-
Posts
15994 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ty$ka
-
Cześć Soniaki :loveu:
-
[quote name='magdabroy']Cześć Tyśka :smile:[/QUOTE] Hej :smile: [quote name='rashelek']Ah to zaczepianie ludzi to koszmar :shake: Myśmy to też przerabiały, nie dość, że wstyd straszny to zazwyczaj nawet nie ma jak psa złapać. A Mika od razu się rzucala do łydek/dupy... Ale dałam jej subtelnie do zrozumienia, że tego nie lubię ;-) Na pewno socjalka w mieście bardzo wam pomoże, Morus nie będzie tak nerwowo reagował na ludzi. Czekam na zdjęcia!!![/QUOTE] [quote name='Sonka95']Wiem co czułaś :shake: ... bo rok temu w wakacje Sonia chciała dziabnać za nogawkę gościa idącego po plaży nad jeziorem :angryy: nie wiem co jej wtedy do głowy strzeliło[/QUOTE] A wiecie co... spojrzałam na tę wczorajszą sytuację z dystansu, rozłożyłam na czynniki pierwsze i doszłam do paru wniosków. Ostrzegam, że będzie długo i nie po kolei, więc jeśli komuś nie chce się czytać, to niech to ominie ;). Ta sytuacja z gościem nie dawała mi spokoju. Bo tak naprawdę, analizując Morusa życie on nigdy nie popełniał pomyłki w ocenie zagrożenia. I tak naprawdę nie wiem co w tej chwili o tym wszystkim myśleć i jak działać. Już wyjaśniam... Jak wiecie (albo i nie), Morus jest psem niezsocjalizowanym od szczeniaka. Stąd też kilka naszych problemów, które - badź co bądź - wyprostowaliśmy od niedawna. I wydawało mi się, że problemów tych już nie ma. I teraz pytanie rodzi się czy faktycznie znów się pojawiły? Czy może ja jestem przewrażliwiona? ;) Prawda jest taka, że Morus jedynie miał problem z psami tak naprawdę. Stłamszony, pogryziony za szczyla przez psy, kiedy zaczął dojrzewać, zaczął się rzucać na psy. Do tego dochodziło to, że nie umiał czytać CSów... Na początku szkoliłam psa całkiem pozytywnie, wiecie barowanie, odwrażliwianie, zmniejszanie dystansu na spacerze pomiędzy psami itd., w międzyczasie też zmieniłam swoje nastawienie do psa, więc korekty fizyczne też miały miejsce. I wtedy praca nasza zaczęła być widoczna. Tak naprawdę doszliśmy do tego, że akceptował wszystkie psy, a teraz jest cud-miód pieseczkiem w kontaktach z pobratymcami. Jednak problemu z ludźmi jako tako nie miał. Piszę "jako tako", bo się ich obawiał. Dlatego znowu barowanie zdziałało cuda. Czasem tylko, gdy mu ktoś nie podpasował, cały się jeżył i wyskakiwał z warkotem. Jednak... jednak jego obawy wtedy były uzasadnione. Zawsze. Groził tym ludziom, którzy sprawiali wrażenie niebezpiecznych: to pijak, który się kierował w naszą stronę, to dresiarze dający nam różne propozycje itd., itd. I w gruncie rzeczy prawda była taka, że nie wiem, co by było, gdyby nie reakcja mojego psa. On zbijał tych ludzi z tropu, dzięki temu wychodziliśmy z tego cało. Nie zrozumcie mnie jednak źle, ja NIE tolerowałam żadnych wyskoków. Jednak te wyskoki BYŁY uzasadnione, a więc nie karałam za nie. Co więc robiłam? Morus reagował na moje komendy, po moim "zostaw" lub "uspokój się" warkot i próba obrony stada się kończyła - po prostu siadał przy nodze i czekał na dalsze polecenia. Jednak na wszelki wypadek, by wyskoki nie weszły mu w nawyk, dużo przebywaliśmy obok dresiarzy, pijaków itd., przy nich też się powtarzaliśmy komendy, dzięki czemu wiedziałam, że takiemu zwykłemu gościowi, którego jedyną winą jest