Jump to content
Dogomania

jumanjiana

Deleted
  • Posts

    457
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jumanjiana

  1. dobrze, nie będę z Tobą dyskutować o, jak to ładnie nazwałaś, kwestii wrażliwości. proszę tylko, żebyś na bieżąco informowała swoje koleżanki o tym co się z maluszkami teraz dzieje. szkoda ich bardzo
  2. też jestem za jej wypuszczeniem - założyłam ten wątek, bo były prośby, żeby poszukać dt i się zastanowić czy jej nie oswoić, ale moim osobistym zdaniem zamiast jej w ten sposób pomóc, możemy ją skrzywdzić. to nerwy i stres dla niej. nie zmieni się raczej w rozmizianego kanapowca, zawsze będzie w niej jakaś dzikość i nieufność. kto ją później taką wyadoptuje? a co jak będzie wracać z adopcji? co z nią zrobimy? wypuścimy po kilku miesiącach? ja się tego boję. poza tym w schroniskach modlą się o dom psy oswojone, zakochane w człowieku i naprawdę dla nich coś takiego byłoby wielkim szczęściem. Czy zabierzemy dom innemu psu, dla Trisi, która być może i tak będzie się w nim męczyć? to dziki pies, bezdomny, ale wolny i szczęśliwy na tej wolności.
  3. będę z nim rozmawiać w sobotę. problem w tym, że wcześniej on miał czas, był na zwolnieniu, a teraz znów pracuje i nie wiem co z tego będzie. a z tą zapadką - racja, nie pomyślałam o tym w ten sposób.
  4. kobiety kochane, jako, że klatka-łapka ogólnopolska już jest i same podlasie ustawia się do niej w kolejkę.... widzimy jakie ma wady, co można by ulepszyć - to może by zebrać się po raz drugi i zebrać fundusze na drugą taką klatkę? można dogadać kogoś, kto za cenę samych materiałów mógłby na wzór tej kupionej tutaj zrobić podobną, może nie składaną, ale za to mocniejszą, z bliżej ustawioną zapadką... co Wy na to? koszty na pewno byłyby mniejsze, widzimy, że ta kupiona baaardzo się przydaje, aż strach pomyśleć co zrobimy jak ruszy w Polskę, bo coraz to nowe biedy się u nas pojawiają, także nawet ta druga na pewno nie stałaby nigdzie zakurzona
  5. [quote name='Pipi'] Czy Trisia byla odrobaczana? mysle, ze w tych warunkach na wolnosci to raczej bylo niemozliwe. Ale na wszelki wypadek zapytalam. Podam jej tabletkę.[/QUOTE] nie wydaje mi się. ze szczeniaka wyłaziły takie robale, że za pierwszym razem to myślałam, że wydalił własne jelita:crazyeye::crazyeye::crazyeye: jest plan żeby dogadać się z żołnierzami i co jakiś czas przekazywać im tabletki - będą mogli podrzucać je psiakom w jakichś smakołykach
  6. założyłam wątek dla Trisi - choć nie bardzo wierzę w cud z domem tymczasowym dla niej. Tak jak napisała jaanna019, to bardzo ciężka praca, ogromny trud. Boję się, że nawet jakby ktoś się nad małą zlitował, to nie podoła i zostaniemy z jeszcze bardziej skrzywdzonym przerażonym psem. Dla niej to gigantyczny stres, widziałam co działo się z nią w klatce i nie chciałabym jej tego dokładać. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/221722-szukamy-dt-dla-Trisi-dzikiej-suni-z-jednostki-wojskowej?p=18472349#post18472349[/URL]
  7. [quote name='agusia_1'] Maluchy już otworzyły oczy, jeszcze słabo widzą ale zaczynają się ciekawsko rozglądać. [/QUOTE] to po ptakach, że się tak wyrażę. miałyście dostęp do ślepych szczeniąt, mogłyście je wyjąć z budy, na co czekałyście?
  8. może podbierakiem jakoś szczeniaki wyciągnąć póki ślepe są? a potem szczeniaki w klatkę i Rudą na szczeniaki łapać?
