Pies Pustyni
Members-
Posts
858 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pies Pustyni
-
Tylko jeszcze mala uwaga.Do zakomunikowania psu,ze jest przerwa,kiedy odsylacie go na miejsce i macie miec spokoj (i pies tez) wystarczyloby moim zdaniem samo "miejsce". Chodzi mi o to,ze komendy "zostan" uzywacie zapewne w roznych sytuacjach np. cwiczac posluszenstwo,wchodzac do sklepu itp. i pies czegos jeszcze po niej oczekuje -Twojego powrotu czy jakiejs akcji.A tutaj chodzi o "wylaczenie" psa. pzdr
-
[quote name='wiska']w polsce nie ma obecnie lapinporokoiry(z tego co wiem). Kiedys byla hodowla ale pare lat temu zostala zlikwidowana z powodu[B] skandalicznych warunkow w jakich zyly zwierzeta.[/B][/QUOTE] I tego wlasnie nie pojmuje.Pamietam jak iles tam lat temu pierwszy raz zobaczylem w jakims "psim" magazynie wzmianke o tym,ze lapinporokoira pojawila sie w Polsce. Wydawaloby sie,ze jak ktos sprowadza z zagranicy taka niepopularna rase,wygladajaca w dodatku jak polowa polskich "owczarkow lokalnych",to musi to byc naprawde pasjonat.A tu prosze...
-
[quote name='dar_ling']Kurczę z tym napastowaniem to trochę głupio zabrzmiało- bo moja nie robi tego za każdym razem kiedy przychodzą do nas goście, [B]tylko wtedy kiedy 'jest pobudzona'. Zazwyczaj po zabawie, kiedy ja już odpuszczam bo ledwo dyszę a ona jeszcze patrzy co by tu wymyślić[/B] (dodam, że mój pies ma ADHD i nigdy nie jest zmęczony ;) ) no i dzieję się akcja- tylko nie piszcie proszę, że jest to próba zachęcania do dalszej zabawy bo raczej na zabawę to już nie wygląda![/QUOTE] W takich sytuacjach bede obstawial,ze to rozladowanie emocji.Sa psy,ktore lepiej wymeczyc jakas spokojna praca,np. tropieniem,szukaniem przedmiotow,gdzie glowa ma wiecej pracy niz cialo.Zbyt intensywna zabawa powoduje,ze zamiast sie uspokoic jeszcze bardziej sie nakrecaja( i to jest chyba owo psie ADHD),a kiedy Ty juz konczysz,suka jest wciaz bardzo "nabuzowana" i znalazla sobie dobry (w jej mniemaniu) sposob zeby sobie z tym poradzic. [QUOTE]Heh nie wiem czy jest na świecie ktoś kto poświęca więcej uwagi swojemu psu jak ja.[/QUOTE] No to moze odwrotnie - czy suka potrafi wytrzymac dlugo bez poswiecania uwagi?Czy macie np. jakis znak,haslo czy cos takiego,co ma psu zakomunikowac,ze pani teraz zajmuje sie swoimi sprawami i oczekuje od psa spokojnego pozostania na miejscu? [QUOTE] w tej sytuacji zwracanie uwagi skutkuje tylko na chwilę [B]bo później próby ponawia[/B]. Oczywiście, że odpuszcza [B]bo wie, że nic nie zyska takim zachowaniem[/B].[/QUOTE] Jesli robiac to zabiegalaby o uwage,to wlasnie ponawianie proby swiadczyloby o osiagnietym celu.Dla psa to chwilowe zwracanie uwagi jest juz "zyskiem".
