Dziś Go nie widziałam, ale byłam po południu, a on wtedy często miejsce zmienia. Ok. 20 rozmawiałam z Teresą-dziewczyną, która Go karmi. Był, zjadł, znów płakał. Ja ten płacz słyszałam ze 2 razy, Teresa słyszy codziennie...Jest naprawdę przejmujący. I nie wydaje mi się żeby płakał tylko z powodu suczek-jak zasugerowała mi pewna pani wet. Pojawiła się kolejna osoba z osiedla chcąca pomóc Jokerkowi, przekazała Teresie 50 zł i numer telefonu w razie potrzeby. Pasjo, czekamy na informacje w związku z klatką.