Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. [quote name='mestudio']Olusia może tylko do 28 lutego i ma już siostrę tej szczeniorki u siebie.[/QUOTE] Faktycznie, zupełnie o tym zapomniałam. [quote name='mestudio']Najgorsze jest to, że sunia została nauczona przez zaniedbanie bezsensownych rzeczy i teraz będzie problem aby ją nauczyć normalności. Dla Śnieżki-Sabiny jest wstępnie tymczas - a może DS jeśli się dogada z rezydentką, to niepewne, ale zawsze coś. Pani zabrałaby ja 24 lutego, a ja boję się ją brać do siebie na ten tydzień bo jak nie wypali jednak to znowu zostanę ze starszym psem.Oprócz tego nawet jak wypali i sunie pani weźmie na próbę, to co jeśli suczki się u niej nie dogadają. Mętlik mam.[/QUOTE] Zaciskam kciuki za Śnieżkę, oby się udało.
  2. O rany, to faktycznie szykuje się Alutce niezapomniana przygoda;) Oby tylko nie postanowiła przez te 10 dni... udawać Aniołka:evil_lol:
  3. [quote name='mysza 1']Sił już brakuje na wszystko. Muszę zabrać Myszkę z DT do końca miesiąca, mała załatwia sie konsekwentnie do łóżka małych dzieci, nijak nie mogą jej oduczyc. Znacie kogoś, kto tymczasuje małe szczeniaki?[/QUOTE] O ile mnie pamięć nie myli to [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/114376-Olusia88"]Olusia88[/URL] tymczasowała szczeniaczki.
  4. [quote name='Poker']czyżbym o czymś nie wiedziała ? :crazyeye:[/QUOTE] Mam na myśli to o czym Nutusia pisała parę postów wyżej (post [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/244516-M%C5%82odziutka-Al-wsz%C4%99dzie-dobrze-ale-we-w%C5%82asnym-domu-by%C5%82oby-najlepiej?p=21875666#post21875666"]#1577[/URL]). Bo jeśli dobre zrozumiałam to będzie to spotkanie z kimś:)
  5. Martiko, życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)
  6. Fajne teksty, szczególnie ten pierwszy mi się podoba:) A tak a propos to po obejrzeniu tych nowych zdjęć pomyślałam sobie, że w ogłoszeniach Alutki dobrze sprawdziłby się przymiotnik "smukła". Ładnie brzmi i w pełni oddaje rzeczywistość:) A co do spacerku to myślę, że jak na pierwszą próbę opanowania paskudy efekty są bardzo pozytywne:lol: ps. Trzymam kciuki za tajemnicze spotkanie;)
  7. Zaglądam:) Nie było żadnego odzewu z ogłoszeń w sprawie pozostałych koteczek?
  8. [quote name='konfirm13']Oj, Nutusiu - ciężko :(. Podziwiam Cię, bo ja dawno juz bym wyszła z nerw! i - co bym zrobiła? A...nie wiem :shake: Jako zasada (z moimi wszystkimi psami w "życiu" ) - [B]żadnego niszczenia - zagryzania - patroszenia zabawek, starych kapci itp.[/B] Tylko szarpaki z plastikiem(który można gryźć i wypluwać ) i bez, z lanej, twardej gumy , i duże. Lub - kość. Inne zabawki (podatne na psie ząbki) - tylko w moim towarzystwie. Jako zasada: przez dłuższy czas, spacery wyłącznie "we dwoje" a pies na smyczy(lince), uczony skupiania uwagi na przewodniku (=JA jestem najważniejsza) i przychodzenia na wołanie. Ale na takie psie szaleństwa, mogą sobie pozwolić tylko jedno i dwupsowi i raczej - emeryci :( Kciukam za opanowanie Alutki z ADHD[/QUOTE] Zasada bardzo dobra tylko niestety trudna do wyegzekwowania kiedy jest się zmuszonym zostawiać codziennie psy na x godzin same w domu:shake:
