Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. Aresku bądź szcześliwy :) I daj już spokój tym biednym kurom.
  2. Ale w tamtym domu nie było psów. No i u nas Imka cały czas miała przy sobie Nutusię.
  3. Cieszę się, że mogłam Was wczoraj gościć :) Relacja jak najbardziej wierna a ja dorzucę do niej jeszcze fotkę Imki na mojej kanapie ;)
  4. Irenko bardzo dziękuję za przemiłe słowa i chęć wsparcia! :) Numer konta oczywiście mogę przesłać ale ponieważ Fasolka jest w tej chwili zabezpieczona finansowo oraz ma kilku sponsorów spoza dogo nie chciałabym nadużywać Twojej pomocy. Zdecyduj proszę czy chcesz wpłacić jakiś grosik pomimo to czy umówimy się, że gdyby Fasolce zaczęło brakować funduszy to ja będę pamiętać o Twojej propozycji i się przypomnę :) Oto zdjęcie odważnej Fasolki :D
  5. Nutusiu chyba wczoraj zaczarowałaś Fasolkę! Chyba usłyszała co mówiłyśmy o królowej i postanowiła się tam jak najszybciej wybrać :D Zaraz po Twoim wyjściu zaczęłam szykować jedzenie dla psów, jak zwykle u mnie było przy tym trochę zamieszania - wszyscy się kręcą, Pestka szczeka żebym się pospieszyła itd. I nagle usłyszałam, że Fasolka, która była u mnie w pokoju (furtka w drzwiach była zamknięta)... szczeka! :o Zajrzałam do pokoju a ona stała tuż pod furtką podskakiwała w miejscu i szczekała. Pomyślała, że jest głodna więc poszłam szybko po jej miskę, weszłam do pokoju (uciekła na chwilę do klatki), postawiłam miskę i wyszłam zostawiając bramkę otwartą i kiedy się odwróciłam zobaczyłam małą wychodzącą z pokoju :o Wyszła a pokoju do przedpokoju, potem do dużego pokoju i wróciła tą samą drogą do siebie. Ale nie schowała się tylko podchodziła do progu, wyglądała z pokoju. Potem się na chwilę położyła i znowu wyszła zwiedzać przedpokój, toaletę i przedsionek. Kiedy szłam w jej stronę uciekała do siebie ale bez zbytniego zaangażowania, raczej tak na wszelki wypadek. Kiedy podeszła do niej Czika, nawarczała na nią, pokazała wszystkie zęby ale ponieważ Czika miała na tyle zdrowego rozsądku, żeby rakiem wycofać to na tym się skończyło. Jedzenia wcale nie zjadła, musiałam jej je dać chwilę później z ręki. Dzisiaj rano był standardowy spacerek, sprawy toaletowe załatwione gdzie trzeba. Co mnie zaskoczyło to, że kiedy kucnęłam oparta o płot w pewnej odległości żeby nie "blokować" jej wyjścia z domu to wyszła w moim kierunku i z własnej woli podeszła bardzo blisko mnie. Podejrzewałam, że pójdzie raczej w drugą stronę skoro miała taką możliwość a tu proszę. Po powrocie za to zamiast od razu pójść do siebie zatrzymała się w progu pokoju i zaczęła się rozglądać. Zawróciła z powrotem do przedpokoju, kiedy ją zawołałam podeszła do mojej wyciągniętej ręki! Ponieważ miała przypiętą cały czas łańcuszkową smycz, która strasznie dzwoni chciałam jej ją odpiąć. Udało mi się powoli w kucki podejść do niej, pogłaskać po łebki i odpiąć smycz przypiętą do szelek na grzbiecie :o Potem jeszcze chwile łaziła, zajrzała do