Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Ty$ka

    Diabły dwa.

    BYłam nad morze. Dwa razy :PP Ta, wiem, imponująca liczba :lol: hehe.
  2. Dzień jak każdy. No może nie do końca, bo cudownie leje i wiem, że ze spacerku nici. Niezmącony relaks przed lapkiem przerywa tylko od czasu do czasu stukanie o klawiaturę. Myślę sobie: "Jak cudownie, że Milka tak mnie kocha, że nie opuszcza mnie na krok, przynajmniej nie muszę się o nią martwić, że gdzieś pójdzie albo ktoś przypadkiem ją wypuści na dwór w takim stanie..." Od pół godziny zmagam się z żarłostwem, mój żołądek upomina się o drugą porcję zapiekanki z pieczarkami i serem. W końću czuję, że to bez sensu. Idę do kuchni. I tu kończy się sielankowa opowieść. Nie. Nie. NIE! Śpi Endy na krześle. Obok okna. Dodajmy - otwartego na oścież okna. Blednę. Z trzęsącymi się rękoma idę do pokoju, jednocześnie wołając Milki. [B]Nie ma jej [/B]tu. Ani nigdzie. Nie, to nie może być prawda. Blednę jeszcze bardziej, choć myślałam, że się bardziej nie da. A jednak. Lecę z alarmem na I piętro do rodziny, niczym z katapulty szybko oznajmiam "Otwarte okno. Milki w domu nie ma." I wybiegam. Na dworze leje. Jak na złość leje. Na ciele od razu robi mi się zimno i mokro. W oczach mam strach. Po policzkach płyną łzy. Głos mi się załamuje. Ręce się trzęsą, nogi jak z waty. Wołam Milkę. Wołam. Boże, Milkuś, odnajdź się! Czemu poszłaś! Miiiilaaa. Błagam Cię.... Do moich poszukiwań dołączył Brat i Tato. Morus lata między moimi nogami, czuje, że coś jest niedobrego, próbuje mnie wesprzeć, ale nie wie jak... Młodszy Braciszek szuka w razie "w" w domu. Bez rezultatów. Nadzieja prysła, Milki jednak nie przeoczyłam w domu... Boże, pada... ona ma szwy... jak poszła to sobie coś zrobi... a Psotka przecież wiadomo jak skończyła... jeszcze wet przestrzegał, że może przez pierwsze dni (4-5) nie mieć orientacji w terenie. Zgubi się, przpeadnie, szwy pękną, potrąci samochód... Wciąż błądzę myślami i wciąż błądzę po podwórku. Panicznie jej szukam, wszyscy szukają. Kilka razy odwiedzamy jeden zakątek podwórka. MILKI NIE MA! - To bez sensu, jak poszła dalej, to nie wiadomo gdzie szukać. Teraz leje, a my w krótkim rękawku. Później poszukamy - po tych słowach wypowiedzianych cicho i z lękiem Brat i Tato idą do domu. Są smętni, bladzi niemal jak ja zanim zaczęłam płakać, martwią sie równie jak ja. Ja jednak zostaję. Tylko na moment czmycham do domu po smakole w nadziei, że jak młoda usłyszy szelest jej znajomy, przyleci na żarcie. Już dawno nie kontroluję emocji. Ryczę, łzy lecą ciurkiem, moje wołanie przemienia się w krzyk z prośbą, żeby wróciła. Jestem pewna, że sąsiedzi na mnie patrzą, ale co mnie to obchodzi. Czuję się jak matka, której ktoś porwał dziecko. Albo zabił. Czuję się przegrana. Milka, wróć do cholery. Milkuś... Milkuś... łapią mnie drgawki. Chce mi się tylko wyć. Wic tor obię. I dalej szukam kota. Zaczynam modlić się do Boga o cud, najpierw cicho, potem moją modlitwę słychać już w całej okolicy - jestem tego pewna. Babcia wróciła. Extra, odpowiedni moment, nie ma co. Zacznie się awantura, że nie umiemy kota upilnować, ja już ledwie się trzymam, nie trzeba mnie jeszcze dręczyć. Czuję, że jak się TERAZ nie odnajdzie to ja psychicznie nie wytrzymam... Koszmar. Czemu dzisiaj tyle nieszczęść? Czemu koszmary lubią się powtarzać? (patrz: Psotka). DLACZEGO?! Siadam bezsilnie. Milka się nie odnajdzie. Boję się tego. Naglę słyszę: -Justyna! Choć odnalazła się. Upadam. Nie mam sił. Mam dość tych przeżyć. Nie wierzę tym słowom. Mam wrażenie, że to tylko mój