Dzwoniła Pani z Siedlec, która dwa miesiące temu straciła swoją jamniczkę (starszą, musieli uśpić, bo ciężko zachorowała i po długim leczeniu przegrała z chorobą). Jak się zorientowała, że to Śląsk, to jej zapał opadł. Ja uważam, że po psa należy przyjechać, albo zapłącić za transport. To pierwszy miernik zaangażowania. Odesłałam panią na jamniki.eadopcje.org. Jak się zastanowi, to ma zadzwonić jeszcze.