-
Z holenderskich ras moze nie byc wetterhouna,ktory bardzo mi sie podoba: [URL]http://www.celysvet.cz/fotky/wetterhoun-wetterhound_1.jpg[/URL] [URL]http://beheer.uwhondenkat.nl/pictures/doginterviews/20071105-15.jpg[/URL] Prawdopodibnie nie ma wiekszosci francuskich czy szwajcarskich gonczych,psow mysliwskich z krajow balkanskich. Portugalskich strozow - cao de castro laboreiro czy Rafeiro do Alentejo - [URL]http://rafeirodoalentejo.net/images/link7index.jpg[/URL]
-
[quote name='bobroska.']Dzień dobry. ;) nie wiem, czy piszę w dobrym temacie, jeśli nie to przepraszam. Mieszkam w całkiem dużym domu, z bardzo dużym ogrodem. Mam 8-letnią suczkę Dalmatyńczyka. Jednak czuję niedosyt i w najbliższym czasie zamierzam sprawić sobie Nowofunlanda i Cocker Spaniela, suczki. Wobec tego mam pytanie: czy trzy tak różne suczki będą się ze sobą w miarę dogadywały? Dalmatynka jest dosyć dominująca i broni mnie przed innymi psami, po prostu szczekając, warcząc i rzucając się na każdego który do niej podejdzie... Jest także bardzo zazdrosna, obraża się na mnie gdy głaskam inne psy lub gdy pachnę kimś innym niż nią. ;) Jednak mam nadzieję, że jeśli Cocker i Nowofunland będą z nami od szczeniaka, to jakoś się z nimi dogada, bo co do szczeniaków jest łagodniejsza. Nie jest także zbyt agresywna wobec psów moich znajomych, ale nikt z nich nie ma tak dużego psa jak Nowofunland. Dodam jeszcze, że w domu mieszkam od niedawna, i Dalmatynka nie jest jeszcze do końca zaaklimatyzowana, przez co nie czuje się jeszcze tak pewnie jak w starym mieszkaniu. Co o tym sądzicie, może na razie lepiej się wstrzymać z większą ilością psów?[/QUOTE] Ja bym sie na Twoim miejscu wstrzymal,bo wyglada na to,ze z ta jedna suka nie do konca sobie radzisz.Nawet jesli dalmatynka dobrze przyjmie nowe suczki,to one beda prawdopodobnie ja nasladowaly,uczyly sie od niej zachowan.A chyba nie chcialabys miec trzech "dominujacych,zazdrosnych,broniacych Cie przed innymi i obrazajacych sie " suk ;).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='dar_ling'] Nie jest fajnie gdy ktoś do nas przyjdzie a ona podchodzi i próbuje zgarnąć nogę swoją łapą :( [B]Zwracanie uwagi[/B] typu fe, zostaw, nie wolno, odpychanie nie pomaga :( pomóżcie![/QUOTE] Byc moze tu masz odpowiedz.Suka znalazla dobry sposob na to,zebyscie jej poswiecali uwage.Takie zachowanie sluzy tez czasem rozladowaniu napiecia,kiedy pies jest zestresowany.Zeby te rzeczy ocenic trzeba jednak sytuacje widziec. Natomiast jesli oczekujecie od niej prawidlowej reakcji na "zostaw" czy "nie wolno" to najpierw trzeba jej pokazac co te komendy oznaczaja.