  9. zgadzam się z Anią. łatwo pomagać cudzymi rękoma, a ja suni nie mogę do siebie wziąć, nie mogę z nią pracować. początkowo mówione było, że sunia po sterylce wróci do jednostki i jeśli w ciągu tych paru dni, które mała może jeszcze spędzić u Pipi nie znajdzie się (piękne to jest, samo się na pewno nie znajdzie... - my nie znajdziemy) dt dla Trisi, to tak wg mnie należałoby zrobić. odwieźć sunię i wypuścić. pytanie do wszystkich - co z drugą sunią - łapać ją w ten weekend czy jeszcze poczekać? ja mogę tylko w weekendy. bazarek na sterylkę drugiej suńki i utrzymanie malucha oraz karmę dla wojskowego psiejstwa postawię na nogi dziś w nocy, nie mogłam się niestety wcześniej tym zająć.
  10. [quote name='Moli@']Po jedzonku było sranko i siusianko na spacerku. Matko jakie robale, uwieczniłam, brrr, zobaczycie[/QUOTE] tuż przed wyjazdem do Ciebie też mi coś takiego zafundował - tylko robali było w niej wtedy jeszcze więcej:crazyeye: dziękuję Ci Moli, że go przygarnęłaś, na prawdę będzie miał u Ciebie jak u Pana Boga za piecem:loveu::loveu::loveu: a Twoje psiska i kociska są tak cudowne - nadziwić się z Grzesiem nie mogliśmy jakie wszystkie mądre i zgrane... ten maluszek też jest mądry, tylko wycofany jeszcze mocno. i może być Wiarusem, choć mi to imię bardziej się z takim starym psiakiem po przejściach kojarzy;) ciasteczka jakie tylko będziesz chciała - masz u mnie do końca świata i jeden dzień dłużej, daj tylko znać na co masz ochotę:evil_lol: yup, zaraz podliczę nasze finanse i dam Ci znać jak to teraz wygląda psi, wazony są piękne, jak najbardziej się przydadzą :loveu: napisz tylko, czy będziesz je chciała sama wysłać, czy mamy je jakoś odebrać od Ciebie. dziękuję Ci serdecznie:Rose::Rose::Rose: maluch, tak ja pisała Moli, trafił do niej wczoraj wieczorem. nie przepada za jazdą samochodem, drżał, miał spory ślinotok, a jak już dojeżdżaliśmy dostał ataku torsji i duuużo jedzonka zwymiotował (choć jadł dobre parę godzin wcześniej). psiska bardzo się małym zainteresowały, są przyjacielskie więc myślę, że szybko się z nim dogadają. maluszek dostał obróżkę (tę od Moniki), 3 kg ariona dla szczeniąt, witaminy, trochę kurzych łapek i żwaczy (bo u nas podkradał Baszy i widać było, że lubi sobie przegryzać takie cuda) oraz mini pakiecik wątróbkowych ciasteczek. myślę, że na początek nie jest źle, jakby czegoś brakowało to dowieziemy albo spotkamy się z Moli w Białymstoku i jej przekażemy.
  11. ja niestety nie wiem:-( rozumiem, że nie dysponuje żadnym budynkiem gospodarczym, gdzie można by klatkę postawić, okryć jakimiś pledami i przeczekać okres dochodzenia suni do siebie?
  12. Pipi, nawet jak się nie oswoi, nie martw się. Nas panowie wartownicy prosili, żeby tych psów nie zabierać, bo oni je tu znają, codziennie karmią, bali się, że je do schroniska oddamy... Te psiaki naprawdę nie mają tam źle, na poddaszu magazynu jest sucho i stosunkowo ciepło, jak ktoś je niepokoi mają gdzie się schować. Wojskowi kupują im psie puszki (nawet sporo ich się tam pustych walało przy tym magazynie), żołnierze dokarmiają je swoimi mięsnymi konserwami, my też coś im podrzucamy w weekendy, a w tygodniu pani Jasia je jeszcze podtucza. Szczenior jest w tak fajnym stanie, że aż się pan doktor zdziwił jak go przywieźliśmy. Gdyby nie to, że był wczoraj tak przestraszony i wycofany (i śmierdział) nikt by pewnie nawet nie pomyślał, że to dziki szczeniak. A kogo w jednostce nie pytaliśmy - nikomu te psy tam nie przeszkadzają i nie przeszkadzały (poza panienką od ochrony środowiska, która na szczęście już tam nie pracuje). Dziękuję, Moniko:) Mały w nocy zachowywał się ok, myślę, że szybko przyzwyczai się do nowych warunków. Rano go odrobaczyłam i odpchliłam, wygłaskałam... Jest wspaniały - myślę, że nie będzie problemu z chętnymi do adopcji. Jak tylko Moli i joi stwierdzą, że już czas i poradzi sobie w domu stałym, zaczniemy go ogłaszać. Łapki ma nawet ciut grubsze niż Basza teraz, też myślę, że coś dużego z niego wyrośnie.
