I jestem dopiero teraz:) Dostęp do kompa ograniczony, fuj. Dziewczynki zareklamowałam Dosieńkę, opowiedziałam jaka jest, gdzie przebywa, wcześniej przesłałam wątek, foty. Powiem tak, myślałam, że ta moja koleżanka padnie rażona piorunem i już zechce sunieczkę, ona zaś wybiera, zastanawia się. Została zasypana propozycjami przez znajomych działających w Łodzi dla zwierzaków. Będę trzymała rękę na pulsie, podszeptywała o suni, ale jak nie to nie. :) Trochę jestem rozczarowana... To bardzo fajna, świadoma osoba, u niej sunieczka miałaby na bank dobrze. Obiecuję Wam, że będę nad koleżanką pracowała, ale może to nadal nie ten domek.