mózg broni się przed zawałem. Jednak głos nie cichnie, nasila się, ktoś ciągle mnie woła. Powoli sie podnoszę. Idę, nie zwracając uwagi nawet na pogodne twarze rodziców. Nie witam się z babcią. Lecę do kota. Zobaczyłam ją. Śpi słodko na werandzie. Bożże, to cud. Cud, że miala otwarte drzwi na ukochaną werandę. Cud, że poszła do niej ZANIM ktoś zapomniał zakmnąć okno... gdyby... gdyby było inaczej... Łzy okrywają moją twarz. Łzy nie wiem czy wzruszenia, czy z tylu przeżyć. Uspokajam się jeszcze przez dobry kwadrans, moje serce drży, ale powoli, stopniowo się uspokajam. Przytulam do piersi swój największy skarb i wiem, że ją kocham. Boże, jak dobrze, że ona nie poszła WTEDY do kuchni! Nie chcę nawet myśleć, co by było gdyby... I nie, nie chcę tego przeżywać drugi raz... naprawdę... bo jesszcze jak to piszę, moje serce wali jak opętane. I łzy same w oku się kręcą. Jednak jedno spojrzenie w stronę Milki i wiem, że jest dobrze. Że to był koszmar, ale na szczęście sie skońćzył. [quote name='deer_1987']To tak jak mnie cieszy wlasnie to 360 lewo :diabloti: Im wiecej sie cwiczyc w "dziwnych" miejscach tym latwiej za kazdym razem psu zalapac o co chodzi :) Haha widzisz czarujesz Milke :D[/QUOTE] I rozumie Cię doskonale ;) Dokładnie :D Taaa, dzisiaj to przez nią omal na zawał nie zeszłam... [quote name='334maja']Świetny filmik, widać, że pies wesoły i sprawia mu radość :) P.S. Ja ja bym chciała żeby mój pies miał taki ogon...[/QUOTE] Dziękujemy :) Ja ten jego ogon też kocham :) Mam nadzieję, że drugi mój pies też taki będzie miał, hehe :P [quote name='unikatowydiament']hej,hej :) :)[/QUOTE] hej
  3. To mam Cię czym szczuć. A alergii nie zazdroszczę.
  4. A ja nic nie oglądam :siara:
  5. Jakie klimatyczne zdjęcie :loveu: Na co się tak zapatrzyła? ;D
  6. [quote name='Yuki_']Fakty o silnej dominacji wśród szpiców. bo są również uległe psy[/QUOTE] Ale szpice, w większości są dominacyjne wobec innych psów, lubią kontrolować inne psy. Mówię tu o husky i malmanach, w innych rasach się nie orientuję. I wiem, co mówię, bo choć nie mam żadnego przedstawiciela tych ras to jednak się już trochę przesiedziało w adopcjach i niejedno widziało. Jednak wiecie, co... dochodzę do wniosku, że ta dyskusja jest bez sensu. Dalej będzie Was uświadamiać, że malmany i husky są takie wspaniałe, łagodne i na pewno nie polują na małe zwierzątka (szkoda tylko, że o tym nie wiedziały te haszczaki, które upolowały małe pieski, kotki, o kurach nie wspominam już lub te, z których pysków musiałam wyjmować swojego kundla...). Prawda jest taka, że haszczak i malman to rasy pierwotne, a co z tym się wiąże mają też pierwotne zachowania, są nieprzewidywalne, niezależne i dominujące. Oczywiście nie chcę tu uogólniać, nie wspominam tu o wyjątkach. I akurat te 2psy forumowczyni potwierdzają tylko reguły. No, ale co tam ja wiem - przecież nie mam nawet jednego haszczaka :roll::cool3:
  7. [quote name='Angi']w górach :diabloti:[/QUOTE] Ale jakich? :PPP
  8. [quote name='zmierzchnica']Skrzyżuję go z Herą i dostaniesz szczeniaczka, chcesz? :evil_lol:[/QUOTE] Choćby z ciekawości jaki byłby szczeniak po nich bym brała :lol: :PPP
  9. Ale tu kłakowo się zrobiło. Chcecie moje? :lol:
  10. A na koty też?
  11. O niee.... widocznie tak miało być :(
  12. O, to gratuluję odważnej, zrównoważonej Miki :D Mój by chyba zachrypł od szczekania... hmmm.... U nas też cudowna pogoda :loveu: Żyć nie umierać :loveu:
  13. Też chcę nad wodę z kundlem :< [url]http://www.psy.pl/gfx/psy/pl/myspaceblogi/94/1255/534991213.jpg[/url] uszka robią za ster? :lol:
  14. To ćwicz koniecznie rzuty ;)
  15. Lasti wtopił się w tło :lol:
  16. Kiki :loveu: Cudęńko.
  17. Podobno mięso owcy ma specyficzny smak, więc może dlatego nie były przekonane za bardzo ;) Marta, a jedzenie świnek , koni i kurcząt już Cię nie odrzuca? 8) (nie piszę tego ze zgryźliwości, tylko z sympatii :lol: )
  18. Też mam dylemat jaką smycz kupić. Głównie on bierze się z tego, że mam za duże wymagania i nie mogę znaleźć takiej, jaką sobie umyśliłam :P Łooo jaka łowcarkowa kolizja :D
  19. O, to o kongu wspomnę bratu, może kupi swojemu królowi na urodziny? :siara: [quote name='Angi']ale dzisiaj ruszę na spacer, i biorę aparat więc może coś będzie :P[/QUOTE] Ma być, bo jak nie to poszczuję królikiem!
  20. Hehe... zrobię podobny test na swoich rodzicach - ciekawe czy poznają, że pies na zdjęciu to nie Morus, a Luka? :siara: I właśnie dlatego mi się podoba - dla mnie rotty są cudowne, ale jednak za masywne. A dobki z kolei za bardzo lekkie, Neruś jest więc dla mnie takim wyobrażeniem wspaniałego psa :loveu:
  21. Dzieńdoberek :) Wy też ,macie taki piękny dzionek? :loveu:
  22. Zazdroszczę wypadu, ja też chcem :<. Przypomnisz sklerotykowi gdzie się wczasowałaś? ;) Nie mogę doczekać się fot :loveu:
  23. [quote name='deer_1987']Nie dziwie sie kazdy sukces cieszy :) Ha dwa krotkie torki ulozylam pierwszy poszedl nam lepiej niz drugi dzisiaj ale to tez wiem czemu tak. teraz do wtorku wieczorem odpoczynek potem spotkanie z jedna trenerka i nam podpowie cos mam nadzieje. do tego wykorzystuje rozne miejsca jak akurat idziemy na spacer na pochwalenie i nagrodzenie kontaktu czy jakiegos momentu np 360 lewo[/QUOTE] Jednak sukces w takiej dziedzinie, w której do tej pory mielismy problem, cieszy bardziej :lol: Trzymam kciuki, aby podpowiedziała Wam trenerka co trz4eba :). No tak - każda okazja jest dobra, by z psem ćwiczyć :D [quote name='rashelek']No to faktycznie dziwne z tą Milką jest :hmmmm: To musisz coś teraz pomyśleć z tą kuchnią, jakby to rozwiązać, żeby robiła do kuwety. Ale pomysłu nie mam, może jej wyklikaj? :lol:[/QUOTE] Milka nie jest normalna, powtarzam to od początku ;). Wyklikać powiadasz? A jak to widzisz? 8) Dzisiaj darła ryja, że chce na dwór i to tak głośno, że na drugim końcu podwórka słyszałam jak się drze :lol: [quote name='zmierzchnica']Ciesz się, że Milkę rozgryzłaś! Moja znajoma ma kocurka, który się za nic w świecie do kuwety nie załatwi BO NIE :diabloti: Leje na łóżko, załatwia się na podłodze. Ma naprawdę wspaniałych właścicieli, bo ja takiego kota to bym wyeksmitowała w tempie natychmiastowym...[/QUOTE] Koty pod tym względem są okropne... a mówią, że kooty to czyste zwierzęta :hmmmm:, taa, bardzo zabawne... ;p Jak już mruczki leja czy s.ają poza kuwetą to jest ciężko odgadnąć dlaczego, naprawdę niektóre powody są tak wymyślne, że tylko geniusz potrafi na nie wpaść. Pewnie tamten kocur też tak ma, umyślił sobie, że potwory zasiadają w kuwecie i nap pewno jak wejdzie tam to porwie go ufo :lol:, więc robi gdziekolwiek. No, ale moi drodzy. Nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, aleee.... dzisiaj jak Milka chodziła po całym domu, nagle poleciała do mojego pokoju, by... najpierw się wysikac do kuwety. Wysła z niej i znów weszła.... i zrobiła kupę do kuwety! Nie wiem tylko na ile to faktycznie przemiana, a na ile fakt, że stałam nad nią i sę gapiłam, gdzie będzie robić :siara:
  24. Istnieją? :PPP Jak toto wygląda? I czym się różni od psich?
×
×
  • Create New...