśnie przed chwila, Klusilda sama(!) umościła się na posłaniu, a wcześniej kilka razy delikatnie i ostrożnie się przeciągała(!), co by oznaczało, że ból jest mniejszy, prawda...? :kciuki:
-
[quote name='Czorcik']wiesz co Awit ja myślę że kobieta powinna ponieść koszty leczenia Kluchy, jak ją trzepnie po kieszeni to może i do głowy coś na przyszłość wejdzie.[/QUOTE] Tylko, że chyba nawet jak policja ścignie, to z paragrafu da mandat za brak kagańca co najwyżej, a o koszta, to już chyba sprawa cywilna by musiała być... :hmmmm: [quote name='malagos']Te drugie zdjecia pokazują jak rany sie goją! Jestem optymistką. Nawet jeśli martwica skóry spowoduje odpadniecie, ro rana będzie ziarninować i się powoli zagoi. Moze plastry żelowe się wtedy przydadzą? Inka, głowa do góry. Teraz trzeba tylko czekac.[/QUOTE] Dzięki, Malagos! Doceniam szczególnie, że Tu zaglądasz - przytulam! :calus:
-
[quote name='Panna Marple']No i jestem u Klusiastej, bo mi wytknięto, że pocieszam nie na tym wątku, co trzeba...;):evil_lol::lol:[/QUOTE] Psieplasiam... :oops: Ale już i tak takiego bałaganu Klusiowego narobiłam na dogo, że więcej nie chcę! :eviltong: Jak mi będzie źle, to Cie zacytuję z Frodzia wątku! ;) [quote name='zebrazebra']Dla Kluchy: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/246763-***Ametystowa-nadzieja-dla-pogryzionej-Kluchy-do-8-09-wysyłak-gratis?p=21260852#post21260852"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246763-***Ametystowa-nadzieja-dla-pogryzionej-Kluchy-do-8-09-wysyłak-gratis?p=21260852#post21260852[/URL][/QUOTE] Jestem pod wrażeniem fioletowości...! :Rose: [quote name='zebrazebra'][B]inka33[/B] & Klucha - jak widać powyżej, jesteśmy z Wami [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/cool3.gif[/IMG][/QUOTE] Widzę właśnie! :buzi:
-
[quote name='Awit']Przyszło mi do głowy, czy ktoś widział tą sytuację z pogryzieniem, jakiś sąsiad, osoba z parku, ktoś znany z widzenia? A najbliższy wet nie zna amstafki chodzącej do niego? A może tak by rozlepić w okolicy kilka ogłoszeń, że pilnie poszukuje się właścicieli takiego psa i opisać amstafkę, może ktoś da do niej kontakt... Bo wiecie, tak naprawdę, to nie wiadomo czy ona była szczepiona na wściekliznę. I jeszcze pomyślałam, o zgłoszeniu na policję? A może ta baba ma już na koncie jakieś pogryzienie amstafki i mają to zanotowane? Dzielnicowy może by też kojarzył?[/QUOTE] Zasadniczo, to ja mieszkam w W-wie, a w Otwocku bywam. Znam kilkoro psiarzy w parku. TŻ ich nawet nie skojarzy, a ja tylko po psach. No więc, jak mnie tam nie ma, to nie popytam... Sąsiad najbardziej psi wie i powiadomił sasiada-kolegę. Nikogo więcej tam nie znam... Idąc w nocy do apteki pytałam kilku psiarzy, ale nikt nic... Jedna pani kociara jednopsowa ma popytać, porozglądać i dać mi znać, jak się czegoś dowie. Na policję właściwie nie mam z czym iść... :( Ale mam jeszcze jeden pomysł, tylko najpierw skontaktuję się z panią kociarą, jak na dniach się ona nie odezwie. Plakatów bym nie wieszała, bo ja nie wiem, z jakiego środowiska ta osoba jest i czy nie będę miała nieprzyjemności od jej znajomków. [B]Aha, i kogo macie na dogo zaufanego z Otwocka...?[/B] Ja kojarzę tylko Agmarek - teraz właściwie mi się przypomniało... No, poza Olusią88 oczywiście. :calus: Coś jeszcze miałam napisać, ale zaponmiałam... :oops:
