dzięki JamniczaRodzino. Wczoraj się wyryczałam wieczorem. TZ próbował ze mnie wyciągnąć obietnicę, że już nigdy więcej tymczasów (widzi jak każdego przeżywam), a jak pokręciłam głową na nie, to zmienił taktykę, że uratowany psiak, że się trzeba cieszyć, że zaraz następny (tu cytat) "łobuz" będzie potrzebował pomocy... Trzymajcie kciuki na Dusię, dobrze?