-
Posts
10075 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
6
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bgra
-
Mam nadzieję,że tylko P.Kasia,ja odpadam,Ewu myśli podobnie,nie znamy się na trudnych psach. Jest szkolony pozytywnie,podobno wszystko ok. Spróbuję jutro poprosić o chwilę rozmowy,dzisiaj niestety ja nie mogłam nawet próbować łapać P.Kasi
-
"do ludzi żadnych zachowań negatywnych",Pani Kasia szuka dla niego domu.
-
-
Rysio Popierdółka u mnie na dt,mam kons. kardiologiczną,niestety chory,musi zażywać leki.jeszcze przed nim bad krwi,kastracja,sanacja j.ustnej. Rysio ma lęk separacyjny,w sam raz dla starszej osoby,już chodzi,radzi sobie dobrze,ale najchętniej siedziałby cały czas na kolankach.Ma około 10 lat,3,5 kg.Jak nie szczeka i nie kaszle z żalu ,że wyszłam do kuchni ;) to spokojny,przekochany. Oczywiście trenujemy zostawanie,jest ciężko bo był zamykany,kardiolog zaleca umiar i ostrożność.
-
Wprawdzie to plaskate,ale nie sposób odmówić,kiedy prosi o pomoc pies :( Yogi szuka domu,ma niespełna 2 kg,10 lat,podobno zdrowy.Wymaga kons kardiologicznej przed kastracją i badań krwi,Bardzo wesoły,lubiący ludzi i zwierzęta,z werwą starszy pan pies.Nie ma już ząbków.Tyle wiem o psie.Jak nie znajdzie domu przyjedzie do mnie na dt.
-
Tekla wyleczona,wyperowana jedzie 6 listopada do domu,do polskiej rodziny w Dortmund.Paszport gotowy,nowy dom opłacił i transport. Pozowdzenia zezulcu :)
-
U P.Kasiu bronił klatki chyba po tygodniu.
-
Nikt nawet nie wspomniał o zamknięciu go w klatce.Pytałam jak zareagować na atak,wycofać się ? Tłumaczyć go,bo ma powód? Czy znowu zaatakuje ?oby nie bardziej zaciekle,on się nauczył,że tak może wymóc na człowieku to czego od niego oczekuje.
-
-
Mili@ może niejasno napisałam,Toffiś to uroczy,grzeczny pies,usłuchany.Jak postąpić gdy zaatakuje ?
-
Wracając do zdjęcia,to tylko jedna z ran na dłoni Guccio,cała dłoń była pogryziona.
-
Z inf jakie przekazała mi ewu wyjechał do Chin.
-
Ośmielę się powiedzieć,że gdyby to był duży pies z pewnością straciłaby dłoń,rękę.Toffiś atakuje tylko ręce jak dotychczas. Toffiś skończył obserwację w kierunku wścieklizny. Był konsultowany w Psim dworze przez weta,nie specjalistę,pod kątem schorzeń,analiza krwi wykluczyła problemy ze zdrowiem. Jest pod opieką szkoleniowca w Psim dworze,poleconym przez Chatę Leona. Czy odpuszczanie psu...ok,masz prawo być zły,nie chcesz się czesać,ok kończymy,bronisz klatki,zamieniamy i jest ok(zawsze wtedy było o krok od ataku! )to dobra droga ?Czy tym samym nie utwierdzamy psa w przekonaniu,że to on szkoli szkoleniowca? Nie jestem za używaniem siły,ale czy w przypadku kiedy spina się,ma zamiar atakować ,nie powinno się go wziąć za grzbiet i powalić ,przytrzymać na glebie ?Tak musiałby być na lince. On przecież też z innymi psami tak próbuje,kto silniejszy.Chodzi mi o konsekwentne,stanowcze,ale łagodne traktowanie Toffika,ale w chwili ataku nie uciekać,nie unikać konfrontacji. Jak inaczej poradzić ma sobie ew. nowy dom? Pokazać im zdjęcie z inf jak Toffiś zaatakuje to pewnie ma powód i ..uciekajcie ?
-
Czytam wszystko dokładnie,dziękuję za każdy komentarz. Tofik jako szczeniak trafił do patologii,gdzie był trzymany w komórce,bity za to,że żyje. Trafił do chłopaka,tam było dobrze,do czasu wyjazdu chłopaka,zostawiony w rodzinie zaatakował ojca chłopaka,już wtedy o mało nie został poddany eutanazji,trafił do schronu. Potem chyba był dom w Krakowie,gdzie ugryzł starszą panią,odebrała mu piłeczkę podczas zabawy. Do w Rudzie Śl,początek ok,do czasu powrotu męża,chyba z delegacji , chodził,kontrolował ludzi,warczał,nie ugryzł jednak,niewiele brakowało. U Aneccik "ogłuchł "- nigdy nikt o tym nie wspominał, atak przy próbie wejścia do transportera,ostrzegał,ugryzł i dalej był gotowy do ataku na rękę,którą zaatakował,ponownie próbował ja zaatakować. U Guccio nagły atak,bo usiadła przy komputerze i dotknęła klawiatury,atak na dłoń,wycofywała się z rękami w górze,chciał dosięgnąć ręki,drzwi z pokoju otworzył Guccio syn,pies skał wypychając Guccio z pokoju,potem przez godzinę warczał gardłowo,dalej już tylko jak tylko usłyszał ją w kuchni,w stosunku do syna spokojny. Dominika zabrała Toffika z domu Guccio,szkoli agresywne ,duże psy,jednego miała ze sobą,który w razie potrzeby potrafi wyprowadzić agresywnego psa,swoją postawą go przekona,zabezpieczona we wszystko do odławiania.Nie było potrzeby,Toffik bez problemu wyszedł już sam z pokoju,bez problemu wszedł do klatki w aucie.U Dominiki w domu ciągle na lince,niespokojny,spróbował kilka razy atakować. Potem już Psi dwór,gdzie przebywa. Tyle tylko wiem o psie,część informacji przekazała mi ewu,znam Tofika od czasu domu w R.Śl,na wspólnych spacerach "odzyskał"słuch,pies wydawało się ideał. Boję się,że zaatakuje u P,Kasi,nagle,bo np sięgnęła po kocyk,po coś ze stołu...oby była na to przygotowana. Do adopcji Toffika nie przyłożę ręki,już dawno o tym mówiłam ewu.On wie jak ustawić sobie człowieka,w chwili ataku jest nieobliczalny,nie odpuszcza do czasu,aż się człowiek nie wycofa.Toffiś przy każdym odpuszczeniu jego ataku zyskuje pewność siebie.Stąd moje wcześniejsze pytania,wątpliwości co do prowadzenia psa w Psi dwór. Znam amstafa,który pogryzł kilkuletnie dziecko,w tym twarz,po szkoleniu został w domu trenerki,teraz pomaga razem z drugim dobrze ułożonym amstafem samą postawą na wejściu ustawiać inne agresywne amstafy,czy inne psy.
-
Tak Bou,powoli ogłaszany,mnie już się nogi uginają.Jest w trakcie pozytywnego szkolenia.Poszedł z konkretnym problemem,mam wrażenie,że nie wierzą jak groźnym.Mówię to,podkreślam w rozmowach.
-
On jest posłuszny,lubi pracować.pięknie wykonuje polecenia,nie miewa fochów. ma jeden problem,jak coś uzna za swoje to już nawet nie próbuj tupać.