to, że ma kaptur na głowie nie wgryzie się w tyłek :eviltong:. I problem wyskoków sam minął. Pewnie przyczyna tkwi też w tym, że po prostu zaczęliśmy chodzić w dzicz, przestaliśmy chodzić w miejsca, gdzie niebezpiecznych kolesi można spotkać. I oboje zapomnieliśmy o wyskokach ;). A wczoraj... wczoraj Morus sobie przypomniał. Tzn. źle - jestem pewna, że regres nie mógł się pojawić po tyyyyylu miesiącach przerwy, kiedy wszystko było cacy. Możliwe, że Morus po prostu chciał stanąć w obronie stada, tak jak kiedyś. I teraz sobie tak myślę... z jednej strony nie ma nieomylnych psów, więc Morus mógł się pomylić w ocenie sytuacji. Z drugiej, może faktycznie gościu był niebezpieczny? Szedł, słuchał muzy, ale może by skoczył na nas z łapami, gdyby nie kundel? Tylko, że mi się tu trochę wierzyć nie chce, bo czy dresiarz o złych zamiarach zamiast szukać powodu do ataku, to na widok najeżonego psa okrążającego go, stałby tak spokojnie, po czym by nawet nic mi, właścicielce nie powiedział? :siara: Niemożliwe jest by tak się wystraszył kundla wielkości jego dwóch butów :cool3: Więc po prostu mniemam, że Morus tym razem się pomylił. A że w stadzie mieliśmy szczeniaka, to czuł się za niego odpowiedzialny. I teraz tak... pytanie, co z tym zrobię. Długo myślałam, jak to rozwikłać. Z jednej strony, wyskoki takie nie mogą się zdarzać notorycznie, więc jeśli jeszcze raz wyskoczy to w ruch pójdą kolce. Jednak tak sobie myślę, że w gruncie rzeczy błąd w myśleniu może zdarzyć się każdemu, a przecież potem mijaliśmy kilku dresiarzy i równie dobrze ich mógł zakwalifikować do niebezpiecznych (ja to zrobiłam :evil_lol:), a tego nie zrobił. Dlatego będę kundla obserwować. To nie tak, że nic z tym nie robię. Na pewno socjalka po mieście krzywdy nam nie zrobi, wepchnę go kilka razy w sytuacje ustalone, ale takie, że "grozi" mi niebezpieczeństwo i poczekam na jego reakcje... lecz na pewno nie będę go przyciskać. Bo nie chcę psa oduczać reakcji obronnych na niebezpieczeństwo. Wiem, że z niego obrońca jak z koziej d.py trąbka, ale zawsze jakiś szok w ludziach powoduje, a dzięki temu zyskujemy czas na ucieczkę :diabloti:. No i najważniejsze coś, co rzuciło mi się przy analizie wczorajszego wyskoku - to to, że u niego z posłuszeństwem ostatnio jest marnie, aż wstyd przyznać. Bo kiedyś zareagowałby na każdą komendę, a wczoraj był niczym w transie... Dlatego szlifujemy posłuszeństwo :) Ufff... to tyle... pytanie tylko czy mam rację... I czy ktoś przez to przebrnął ^^
-
U nas przed sekundą wyszło słońce... więc spacer może będzie słoneczny? :) Eh... nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę. Też chciałabym kundlowi odpuścić, ale nie mogę. Chyba, że będę go w kagańcu i na kolcach puszczać :P
-
Wszystkiego najlepszego dla Joy (to już pięciolatka :O?) :loveu: :loveu: :loveu: Jamniki mają w sobie to coś... że umieją chwycić za serce :D Dlatego pozachwycam się Pelagią :loveu:
-
Ale tu wieje nudą :(
-
http://img827.imageshack.us/img827/3179/dsc8278kopiowanie.jpg zdjęcia - mój faworyt :D Jakie masz szkło? ;)
- 173 replies
-
- bordercollie
- collie frisbee
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ty$ka replied to betty_labrador's topic in Galeria
O, to czekamy na zdjęcia i filmik :D -
