No cóż,ręce opadają po prostu,czułam że tak będzie.Ta biedna sunia ciągle na łańcuchu,w błocie i karmiona kośćmi,a były już dwie szanse żeby ją wyrwać z tego brudu.Ten Pan,to ma tylko wymagania,ale sam się nie wysila niestety i to się już nie zmieni nigdy.Woła na karmę,ale na alkohol to ma,pisała o tym osoba wiarygodna na wątku.Ręce po prostu opadają jak ten człowiek manipuluje ludźmi,a najbardziej cierpi niewinne zwierzę.Zdenerwowałam się strasznie,od początku byłam przeciwna pozostawianiu Misi tam gdzie jest,ale niektóre osoby ciągle się użalają nad właścicielem,jak widać on się nad swoim psem nigdy nie użalał i nie dbał sunię.