-
Posts
33712 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by *Magda*
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Miało być krótko, inaczej nadal byś czytała :P Miejsce piękne :) E tam, nie boję się Ciebie :P Dziękuję :* Będą z telefonu jak zmniejszę ;) -
Ja bym ją chińczykom sprzedała :P
-
Ona ma chyba żołądek ze stali, że te pożarte drewno nic jej nie robi :D
-
Ja właśnie wróciłam z Poddąbia koło Ustki. Z czystym sumieniem mogę to miejsce polecić na urlop z psem :)
-
Galeria mędziariny, mędziarza i zwierzaków
*Magda* replied to marta1624's topic in Owczarek niemiecki
Hej Marta :) -
Trochę późno :P Hej Ola :)
-
Doberek :) Do kartoteki kryminalnej :D
-
Dzień dobry wieczór :) Wróciałm :P Powalił mnie na łopatki :D W końcu dziecko dostało telefon, a nie gazetę :P
-
Ja nic takiego nie zrobiłam, więc nie masz za co mi dziękować :P Za to ja Tobie tak, więc jeszcze raz dziękuję () za super miejscówkę na urlop :)
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Postaram się opisać jak najkrócej, ale jak najbardziej dokładnie nasz pobyt nad polskim morzem. Więc tak: planowałam wyjechać koło 4-5 rano (bo tak się budzi Nathan na karmienie) w niedzielę. Budzika nie nastawiałam, bo po co :D I oczywiście tego dnia, Nathan musiał wstać na karmienie dopiero o 5:30 :D Więc zanim go nakarmiłam i zapakowaliśmy się do auta, to była już godzina 6 rano :/ Czekało nas do przejechania 991km, czyli jakieś 10h jazdy według nawigacji ;) Drogę przez Niemcy (750km) przejechaliśmy bezproblemowo w 5h. W sumie, to dopiero około 5km od granicy polsko-niemieckiej zaczął się mały korek. Ale auta jechały, więc było ok. Na granicy okazało się, że przez Światowe Dni Młodzieży, są kontrole na granicy i przez to właśnie spotkał nas ten korek. Nas na bok nie wzięli, ale ogólnie, to praktycznie co 2-3 auto było kontrolowane. Niektóre tylko z dokumentów, a inne przez psy. Po przekroczeniu granicy zaczęła się nasza "przygoda" z dojechaniem na miejsce. Kilkadziesiąt km od granicy spotkał nas kolejny korek, ale auta stały! Nie było wiadomo dlaczego, bo sznurek aut miał kilkaset metrów, w radio nic nie mówili, żadnej karetki/radiowozu nie było widać ani słychać. Z przeciwka też żadne auta nie nadjeżdżały. Po kilku minutach takiego stania stwierdziliśmy, że trzeba jechać inną drogą. Wjechaliśmy w drogę, która prowadziła do najbliższej wioski. Mieliśmy nadzieję, że nawigacja szybko znajdzie nową drogę. Ale zanim ona ją znalazła i wyznaczyła nową trasę, to zrobiliśmy już kilka km, jechaliśmy przez wioski, o których chyba Bóg zapomniał i drogami, które nie nadawały się nawet do jazdy jeep'em, a co dopiero autem rodzinnym :D Ale w końcu udało, nawigacja wyznaczyła nową trasę i kontynuowaliśmy. Po nadrobieniu około 20km wróciliśmy na drogę , na której był owy korek. Z tą różnicą, że po tej drugiej stronie już stała policja i kierowała na objazd. W sumie już aż do celu podróży, żadnego korku nie było. Jednak drogi w północnej Polsce to jakaś masakra. Drogi dziurawe, że aż dziwne, że mamy całe felgi. Choć oczywiście przez te ciągłe wibracje, spaliła nam się jedna żarówka :D Jak gdzieś była już fajna droga, to wyjechał taki "niedzielny kierowca" i jechał 60km/h, na drodze gdzie można było jechać 90km/h. A wyprzedzić się nie dało, bo takie natężenie ruchu, że szok. W efekcie, te 240km przez Polskę jechaliśmy również 5h, co wcześniejsze 750km przez Niemcy :/ Na miejsce dojechaliśmy o 17, po równych 10h jazdy. I choć ostatnie 2-3h Nathan już trochę marudził, to jednak nie było tragedii. Droga do samego Poddąbia