Jump to content
Dogomania

elaja

Members
  • Posts

    3923
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by elaja

  1. [quote name='czarna anda']? towarzyszylam wielei i to naprawde wiele razy w odprowadzeniu psa za teczowy most - wiec kto jak kto ale dokladnie wiem co sie z tym wiaze[B] wiec nie ma mi co tego zyczyc lub nie[/B] - takie jest zycie i biorac chore psy trzeba sie z tym liczyc [/QUOTE] Zapędziłaś się , pisałam nie o psie a o bliskiej osobie bo stwierdziłaś ,że ktoś kto nie powalczy do końca o życie zwierzęcia również tak samo postąpi w przypadku śmiertelnej choroby kogoś bliskiego. Tyle ,że ja już w szarlatanów nie uwierzę bo wiara w cud - cudu nie sprawi , i o ile gasnący człowiek ma jeszcze jakąś nadzieję że po tym życiu jest jeszcze inne , o tyle udziałem śmiertelnie chorego zwierzęcia jest tylko cierpienie.
  2. [quote name='omi'] Chyba muszę codziennie jeździć do Doktora, bo jak wróciłyśmy to Mika bez ociągania i grymaszenia wrąbała nogi z ryżem, a nawet marchewkę wylizała...[/QUOTE] Może lubi jazdę samochodem i dłuższy spacer , emocje chyba pozytywnie wpływają na apetyt Mikuni:lol: [quote name='omi']Ze złych wiadomości-dziewczyny nadal się nie tolerują.[/QUOTE] To tak jak u mnie , uwierz Omi z czasem można się przyzwyczaić;)
  3. [quote name='Kora']Ciotki, jak wiecie zawsze zwracam uwage czy psa ktos nie szuka i jakos chodzi mi po glowie ogloszenie o szukanym psie z wypadku samochodowego ktorego wlascicielke zabrano do szpitala a pies uciekl. Troche czasu potrwa szukanie, dam znac.[/QUOTE] Był taki wątek na dogo ale tam chodziło o rodezjana , chyba że to podobna sprawa.
  4. Ale super że się jej udało !!! Pychol ma tak uśmiechnięty , od razu widać jaka szczęśliwa . O mojego Alfa pewnie nawet nikt nie zapytał.....Tak się zastanawiam jaka jest jego historia , kiedyś , rok czy dwa lata temu trafiłam na wątek jużaka z łańcucha którego właściciel zmarł , wątek się kończył wpisem ,że pies trafił do hotelu chyba w Krakowie. Czy to Alf ?
  5. Tak jak pisałam już wcześniej - jeśli problemem jest miska , zabawki itp. - należy schować źródło problemu. Wystarczy , że psy dostaną jeść w Twojej obecności , każdy w swojej misce . Potem należy miski zabrać i schować , jeśli któryś pies marudzi , nie zjada wszystkiego ( a wiemy ,że jest zdrowy ) też zabrać - następnym razem zje szybciej. U mnie tylko Mucha ma nasypane jedzenie cały czas , ale żaden inny pies nie ma możliwości zaglądać do jej misek , poza ty, to staruszka , która bardzo chorowała. Krzyczenie na psa nie ma sensu , jeśli powarkuje przy Tobie to zabierz to co pilnuje , pod żadnym pozorem nie oddawaj tylko drugiemu psu na oczach małego agresora.