-
Wizyta dzisiejsza u wetki: - antybiotyk LincoSpectin - p/bólowo i p/zapalnie Metacam - płukanie ran roztworem... (?) - dodatkowe płukanie antybiotykiem Metronidazol Wygląda to oczywiście lepiej niż wczoraj rano, ale wygląda w ocenie wetki jednak źle. (Bo w mojej - pies z dziurami w skórze wygląda [U]masakrycznie[/U]!) Ta dolna rana była lekko zaropiała, stąd decyzja o płukaniu antybiotykiem, który ma jednocześnie działanie takie, że zapobiega zasklepianiu kieszeni, a właściwie nie dopuszcza do przyrastania skóry to tkanek pod spodem (kurcze, nie umiem tego dokładnie powtórzyć...). Ten "opatrunek fizjologiczny" zostawiony w górnej części zaczyna odchodzić i rzeczywiście ten odstający kawałek wygląda na dość cienki - jak grubszy strupek, a nie na całą grubość skóry. Ta rana też była przepłukana, bardziej z wierzchu, bo stricte kieszeni tam nie ma, ale się ciut sączy - chyba dół tej rany, gdzie była usunięta martwica, "opatrunek" jest powyżej tego usuniętego. (Rety, czy ja to piszę logicznie...?!) Zdaniem wetki, niestety istnieje realna groźba, że skóra na tej dolnej kieszeni może zmartwieć i odpaść w całości (po kawałku?) Sama skóra to jeszcze nic, ale [B]wtedy grozi ogólne zakażenie organizmu...[/B] :bigcry: Czyli co - pobyt w klinice...?!?! Pani wetka poradziła też spróbować (parę godzin po wizycie) [B]zrobić okład z sody[/B]. Gdyby się udało, to kilka razy dziennie - do pewnego stopnia zastąpiłoby to płukanie Rivanolem. Jednak odradzałaby raczej robienie tego "po trupach", bo taki stres kilka razy dziennie też nie byłby dobry... Duża gaza kupiona, sodę mamy, spróbujemy. :nerwy: Jakieś rady, co do sposobu...? Pomocne dłonie...? Może jak uspokoi się trochę po porannym stresie i p/bólowy zacznie porządniej działać, to może jakoś podstępem się uda...? Choć licha to nadzieja bardzo... :shake:
-
[quote name='3 x']to chyba akurat dobrze ;) co do przemywania ran od razu napisze, że nie miałam styczności z psem po pogryzieniu ale takie np zapuszczanie kropli do uszu Zorce robiliśmy siłą jak byłam sama to trzymalam ją nawet nogami Bronka do obcinania pazurów trzymały 3 os a Prodzika wzieliśmy na smaki jak sobie nie dawał kołtuna przy ranie wyciąć to Grem dawał mu kawałeczki sera a ja ciełam ;) może we dwie osoby np z tztem dacie rade?[/QUOTE] Już z TŻem próbowaliśmy w Otwocku... :shake: Wiesz, co innego jest trzymać nogami nawet wielkiego, ale [U]bez ran[/U] psa, żeby zakroplić uszy, czy obciąć pazury - wtedy siłą i tyle. Ale nie wyobrażam sobie wkładania w ranę końcówki strzykawki i wlewania w ranę płynu wyrywającemu się psu... U wetki trzymamy ją we dwie osoby, a wetka płucze, ale nawet tam, na stole jest to upiornie trudne. No, a przecież wetka ma doświadczenie, wprawę i nie robi jej się przy tym słabo... [B]Bardzo chętnie przyjmę Twoją pomoc[/B], jeżeli jesteś w stanie codziennie wieczorem przez kilka najbliższych dni przychodzić do Klusi... :modla: PS. Że się nie załatwi w domu, to o tyle niedobrze, szczególnie! w czasie lub po deszczu, że teraz, z otwartymi ranami musi wejść na trawnik... [quote name='Ellig']Inka swietnie sobie radzisz , najwazniejsze jest to ,ze caly czas kotrolujesz stan kluski i chodzisz z nia do wet. Wazne jest tez to ,ze od razu otrzymala fachowa pomoc, bedzie dobrze Dziewczyno![/QUOTE] Dziękuję... :calus: Jest mi bardzo przykro, że nie mogę zrobić więcej... :(
