A ja myślę, że to sprawa dość indywidualna dla dziecka ;)
Mój Theodor w wieku 2 lat poszedł do niani. Spędzał u niej 8h dziennie. Przez pierwsze pół roku było tak, że jednego dnia płakał, a następnego szedł do niej jak na skrzydłach :D Kolejne pół roku, to już problemów z zostawaniem brak, ale chyba mu się nudziło, bo nie szedł tam z wielką radością. Nie było jednak płaczu, tulił się do niani na pożegnanie itp., więc krzywda mu się raczej tam nie działa ;)
A z przedszkolem, to 1-wszy tydzień była rewelacja. Nowe miejsce, dzieci, zabawki....Po tygodniu już wiedział, że musi tam chodzić i zaczął się płacz :( Przez 2 tyg. dzień w dzień płakał on jak go zostawiałam, a ja w drodze do pracy nie mogłam się skupić na jeździe :/
I nagle, po 2 tyg. stękania i płaczu, moje dziecko pokochało przedszkole :D Teraz, jak jestem w domu na chorobowym, to nie zawożę go na 7:15, tylko koło 8:15-8:30 ;) A moje dziecko potrafi z rana się upominać "Mama, jedźmy już do przedszkola" :D
Z drugim dzieckiem zrobię tak samo i najpierw pójdzie do niani, a potem przedszkole ;)