[url]https://lh3.googleusercontent.com/-u-5Ac0EZ8Kc/UYIsDQ3bGMI/AAAAAAAAAx0/XKmrU1uJAVs/s640/DSCF8697.JPG[/url] zaciesz :loveu: Ale fajnie moczy łapki :D
-
[url]http://images36.fotosik.pl/465/6115b11c55b4a894med.jpg[/url] jaki nietoperek, to motylek jest! :loveu: :D
-
[quote name='vege*']Wiedziałam, że husky są brzydkie, ale że aż tak? :evil_lol: [/QUOTE] Wyjdź i nie wracaj :evil_lol:, właśnie TAK powinien wyglądać prawdziwy husky :p Ja mamuty lubię, ale jednak wolę haszczaki :P [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02074_zpsbc219179.jpg[/url] [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02097_zps33c8d1ed.jpg[/url] [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02113_zps683721c6.jpg[/url] o matko :mdleje: Ale Sebek Cię kocha, zawsze Ci dowali :diabloti: [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02160_zps89f63e10.jpg[/url] o raaany, jaka ucieszona :loveu::loveu: Dawaj więcej, narobiłaś smaka :P
-
[url]https://lh4.googleusercontent.com/-tjyR30Tefsc/UYFZ2YQ1tcI/AAAAAAAAF4Q/uJDsimGSl5I/s640/1%20maja%20%2826%29.JPG[/url] beztroski onek :lol: [url]https://lh4.googleusercontent.com/-vD5hQ26rMMg/UYFaAJJWKTI/AAAAAAAAF5Q/tuGXSA5fhPM/s640/1%20maja%20%287%29.JPG[/url] haha, widzę, że im dłużej przebywa z Miką, tym bardziej mózg traci :PPP U nas pogoda też do dupy ;)
-
Lasti się uczy od Szakiego frisboowania? :lol: Non stop za nim biega na zdjęciach :P Szaki wymiata :loveu:
-
Fajnie wygląda w kubraczku :P I już widać po oczach, że inna suka, zdrowsza ;)
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Ty$ka replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Doberek :) Wooow, kolejny storczyk :D Nieźle :P -
O mamo... nie mów, że u Was taka pogoda :mdleje:
-
A już myślałam :lol:
-
Widzę, że Ty też zmagasz się z podbiegaczami jak my :/
-
Jaka mokra :lol:
-
Wygląda jakby zamiast mózgu w głowie miał pustkę :evil_lol: Ale jest świetny :loveu:
-
[quote name='magdabroy']Doberek :)[/QUOTE] Hej :) Każdy spacer czegoś uczy. Jednak spacer z dwoma psami uczy więcej. Tak, znó nam towarzyszy Puszek ;). Czego się dzisiaj nauczyłam? Tego jest wiele, ale wypiszę te najistotniejsze rzeczy: *pierwsze wrażenie może być bardzo mylne - Puszek wcale nie jet aniołkiem, dzisiaj myślałam, że go zastrzelę :diabloti: *bliski kontakt ze szczylkiem to możliwość stracenia ucha *dalej nie lubię szczyli i mam do tego o kilka powodów więcej *dla Morusa kończy się bajkowe życie, wraca ostra musztra *lubi sobie wracać regres poszkoleniowy nawet po dłuuuugich miesiącach milczenia *aparat jest smaczny (wg szczeniaka) *moje buty jeszcze bardziej *Morus jest cholernie cierpliwy wobec szczyli i mógłby robić za niańkę *ja jestem debilką, że jeszcze myślę o tym, by w przyszłości mieć psa :diabloti: O, i tyle Wam powiem :evil_lol: Dla osób chcących konkretów. Puszek jest durny, głupi, nie ma mózgu. Gryzł mnie po całym ciele, a najbardziej ubóstwił gryźć moje ucho - muszę się dopytać jego właściciela czy czasem nie za często częstują swojego psa świńskimi uszami, bo zaczynają mu się mylić z ludzkimi. :diabloti: Do domu wrócić z Puszkiem do kompletna tragedia, w chwili nieuwagi pomemłał aparat (ale na mój "uroczy" ton, żeby zostawił, bo zaraz jego dupa będzie miała kształt aparatu się uspokoił :P), potem zaczął prowadzić mnie za nogę, a właściwie to uważał, że