-
Tak Klusiny bok wyglądał w środę (28.08.) po południu... :( [URL]https://py26sw.sn2.livefilestore.com/y2pNLXPI0oyuCLfAsGN8z2vKvX2YXxN-yMABo1BC65xJSqQnMO3aNiOktVb9BgFSS3GRoWfisBnEOOB3prU20npgSnvYMZN-ZEKWHeYX4478X9i0Qx7REGGr2XV8Mpoo6G4/KLUSIA-rany-ok-17tej-28-08-2013.JPG?psid=1[/URL] Ciężko tu stwierdzić, co jest pokrwawione z wierzchu, a co jest siniakiem... Zdjęcie marne, bo nie swoim aparatem robiłam, a i Klusia nie lubi zdjęć, więc musiałam szybko. Natomiast dzisiaj już po wizycie u wetki, czyli po wczorajszym usunięciu martwicy i dzisiejszym płukaniu jest tak: [URL]https://py26sw.sn2.livefilestore.com/y2pc4SVx208kuBc28C6RaPQKjinQcV0fpcqoAFxI8HO7x__WfxOIjZQneGSQrZYMY4GdbECgFwhsijjuvLmeGtIi14qf-wfDABgo_UZ3e7VDMmNxKwJyzGfkTF15KzFz2H9/KLUSIA-rany-ok12tej-01-09-2013.JPG?psid=1[/URL] Poza dziwna (niemal jak rasowiec na wystawie!), bo Asia trzymała Klusię za klosz, żeby za bardzo się nie ruszała. Mam jeszcze zdjęcie bardziej w zbliżeniu, ale jest ciut poruszone, więc nie jestem pewna, czy lepiej widać niż na tym... Zaraz napiszę info od wetki...
-
[quote name='Gusiaczek']beznadziejnie chora Ovolinka, syn w szpitalu ... to był horror :shake: rozumiem Waszą sytuację ... Inka, będzie dobrze, a Ty nie bierz na siebie wszystkich grzechów świata ...[/QUOTE] Wszystkich nie biorę... chyba... Po prostu przerosła mnie ta sytuacja. Dziękuję za słowa otuchy, za dobre myśli za Klusię. :Rose: Za kilkanaście minut idziemy do wetki na zastrzyki i płukanie (mam nadzieję). Oby... oby nie bylo gorzej niż wczoraj wieczorem. :modla: I jeszcze ten chole*ny deszcz pada...! Kluśka w domu się nie załatwi.
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
inka33 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Dopiszcie mi tu, proszę, do listy Prawdziwych Polonistów Panią Krystynę Węgiel. :loveu: Przykładowy sposób tłumaczenia: ja poszedłem ---→ on poszedł ja poszłem ---→ on poszł :lol: -
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
inka33 replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Ovusia, napisz książkę... :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: daleka ciotka błagająca -
[quote name='Mattilu']Moge tylko z daleka wspierac mysla serdeczna Was obie. Robisz wszystko dobrze, starasz sie jak mozesz i to wystarczy. Mizianki delikatne da Klusi.[/QUOTE] Dzięki... Boję się trochę tej nocy jakoś... :nerwy: Nie udało mi się na razie dodzwonić do lecznicy podpytać. No i tak mnie tą obserwacją objawów przeponowych nakręcili, że już nic nie wiem... Przysypiając, od czasu do czasu znienacka robi takie miotnięcie, próbując dostać się jęzorkiem do boku, że już nie wiem w końcu, czy ją to boli czy nie... :( No i ten sposób oddychania obserwuję, nasłuchuję, że już głupieje od tego. :shake: Chyba jednak powinnam iść spać... Pocieszające jest, że Klusia sama ułożyła się na posłaniu (tylko z drobniutką pomocą), bo wcześniejsze kładzenie się, o którym mówiłam, to było na podłodze (może mniej wygodnie, ale za to stabilniej, przewidywalniej, że tak powiem). No i wcześniej bez problemu wylizała z kieliszeczka probiotyk, pospacarowała, sioo zrobiła, wylizała antybiotyk z innego kieliszeczka i trzęsąc uchami pochłonęła porcję zblenderowanego rosołku. :)