  6. To jakiś chichot losu - przez ostatni rok , a może i przez całe życie Dina nie wzbudziła w ludziach tyle zainteresowania i emocji co po śmierci .....nikt , oprócz kkanarek nie pochylił się wcześniej nad losem szkieletu umierającego psa :shake: Szkoda ,że te emocje do pozytywnych nie należą ..... [quote name='Klaudia M.']Ufam, że zrobiono wszystko co można. Czasami lepiej dać komuś odejść, niż pozwolić by cierpiał. Dina nie żyje, bo doprowadzono ją do takiego stanu i nie przyczyniła się do tego jedna osoba. Psinka nie była zamknięta w piwnicy, ale biegała po wsi i nikt się nie zlitował. To jest przerażające. Trzeba wyciągnąć z tego lekcje, a nie wytykać sobie błędy. Osobiście, mam nadzieję że gdyby taka sytuacja zdarzyła się mi...miałabym na tyle odwagi by nie ratować psa za wszelką cenę, mimo ogromnego bólu i cierpienia...a po prostu pozwolić mu odejść. Dlatego podziwiam Kanarek.[/QUOTE] Myślę podobnie jak Ty Klaudio . Jakoś nikt nie bierze pod uwagę słów dziewczyny z pierwszego postu :[COLOR="navy"]ona jadła ale nie tyła[/COLOR] uznaliśmy zgodnie ,że pies był zagłodzony , a może był marnie ale jednak karmiony , tylko nikt się nie przejmował ,że wygląda coraz gorzej... [quote name='czarna anda'] jesli zachoruje ktos Tobie bliski z rodziny i jednen lekarz stwierdzi u niego raka z czystym sumieniem poprostu powolisz mu umrzec bez dalszej mozliwosci diagnozy[/QUOTE] Nie życzę nikomu , nawet najgorszemu wrogowi przywileju towarzyszenie w ostatnich tygodniach życia kogoś bliskiego ... nawet jeśli medycyna i wiedza mówi ,że nie ma ratunku to pozostaje przeklęta nadzieja , strzępki nadziei ,których się chwytasz przy każdym lekkim uśmiechu , godzinie lepszego samopoczucia....możesz obyć się bez snu aby tylko cud wyzdrowienia Cię nie ominął....cud , który nigdy nie nastąpił....Nie życzę nikomu , jeśli mogłaś tak napisać [COLOR="black"]czarna ando[/COLOR] to nie wiesz o czym piszesz.... Człowieka przy życiu trzyma często wiara ,śmiertelnie chorego psa - ludzkie okrucieństwo nazwane walką do końca. [quote name='Cantadorra'] Czy wy uspilibyście swojego psiaka, gdyby wet powiedzial na podstawie usg, to rak?! [/QUOTE] Tak , ja zrobiłam to jeszcze w takim czasie kiedy ból można było uśmierzyć przy pomocy farmakologii , jeszcze nie widać było po suni śmiertelnej choroby , nie czekałam aż mgła cierpienia zasnuje jej oczy o choroba pozbawi ciało siły...
  7. :-(:-(:-(:-(:-( pewnie to zabrzmi jak banał , ale przynajmniej przed śmiercią miała prawdziwy dom i ludzi , którzy się o nią troszczyli ......... nie odeszła w samotności , gdzieś w krzakach jak nikomu nie potrzebna rzecz :-( Jeśli o mnie chodzi to nic nie musisz zwracać .
  8. Nie wiem co napisać :-( mnie to też nie pasowało na trzustkę , wyniki wskazywały ,że jest źle ...... ale aż tak źle:-(:-(:-( . Moją Muchę uratował wet z Krzeszowic , dobry chirurg , ma pełną diagnostykę i rtg , nie ma usg , wysyła na badanie do Trzebini. Mimo ,że ropomacicze jest natychmiastowym wskazaniem do operacji , zdecydował ,że najpierw ją trzeba ustabilizować a dopiero jak się uda - ciąć.
  9. [quote name='kkanarekk'] niestety też mi to trochę na ropomacicze wygląda....[/QUOTE] A niech to :angryy: biedna Dina , ile ten pies musi się wycierpieć:-( To może również tłumaczyć fatalne wyniki - w pewnym stopniu oczywiście. Właśnie ropomacicze było przyczyną choroby , fatalnych wyników krwi i biochemii a w konsekwencji operacji mojej Muchy na przełomie roku ....
  10. [quote name='omi']A jakie jej zrobić, bo miała robione te podstawowe z krwi (wklejałam wyniki post 313) zaraz po urodzeniu szczeniąt.[/QUOTE] Sorry , umknęło mi to że już miała robione :oops:
  11. Omi , a Mika miała robione badania ? Mogłyby być pomocne w ustaleniu optymalnej diety. Myślę ,że ona nie musi dostawać juniora , wystarczy karma dla dorosłych z problemami gastrycznymi i to nie musi być koniecznie RC - zapytaj u weta o tańszy odpowiednik . Jeśli moje psiury maja do wyboru kurczaka z ryżem i nawet najlepszą karmę to i tak wybiorą gotowane ;)
  12. Może poczekajmy na wyniki wizyty we wrocławskiej klinice i powtórzenie badania - nie zakładajmy od razu najgorszego. Dina poza figurą i wynikiem badań nie ma typowych objawów psa z problemem trzustkowym. Enzymy bierze dopiero od wczorajszego dnia , jeśli przez kilka ostatnich dni lekko przybrała na wadze to znaczy że przyswaja pokarm nawet bez leków. Absolutnie nie próbuję stawiać wirtualnej diagnozy , nawet nie mam takiej wiedzy - ale też kiedyś miałam psa z nawracającymi kłopotami z trzustką . Leki brał tylko w okresach pogorszenia , karm weterynaryjnych nie było albo jeśli były to w cenach znacznie przekraczających kieszeń zwykłego człowieka - takie to były czasy. Typowe objawy poprzedzające pogorszenie pracy trzustki to były biegunki , a wcześniej brak apetytu i wymioty. Szczególnie właśnie ten brak apetytu był takim sygnałem alarmowym - jeśli przez kilka dni nic mu nie smakowało to wiadomo było ,że trzeba wdrożyć leki. Dina apetyt ma jak typowy zagłodzony pies , nie ma biegunek , nie wymiotuje - więc cały czas mam nadzieję ,że pomimo fatalnych wyników diagnoza będzie lepsza.