  13. yup, kochana, aktualizuj na bieżąco te pieniążki na pierwszej stronie - ile mamy i ile na co poszło. postaram się rano przeliczyć jeszcze raz ten ciasteczkowy bazarek (bo nadwyżek troszkę było:loveu:). za magiczną pastylkę zapłaciłam 17 zł i rachunek na nią dostanę dopiero dzisiaj, bo wczoraj pani doktor pracowała sama, my się wkręciliśmy poza kolejką i nie było czasu za bardzo, a ona miała jakiś problem z kasą fiskalną do tego. umówiłam się, że dziś po pracy wpadnę po jakiś paragon. tak sobie myślę, że moglibyśmy spróbować łapać czarną sunię właśnie z taką pastylką - one mają kryjówkę na takim oddzielonym terenie, że z trzech stron jest ogrodzenie, a z czwartej można by nawet w kilka osób stanąć i pilnować, żeby nie uciekła dalej. odsieje się ją od reszty towarzystwa i będzie pilnować, żeby tamte jak pobiegną dalej, już nie wróciły na ten teren, rzucimy jej kiełbaskę z porcją leku (lek dobiera się zależnie od wagi, trisia dostała pigułę na 12kg psa z zaznaczeniem, że to trochę słabsze, bo i sterylka tuż, tuż i my mocno na oko tę wagę podawaliśmy, ale można zapytać wetkę jakby nieco większa porcja zadziałała). zasłoni się też wejście do ich kryjówki na poddaszu (bo jak tam się schowa, to może tam sobie spać i spać, żadnego dojścia nie będziemy tam mieli:shake:) i jak sunia wszama przysmak z pastylką w środku, poczekamy, troszkę się otępi (nie wiem jaka jest szansa, że zaśnie), będzie można z siatkami na nią ruszyć i jak ją złapiemy - wpakować do klatki-łapki. bo sama do klatki-łapki to pewnie nie wejdzie. prędzej bym się tam ponownie trisi spodziewała (zwłaszcza, że już wie jakie fajne potem bonusy się dostaje:evil_lol:). i jeśli trzeba, to my z Grzesiem w przyszły weekend będziemy zwarci i gotowi, dogadam tylko załatwienie siatek i możemy tak biegać do oporu;) a Trisia taka śliczna:loveu::loveu::loveu: jak na nią z bliska patrzyłyśmy, to taka drobniutka i chudziutka jest... Pipi, daj znać ile Ci za karmę jesteśmy winne, zaraz ruszą kolejne bazarki (za fanty wszystkim serdecznie dziękujemy:loveu::loveu::loveu:) i dozbieramy i na paliwo za ew. transport czarnej sunieczki oraz odwiezienie Trisi, i na karmę dla małego oraz rekonwalescentek. Wojak (myślę, że wstępnie może być Wojak, jak Moli i joi lepiej go poznają, to dadzą pewnie znać, czy imię pasuje do szkraba) zachowuje się już jak normalne zdrowe szczenię w jego wieku - broi aż miło, ganiają się teraz z Baszą po całym mieszkaniu, pospał wcześniej trochę wtulony w moje stopy (miziany za uszkiem co jakiś czas), bez problemu przejął Baszowe zabawki, do spółki z Baszowatym wrąbali też kilka kurzych łapek. Mały zrobił nam na parkiecie kilka sporych kałuż i sporą kupę przed telewizorem - wszystko w granicach normy;) tylko bąki - masakra, sadzi po męsku, już kilka razy wietrzyłam pokój:lol: ale myślę, że to i stres i te śmierdziele, których się najadł na wabika... kilka dni na arionie i będzie ok. karmię go z ręki, żeby dotyk mu się dobrze kojarzył i on się przyzwyczaja, podchodzi bliziutko, oblizuje nawet puste dłonie, ale za jakiś czas tak jakby zapomina i jak się obok niego przechodzi to ucieka i chowa pod