-
maly agresor na mezczyzn - sunia na dt ze schronu-wczesniej dom melina
Pies Pustyni replied to beataczl's topic in Agresja
[B]Delph,[/B]ja napisalem "w identycznej sytuacji" czyli cala akcje przeprowadzamy tak samo,tylko wyprowadzenie zastepujemy powiedzmy korekta (nie biciem). Wyprowadzenie psa i zostawienie go samego w zamknietym pomieszczeniu to tez dla niego kara.W tym wypadku z pokoju trzeba by wyprowadzic meszczyzne,wtedy psu ulzy ;). [QUOTE]To tyle teorii, a w praktyce może być różnie [/QUOTE] To juz lepiej wyglada. [QUOTE]mając do czynienia z rasą dotąd mi nieznaną[/QUOTE] p.s. Co to byla za rasa? -
maly agresor na mezczyzn - sunia na dt ze schronu-wczesniej dom melina
Pies Pustyni replied to beataczl's topic in Agresja
[QUOTE]Jak tylko pojawi się pierwsze warknięcie - [B]wyprowadzić psa,zostawić samego[/B] aż się uspokoi. Jeżeli warknie, przerwać zabawę czy szkolenie i [B]znowu ją wyprowadzić, zostawić samą[/B] na jakiś czas.[/QUOTE] I teraz ciekawi mnie jedna sprawa.Mianowicie jesli w identycznej sytuacji,zamiast psa wyprowadzac damy mu...reprymende reczna,to przeciwnicy takich metod powiedza,ze to nie oduczy zachowania tylko zamaskuje.Ergo pies moze przestac ostrzegac (wszak warkniecie to ostrzezenie) i zaczac gryzc "z partyzanta". Dlaczego jego odpowiedz na wyprowadzanie bedzie inna?Dlaczego nie "pomysli" sobie :zabieraja mi przyjemnosc,zostawiaja samego za warczenie,to bede gryzl bez ostrzegania. Prosze o wyjasnienie. -
[QUOTE] Nawet psy wybitne w typie, ale z pojedynczymi ostrogami [B]nie mogą być premiowane, lub dopuszczane do hodowli[/B]. [/QUOTE] To nie mozna zrobic tak samo z psami,ktore te palce miewaja,a ich wzorzec na to nie zezwala? Owe palce nie maja absolutnie zadnego zastosowania praktycznego.Jest to tylko trzymanie sie tradycji plus zamilowanie do efektu wizualnego (na poczatku XX wieku wlasciciele,czlonkowie kluby beaucerona opowiedzieli sie za tymi palcami,co mialo jakoby zapewnic bezproblemowe odroznianie bosych o dobermanow). Wiesc glosi,ze dawno temu na jakims jarmarku czy targu bydla,pies pasterski majacy te podwojne palce zaslynal jako genialny pomocnik wlasciciela stada.Fama poszla po kraju i ponoc od tamtej pory pasterze zwracali szczegolna uwage na tylne nogi szczeniat - jak byly podwojne palce to mozna bylo brac smialo ;).To troche taki odpowiednik "czarnego podniebienia" ;). Poza tym,jak juz poprzednicy napisali,mialo to niby dodawac stabilnosci,lepszego oparcia tylnym lapom (ponoc dawniej byly te paluchy nizej osadzone). Zdaje sie,ze wszystkie francuskie rasy pasterskie (poza pikardem) musza albo przynajmniej moga te palce posiadac.
-
[quote name='GPooLCLD'] Np. był odcinek z 2 chartami (chyba były to 2 siostry), gdzie właścicielka świrowała , podczas spuszczenia psów na ogrodzonym terenie .[/QUOTE] A Stillwell co na to?
-
[quote name='Martens'] Z tym "pan daje miskę, pana słuchamy" też nie do konca się zgodzę, bo gdyby to tylko na tym polegało, wszystkie staruszki rozpieszczające swoje zwierzaki kąskami na każdym kroku za nic, miałyby idealnie posłuszne psy... Tym żarciem należałoby właśnie nagrodzić coś, co przed chwilą pies zrobił, posłuszeństwo, tudzież kazać psu coś zrobić przed podaniem miski ;) ale pewnie mniej więcej o to ci chodziło.[/QUOTE] Piszac to mialem na mysli "normalnego" pana,ktory postepuje z psem tak jak nalezy,jednoczesnie nie uzywajac ciagle (lub wcale) smakolykow. I nagradzanie micha to tez nie do konca to,co mialem na mysli.Chociaz sam tak zawsze robilem i w zaleznosci od warunkow,miejsca w ktorym przebywalismy czy mojego widzimisie psy czekaly na pozwolenie kilka sekund albo kilka(nascie) minut.Ale mi nie o to chodzilo,tylko po prostu pies jest przez wlasciciela karmiony codziennie,regularnie i to wystarczy,zeby wiedzial skad sie bierze jedzenie ;).Dodatki nie sa niezbedne.
