Czasami ja przywiązuję do Mentora, ale jak jesteśmy dalej od ulicy, bo przecież ta wariatka ciąga za sobą tą dużą pierdołę.
Muszę też uważać jak rzucam patyk, bo pieskom niechcący może przyjść do głowy ( co raz się zdarzyło) , żeby przebiec jak jestem miedzy nimi.Dzięki Bogu Mentor reaguje na stój, bo już miałam wizję swojej twarzy w trawie, przy moim szczęściu pewnie i jakaś kupa by się znalazła.