  9. [quote name='Nutusia'][B][COLOR=#0000cd]Też nie wierzę w lęk separacyjny, choć [U]psy[/U]chologiem nie jestem. Stress-out nie miałby wyeliminować stresu (bo też w niego u Ali nie wierzę w momencie zostawania w domu bez nas), ale właśnie wyciszyć ten jej huragan emocji i energii.[/COLOR][/B][/QUOTE] Też mi się wydaje, że to nie jest lęk separacyjny ani nic z tych rzeczy tylko raczej nuda w połączeniu z niespożytą energią i wyjątkową pomysłowością. [quote name='Nutusia'][B][COLOR=#0000cd]Ona praktycznie 24 na dobę jest gotowa do wszelkiego działania. Przy nas po prostu boi się broić, bo cały czas ją kontrolujemy. Wystarczy, że na chwilę zniknie nam z oczu, od razu sprawdzamy co robi... Nie dalej jak dziś rano, wychodząc z łazienki kątem oka widziałam jak... zeskakuje z blatu. Latem, gdy drzwi tarasu są wciąż otwarte, potrafiła wynieść cichcem z domu np. moją sukienkę i ją poszarpać w krzakach (choć byliśmy w domu!) [/COLOR] [COLOR=#0000cd]Mechanizm jest więc taki: są w domu, trzeba się mieć na baczności, ale jak tylko nie patrzą, można coś przeskrobać - no a jak kota nie ma w domu - MYSZA tańcuje na całego![/COLOR][/B][/QUOTE] Ona ma niespożytą energię i potrzebę ciągłej aktywności. [quote name='Nutusia'][COLOR=#0000cd][B] Poczytałam i: - jak napisała Amiga - w jaki sposób miałabym zostawiać Alę w klatce, gdy reszta jest na wolności?... - przyzwyczajanie do klatki: - gdybym tam wrzuciła smaczki czy gryzaki - w klatce natychmiast znaleźliby się WSZYSCY (z kotem włącznie) - klatka powinna stać w cichym kąciku - w pokoju, kuchni i korytarzu, gdzie zostają psy trudno o cichy kącik, a Ala by chyba na zawał zeszła widząc, jak towarzycho się świetnie bawi (bez niej) - w klatce zwierzę powinno mieć zapewniony maksymalny spokój - patrz jak wyżej - w klatce zwierzę powinno się wyciszyć i spać - ale nie zamknięte na 10 godzin chyba jednak... - mała przestrzeń... już myślałam o tym, żeby z jednego pokoju na jakiś czas wynieść wszystko i zamykać tam Alę, bo faktycznie u nas przestrzeń dla psów jest dość duża i tam możliwości jej ograniczenia nie ma, bo to otwarta przestrzeń jest. Ale jeśli za drzwiami do tego pomieszczenia będą pozostałe psy, to efektem może być tylko... przymusowa wymiana drzwi po powrocie do domu :shake: Marysia O. zamyka Lunkę w klatce, w osobnym pokoju. Ale: a) Lunka była małym, dzikiem szczeniaczkiem, gdy do Marysi trafiła, b) jej psy nie uprawiają takich dzikich harców w domu jak np. Lili z Kreską, c) nie zostają na aż tak długo jak moje...[/B][/COLOR][/QUOTE] Myślę, że akurat nauczenie Al wchodzenia do klatki byłoby do zrobienia ale obawiam się, że ona mogłaby dostać amoku w tej klatce albo po prostu znalazłaby sposób na wydostanie się z niej (moja buldożka jako szczeniak nauczyła się rozginać pręty (!!!) pod drzwiczkami do klatki i pod naszą nieobecność się z niej wydostawała). Choć mogłoby być też tak, że nauczył by się wyciszać i spać w tej klatce. Ale tego nie wiemy. Lunka zostaje w tym samym pomieszczeniu co reszta. Ale u mnie psy większość czasu kiedy mnie nie ma przesypiają i ew. jeśli zostaną na długi czas to z nudów znajdują sobie coś co można pogryźć, podrzeć etc. Tak jak piszesz, jestem prawie pewna, że nie uprawiają dzikich harców, ew. czasem poszczekają kiedy usłyszą coś na zewnątrz. [quote name='Nutusia'][COLOR=#0000cd][B]Pogadam z nim, ale ciężko o taki specyfik... Pewnie, że one rozrabiają razem. Choć moje już się nieco utemperowały (zestarzały?). W sobotę, gdy pojechaliśmy z Alą na sesję, reszta została w domu (bez żadnych zasieków) i stan zastany po powrocie był identyczny do tego, który zostawiliśmy. Oczywiście to mógł być przypadek![/B][/COLOR] [B][COLOR=#0000cd]O[/COLOR][COLOR=#0000cd]tóż to... To jest sytuacja, o której mówił nam p. Piotr behawiorysta, gdy był u nas kiedyś "moglibyście Państwo to i to, ale przy tej liczbie psów, rzeczywiście ciężko" "Albo można spróbować to i to - jednak przy tylu psach nie wiem czy się uda".