To ja jeszcze dodam swoje trzy grosze.
Pani nie przywiązuje wagi do tego co staramy się jej przekazać, z góry może nawet nie to, że neguje zasadność naszych sugestii co do zabezpieczeń i sposobu postępowania.
ale kompletnie nie przywiązuje do tego wagi i nie słucha.
Usiłowałam pani wytłumaczyć, że jakikolwiek behawiorysta choćby najlepszy jedynie podpowie jak z Matim pracować,
ale pracować będzie musiała ona. Mati z behawiorystą wypracuje pewne zachowania, ale aby te zachowania trwały,
to ona musi kontynuować pracę. I to się nie stanie w ciągu paru dni, wymaga konsekwencji, cierpliwości, systematyczności.
To że Mati będzie zachowywał się na dworze lepiej przy behawioryście, nie znaczy, że z automatu będzie tak się zachowywał przy niej.
Ale mam wrażenie, że niewiele z tego co mówiłam Pani wzięła sobie do serca, ani z tego jak jej pokazywałam jak go prowadzić na dworze, zniechęcać do ciągnięcia.
używać smaczków, aby skoncentrować uwagę na sobie, nagradzać jak wykona polecenie.
Tak średnio to widzę