fotele, żeby stamtąd bezpiecznie sobie łypać. ja się nie znam, ale myślę, że jak na pierwszy dzień dzikuska i to po tylu przeżyciach - mały radzi sobie super. jak ćwiczyłam z Baszką komendy i nagradzałam wątróbkowymi ciasteczkami to mi się młody przed Baszę nawet bezczelnie wpychał:evil_lol::evil_lol::evil_lol: a Basza jest nim zachwycony, podejrzewam, że nawet nie marzył o takim braciszku;) w bazarkowych fantach jest taka regulowana obróżka odblaskowa, myślicie, że może przejść w posiadanie malucha? chyba od Moniki jest... co Ty na to, Moniko? możemy mu ją podarować na "cywilizowany" start w nowe życie? Pipi, to my Ci dziękujemy:loveu::loveu::loveu: bez Twojej pomocy nie moglibyśmy nic z Trisią zrobić - nam do samochodu ta klatka nawet by nie weszła, a Ty goniłaś taki kawał przez tę syberię:loveu::loveu::loveu: i oficjalne meeeega podziękowania dla Vicky się też tu należą:loveu::loveu::loveu: - dogadała nam klatkę z kotkowa, choć u nich ona teraz cały czas w obrotach i wiem, że nie łatwo ją wyprosić (a co dopiero do łapania psów:crazyeye::crazyeye::crazyeye::evil_lol:) dla uspokojenia dodam, że dziś przed pracą odwożę ją do kotkowa, nic się nie zniszczyło, także nie będziesz musiała chyba za nas świecić oczami;)
  14. łapska ma takie jak Basza... i waży sporo jak na takiego berbecia... tak to jest jak ktoś szczenięta wojskowymi konserwami dokarmia:evil_lol::evil_lol::evil_lol: nawet weterynarz się zdziwił, że dziki szczeniak, a taki wypasiony:lol:
  15. a może Wojak?:lol: albo Hipis - będzie w drugą stronę;) on tak przyjaźnie nastawiony jest do Baszki, do nas też, a to raptem parę godzin minęło odkąd z nami jest:iloveyou:
  16. Cywil - nawet pasuje;) drugiego nie było. wyglądał wczoraj jakiś biały pyszczek, ale potem okazało się, że to chyba ten stary biały pies był. żołnierze mówili, że teraz tylko jeden tam był - ten, którego złapaliśmy. ponoć wcześniej było ich aż 5, ale wojskowi rozebrali. tego też jeden z wojskowych chciał zabrać, ale na wieś. i nie było dziś tego pana, więc zostawiliśmy nr telefonu, jak mu zależy to niech się kontaktuje - ja zawsze robię niezły magiel potencjalnym chętnym, jak przejdzie go pozytywnie, to zobaczymy;)
  17. co do przebiegu samej akcji - pierwszego dnia weszliśmy z Ulą, moim Grzesiem i bliźniaczkami - Moni i Grubą. dostaliśmy obstawę (z sześciu chłopa:evil_lol: bardzo fajni żołnierze, pomagali nam jak mogli, twierdzili, że urozmaicamy im wesoło pracę, ale tak naprawdę musieli przez nas spędzić dość dużo godzin na mrozie, zamiast grzać tyłki w ciepłej kanciapie. niech im Bozia w dzieciach i co tylko tam zechcą:loveu:) byliśmy dobrze uzbrojeni - mieliśmy siatkę z mojej kuchennej firanki, podbierak na ryby, klatkę z kotkowa, klatkę-łapkę i smakołyki w postaci psiej puszki, kiełbas, salcesonu i innych śmierdzieli). do klatki łapki trikolorka weszła bez większych oporów. opory za to miała klatka - nie zamknęła się, okazało się, że jedzonko ułożyłyśmy zbyt blisko wejścia i mała zjadła i sobie poszła:-o:-o:-o - o tak tam staliśmy:lol:. po drobnych poprawkach okazało się, że trikolorka już się najadła i klatkę ma głębokim poważaniu, nie