[/COLOR] [/B] [COLOR=#0000cd]No i przykład z wczoraj... Ala wywinęła mi się z szelek na spacerze - tak była nakręcona na psy za płotem! Była też z nami Kreska, Lili i Lesio. Początkowo się nas trzymała, więc nie wpadłam w panikę. Tym bardziej, że byliśmy jakieś 200-30 m od domu. Nawet podbiegała do mnie, gdy wołałam, ale o jej złapaniu mogłam tylko pomarzyć. Miałam nadzieję, że w "stadzie" wrócimy do domu. Wszystko dobrze szło, dopóki nie mijaliśmy ogrodzenia Andrzeja Rybińskiego (co to godzin i lat nie liczy ;)). Do płotu podbiegła jego Aza i... się zaczęło! Alutka kompletnie straciła sterowalność. Mógłby się tam wtedy pojawić tabun słoni, a ona i tak by ich nie zauważyła. Była jak w amoku - tym bardziej, gdy się zorientowała, że na przedłużeniu płotu Andrzeja jest kolejny płot, a za nim dwa oszalałe ONki. Ani razu na mnie nie spojrzała, nie nawiązała żadnego kontaktu... Już od dłuższego czasu uchodzę we wsi za spsiałą wariatkę, ale wczoraj, gdy rzucałam się na każdy przejeżdżający samochód sąsiada wracającego z pracy osiągnęłam... mistrzostwo i cud, że po psychiatrę nikt nie zadzwonił! Bo jedyną rzeczą, która była w stanie [U]na ułamek sekundy[/U] oderwać Alę od płotu był właśnie przejeżdżający samochód! Nie wiem co się takiego stało, że w pewnym momencie jakaś klapka odskoczyła w tym durnym łepeczku (prawdopodobnie tamte psy za płotem dały sobie spokój, bo ile można) i Ala radośnie pobiegła za Kreską (która cały czas była na smyczy flexi) w kierunku domu. Skręciła w naszą Poziomkę i jak gdyby nigdy nic, wbiegła do ogrodu przez otwartą furtkę. Dodam, że "akcja płot" odbywała się jakieś 100 m od naszego domu! Po powrocie była tak brudna, że błoto z niej wręcz ciekło. Trafiła od razu pod prysznic. Myślałam, że po tych "przeżyciach" choć na chwilę się położy - ale gdzie tam!?!?!? Biegała wokół komina, napastowała Helenkę i bardzo była niepocieszona, że reszta po spacerze postanowiła poleżeć! Ala całkiem przyzwoicie chodzi na smyczy, można się z nią porozumieć, skontaktować, ale w momencie, gdy usłyszy/zobaczy, że za płotem jest pies (a u nas jest praktycznie za każdym) - KONIEC! Teraz, gdy jest ciemno, nie zapuszczamy się tam, gdzie nie ma domów i latarni... Na widok innego psa (np. jak jesteśmy w Nowym Dworze) też reaguje dość histerycznie, ale nie tak, jak na te za płotem... Dziś pójdę tylko z nią i chyba będą chodzić dotąd, aż uzna, że psy za płotami to normalna rzecz. Tylko czy mieszkańcy naszej wsi to zniosą?...:cool3:[/COLOR][/QUOTE] Współczuję przeżyć. Ale akurat jeśli chodzi o taką reakcję na szczekające za płotem psy to sporo psów tak ma. Ja też nie raz widziała coś takiego w wykonaniu swoich psów (szczególnie Borówki). Bieganie w tą i z powrotem wzdłuż płotu za którym są psy z obłędem w oczach połączone z chwilową ale całkowitą głuchotą. Nie wiem czy jednorazowe przechadzanie się tamtędy (nawet najdłuższe) coś da. Postawiłabym raczej na częste i regularne przechadzki. Odnoszę wrażenie, że czymś co mogłoby pomóc Alutce, to zapewnienie jej codziennej, solidnej dawki wysiłku... umysłowego. Bo w jej wypadku gdyby próbować ją zmęczyć samym wysiłkiem fizycznym to można by samemu wyzionąć ducha a ten łobuz dalej byłby gotowy do działania. Jakieś ćwiczenia z posłuszeństwa, psi sport, ćwiczenie sztuczek itp. Tyle, że łatwo mówić a trudniej zrobić.
