Jump to content
Dogomania

_Dunaj_

Members
  • Posts

    42079
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by _Dunaj_

  1. Witam z rana. Co słychać? :lol: Dla mnie to będzie piekny dzień mam wolne i pojade z Tośkiem na szczepienie, bo jutro wyjeżdżam do Częstochowy
  2. Będzie domek, będzie, pokazuje Groszka zanjomym jak tylko mogę
  3. O jaki okrągły post mam, niedługo będzie 500-tny, ale mnie wzięło:evil_lol:
  4. Tajga miałby obciach zrobić? Chyba tylko wtedy, gdyby uznała, że ten dom nie wart jest zainteresowania
  5. Już teraz ma całkiem nieźle, opatrzność go pod właściwy adres skierowała, ze zbyt szybkiego odstawienia od matki pozostała mu skłonność do alergii. Ale panujemy nad tym. I gdyby do nas nie trafił,to kto by chciał kundla alergika trzymać i leczyć Czekam na watek Rufusa. Co do agrsji to jest wątek Tajgi dożycy, w tej chwili jest u forumowego Frciaczka i tam pracuje dziewczyna nad jej agresją a właściwie socjalizacją, ponoć ma osiągnięcia z trudnymi psami, nie znam jej osobiście tyle co z forum i jest jeszcze jeszcze jedna osoba prowadzi hotelik pod boserem , ma też tymczasowe zwierzaki i jest behawiorystką. jak znajdę nazwę to napiszę bo nie chcę przekręcić
  6. [quote name='Soko']Jakie piękne szeleczki :) cudownie, że trafiła na taki dobry DT :)[/QUOTE] DS też taki będzie :lol:
  7. Konieczne są zdjęcia, bo Lucki jest w tej chwili w tytułach czołówki
  8. Co nwego, myślę, że łapka się goi ;)
  9. Nie dodałam, że to był koniec listopada/początek grudnia i pierwszy przymrozek, gdyby mąż z pracy nie wrócił, to nie wiem co by było, bo nawet w nic zawinięty nie był, a sierść u takiego malucha też skąpa
  10. [quote name='aisai']A my byśmy Ci go oddały... tylko że zmiana na kolejne DT nie ma sensu. Jemu potrzebny już dom stały, po szkoleniu - nie ma co chłopakowi we łbie mieszać. I tak ma tam nieźle narobione na ten moment :angryy: - schron, DT (2 miesiące), hotelik (tydzień), pani odbiera, długa podróż i zostawia w kolejnym hoteliku (minął niepełny tydzień).[/QUOTE] Dlatego nic nie proponuję, bo znając siebie, to tylko na stałe, ale w tej chwili nie moge sobie na to pozwolić. U mnie dłużej niż tydzień i przepadło zostaje. Nawet przez chwilę myślałamj akiś czas temu, żeby taki dt mieć, ale ja nie potrafię może jeszcze nie dorosłam, no cóż. Często pomagam w znalezieniu domu dla psa, ale on jest u kogos innego, choć ostanio suczkę haski mielismy przez 2 tygodnie, ale wziął ją znajomy tak blisko, że prawie jakby w domu była. Ale jak będę szukała jakiegoś charciego biedaka, to wiem, gdzie szukać i jakby ktoś szukał to wiem gdzie pokierować i chocby dlatego będę z przyjemnością na watek zaglądać. Hodowli nie zamierzam prowadzić, więc nie muszę mieć psa z papierami, a pseudohodowli nie chcę zachęcać do produkcji no i tyle jest potrzebujących biedaków, nawet nie z głupoty ludzkiej, ale czasem z innych powoaznych problemów rodzinnych, choroby itp. po co mają trafiać do schronisk. Zresztą podrzutki też mi się trafiają i co z takim np. prfzywiązanym do płotu lub drzewa zrobić. Mamy kundelka, 8 lat temu zawieszono nam w reklamówce na bramie ok. 2-3 tygodniowe szczenię, wykarmiłam go zakraplaczem do nosa bo takiego małego smoczka nie miałam (dopóki sam nie zaczął jeść) i został bo to prawie jak własne dziecko - taki ni to jamnik ni terier
  11. I ja też oczywiście