interesowała się nią już zbyt mocno. druga sunia do klatki nawet nie podeszła. klatkę z kotkowa ustawiliśmy tuż przy wejściu na poddasze, maluch kilka razy wystawiał łepek, wreszcie wyszedł i podszedł do niej, wsadził pysk, wszedł do połowy... i wrócił z powrotem do swojej kryjówki. i tak kilka razy. w międzyczasie obie sunie i czarny podpalany pies wybrały się na dłuuuuugi spacer gdzieś w dalsze rejony jednostki, a mały chyba tam zasnął i już nie wychodził. więc czekaliśmy. i czekaliśmy. i tak dobrych kilka mroźnych długich godzin. żołnierze mieli rozkaz nam towarzyszyć, więc marzli za ojczyznę bez marudzenia, ale nie mieliśmy sumienia ich tak męczyć. psów nie było, szczeniaka też, dogadaliśmy się więc z dowódcą, że zostawiamy przyczepione (na zabezpieczenia od rowerów) klatki i wrócimy następnego dnia punkt 7.00 rano. Dogadaliśmy się jeszcze ze strażnikiem, że jakby się coś złapało, ochrona na obchodzie zobaczy co i jak i zadzwonią. Telefon milczał całą noc i rano, jak zajechaliśmy do jednostki, zastaliśmy zamknięte puste klatki. Te spryciary do dużej klatki zrobiły sobie podkop - zjadły jedzonko i zostawiły klatkę w spokoju. Jedzenie z klatki z kotkowa wydobyły przewracając ją i wysypując sobie co lepsze kąski. Nie doceniliśmy inteligencji naszych przeciwników:crazyeye::crazyeye::crazyeye: ale nic to, skoro już weszliśmy i nikt nas nie wyganiał to postanowiliśmy, że poczekamy aż nas wyproszą, a póki co jeszcze połapiemy. Ustawiliśmy klatki jeszcze raz (pod dużą położyliśmy większą narzutę, żeby nie było opcji z ponownym podkopaniem). Nie wiem ile czasu minęło do złapania szczeniaka, ale jak już się udało, to postanowiliśmy, że jedziemy z nim do lecznicy, a do klatki-łapki wrócimy za kilka godzin (oficer dyżurny kolejny raz przystał na naszą prośbę i nie robił nam problemów). Jak już doszliśmy do dyżurki to się okazało, że coś się do klatki złapało:multi::multi::multi: popędziliśmy więc do niej z powrotem i zastaliśmy w niej przerażoną trikolorkę. Uzgodniliśmy, że Ula zostanie i popilnuje, żeby mała sobie tam krzywdy nie zrobiła, a my zawieziemy szczeniaka do nas do mieszkania i tam poczeka w łazience na wycieczkę do lecznicy. Wróciliśmy do Uli, która marzła dzielnie przy spanikowanej suni i razem czekaliśmy na przyjazd Pipi. W międzyczasie podawaliśmy jej do gryzienia patyki, przerabiała je z nerwów na wiór, ale choć trochę się rozładowała. W drodze z mojego mieszkania do jednostki skoczyliśmy do lecznicy na sienkiewicza i poprosiliśmy o coś na uspokojenie dla małej. Opowiedzieliśmy pani doktor co i jak i dała nam magiczną pastylkę, którą podaliśmy suńce w kawałku kiełbasy. Nie załapaliśmy się jednak na efekty jej działania, bo zaraz przyjechała Pipi i sprawnie uwinęła się z klatką. W jednostce została druga suńka, podejrzewam, że matka tego szczeniaka, bo cycuchy miała wyciągnięte. Wojskowi widzieli, że zabraliśmy się do tego poważnie, więc nie powinno być problemów z ponownym wejściem w celu złapania drugiej suńki. Problem może być w tym, że ona jest znacznie bardziej nieufna, jest stara i bardziej doświadczona (ma ok. 10 lat), do klatki nawet nie podchodziła.