  10. Ręce opadają...
  11. [quote name='AMIGA']Tym bardziej, że 2 - 3 dni to trochę za mało na przemianę z wersji eksportowej na "zasiedziałą"[/QUOTE] Też tak myślę, że w tak krótkim czasie obserwacje mogłyby być zdecydowanie mało wiarygodne.
  12. [quote name='mestudio']Masakra, do przytuliska dziś trafiło 5 szczeniaków, a tam parwo jest prawdopodobnie. Co robić????[/QUOTE] O Boże... Z tego co przeczytałam na profilu Oli Joli to wszystkie trzy zabranie przez nie szczeniaki mają parwo w tym jeden jest w ciężkim stanie...
  13. Dzielna dziewczynka z tej Wierki:) I urocza:loveu: [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/640x480q90/801/fpbj.jpg[/url]
  14. Matko kochana!:mdleje: Dobrze, że się nic nie stało. Ale przeżyć nie zazdroszczę.
  15. Bardzo się cieszę, że Konguś już na swoim:multi: Powodzenia piesku:)
  16. No proszę, jaka żywa reakcja na mój głos, kto by pomyślał:D
  17. Rewelacja:multi::multi: Powodzenia malutka:)
  18. [quote name='Martika@Aischa']Marysiu mozesz zaznaczyc w rozliczeniu ze kolejny miesiac DT zaplacony :)[/QUOTE] Dziękuję, już wpisuję:) Dzisiaj wpłynęło dla psiaka 10zł od Maruda666, dziękuję:)
  19. Ale wiadomość!! Zaciskam kciuki najmocniej jak się da:kciuki::kciuki::kciuki:
  20. Dziękuję:Rose: ps. Już odetkałam, znowu zapchała mi się zaproszeniami na bazarki;)
  21. [quote name='kejciu']Maryś - ślij mi filmiki na maila jak przejdą:) wrzucę:)[/QUOTE] Dziękuję:lol: Już poleciały:)
  22. [quote name='Nutusia']U nas jest tak, że jak dywan jest zwinięty, można wytrzymać nawet 10 godzin. Ale jeśli dywan leży na podłodze, czasem i godzinę samemu w domu wytrzymać nie można!!!! Albo leją właśnie w nocy :( A Lornetę trzeba będzie wyadoptować z klatką w pakiecie ;) [B]Albo do... kawalerki[/B] :)[/QUOTE] Dokładnie, też już o tym myślałam;)
  23. Cudny białesek :) ..................................... Rozliczenie od dnia 03.08 - od tego dnia sunia przebywa u mnie na BDT Wpływy: 153,36zł - "spadek" po jamniku Bodo (link) 32,70zł - bazarek Marysi O. (link) 31,60zł - bazarek Marysi O. (link) 101,85zł od Mattilu 45zł ze sprzedaży łyżew 100zł od nowych właścicieli Coco Wydatki: 98,80zł - karma Bosch Light 12,5kg (paragon) 90zł - wizyta u weta + lek na zapalenie uszu (Surolan) (paragon) 5,99 - wyróznienie ogłoszenia na OLX na 30 dni 98,80zł - karma Bosch drób i orkisz 15kg (paragon) 40zł - wizyta u weta, czipowanie (paragon) 5,99 - wyróznienie ogłoszenia na OLX na 30 dni 75zł - paliwo na dowiezienie Coco do domu 49,93 - "spadek" po Coco został przekazany na potrzeby Pepitki (link) Saldo na 14.10: +0,00zł
  24. Pytanie było głupie bo odpowiedź była oczywista:p Super fotki:) Szczególnie ta mi się podoba: [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/845/q3gj.jpg[/url] I ta: [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/543/jl07.jpg[/url] I jeszcze ta: [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/841/wat9.jpg[/url] :) A tutaj [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/593/qgow.jpg[/url] widzę, że Alutka postanowiła się przywiązać do drzewa;) A tutaj [url]http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/819/b1oa.jpg[/url] poznałam po szelkach ale faktycznie są niesamowicie podobne:crazyeye:
  25. [quote name='kejciu']No dobra biorę się za zgrywanie fotek :-) czekacie????? :-)[/QUOTE] Głupie pytanie:p
×
×
  • Create New...