  12. Szkoda psa, bo to ludzie do tego doprowadzili, trzeba je kochać, rozumieć i zachować zdrowy rozsądek. Każdy wymaga innej ręki i traktowania, ale żadnemu nie można pokazać, że się go obawia, to przychodzi trochę z czasem, a trochę ma się we krwi. Ja potrafie psy wyciszać, ale gdyby ktos zapytał jak to zrobić to nie wiem nie mam gotowej recepty. To prawie 25 lat życia z psami różnej rasy i wielorasowców w większości po przejściach. dlatego teraz mogę poradzic sobie z dwoma "koniami" prowadzonymi na smyczy, jak niektórzy żartują powinnam raczej siodło kupić. Jedyna rada to konsekwencja i jasne zasady. Z takim agresorem zabranym z łańcucha też miałam do czynienia. Zostawiała u nas swoje psy koleżanka jak musiała wyjechać służbowo i jej pies chart polski, ale prawie wielokości doga był taki, u nas zachowywał się przyzwoicie, a miała problem z zapewnieniem mu opieki. Chętnie sama zajęłabym się Rufusem, ale trochę jestem zapsiona i zakocona - 6 sztuk zwierza, a miewałam więcej dlatego wiem że to starczy, bo nie tylko koszty, ale i czasu kazdemu trzeba troche poświęcić i jeszcze na to wszystko zapracować. Może powinnam zająć się bechawiorystyką
  13. Kolejki mogły by być dłuższe niż do "bezpłatnych" specjalistów proponowanych w ramach NFZ. głupata szybciej się rozsiewa niż wirusy i nie ma szczepień ochronnych:cool3:
  14. Jednym słońce szkodzi, a drudzy już tak mają:evil_lol:
  15. Trudnym przypadkiem była Patia, odebrana przez hodowcę od tyrana (tresował jak owczarka niemieckiego, chciał z niej psa policyjnego zrobić), znalazłyśmy dom, ale po trzech tygodniach wróciła z paskudną gnijącą raną łapy (ponoć oglądaną przez lekarza), nie mogła zostać u hodowcy bo sie z psami nie dogadywała, a z naszymi tak, więc została u nas, poczatkowo dopóki domek się nie znajdzie no i znalazł nie oddaliśmy. łapę udało się uratować, tylko jedna kość w śródstopiu była usunięta, troche utykała al to nic. Za to była bardzo agresywna, przez prawie 3 miesiące podawalismy jej jeść w grubych rękawicach, bo rzucała się na wszystko nawet swój cień, poza jedzeniem była kagańcu, ale po pół roku zaczęła sie przytulać i okazała się pieszczoechem, dla obcych pozostała nieufna, a mężczyzn większości nie tolerowała, zaakceptowała męża i syna i paru znajomych i do nich też się przytulała i pozwalała miziać, a pozostali nie mogli podejść bliżej jak na pól metra bo od razu startowała z zębami. Po jej odejściu miało nie być już więcej psów w domu
  16. To prawda jak ktoś, miał charty i je pokochał, to nic lepszego nie mogło mu sie przytrafić. Ja miałam 3 chrty polskie, a do tego koleżnak jak wyjeżdżała służbowo zostawiała u nas swoje 4, także bywało ich 7 w domu. W tym jedna sunieczka czarna Pokusa to był pies typu "taki zdarza się tylko raz" po jej odejściu do tej pory nie zdecydowałam się na innego charta bo nie chciałabym ko skrzywdzić traktując cały czas w porównaniu i oczekiwać tego samego, charty to wielkie indywidualności, my rozumiałyśmy się bez słów, była też jej siostra Patia diablica, która trafiła do nas chora z okropnych warunków. Po niej juz miało nie byc u nas w domu żadnego psa, bo rozstania są zbyt bolesne. A potem "los przysłał" do nas dogi Geralda 7 lat temu 3 miesięcznego sczeniaka trochę mieszanego groziło mu uśpienie lub łańcuch, a w zeszłym roku adoptowaliśmy czarnego doga niemieckiego Tosiaczka też 3 miesięcznego szczeniorka wymagającego operacji i są z nami kolejne piękne, dumne, niezalezne psy, zresztą nie tylko one bo mamy w sumie 4 (a od 24 lat zawsze jest kilka różnych prawie wszystkie po przejściach). Myślę, że to charty nauczyły nas obcowania z psami i dlatego z dogami też się dogadujemy. Pewnie kiedyś znów pojawi się u nas chart lub charty, ale ja jeszcze do tego nie dojrzałam po stracie poprzednich i one nadal są ze mną, choć czasem mam wrażenie jakby Tosiek był drugim wcieleniem Pokusy, pewne zachowania, spojrzenia, reakcje maja takie podobne. Póki chętnie zajrzałam na wątek i będę zagladać tak jak na stronę chartów w potrzebie.
×
×
  • Create New...