-
Okruszek Frodo uratowany przed Radysami już w swoim domu:)
inka33 replied to ewu's topic in Już w nowym domu
[quote name='Panna Marple']Udało mi się dziś miźnąć chwilkę Frodziulka, bo klatkę zawoziłam- smaczka chwycił i Cioteczki prosił pozdrowić:lol:. Inka-mój Pablo (z mojego awatara, za TM:-() też miał spotkanie z astkiem:angryy:. Też szczękościsk (bardzo długi, niestety)-probowałam wszystkiego, żeby mojego niuńka uwolnić, też był bez kagańca, też nie wzięłam namiarów...Mój TZ bark naderwał, bo przez pół krakowskich Błoń niósł Pabla do auta. Dwa miesiące go leczyliśmy, odma podskórna, etc, ale wyszedł z tego. Będzie dobrze, Klusia też wydobrzeje[/QUOTE] Miźnięcia Frodzia - zazdraszczam! ;) Pozdrowienia z chęcią od niego przyjmuję! :glaszcze: Dzięki za pocieszanie Kluskowe! :) [SIZE=1]Szkoda, że nie na jej wątasie... ;[/SIZE] -
Po wielu perypetiach... udało się! DROPS MA SWÓJ DOM!!! :-)
inka33 replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
[quote name='zula131']No to wielkie UFFFF! :). Spokojnej nocki :sleeping:[/QUOTE] Dopisuję się! :) -
[quote name='Ziutka']jestem i ja u Klusi[/QUOTE] Dziękuję! [quote name='ania75']No właśnie - bałam się, że słowa Awit nie pomogą Ci w tej trudnej dla ciebie chwili ... Inko to co robisz dla Klusi jest wielkie a to jak o niej piszesz, opisujesz nam dokładnie co się dzieje, co robisz - jest dowodem na to, że psina nie mogła trafić lepiej.... Nie znam was osobiście ale takie rzeczy się po prostu czuje. Masz wielkie serce i nie daj sobie wmówić nic innego.... Ja ci z całego serca dziękuję za to co robisz dla Klusi[/QUOTE] Samo serce to mimo wszystko jednak trochę za mało, by właściwie opiekować się psem. I nie mogę mieć pretensji czy żalu, że ktoś mnie ocenia krytycznie. Ale dziękuję za wsparcie. Teraz spadam, bo idziemy na spacerek, potem żarełko i antybiotyk. Klusia jest teraz stosunkowo wesoła i dość żwawa, nawet sama się kładzie. Jednak chyba momentami ją boli. Albo może tylko drażni cieknięcie, nie wiem... Myślę, że po powrocie zadzwonię do lecznicy (czynnna 24h) i zapytam, czy jednak jej nie podać dodatkowo Pyralginy, tudzież w momencie jakich objawów zdecydować o podaniu. Nie chcę, by cierpiała, ale nie chcę jej też zaszkodzic np. żołądkowo. Przyszło mi jeszcze do głowy, że [B]może ktoś mógłby mi pokazać, jak w warunkach domowych skutecznie i w bezpieczny dla Kluchy sposób jej to jednak płukać[/B]. W tym momencie nie mam najbledszego pojęcia, jak bym mogła tego "dokonać"... :(
-
[quote name='mestudio']Na FB Ola i Jola napisały,że mają Kluchę pod finansową opieką, i że pogryzienie Kluchy to dla nich kolejne nieprzewidziane wydatki, czy zamierzają sfinansować jej leczenie?[/QUOTE] Do tej pory finansują, ale proszą o wsparcie - tu i na fb. Wszystko, co wpłynie do mnie, rozliczę skrupulatnie. Za to, co do nich, nie jestem w stanie odpowiadać.