sznurówka jest moim wrogiem, więc próbował się jej pozbyć. Przy tym nieźle warczał, że psy z okolicznych posesji omal nie dostały kręćka - też zaczęły warczeć :evil_lol:. Następnie Pu stwierdził, że jestem zmęczona prowadzeniem Morusa, więc zaczął skakać do smyczy, dorwał jej i prowadził wujaszka gdzie tylko chciał, co się Morusowi nie podobało (a każda próba odebrania mu smyczy kończyła się tym, że wygrywałam, ale potem Puszek umyślił sobie, że skoro jej nie może dosięgnąć, to dopadł końcówki, która była na grzbiecie Morusa i dalej próbował bawić się w petsittera :diabloti:). Przy tym M. wykazywał się anielską cierpliwością. Ja jednak nie. Były naprawdę na spacerze takie momenty, że myślałam, że szczyla ukatrupię. Nie, nie będę o nich wspominać, chcę o nich zapomnieć :eviltong: A teraz poczepiam się Morusa. Po pierwsze: przy szczeniaku nawet spoko pracował, ale na odległość. Jak miał wykonać komendę przy mnie i Puszku to się zamykał w sobie... fakt, Pu był upierdliwy i zawsze po nim wtedy skakał, ale bez przesady, przecież taki szczeniak jak on to żadna wymówka jest. Zresztą o tej odległości przekonacie się sami na zdjęciach ;). Dlatego musimy ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Muszę porządnie wziąć kundla w obroty. Po drugie: mamy regres w szkoleniu :roll:. I tu się rozpiszę, bo wszystko mi opadło, muszę się wyżalić. Jak właśnie psy synchronicznie sobie siadały, to nagle zza zakrętu wyłonił się gościu w kapturze. Ja wyższa, więc zobaczyłam go pierwsza (zresztą psy do gościa odwrócone tyłem), był ów dresiarz sporą odległość od nas, więc postanowiłam wycofać się z psami na przeciwległą ścieżkę, a właściwie to wypchać się z nimi w krzaki. Puszek zawołany, od razu siadł koło mnie, ale Morus... :roll: owszem, podszedł usiadł, ale zaczął burczeć. Jak za dawnych lat :roll: Przecież kiedyś się rzucał na wg niego podejrzanych typów. :roll: No, ale siedział. Do czasu. Pan sobie idzie, myślę sobie spoko, damy radę i będzie ok, ale gdzie tam. Mimo mojej ostrej reprymendy, żeby kundel się uspokoił, ten zaczął nagle okrążać gościa (jeszcze był jakieś 3m od nas), po moim ostrzeżeniu, kundel się wycofał i usiadł. Kawałek ode mnie, ale ok - grunt, że się wycofał. Najeżony był trochę, no ale cóż... grunt, że się nie rzuca. Byłam pod ścianą - nie mogłam po psa pójść i złapać go za fraki, bo wiem, że wtedy by się na gościa z zębami po prostu rzucił - w obronie stada, w obronie własnego ego, wg własnego widzimisię lub Bóg wie jeszcze z czego... No więc operowałam głosem. I liczyłam, że to da. Jak zawsze. Zresztą, spokój mieliśmy od roku, piesek był kochany i w ogóle, nie zdarzały się już ataki na podejrzanych typów. A tu nagle bum. Musiał akurat przypomnieć sobie o typ swoim zawirowaniu psychicznym właśnie dzisiaj. No, ale ok - wracam do wątku... I tak sobie kundel siedzi, burcząc i będąc najeżony,, ja cały czas powtarzam, żeby się uspokoił, gościu nas minął (uff) i wydawało mi się, że najgorsze nas ominęło, aż tu nagle Morus jak nie leci z zębami na gościa! Zaczął go okrążać, cały najeżony i z zębami na wierzchu i dawaj się czaił na najlepszy moment wbicia się zębami na bluzę gościa. Zahamowało go tylko moje ostre "Kur.a" i but gościa wiszący w powietrzu (akurat za ten but jestem mu wdzięczna, szkoda, że nie trafił