Jump to content
Dogomania

wawer

Members
  • Posts

    3716
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wawer

  1. Na tym ostatnim zdjęciu to Florcia chyba ma żywą broszkę? Jakaś ważka zareklamowała się na jej boku :evil_lol:. Przystojna kobitka, nie ma co!:crazyeye:
  2. [quote name='siekowa'][url]http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1670623,0,,mieszkancy_wawra_nie_chca_psiego_aniola_za_sasiada,wiadomosc.html[/url] a tu starszy materiał [url]http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1647238,0,1,sasiedzi_chca_przepedzic_psiego_aniola,wiadomosc.html[/url] Oczywiście wypowiadają się sąsiedzi, którzy dobrze wiedzieli, że obok jest schronisko kiedy kupowali mieszkania...[/QUOTE] Poczytałam, napisałam, co o tym myślę, ale tylko wkurzać się zostało.
  3. Zaproszona - jestem i podnoszę. Na razie tylko tyle mogę. Zajrzę na bazarki, jek je znajdę.
  4. Dzięki za miłe słowa. Taka wmiana doświadczeń z właścicielami innych "wycofanych" przydaje się. To nie jest mój pierwszy pies, ale pierwszy po tak ciężkich przejściach i wzięty w tak dojrzałym wieku. Czekamy więc, cierpliwie. Smakołyki zastosuję, ale mam wątpliwości, bo on i bez tego wygląda jak serdelek. Tylko po rannym wyjściu na podwórko dostaje ukochane mleko, o które zawsze się dopomina, więc w tym wypadku zachęta działa. Spróbujemy z "cukiereczkami" suchej karmy.
  5. Więc ktoś do nas zagląa! :lol::lol::lol:
  6. Znów się odzywam, może ktoś zajrzy i leciutko pocieszy albo coś doradzi. Nie stać mnie na behawiorystę, a poza tym wierzę, że z czasem i bez niego się obejdzie. Arnold jest zadomowiony, ale tylko na dwóch pokojach z kuchnią. Czasem przebiegnie przez trzeci w amfiladzie, ale raczej unika. Dla informacji - mieszka w piętrowym domu z piwnicą i strychem, więc w sumie cztery kondygnacje. Dopiero tyle - po ponad trzech miesiącach.:-( Przez dość długi czas bał się męskich, młodszych domowników i bywalców tymczasowych i sikał ze strachu na ich widok. Teraz to minęło i ma do nich zaufanie (brzuchalec wywala do drapania), niemniej wciąż ograniczone. Tak naprawdę, w stu procentach ufa tylko mnie, w 90-ciu mężowi. Zresztą nie odstępuje mnie na krok ( jestem prawie zawsze w domu) i dzieci przezywają go "Cerberkiem". Nie lubi wychodzić na zewnątrz, to smycz przychodzi do niego i z oporem wyciąga go z domu. Sam wyjdzie na podwórko tylko wtedy, kiedy ja go zawołam, czasami posłucha męża, ale inni muszą go złapać za obróżkę (wystarczy sam lekki chwyt, ciągnąć nie trzeba), wtedy opuszcza głowę i wychodzi "za karę". Podwórko zasymilował, porusza się po nim raczej swobodnie i nawet czasem podejdzie do bramy, żeby sobie popatrzeć, ale po załatwieniu potrzeb chowa się w krzakach na ograniczonej przestrzeni za domem. WCIĄŻ NIE SZCZEKA. Cały czas wycofany, niepewny, tylko na kolegę Peta ze dwa razy przyszczeknął z zawartymi zębami zresztą, więc nie znamy jego głosu. W ogóle, Peta ledwie toleruje i podwarkuje na niego z zazdrości. Nie pomaga karcenie. Czasem pozwoli mu jednak nawet przytulić się do siebie, bo Pet wciąż próbuje zaprzyjaźnić się z kolegą i okazuje bardzo ograniczone, ale jednak zaufanie. Zauważyłam, że pies ma zawroty głowy, co zrozumiałe po jego przejściach i może tłumaczyć lęk przestrzeni oraz niechęć i trudność z chodzeniem po schodach. Dlatego nie naciskam na wychodzenie, ograniczam je tylko do konieczności fizjologicznych i minimum ruchu, bo psina baaardzo lubi podjeść. Tego nigdy się nie boi, zawsze do miski pójdzie i lubi zajrzeć do lodówki. Nie je więcej niż może, potrafi coś zostawić nawet do następnego dnia, niemniej może naprawdę dużo. Mamy cierpliwość i bardzo kochamy naszego "Dzika" (Arnoldzika), ale martwi nas to jego wycofanie. Ponad trzy miesiące milczenia przy żywiołowym Pecie to jednak dużo dla psa. Nadmieniam, że Pet też nie młodzieniec, ma z 10 lat, z czego 8 u nas, więc może być nawet starszy od Arnolda, ale po nim tego nie widać i wciąż by chciał pobiegać z własnym psem. Próbuje więc niezłomnie pobudzić go do ruchu, ale podwarkiwania zazdrośnika działają na niego dystansująco. Czy samo czekanie na zmiany wystarczy, czy może trzeba tu innych działań?