-
[quote name='Awit']Nie tam żebym moralizowała, ale... Inka, gdyby Kluska szła koło Ciebie byłoby bezpieczniej i dla Ciebie i dla niej. Klusia szła ponad metr przed Tobą, a przy takiej odległości psa od siebie nie jesteś w stanie szybko zareagować. A sytuacje bywają różne..... To Ty psa prowadzisz a nie pies Ciebie, więc nie powinien maszerować przed Tobą tylko obok:-) Zawsze jak są zakręty, skręty, krzaki wystające dobrze jest wyobrazić sobie, że nie wiadomo na co czy na kogo się wyjdzie, lub kto wejdzie na mnie, i psa wtedy trzeba trzymać króciutko a dziecko mieć przy sobie, bo np może gnać szalony rowerzysta i dramat. Moja Fredzia była też ugryziona, ranka była mała, od razu do lecznicy jechaliśmy. Oprócz zastrzyków a antybiotykiem dostałam maść, którą ze dwa razy dziennie wciskałam jej pod skórę na tą ranę, żeby się nie zasklepiała. I raz też jak była ugryziona mądra wetka jej zaszyła, ale zostawiła za mały otwór, zasklepiło się szybko, ale zbierało w środku. I też jej coś tam wstrzykiwałam, żeby się wypłukiwało. Trzymam kciuki, żeby dziewczynka się zagoiła i żeby nie cierpiała.[/QUOTE] Awit, ja prowadze psa, a nie pies mnie. Zachowuję ostrożność. prowadzę ją przy nodze, gdzie trzeba. Po osiedlu zazwyczaj chodzimy na zwykłej smyczy. W parku pozwalam jej biegać na całej długości smyczy wyciąganej (8 czy 10 m) w miejscach, gdzie (wg mojej oceny) jest bezpiecznie. Nie pozwalam jej podchodzić do każdego człowieka czy psa wedle jej chęci powąchania, przywitania się. Pozwalam do psów znanych, nie groźnych, do ludzi, którzy na to pozwalają i chcą ją pomiziać, gdy ich o to zaczepia. Zatrzymuje ja przy nodze (komendą i krótkim trzymaniem smyczy) przed jezdnią itp. Nie uważam, żebym zachowywała się skrajnie nieodpowiedzialnie. Sto razy usiłowałam odtworzyć sytuację z momentu przed pogryzieniem... Nie wiem, jak to się stało... Wydaje mi się, że jeszcze nie zdążyłam całkiem wyjść przez bramę parkową, gdy pojawił się ten pies i Klucha weszła wprost pod jej zęby... Może ta kobieta za szybko szła, może pies ją pociągnął...? To był moment... Nie umiem tego wytłumaczyć, przypomnieć sobie szczegółów... Przepraszam, nie umiem! :shake: Przecież w tamtym miejscu sprawdzam najpierw, czy nie jedzie rower (których w Otwocku jest dużo) itp. Dlatego sama tego nie rozumiem... Sekundy... :( Jeżeli uważasz, że ja jestem winna, odpowiedzialna za tą sytuację, za pogryzienie Kluchy, jej ból, wszystkie koszty, to proszę, powiedz to wprost. Ja się i tak obwiniam o to. (Właścicielkę tamtego psa oczywiście również, a nawet bardziej!) Że to się stało, że nie zdążyłam zauważyć amstafa, że nie zdążyłam Klusi zatrzymać. Że nie umiem jej płukać ran. Że nie mam sama pieniędzy na jej leczenie. itd. Słuchajcie, jeżeli uważacie, że jest lepsze rozwiązanie, że jest ktoś, któ mógły się Kluchą zająć przynajmniej przez te kilka dni, że to będzie lepsze dla niej, dla jej zdrowia czy zmniejszy koszty, czy nawet że nie jestem odpowiednim dt dla niej, bo może nie umiem się nią wystarczająco dobrze zająć, zadbać o jej bezpieczeństwo, zdrowie i życie - to nic mi nie pozostanie, jak z pokorą to przyjąć do wiadomości i zgodzić się na rozwiązanie najlepsze dla Kluchy, bo uważam, że to jest ważniejsze niż moje jakieś emocje. Tylko nie chcę żadmych "ąę", żadnych "podchodów" i tym podobnych nieszczerości. Staram się, jak mogę, więc przynajmniej na uczciwość zasługuję. Nie jestem pierwszym lepszym bezmózgowcem!
