A ja dziś dałam radę wyprowadzić wszystkich na trzy tury: najpierw Blondi, Kaja i Atos, potem Kolka i Pako (Kolka była zachwycona, szła, podskakiwała, uśmiechała się, łapała smyczkę zębami, cudowny z niej pies, a Pakuś wiernie jej towarzyszył), a na koniec wyjce, czyli Ninka i Czoko, ci to dopiero popisy dawali, gonili się, przeskakiwali, tarzali, gryźli!!! A potem wszyscy szczęśliwi poszli spać :)