Po prostu ręce opadają,żeby jeden człowiek robił co chce i nikt nie mógł tego przerwać.
Przecież te zwierzęta cierpią,człowiek który jest prezesem TOZ-u i jednocześnie szefem schroniska
nie dba o nie.
Chyba ma poparcie w ¨Urzędzie Miasta(żona tam pracuje),to jest samowolka i bezprawie.
A ilekroć brałam na spacer pieska,to zawsze myślałam o ogrodzeniu łąki przy schronisku,
pieski miałyby wielki wybieg,można je wypuszczać boksami po kolei,choćby na godzinkę,
jest taki teren do zagospodarowania,ale nie ma gospodarza,bo kierownik nie patrzy na dobro
zwierząt,tylko na swoją wygodę i pełną kieszeń.