-
Teraz konkrety... Poszłam dzis rano do naszego weta (była akurat wetka zmienniczka, ale to w sumie bez znaczenia). Streściłam, co i jak i poprosiłam o "toaletę rany" i ew. konieczne zastrzyki. Gdy tylko nacisnęła (nawet nie bardzo mocno) dolną części ran, trysnęła ropa, duuużooo ropy... :placz: Decyzja - ona nic tu nie pomoże, konieczna jest wizyta u chirurga... Dobrze, że poszłam z nią na czczo, miała dostać jeść dopiero po... Wróciłam do domu, zjadłam ciut i pojechaliśmy do A-Z WETu na Zamiejską, tam gdzie u dr Koperskiego był operowany Kajtun. Pani wetka przez chwilę przymierzała się z wetem do czyszczenia tego na żywca, żeby uniknąć kolejnej narkozy. Jednak szybko oceniła sytuację i zdecydowała, że jednak narkoza, bo będą mogli zrobić wszystko dokładniej i bez stresu, bólu... Klusia na starannie oczyszczone rany, włącznie z usunięciem większości martwych tkanek, przepłukane roztworem jodopowidonu. W tej chwili wyglada to tak, że w górnej części na ubytek w skórze ok. 1cm² (obok tego jest zostawiona część martwej skóry, która wydaje się być cienką warstwą, która w pewnym sensie robi za opatrunek i powinna sama powoli się usuwać - odpadać jak zwykły strupek) i kilka mniejszych (po usunięciu martwicy) oraz takie podwójne zadraśnięcie zasklepione. Te miejsca wg wetki nie są podcieknięte, nie mają kieszeni, czyli powinny się w miarę ładnie goić. Dolna część ran jest w kiepskim stanie. Są to dwie dziury, nie bardzo duże, gdzie również była usunięta martwa tkanka, a pod nimi kieszeń, w której właśnie było dziś tyle ropy. W tym wszystkim o tyle jest dobrze, że kieszeń jest pod obiema ranami i jak wlewa się płyn jedną, to on wypływa drugą, dzięki czemu jest lepiej to czyścić. Teraz co jakiś czas z obu tych dziurej się sączy, więc się jeszcze nie zasklepiły. Dostała dziś antybiotyk Linco-Spectin, który mamy kontunuować co najmniej 5-7 dni. Nie ma go w tabletkach, wyłącznie w zastrzykach, ale jest silny i powinien sobie poradzić. Dodatkowo mam podawać już wykupiony Augmentin (w zawiesienie), bo ma on inny zakres działania (na inne mikroby) i będzie uzupełnieniem tamtego. Oczywiście do tego osłona (kupiłam wczoraj specyfik CompliFlora). Równolegle ma dostawać, minimum 3-4 dni ... (sorki, nie wiem w tym momencie, która to nazwa z wypisu) lek p/bólowy, który jednocześnie jest p/zapalny. Pyralginę na razie odstawiamy, być może wrócimy do niej jeszcze po tym p/bólowym w zastrzykach. No i oczywiście - płukanie tej kieszeni... Będę to musiała robić u weta... Temperatura 39,6*C, osłuchowo bez zmian. Pilna obserwacja, w razie złego samopoczucie (pogorszenia) - wizyta w lecznicy. Ryzyko konieczności opracowania chirurgicznego rany. Nie zaobserwowałam (dotychczas) objawów duszności, które wskazywałyby na pękniętą przeponę, ale należy ją starannie obserwować pod tym kątem. Ew. problem może się ujawnić w ciągu kilku dni, a równie dobrze za pół roku... Na dziś nie ma wskazania do badań pod tym kątem, ale można podjąc decyzję o zbadaniu profilaktycznym (nawet w przypadku, gdy nadal nie wystąpią niepokojące objawy) po wygojeniu skóry. Z tym, że wiadomo - koszty... Samopoczucie Klusiowe: Wybudzała się ok. godziny jeszcze w lecznicy, obudził ją bardziej dopiero zapach uwielbianego smaczka - oczywiście tylko mogła go wąchać i lizać zaciśnięty w moich palcach, mało mi paznokci nie obgryzła! ;p Po jeszcze chwili dała radę wstać. Ponieważ ma też zalecenie, żeby jednak w miarę możliwości chodziła po trochu - poruszanie sie skóry i mięśni pomaga oczyszczać rany - na przystanek trochę dreptała, trochę na rękach ją niosłam, jak przystawała zmęczona, ale nawet się nie chwiała, nie miała dziwnych odruchów. W domu polizała troszkę wody, położyłam ją i pospała ok. 3 godzin. Potem wstała i zaczęła się wiercić, więc poszłyśmy na spacerek kilka minut i było sioo. Po powrocie napiła się więcej wody, pokręciła sie za mną, sama nie wiedziała, czy chce dreptać czy leżeć, wstawała, chcia la, żeby ją kłaść i tak w kółko. Uspokoiła się, jak usiadłam do kompa i nawet zdecydowała się sama położyć! Najpierw tak ostrożnie "ukłoniła się" jak zaczepki do zabawy i delikatnie posadziła doopkę. Po jakimś czasie położyła się na boczek, potem znowu na brzucho się przekręciła, więc chyba p/bólowy działa. :] Trochę próbuje sięgać do boku, do tej dolnej części. Wydaje mi się, że w momentach, kiedy mocniej jej wycieka. Oczywiście jęzor nie sięga, ale za próbując się lizać dotyka tego kloszem... :[ Staram się pilnować, i zdążyć złapać za klosz, ale nie w 100% mi się to udaje... Wieczorem (nooo, niedługo już) jeszcze raz z nią wyjdę, a potem będzie mogła dostać troszkę papkowatego gotowanego i Augmentin. Zobaczymy, jak nam minie noc... :nerwy: Potem, jutro albo pojutrze, wstawię zdjęcia lub skany wypisów, paragonów itd.
