Ludkowie wstrzymajcie się proszę na momento jest pewna możliwość-pomysł. Dam znać jak sprawdzę dokładnie!
Aniu a Pani umyła ręce już kompletnie??? Przecież najmniej kłopotliwe byłoby odebranie zwierząt przez Nią. Nawet i po to, byśmy my je potem przejęli. Co Ona w tej sprawie mówi, robi? NIC????? Może Ją trochę postraszyć, zmobilizować jednak do działania? No jak to tak może być, że zabrała rzecz, prosiła o pomoc, jak Ją dostała to olała i mu teraz mamy się głowić co dalej???? Do jasnej cholery są jakieś obowiązki ciążące na właścicielu, przecież wzięła psa ze schroniska. To może zadzwonić do tego schronu i powiedzieć jaka jest sytuacja. Z Łodzi była sunia zabrana?