[quote name='BeaBono']witam, cioteczki, śledzę wątek od jakiegoś czasu, finansowo wspomóc nie mogę niestety, mogę jedynie podzielić się swoimi "przejściami" z dwoma onkami...
Dotka, ja bym odpuściła, jeśli chodzi o kenel. Niech Welsh ma swój azyl, będzie tam chętnie zostawał pod Twoją nieobecność. Chcesz mu ten kenel obrzydzić? Nie pakuj się tam Welshowi na siłę (i koniecznie powiedz dzieciom, by nie wchodziły do klatki psa ani nie wkładały rączek), bo osiągniesz efekt odwrotny od zamierzonego i faktycznie pies zacznie bronić swojego zakątka. Przywołuj, dawaj smaczki i wydawaj komendę "na miejsce". Niech się nauczy również "siad+zostań" (jeśli jeszcze nie umie, nie doczytałam...) - przyda się, kiedy będziesz chciała zmienić kocyk w kenelu, albo zabrać coś co zwędził i zaniósł "do siebie". Czytałam, że Welsh się ponoć "zemścił" za kaganiec? Zakładaj mu go w domu na krótko i dawaj smaczki, gdy ma kaganiuszek na pyszczku i nie próbuje się go pozbyć (do tego ćwiczenia najlepszy jest metalowy, nie wiem czy w skórzanym otworzy pysk na tyle, by skonsumować przysmak, zabudowany odpada). Kaganiec jest nieodzowny, ale pies musi się do niego przyzwyczaić (weterynarz, jazda komunikacją miejską, pociągiem ...)[/QUOTE]
bardzo madra rada !
spokojnie Dotka ! bedzie dobrze ;)