kuchni i wrócił do siebie. Wpuściłam wtedy moje psy, które wcześniej były na dworze. Po chwili Fasolka znowu wychynęła ze swojego pokoju i o ile reszta specjalnie się nią nie zainteresowała to Figa nie mogła tego zdzierżyć i popędziła obejrzeć ją z bliska. Fasolka uciekła kilka kroków ale kiedy Figa do niej dobiegła odwróciła się, zaczęła warczeć i pokazała zęby. Ponieważ Figa zignorowała te dość jednoznaczne sygnały i dalej napierała na małą (głupia buldożka! :P) to Fasolka zaczęła doskakiwać i kłapać zębami. Podeszłam i zabrałam wariatkę Figę a Fasolka schowała się do siebie. I na razie tam została. Mam nadzieję, że powoli suki powoli się do siebie przyzwyczają. Dla Fasolki pewnie lepszy byłby dt bez innych psów ale takiego nie więc będzie musiała jakoś się dostosować. Przyznam się, że nie spodziewałam się takich lawinowych postępów, oby się tylko z psami ułożyła to będzie coraz lepiej :) Na dowód tej dość niesamowitej relacji mam nawet jedno zdjęcia z dzisiaj, zaraz zgram i wrzucę ;)
  6. Zapomniałam napisać, że mniej już panikuje przy wyprowadzaniu z klatki na smyczy. Tzn. zapiera się łapkami ale nie wije się i nie próbuje gryźć smyczy. Zawsze to mały postęp :) Swoją drogą doliczyłam się ostatnio, że Fasolka jest moim jubileuszowym tymczasem - dziesiątym ;)
  7. Golf jak miło Cię widzieć na wątku! :) Ja Tobie również dziękuję bo to Twój telefon zmotywowały mnie żeby spróbować jeszcze raz, z pomocą Jamora :) A teraz wiadomość dnia - Fasolka załatwiła się na dworze! Kiedy dzisiaj wyniosłam ją do przedsionka jak tylko otworzyłam drzwi pobiegła na trawę, zrobiła siku, kupę i poleciała z powrotem do domu. Pozwoliłam jej tam wrócić ale sama zostałam na zewnątrz i zostawiłam jej otwarte drzwi (wychodzi na takiej długie lince) i po chwili wyszła jeszcze raz na chwilę. Porozglądała się przez chwilę, poniuchała i wróciła. Po powrocie pobiegła od razu do swojej klatki, nie próbowała się chować pod łóżko po drodze tak jak robiła to poprzednio. No i ma już bardziej bezpośredni kontakt z moimi psami - pozwoliłam im wchodzić do "jej pokoju" kiedy klatka jest otwarta. Na tyle już się z nią oswoiły, że nie muszą jej koniecznie oglądać z bardzo bliska ;) Podchodzą do wejścia powąchają i idą do swoich zajęć. Ona siedzi w środku i nie próbuje w żaden sposób nawiązać kontaktu ale też nie warczy. Poza tym bez większych zmian, nadal 99% spędza wewnątrz klatki wychodząc tylko, żeby załatwić się obok oraz kiedy wynoszę ją na dwór (ale w drugim przypadku nie z własnej woli ;)).
  8. Aktualizacja: TERRA - opuściła schronisko :)
  9. Aktualizacja: SUZI - adoptowana :)
  10. Mam nadzieję, że to nic poważnego, niech szybko wraca do zdrowia :)
  11. Dlaczego? :( Coś się stało?
  12. Ok, to ja cierpliwie poczekam :) Ale tak czy inaczej bardzo dziękuję, że o tym pomyślałaś :)
  13. Nie ukrywam, że też mnie to bardzo cieszy ;) :D A jaki masz fajny banerek Fasolci w podpisie, czy mogę go sobie podkraść? :)