  18. [IMG]http://img706.imageshack.us/img706/5883/dscn63651.jpg[/IMG] [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/7396/dscn6370.jpg[/IMG] to chłopak, ma ok. 3 miesięcy, waży 6,8 kg i jest cudowny:) bał się strasznie, był baaaardzo dziki, ale stopniowo zaczął się oswajać. zaraz po złapaniu (zaczęliśmy od klatki na koty, ale był na nią za duży i uciekł... na szczęście trochę to mu zajęło i jeden z towarzyszących nam żołnierzy zdążył złapać go w ręce:multi:) trzymałam go skulonego na rękach - śmierdział jak dno piekła, cały tyłek miał w odchodach. po wizycie u weterynarza wiemy, że jest zdrowy i drobna kosmetyka mu nie zaszkodzi. kąpiel zniósł spokojnie, po wytarciu i owinięciu w ciepły suchy ręcznik zasnął mi na kolanach. ale bał się dalej, wypuszczony na podłogę chował się po kątach i tulił do podłoża. wzięłam go do łazienki, żeby mógł sobie w spokoju zjeść, ale był tak wystraszony, że nawet nie spojrzał na karmę. z drugiej strony drzwi podszedł mój Basza i zaczął nawąchiwać... i przerażony, wycofany dzikus nagle radośnie się ożywił i zaczął merdać ogonkiem. wpuściłam więc Baszula i od tego momentu jest już tylko sama radość. bawią się, mały wrócił z nim do pokoju, taczają się po parkiecie, psia sielanka. w międzyczasie nakarmiłam go z ręki, przyzwyczaiłam trochę do głaskania. myślę, że nie będzie problemu z socjalizacją. jutro rano zostanie odrobaczony i odpchlony, a wieczorem pojedzie do Królowego Mostu, gdzie czekają już na niego Moli i joi. nie łatwo będzie nam się z nim rozstawać, to żywa przytulanka:loveu::loveu: cudny jest:loveu::loveu::loveu:
  19. teraz już cywil - szczeniak z jednostki: [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/1672/dscn63581.jpg[/IMG] [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/6380/dscn63591.jpg[/IMG] [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/2613/dscn63601.jpg[/IMG] [IMG]http://img823.imageshack.us/img823/1840/dscn63632.jpg[/IMG]
  20. już wyczyściłam skrzynkę. Pipi, przywieź, jeśli rezygnujecie z Rudą, to my spróbujemy z suniami z jednostki i z tą sunią od Moni.
  21. jaki wytrzeszczyk z niej cudny:loveu: wrzućcie "właścicielkę" na czarne kwiatki, tacy ludzie nie zasługują na to by posiadać jakiekolwiek zwierzęta. dobrze, że zdążyłyście zanim szczenięta otworzyły ślepka i poszły w kolejne 'dobre ręce'. a Pchełka to imię, które pasuje do niej idealnie, taka drobniutka jest.
  22. to prawda, przez łzy, ale cieszy. Zapomniałam o najważniejszym, na jednym z filmików ze spaceru jest zarejestrowane pierwsze podwórkowe siku Muminka. Wyobrażacie sobie minę mojego Grzegorza, który przybiega przestraszony moim szlochem i zastaje mnie wylewającą wodospady łez przed monitorem, na którym Mumin zostawia właśnie po sobie żółty śnieg? powiedział, że jak tylko się przeprowadzimy, to obiecuje mi, że przygarniemy kolejną biedę do kochania. obawiam się tylko, że jak pokocham, to już nie oddam nikomu.
  23. śliczna jest:loveu: dziwne, że nikt nie dzwoni, taka cudna sunia:crazyeye: a ja się pochwalę zdjęciami Muminka z nowego domku:loveu::loveu::loveu: [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/9328/1040495.jpg[/IMG] [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/2494/1040490.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/6196/zdjecie0442.jpg[/IMG] [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/1047/1040506.jpg[/IMG] [IMG]http://img806.imageshack.us/img806/2951/1040507.jpg[/IMG] jeszcze filmiki dostaliśmy jak się bawi z psiakami, z małą dziewczynką i ze swoim nowym państwem - na śniegu. Zwłaszcza na filmikach ze spaceru po śniegu widać, jak Mumiś się cieszy i kocha swoich państwo. Skacze cały szczęśliwy przez zaspy od pańci do pańcia i z powrotem:loveu::loveu::loveu: oglądam te filmy i ryczę, widzę, że jest szczęśliwy, wiem, że ma wspaniałych pańciów i domek, i jest tam kochany i tak właśnie miało być. ale tak tęskno za nim, że aż czasem boli.
  24. Dreag, jestem w posiadaniu gąbkowych materacyków, jeśli trzeba to mogę się podzielić, zawsze to jakaś izolacja od zimna.
×
×
  • Create New...