  7. Tyle przynajmniej dobrze, znają sytuację i nie muszą robić "wszystkiego dla dobra klienta, bo klient nasz pan". Co to za wredne babsko jakieś?
  8. Jestem. Na razie tylko tyle mogę. Trzymaj się, suńka!
  9. [quote name='argusiowa']niestety nikt jej nie chce, osoba ta wie o sytuacji Florki, zawiozła ja do weta w ramach zwykłego odruchu współczucia ale z zamiarem pozostawienia jej potem w schronisku. wiem że osoba ta pomaga zwierzakom, ale Florci niestety wziąć nie może, psinka miała trafić pod opiekę schroniska. Trafiła na mnie i na Romkę a potem do sylwiaso. Jak tylko złapie więcej sił, szukamy domku stałego :) :-(:-(:-( Baw się, Florciu z Maksiem! on każego na nogi postawi! http://allegro.pl/item1197110892_koszmarnie_pogryziony_zulus_lapy_odgryzione_uszy.html http://www.dogomania.pl/threads/110290-Trzy-łapy-trzy-łapy-a-na-łapach-pies-trójłapy-z-Palucha-... http://www.dogomania.pl/threads/137235-35-starszych-psów-z-Psiego-Anioła-bez-szans-na-dom.-POMÓŻCIE-OGŁASZAĆ!-(W-wa)[FONT=Georgia][/FONT]
  10. [quote name='eliza_sk']Jeśli chodzi o allegro - to rzeczywiście prawda jest smutna, jeśli napiszemy, że psy głodują - nikogo to nie ruszy, a tam gdzie jest krew ludzie są zainteresowani. Może rzeczywiście wystawię.[/QUOTE] Pewnie, że wystaw! Wszystkie pieniążki idą na konto stowarzyszenia i to też zachęca ludzi do wpłacania. Po pierwsze, wiadomo, że to instytucja i z domysłu pieniądze "gdzieś" nie zginą. Po drugie, można sobie rozliczyć taką wpłatę w PIT. Nie ma w tym nic złego, przecież taką działalność to powinno prowadzić Państwo z naszych podatków. A skoro przemyślnie tego nie robi i zajmują się tym organizacje charytatywne, to takie wpłaty - też z dobrego serca, wcale nie z wyrachowania - powinny zmniejszać nasze podatki. Wszyscy będą zadowoleni. A to, czego nie wykorzysta Zafirek, zostanie w kasie stowarzyszenia na inne jego sirotki. Zgadzacie się? Przecież tej psiej/kociej i innej biedy tyle jest, także na pewno i w Jędrzejowie lub w okolicy, że pieniążków nigdy dość. Tak normalnie, to o takich małych schroniskach mało kto wie, nie mają siły przebicia. Jak im trochę salda zostanie, to tylko zwierzaczki skorzystają. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Zresztą, aukcję cegiełkową może zrobić tylko organizacja. Żeby nie budzić podejrzeń, że "tyle" tego zbiera na malutką psinkę, proponuję dopisać w treści aukcji, że ewentualną (nigdy nie wiadomo, czy taka w ogóle będzie) nadwyżkę ponad potrzeby pieska stowarzyszenie przeznaczy na.... itd. A że chętnych jest więcej, jak jest krew.... No cóż, to nie tylko wrodzona potrzeba okrucieństwa, bo gdzieś tam, w każdym z nas tkwi pan Hide... Ale też tak jakoś mamy zakodowane, że większej pomocy potrzebują ci bardziej pokrzywdzeni i bardziej bezbronni, dlatego właśnie im więcej jesteśmy chętni ofiarować - to już działa nasz dr Jekyll. Ale się rozpisałam! Takie tam, poranne przemyślenia ciut "starszej pani". Dzień dobry wszystkim! :loveu:
  11. [INDENT]Dzień dobry wszystkim! [/INDENT]
  12. [INDENT]Dzień dobry wszystkim! Piesek na spacer, hooop! [/INDENT]
  13. Poranny obchód przyjaźni. Dzień dobry wszystkim! :hand: Piesek na spacer :painting: i gimnastykę :bigcool::Cool!: , hooop! :sweetCyb:
  14. [quote name='argusiowa']Prawda jest jeszcze gorsza, dzisiaj dowiedziałam się że kilka dni przed tym jak Florcię z Romką zabrałyśmy z ulicy, pewien chory umysłowo mieszkaniec Łowicza prowadzał ją na żyłce wędkarskiej!!! Sunia została mu zabrana i zawieziona do weta, skąd miała ją odebrać osoba która ją tam zawiozła. Tymczasem wydano ją temu choremu człowiekowi a sunia przepadła jak kamień w wodę, do czasu kiedy Romka i ja nią się zaopiekowałśmy. Strach pomyśleć co się z nią działo, co mógl jej robić ten chory człowiek, w chwili kiedy ją spotkałam była osowiała, wymęczona i bezsilna, nie reagowała zbytnio na nic...dobrze że ma to za sobą, nie pozwolimy by juz nigdy więcej nic złego jej nie spotkało...teraz już tylko bedzie bardzo dobrze :) Czy to może oznaczać, że Florcia ma opiekuna, który zawiózł ją do lekarza i miał odebrać, ale nie odebrał, bo wydano ją temu choremu? Jeśli tak, to może ta litościwa osoba chciała ją jednak adoptować, i może nadal chce? Czy jest z nią kontakt? A nuż DS?