  13. Takich metalowych nie widziałam . Dla swoich zamawiałaś gdzieś ?
  14. O , teraz dopiero zobaczyłam - te nitowane są super , najtrudniejsze do zgubienia .
  15. Wywnioskowałam ,że Dina dodatkowych kłopotów z doborem karmy raczej nie sprawi ;) chyba nadal ma apetyt na wszystko co da się zjeść ...tylko ,że to może wskazywać ,że jedynym powodem jej stanu jest zagłodzenie a winnym tylko obojętny człowiek....
  16. [quote name='Mantis']Aniczek w podróży jest bardzo grzeczny :) Na początku troszkę był niespokojny, ale już jest w porządku, chłopczyk sobie drzemie. Cytuję: "Jest cudowny" :loveu:[/QUOTE] Czekał bardzo długo ale było warto ! "Jest cudowny" - tak twierdziła pani , która adoptowała mojego Ciapusia bez względu na to czy mruczał niezadowolony , żebrał przy stole ( raz nawet coś z niego zwinął ) czy tylko był grzeczny - do dzisiaj tak mówi o Ciapku:loveu: Teraz bycie cudownym stanie się codziennością Anisia - szczerze mu tego życzyłam ( jak wszyscy zaglądający na ten wątek ) i bardzo się cieszę ,że życzenie się spełniło :multi:
  17. [quote name='malawaszka']spokojnie - domek rozumie sytuację i czeka[/QUOTE] Dzięki Malawaszko za pilotowanie sprawy Figi bo zaczynałam się już martwić:lol: Większość nie byłaby taka cierpliwa i wyrozumiała jak przyszli właściciele Figuni :shake:
  18. [quote name='kkanarekk']Ostre zapalenie trzustki jak wyczytałam i skonsultowałam się z weterynarzem innym może się pojawić również przy głodzeniu zwierzęcia... Miejmy nadzieję, ze leki i karma postawi ją na nogi :)[/QUOTE] Przy ostrym zapaleniu powinna mieć jakieś dolegliwości bólowe i raczej brak apetytu a Dina pewnie wszystko wciąga jak odkurzacz , może trzeba to jeszcze skonsultować z innym weterynarzem. Może dlatego ,że organizm jest totalnie wyniszczony przez głodówkę , przy ogólnej anemii taki wynik nie jest niczym niezwykłym..... [quote name='kkanarekk']Co proponujecie w takim razie jaką karmę najlepiej?[/QUOTE] Na pewno lekkostrawną karmę , taką , która będzie łatwo przyswajalna , a więc pozbawioną tłuszczów i z ograniczoną ilością niestrawnych dodatków ( np. błonnika). Jeśli kupiłaś już RC lub ktoś zamówił dla Diny to zjedzenie tego na pewno jej nie zaszkodzi. Jeśli zacznie przybierać na wadze to znaczy ,że karma spełnia swoją rolę. Przy tak mocno wyniszczonym organizmie należy unikać tłuszczu bo zamiast poprawy może się pojawić biegunka. Za jakiś czas ( 4- 6 tyg. ) trzeba będzie powtórzyć badania , jeśli nie będzie widocznej poprawy to pewnie wcześniej .