-
[quote name='Bonsai']Odpowiednikiem octaniseptu jest manusan - dużo, dużo tańszy.[/QUOTE] W przyp. Klusi Octanisept czy Manusan pogorszyły by sprawę, bo one przyspieszają gojenie, zasklepiają rany, a o to nam nie chodzi. Te środki nadają się do ran powierzchownych, bez dziur, wtedy bardzo dobrze się spisują. Konsultowałam dziś z wetką sens ich użycia. [quote name='Gusiaczek']I jak Kluchęncjo ?[/QUOTE] Nie za dobrze... :( Ale jest nadzieja na poprawę. :kciuki: [quote name='Ellig']Lena ja tak na szybko, musisz przemywac suni rany, to jest bardzo wazne! Trzymajcie się![/QUOTE] Ellig, ale ja nie umiem tego zrobić...! :bigcry: :bigcry: :bigcry: [quote name='mestudio']Inka z Kluchą pojechały do weta, proszono mnie o przekazanie takiej info. Osobiście przerobiliśmy taką sprawę na dzikim psiaku, fajnie było z tym płukaniem ran w środku...[/QUOTE] Dzięki za napisanie info. Co masz na myśli dokładniej z tym dzikim psiakiem...? [quote name='malagos']W tym problem, ze rany po pogryzieniu się zasklepiły, a pod strupem dzieją się okropne rzeczy - po naciśnięciu trysnęła ropa. To wszystko dlatego, że na zębach psa jest kamień i bakterie, i to powoduje komplikacje. Mam nadzieję, ze chirurg, u którego teraz są dziewczyny, otworzy i wypłucze te ropne kieszenie. Dobrze że rany są dość nisko, nie tak jak u naszej Dalii na grzbiecie...[/QUOTE] Wszystko wypłukane, zaraz opiszę szczegóły. [quote name='Olusia88']czekamy na info po wizycie u weta . [B]Inka [/B]nie dzwoniłam już wczoraj ale padłam po powrocie z pracy przy piątku kiepsko z moją kondycją. Mizianki dla dzielnej Klusi[/QUOTE] Nie ma sprawy. Ogromne dzięki za pomoc transportową! :Rose: Bez Ciebie byłoby duuużooo trudniej, gorzej... [quote name='Czorcik']rozmawiałam z inką, niestety rany się paskudzą i bolą, trzeba było podać narkozę żeby porządnie wyczyścić. Niestety koszty leczenia są coraz większe:( potrzebne będzie wsparcie, przelałam 50 zł ( nie dam rady już więcej ).[/QUOTE] [quote name='Mattilu']Inka, w przyszlym tygodniu przesle 50 zl. Trzymajcie sie![/QUOTE] Czorcik, Mattilu, ogromnie dziękuję! :Rose: Jak tylko zrobię rozliczenie, to dopiszę.
