Niestety to prawda, potwory uważające się za homo sapiens chyba nigdy nie przestaną porzucać psów.
Nelusia pozdrawia, a ja szukam zaległych paragonów do wstawienia
Ja sobie zawsze tłumaczę, że moje psiaki miały szczęśliwe życie, były kochane ponad wszystko i to jest najważniejsze.
Ból i smutek będą zawsze, cóż na śmierć nie ma rady.
Kolejny raz brak kultury, tak trudno było zadzwonić i powiedzieć, że sprawa nieaktualna. I co ktoś poszedł na wizytę i pocałował klamkę?
Masz świetną pamięć, przecież trudno pamiętać szczegóły każdej adopcji, o której się czyta.
b-b piszesz o mojej Figuni, która 2 razy wróciła z adopcji, by wreszcie znaleźć cudownych ludzi aż w Bydgoszczy.
Nigdy nie wiemy, co przyniesie przyszłość, niestety
To tak, jak ja.
Niektórzy twierdzą, że psiak na dogo domu nie znajdzie, a mój Kajtunio(*) znalazł, oby Misi też się udało.
Wierzę, że, jak psiak kogoś zauroczy, to nie ma zmiłuj. Istna strzała amora i tyle