  19. Rozmawiałam z kkanarek i mam nadzieję ,że te fatalne wyniki to tylko albo aż skutek zagłodzenia Diny . Sunia nie ma biegunek , te kilka dni normalnego kalorycznego jedzenia nie spowodowało żadnych sensacji trawiennych , więc jest nadzieja , że przy następnych badaniach wyniki nie będą aż tak tragiczne. Jeśli od roku przebywała w tej wsi a nie jest chyba wysterylizowana to musiała co najmniej raz urodzić szczeniaki - jeśli przeżyły to suka karmiła je kosztem własnego organizmu. Nie od dzisiaj wiadomo ,że onki mają bardzo wrażliwy przewód pokarmowy , karmienie byle czym szybko odbija się na ich zdrowiu i kondycji , nie karmienie wcale.....może właśnie powodować takie skutki jak u Diny. Na pocieszenie dodam , że moja 16-letnia sunia poważnie w grudniu zachorowała - wyniki fatalne , szczególnie nerki wykazywały bardzo daleko posuniętą niewydolność . Już po operacji i wyleczeniu suni powtórne badania były w normie , również nerki zaczęły normalnie pracować . Trzymam kciuki za Dinę ! Jeśli jest pod tak dobrą opieką to z czasem musi być dobrze , i na pewno będzie .
  20. To ,że Mika wcześniej żywiła się byle czym ( nie do końca chyba , bo wywnioskowałam ,że na tym osiedlu ludzie ją jednak dokarmiali ) nie ma na jest obecny stan takiego wpływu jak to choróbsko , które ja dopadło. W ubiegłym roku trafił do mnie zabiedzony kerak , który żywił się tym tylko co znalazł wzdłuż drogi lub na śmietnikach i jakoś mu to nie zaszkodziło . W dodatku był wszystkożerny i bardzo trzeba było pilnować aby nie dobrał się do śmieci , bo z równym apetytem potrafił skonsumować papier , folię i inne dziwne rzeczy i co ciekawe nigdy mu nic po tym nie było. Nawet jak już pojechał do Majki na operacje zaćmy to jedyną reakcją na opróżnienie kosza ze śmieciami było zwrócenie tego co raczył zeżreć , bo najwyraźniej nadmiar petów mu zaszkodził. U mnie jadł purine + surowe owoce , które uwielbiał .
  21. Biegunki i okresowy brak apetytu będzie się jeszcze zdarzał , musimy pamiętać , że Mika była jednak poważnie chora , brała antybiotyk , teraz została odrobaczona więc przewód pokarmowy ma pewnie bardzo wrażliwy i byle co wystarczy aby go podrażnić. Mój Timur , mimo że pozornie był już zdrowy to jednak bardzo długo po chorobie jeszcze wracały i biegunki i jedzenie nie smakowało , dodatkowo dość często zdarzały się wymioty. Po prostu Mika nie może dostawać żadnych wędlin , niczego co jest mocno przyprawione nawet jeśli to byłby przysłowiowy kęsek na ząb.Jeżeli kurczak z ryżem nie powoduje sensacji żołądkowych to niech tylko to dostaje . Jeżeli chodzi o suche karmy to większość tych ze średniej półki ( np purina , bosh ) przy wrażliwym przewodzie pokarmowym będzie wywoływała biegunki bo za dużo w nich węglowodanów pochodzenia roślinnego ( a więc gównie zbóż ).
  22. [quote name='elik']Rozmawiałam z Panem i powiedział, że dopiero jak mama zostanie przewieziona do domu opieki. Kiedy to nastapi nie umiał określić.[/QUOTE] Z jednej strony dobrze bo Figa jest przywiązana do swojej pani pewnie równie mocno jak pani do Figi :-) i razem jest im po prostu najlepiej ......z drugiej strony nowy dom pewnie nie będzie czekać w nieskończoność :shake: Trochę się obawiam , że jeśli taki stan potrwa dłużej , za jakiś czas na cito Figę trzeba będzie zabrać i wtedy może się okazać ,że tylko hotel będzie mógł ratować sytuację .
  23. Wiadomo kiedy mniej więcej pojedzie do nowego domu ?
  24. [quote name='Klaudia M.']No to się poczułam urażona:P (w imieniu moich piesków) ;) A najśmieszniejsze jest to że jak na nią "krzyczę" to merda ogonkiem i rozchyla pyszczek, zupełnie jak bym mówiła[B] "zaraz dostaniesz duży kawałek kiełbaski"[/B]:D[/QUOTE] He he , pewnie na nią krzyczysz w tonie jakbyś mówiła [B] "zaraz dostaniesz duży kawałek kiełbaski"[/B]:diabloti:
×
×
  • Create New...