  15. [quote name='__Lara']Ja bym na zapas wystawiła kolejne allegro cioteczki. Nigdy nie wiadomo ile będzie potrzeba kasy na rehabilitację psinki.[/QUOTE] Może się okazać, że wózeczek jeszcze mu trzeba sprawić po zdjęciu tych bandaży. On też trochę pokosztuje.
  16. Podrzucam, na razie tylko tyle mogę
  17. Jestem na zaproszenie. Rany, znów nieszczęście. Ale nie da się pomóc wszystkim. Szkoda, że tych bidul jest więcej niż domków gotowych na ich kochanie. Później poczytam, tyle tych wątków, pogubiłam się i potrzebuję chwili. Ale w tym miesiącu raczej nie można na mnie liczyć. Parę piesków obdzieliłam, na wszystkich nie starczy. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/189585"][IMG]http://lh3.ggpht.com/_lKbYy7e16P0/TEqrbas7jcI/AAAAAAAADBg/vk1nabwEdp0/tkughm.png[/IMG][/URL]
  18. Przeczytałam prawie wszystko. Żal Odynka. Pieski super. Nie mogę się tylko doczytać czyje one w ogóle są (kto o nich ostatecznie decyduje?). płaty prywatne i od jakiegoś towarzystwa i jeszcze od jakiejś organizacji na fakturę (może to ta sama, nie mogę się połapać). Nie chcę się wymądrzać, bo dopiero teraz tu trafiłam, a Wy tyle dla tych psiaków robicie (szczerze podziwiam!), ale myślę sobie, że jak ktoś zechce wziąć któregoś, to z właścicielem będzie chciał rozmawiać... Może na początku wątku podalibyście taką info nawet, jeśli właściciel jest tylko formalny, ale to on podpisze adopcję. I jeszcze jedno pytanie - gdyby ktoś (np. ja) chciał wpłacić na hotelik za pośrednictwem jakiejś organizacji, to jest taka, która przyjmie i przekaże pieniądze hotelikowi? Jak jest, to podajcie jej namiary na pierwszej stronie, proszę. Te dyskusje na stronach 90-tych i potem... Nie zachęcają. Mało kto lubi się kłócić o pieniądze. Hotelikowi - kapelusze z głów! Super! Ale też się pogubiłam, gdzie ten hotelik, bo było dużo propozycji. Ważne, że fajny.
  19. O rany! I takie rzeczy robią ci, którzy śmieją się zaliczać do służby weterynaryjnej w cywilizowanym kraju? Czy to się kiedyś skończy?
  20. Weszłam, podnoszę. Potem poczytam, bo dużo tego.
  21. [quote name='Lu_Gosiak']no jak dla mnie nie ma nad czym sie zastanawiac:) robimy mu wszystko co trzeba...kase sie jakos zbierze:) jest allegro cegielkowe, pomozcie rozglaszac http://allegro.pl/item1197110892_koszmarnie_pogryziony_zulus_lapy_odgryzione_uszy.html Badania na pewno by nie zaszkodziły. Fundusze na pewno będą. Rozesłałam link do Allegro, zawsze ktoś coś kupi albo dalej roześle. Ja w tym miesiącu poprzestaję na tym jednorazowym 50 zł na konto fundacji (nie ma mnie chyba na liście wpłat, może jeszcze nie doszły), bo i innym psiakom coś dorzuciłam, ale w przyszłym też obiecuję 50 zł. Damy radę!
×
×
  • Create New...