w psa :diabloti:). Gościa przeprosiłam, psa ochrzaniłam porządnie, za karę miał psie pompki i kilka ostrych słów, ale... ale kurde się wkurzyłam no! Nawet zapomniałam, że Morus kiedyś atakował podejrzanych typów. Owszem, o agresji do psów to pamiętam, ale o ludziach? No wyleciało mi z głowy, bo nie było zupełnie z tym problemów... Naprawdę nie rozumiem tego regresu :shake: Tym bardziej, że gościu nie wyskoczył nam aż tak nagle, jak psy wołałam to Morus widział z daleka, że ktoś idzie i robimy mu miejsce - jak zawsze. Aż kundel poczuł zagrożenie :shake:. Jasne, ja też się gościa nieco obawiałam na początku, ale potem, jak zobaczyłam, że jest jeden i postanowiłam mu ustąpić miejsca to zachowywałam spokój (w głowie miałam plan, że jakby co to spierdalać ile sił w nogach) - i wtedy Morus był okej, dopiero potem mu coś strzeliło do łba... :roll: Eh, tylko tu się nasuwa pytanie czy to jest agresja z lęku (jak kiedyś), czy agresja dominująca-obstawiam na to drugie, bo to wyglądało mi na obronę stada (mnie i... Puszka? Może to Puszek spowodował, że M. tak zareagował?), no ale i tak biorę psa w obroty. Idziemy w miasto, między strasznych ludzi, na wszelki wypadek dużo smaczków i pozytywów, a każdy wyskok zostanie potraktowany ciosem kolcami. Innej metody nie widzę... :roll: No i plus to, że kończą się spacery bez smyczy. Co ciekawe, potem spotkaliśmy kilka razy ludzi, których kiedyś M. potraktowałby za podejrzanych, a ich już zignorował... Hmm... No, ale tak czy inaczej spacer był udany, pomiędzy kilkoma incydentami ;) A zdjęcia mam. I to dużo. Filmiki też się znajdą, ale je jakoś zmontuję i wtedy dopiero pokażę.
-
[quote name='vege*']Rodowodowe Husky są takie niskie :eviltong:[/QUOTE] Nieprawda :eviltong: [URL]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/559757_524348744283970_1265349348_n.jpg[/URL] (Otoshi Wolf Anana Amarok, ale to szczeniak jeszcze, więc jeszcze urośnie) [URL]http://www.husky.info.pl/grafika/galeria/excel/images/excel39.jpg[/URL] Excel of Frankonia Power [URL]http://www.chugach.pl/files/ozzi11.jpg[/URL] Ocean Reebook's [URL]http://www.chugach.pl/files/ylva2.jpg[/URL] [SIZE=2]H-Yl[SIZE=2]va To Riders of Free Spirit Mam przykłady mnożyć? [/SIZE][/SIZE]:eviltong: Na koniec dodam, że wszystkie psy są w Polsce, bo jakbym sięgnęła po zagraniczne to całkowicie bym się rozpłynęła :P. [choć fakt, że teraz na wystawach można spotykać klocki, a nie husky, co mnie przeraża]
-
Dziewczynka sobie poradziła w życiu, ot co :D Fajny medal ;))) [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02008_zpscab02ab0.jpg[/url] :loveu: [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02019_zpsef782bf3.jpg[/url] ten husky ma tak krótkie łapy czy tylko tak wyszedł? (oby tylko wyszedł :PPP) [url]http://i1061.photobucket.com/albums/t463/Thedoglov/spacer/dogo/DSC02031_zps666f1752.jpg[/url] jaki niepewny konik :P :loveu:
-
Wiosenna Żabka :loveu: U nas też kwitnie jeden kaktusik :). [url]https://lh5.googleusercontent.com/-vgoQ1fFl00w/UX93E4xivMI/AAAAAAAAArI/6xdDGzZ8X-c/s640/DSCF8623.JPG[/url] Haha, może Żabka chciała się ubrać na majówkę? :evil_lol:
-
Ty chyba gdzieś na odludziu mieszkasz skoro tyle myśliwych w okolicy :P [url]http://i44.tinypic.com/17tysy.jpg[/url] o boziu jaki kochany :loveu:
-
I ja też kciukuję :D