  14. A ja chyba tutaj nie napisałam, że Pokrzywa od tygodnia jest już w swoim domu :) Oto kilka zdjęć z DS:
  15. No i znowu wpadłam po uszy - Apacz jest po prostu cudny! A i Szynszyl taki w moim typie...
  16. Aktualizacja: PLUTON - opuścił schronisko :)
  17. Aktualizacja: APACZ - adoptowany :)
  18. Reagowała, może nie jakoś bardzo entuzjastyczni ale jednak ;)
  19. Nie dość, że ekip dokarmiających było kilka to jeszcze p. Małgosia kupowała specjalnie dla niej drogą karmę typu "high energy", którą codziennie dowoził jej p. Zbyszek, żeby psina miała zapas energii na ogrzanie się na tym polu ;) :) Ale tak czy inaczej mała miała niebywałe szczęście które razem z niebywałym instynktem samozachowawczym pozwoliły jej przetrwać tak długi czas w takim miejscu. I jeszcze do tego nie zaszła w ciążę! Z odchudzaniem może być na razie ciężko bo przy oswajaniu schodzi duża ilość pasztetu, parówek i innych tym podobnych smakołyków ;)
  20. Ale cudna, obszerna relacja z domu Helki :) Widać, że dziewczynka ma się dobrze. I ta mina: http://i592.photobucket.com/albums/tt9/mstswf/Nowa/IMG_8275_zpsv0zaoawl.jpg :D
  21. Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia malutka :) A Łatka niech szybko zdrowieje i idzie w ślady koleżanki :)
  22. Super! :) Powodzenia Zojeczko :)
  23. Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie, kciuki bardzo się przydadzą :) Wczoraj dostałam 100zł na potrzeby Fasolki od moich dziadków, którym bardzo dziękuję. Uprzejmie donoszę, że moje przypuszczenia jakoby Fasolka miała być wysterylizowana same się zweryfikowały bo... mała ma cieczkę. Sunia uznała klatkę za swój azyl i już nie ucieka pod łóżko kiedy klatka jest otwarta (a zamykam ją tylko na noc). Przez pierwszą dobę się nie załatwiała więc trochę się martwiłam ale wczoraj w nocy zaczęła drapać w drzwiczki klatki więc obudziłam resztę psów (co wcale nie było łatwe ;)) i wypuściłam do ogrodu. Potem otworzyłam jej klatkę, położyłam się do łóżka, zgasiłam światło i udawałam, że mnie nie ma. Chwilę to trwało ale w końcu wyszła i zrobiła wielką kałużę (nawet częściowo na podkład :P). Potem po południu sama zdecydowała się wyjść z otwartej klatki na siku. Ponieważ mogę ją swobodnie głaskać i manipulować przy szelkach i obroży podjęłam wczoraj próbę zabrania jej na dwór. Wyjęłam ją z klatki, zaniosłam do przedsionka gdzie na chwilę ją zostawiłam żeby zrobić szybki porządek w klatce i wpuścić resztę psów drugimi drzwiami. W tym czasie Fasolka zrobiła wielką kupę na środku przedsionka o oczywiście przeciągnęła przez nią obie smycze, które miała przypięte ;) Kiedy otworzyłam drzwi nie okazała zainteresowania wyjściem więc delikatnie ją wyprowadziłam. Kiedy była już na zewnątrz zaczęła się rozglądać, zrobiła nawet parę kroków ale kiedy zorientowała się, że mam mnie na drugim końcu smyczy spanikowała i uciekła z powrotem do domu. Wyniesiona na rękach dalej od drzwi robi od razu w tył zwrot i pędzi do domu. Będziemy próbować, żeby powoli się przyzwyczajała. Ważne, że nie próbuje wiać gdzie pieprz rośnie tylko biegnie do domu :) Dzisiejsza próba wychodzenia przebiegła podobnie (z pominięciem kupy ;)). Na razie kontakt z moimi psami ma tylko przez klatkę ponieważ widać, że się ich boi i nawet ostrzegawczo warczy i kłapie zębami. Powoli postaram się doprowadzić do tego, żeby mogły mieć bezpośredni kontakt ale dla obopólnego bezpieczeństwa musi się to odbyć powoli. Na mnie reaguje dość obojętnie patrzy kiedy wchodzę do pokoju ale kiedy wyciągam rękę od razu sprawdza czy mam w niej coś do jedzenia. Pozwala się bez oznak dużego strachu głaskać po łebku i okolicy. Cały czas ma na sobie szelki i obroże ale smycze odpinam kiedy ich nie potrzebuję bo mogę je w każdej chwili swobodnie przypiąć a na razie ona właściwie nie wychodzi z własnej woli z klatki (poza krótkimi wycieczkami na siku). Trzy zdjęcia, które udało mi się zrobić wczoraj:
×
×
  • Create New...