prowadzi przez las i też tak wąsko, że żeby minąć się z autem z naprzeciwka, to trzeba się było praktycznie zatrzymać i zjechać "w las". Zaraz po przyjeździe, odebraniu kluczy i rozpakowaniu, poszliśmy coś zjeść, bo cały dzień byliśmy o suchym prowiancie. Weszliśmy praktycznie, do pierwszej napotkanej smażalni. Ryba nie była zła, ale jak na mój gust to była mrożona :( Wzięliśmy tam też sobie wędzonego dorsza na następny dzień, na śniadania. Ten dorsz był dobry, ale jedzenie tam obiadów sobie odpuściliśmy. W poniedziałek znaleźliśmy fają smażalnie "Karczma Rybaka" i tam już jedliśmy codziennie. Tylko każdego dnia braliśmy inną rybę. Jeszcze w niedzielę wybraliśmy się na plażę. Plaża praktycznie pusta. Żadnych tabliczek o zakazie psów, więc Tora miała raj :) Pogodę mieliśmy cały pobyt. Temperatury były ciągle w okolicy 26'C i słońce. Dopiero w nocy z środy na czwartek padał deszcz. I w piątek między 10, a 13. Potem znowu słoneczko :) Samo Poddąbie ma 4 sklepy spożywcze. To jest wersja oficjalna. Prawda jednak jest taka, że 1 sklep jest sklepem spożywczym, a pozostałe 3, to nic innego jak sklepy monopolowe :D Ogólnie to nasze dni były bardzo podobne, bo po śniadaniu szliśmy na plażę. Ja wracałam po około godzinie z Nathanem do domku, a Theodor i Bogdan wracali koło południa i szliśmy coś zjeść. Potem chłopaki wracały na plażę, a ja z Nathanem szłam do nich koło godz. 16-17. Do domu wracaliśmy przed 19, przebierałam najmłodszego, karmiłam, brałam do wózka i on zasypiał, a my szliśmy na rybkę :) We wtorek jak wracałam ze sklepu z zakupami na śniadanie, zaczepiła mnie pani (50-60lat). Zwróciła uwagę na Torę i na to jak chodzi. Pogadałyśmy sobie troszkę. Pani również miała kiedyś ONka, teraz ma kundelka. Ale jej córka ma ONka i oczywiście również problemy z łapami. Pani prawie płakała, bo bardzo chciałaby zabierać swojego pieska na urlopy jak my Torę, ale piesek ma jakieś straszne przeżycia związane z autem (przybłęda) i nie może go ze sobą zabierać, nad czym strasznie ubolewała :( Tego samego dnia popołudniu na plaży, podeszła do mnie kobieta. Przedstawiła się z imienia i nazwiska. Powiedziała, że jest ze Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom (czy coś o podobnej nazwie), że akurat jest tu z dziećmi z koloni i nie ma przy sobie wizytówek, ale chciałaby zrobić mojej Torze zdjęcia i umieścić na ich stronie internetowej, żeby pokazać, że z psem też można jechać na wakacje, a nie wyrzucać na ulicę. Oczywiście wyraziłam zgodę, bo czemu miałoby być inaczej. Troszkę jeszcze pogadałyśmy i już. Pani podziękowała i wróciła do dzieci. W środę pojechaliśmy na krótką wycieczkę do Ustki. Poszliśmy na molo, popłynęliśmy pięknym statkiem, zjedliśmy gorące duże pączki i wróciliśmy do Poddąbia. I to był jeden jedyny raz kiedy wyjechaliśmy gdzieś autem. Mieliśmy jeszcze iść w Ustce do restauracji po Kuchennych Rewolucjach, ale w sumie sobie potem odpuściliśmy. A to dlatego, że wiedzieliśmy już, że w Poddąbiu na 100% zjemy smaczną rybę, a tam będzie to zagadką :D Tego samego dnia popołudniu, jak wracałam z plaży z Nathanem i Torą, spotkałam tatusia z synkiem chorym na Downa :( Chłopczyk (Kamilek) był przeuroczy i tak zachwycony Torą, a ona nim, że stanowili przepiękny widok. Chwilę się ze sobą pobawili i my poszliśmy do domu, a oni na plażę. Następnego dnia również ich spotkaliśmy na plaży, ale już wtedy była też z nimi mamusia. Kamilek jednak był zajęty zabawą z tatusiem i Tory nawet nie zauważał. Za to ponownie spotkaliśmy się wieczorem na dmuchanej zjeżdżalni. I wtedy Kamilek bawił się z