-
[quote name='Poprawna']No super wątek Inka ;)[/QUOTE] Dzięki! :grins: [quote name='malagos']Aleś wącisko przeogromne stworzyła! cholernie boję się ran po pogryzieniu.........[/QUOTE] Wiem... :glaszcze: Ja też... ale staram się nie rozmyślać o tym, nie nakręcać się dodatkowo... [quote name='TZmestudio']Koniecznie trzeba podać zastrzyk (weci wiedzą jaki), dodatkowo dostawaliśmy kilka "do domu". I konieczne przemywanie rivanolem strzykawką. Pod powierzchnia skóry robi się kieszeń z bakteriami. Polewanie po wierzchu nic nie da - należy wypłukać spod skory. Bardzo szybko robi się zakażenie. Nie wiadomo jeszcze na co chorował agresor. Tym bardziej trzeba odwiedzić lekarza i znaleźć metodę na wypłukanie ran. najlepiej jest na dwie osoby i psa trzymanego kolanem na ziemi. W takim przypadku nie ma zmiłuj się. Najwyżej połączy was więź krwi. TZmestudio[/QUOTE] [B]27.08[/B] Klucha dostała ok. 1,5h po pogryzieniu: [I] (podaję z informacjami o działaniu z netu - sama nie wszystko rozumiem) [/I] - Bioketan [I](anestetyk - uspokojenie bez zwiotczenia mięśni szkieletowych)[/I] - przez szok, adrenalinę itd. zadziałało w zasadzie dopiero po wszelkich zabiegach i na szczęście szybko "przeszło", bez komplikacji typu wymioty, drgawki, kłopoty z wypróżnieniem - Xylapan [I](sedacja, analgezja i zwiotczenie mięśni w celu "poskromienia" zwierzęcia, ułatwienia przeprowadzenia badania)[/I] - efekt j.w. - Betamox [I](amoxycylina - antybiotyk - leczenie i zapobieganie infekcjom bakteryjnym, 48h działanie)[/I] - mam nadzieję, że skuteczny - Biovetalgin [I](metamizol - odpowiednik Pyralginy - p/bólowy, dodatkowo p/gorączkowy i p/zapalny)[/I] - mam nadzieję, że skuteczny - Jodoform [I](proszek na otwarte rany - antyseptyczny, bakteriobójczy i przeciwzapalny) [/I]- część zostaje na długo, część się szybko osypuje lub spływa razem z krwią - no i na "osłodę" :p kołnierz Tyle mam w wypisie. Rany były czymś płukane, zdaje mi się, że nadmanganianem potasu (jak rozumiem, w wypisie pod pozycją toaleta rany). [B]28.08[/B] po konsultacji telefonicznej z wetką dostała wieczorem: - pół tabletki Pyralginy (p/bólowo) - moim zdaniem czuła się po niej lepiej, efektów ubocznych nie zauważyłlam - ciut przemyliśmy jej Rivanolem, bardziej to było polanie... [B]29.08[/B] [U]rano[/U] - dostała znów pół tabletki Pyralginy [U]wieczorem[/U] (wizyta u wetki - cytuję wypis) - toaleta rany, przepłukanie (tu na pewno nadmanganian potasu był), oderwanie zasklepień - Biovetalgin - Betamox - Jodoform - brak wysięku ropnego w ranach, siniak i duża bolesność, 39,5*C Nie chciała dawać znów usypiacza... bo to jednak "ryzykowna zabawa", za mały odstęp czasowy dla biednego organizmu. [B]Zalecenia[/B] (ustne) - nadal podawać po pół tabl. Pyralginy rano i wieczorem (dostaje) - przemywać Rivanolem ( :oops: ) - od dziś (najpóźniej wieczorem) Augmentin (recepta wykupiona, dostanie) - osłonowo coś typu Lakcid (kupiłam compli Flora) - jedzenie półpłynne (tzn. to było zalecenie z 27.08 i nie dopytałam wczoraj do kiedy, ale dowiem się jutro) - kolejna kontrola 30.08 [B]Jutro[/B] pójdziemy do naszego weta (lub jego zmienniczki), do którego nie mam powodu nie mieć zaufania i zobaczymy, czy zaproponuje jakieś rozwiązanie "domowe", czy u nich będziemy płukać itd. Uff. Chyba wszystko... [B]Ja się nie boję "więzi krwi" z Kluchą[/B] (pomijając, że i tak mnie dziabnęła przy okazji prób obrony przed agresorem, chociaz w zasadzie bardziej drasnęła i uderzyła zębami, niż ugryzła - mam minimalne zadrapanie i sporego siniaka). [B]Boję się zrobienia jej większej krzywdy, gdy się tak wyrywa, że przez brak wprawy więcej zaszkodzę, niż pomogę.[/B] [quote name='ania75']Tak na siłę to ciężko - ale jak ona tak panikuje (wiem coś o tym.. :crazyeye:) to może jak zaśnie ..... naszykuj tą strzykawkę z rywanolem i jak będzie zaspana to może się uda ..... Ten octanisept jest psikany więc to też może pomóc ale jest dość drogi w porównaniu z rywanolem. Będę trzymała kciuki ;)[/QUOTE] Pytałam dziś - za 50ml prawie 28zł...