Akurat jak poszłam tam ze swoimi psami to nikogo nie było. Nie pomyślałam, że będzie zamknięte.A od tamtej pory nie byliśmy.
Żeby tam dotrzeć trzeba przejść drogą po bokach usłaną kupami.Powiem Wam , że to coś strasznego.Psy nie miały szans przejść i nie wdepnąć. Wkoło bloków jeszcze jest jeszcze u nas w miarę, ale tam to porażka.Ja nie mówię , że jestem święta, zdarza mi się czasem nie sprzątnąć, w nocy jak ciemno, ale nawet mój mąż zbiera.
Przecież jak tam chodzą to i ich pies po tym łazi, po swoich, po czyichś, a potem z pancią/panciem do łóżeczka.