Theodorem, a jak już zeszli, to trochę z Torą. W piątek jak poszliśmy na plażę, to Tora została psim psem terapeutom :) A to dlatego, że oprócz Kamilka, było jeszcze dwoje dzieci z Downem. Podejrzewam, że rodzice się znali z internetu i zrobili sobie jakieś takie wspólne wakacje, żeby wymienić się informacjami, doświadczeniami...W każdym bądź razie, mama dziewczynki (Zosi) jak zobaczyła, że Kamilek bawi się z Torą, to przyszła ze swoją Zosia i drugą mamą z chorym dzieckiem. I to właśnie mama Zosi nazwała Torę psim terapeutom. Dzieci i Tora się wybawiły, zrobili im mnóstwo zdjęć...W tym czasie jak Tora "leczyła" dzieci, ja rozmawiałam z inną kobietą, która do mnie podeszła. Jej syn był zdrowy, ale podejrzewam, że dziecko które miała w brzuchu (ciąża zaawansowana) mogło być chore, bo ona również była z tymi rodzicami chorych dzieci. Okazało się, że pani też mieszka w Niemczech, w Monachium. Była pod wrażeniem tego jaka Tora jest cierpliwa i ułożona :) W ogóle, to każdego dnia zbierałam pochwały za jej wygląd, za to że jest grzeczna....Nic, tylko obrosnę w piórka :D Ogólnie, to muszę Wam powiedzieć, że miejsce jest idealne, żeby jechać nad morze z psem. Owszem, wczasowiczów z psami było dość sporo. Jednak na plażę z psem codziennie przychodziłam tylko ja. Raz spotkaliśmy na plaży maltańczyka, który nawet łapek nie zamoczył :P Nikt się psa nie czepiał, a wręcz przychodzili i obserwowali jak Tora aportuje zabawkę z wody. Dla nich to była dodatkowa atrakcja urlopowa :D Nastała jednak sobota i trzeba było wracać :( Oddaliśmy klucze i o 9 rano wyruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem również zaliczyliśmy korek w Polsce. I do granicy jechaliśmy 6h. Od granicy kolejne 6h, bo Nathan był bardzo marudny i musieliśmy robić częściej przystanki :/ Muszę Was zmartwić, bo choć wzięłam swojego Nikona, to nie wyciągnęłam go z torby nawet na sekundę :P P.S. Dobrze, że mam nowy telefon, to zrobiłam nim trochę zdjęć :P -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Hahaha, dobre jesteście :P Nie umorduję ;) Zresztą na kartce dostałaś adnotację :P Zupka była przepyszna :) -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Czasem jeszcze mu się zdarzy, że główka "opada" :/ Dziękuję i dziękuję :* Musiałam przerwać pakowanie auta, bo mamy burzę :P -
Cześć i nara :P
-
No to dzień dobry Aguś i do sklikania za tydzień :P P.S. Nie upij się dzisiaj z dziewczynami :D
-
No to moje gratulacje :*
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Doberek laski :) W sumie, to przyszłam się pożegnać :P Na ośrodku ponoć net jest, ale bardzo słaby i tylko koło recepcji. Więc nie liczcie na moją obecność na dogo przez najbliższy tydzień :P Na pożegnanie kilka fotek najmłodszego członka rodziny :) -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Dobranoc łamAga :D -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
43, naucz się liczyć :P -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Patrzcie do jakiej ja wiochy jadę :D Spójrzcie na liczbę ludności: https://pl.wikipedia.org/wiki/Podd%C4%85bie -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Ola, ja mówiłam, że Theodor to diabeł zanim przyleciałaś :P Ale nikt mi nie wierzył :D -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Pewnie już zapomniał :D -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Aga, a masz salon? :P -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
*Magda* replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
On ma bardzo wygodną kanapę w salonie, a i tak wolimy krzesła w kuchni ;)