-
[quote name='olekg89']Pies pustyni jest chyba synem Greya nie wiem czy wy również odnosicie podobne wrażenie.Ale styl pisania i wszechwiedza jest uderzająco podobna.Nosz rodzina jak nic[/QUOTE] Greya nie mialem przyjemnosci poznac,ale wnosze,ze musi byc spoko :).
-
[quote name='Martens']A mnie intryguje, czemu niektórzy tak wzbraniają się przed użyciem smakołyków w szkoleniu. Jest tłumaczenie "bo żeby pies słuchał mnie z miłości/szacunku a nie za jedzenie"... I ok, ale to się osiąga po dłuższym czasie nagradzanej współpracy i nawiązaniu z psem więzi. A więź nawiązuje się m. in. nagradzając psa jedzeniem za współpracę, czyli oddziałując na jego najbardziej podstawowy instynkt - samozachowawczy. Pies uczy się, że jak chce jeść=przeżyć, to musi współpracować z opiekunem. Za współpracę jest jedzenie.[B] Pan jest kochany, bo ze mną coś robi i daje jeść. I tak to się kręci. [/B]Szkolenie psa na upartego bez użycia smakołyków, jeszcze szczeniaka, to bezsensowne utrudnianie sobie sprawy. Inna sprawa, że z nagradzania smakołykami za każdym razme trzeba potem umiejętnie wyjść - ale nawet później nagrodzenie psa od czasu do czasu jedzeniem jest dla zwierzaka bardzo motywujące.[/QUOTE] Jesli o mnie chodzi "wzbranianie sie" to o wiele za duzo powiedziane.Wrecz przeciwnie,jesli robie cos z psem przez krotki okres czasu,bardzo chetnie ich uzywam. Bo umowmy sie jeszcze o co nam chodzi - kontakt pies i wlasciciel czy pies obcy,ktorego mamy czegos nauczyc? Pan daje jesc,na przyklad 2 x dziennie i tym sposobem pies wie,ze musi wspolpracowac caly czas.Oczywiscie nie mam na mysli nieustannego wykonywania komend,ale cos w stylu bycia na kazde zawolanie.A jakies smaczne kaski,o ktorych wspomnialem,pozatreningowe,spelniaja w budowaniu wiezi podobne zadanie.
-
[quote name='nykea']No widzisz, dla mnie ten cel bylby wazniejszy niz lsniaca podloga w chacie. Co wiecej, planujac takiego duzego psa nigdy bym sie nie zdecydowala na zalozenie takiej podlogi. To ze cos z nim trzeba bylo zrobic nie ulega watpliwosci i nikt tego nie proponuje. Chodzi tylko o metody.[/QUOTE] Ta podloga byla gdzies w jakims budynku,szkole czy cos,nie w ich domu.W domu to bylo chyba z labradorem. Ale mniejsza juz z tym.
-
[quote name='Angelka']Mam to samo wrażenie ;) Ja jeszcze nie widziałam psa który nie lubi smakołyków, [B]pies nie przyjmuje pokarmu w sytuacji stresowej może warto by było nad tym pomyśleć psie pustyni[/B] :P I wyprzedzę trochę może twoją odpowiedz, pies może pokazywać że się cieszy ale w środku będzie cholernie się bał. Przykład moje psy zalizałyby weterynarza i leciały na zbity pysk do lecznicy żeby przywitać się z lekarzem ale nigdy nie podjęły pokarmu z jego reki ani odemnie w obrębie budynku przychodni.:D[/QUOTE] Moze i masz racje,bo w sumie poddusilem go najpierw,potem przycisnalem do gleby,a na dodatek dostal kopa i po tym wszystkim tylko powachal smaka i nic... Nastepnym raze zmienie kolejnosc i zobaczymy co z tego bedzie. A skoro wyprzedzilas moja odpowiedz co do tego jak pies wyglada i co w danym czasie czuje,to juz nic tu nie dodam. [QUOTE]leciały na zbity pysk do lecznicy[/QUOTE] p.s."na zbity pysk" to nie w ta strone
-
Najwieksza krzywde zrobiloby sie psu pozwalajac mu na zycie w takim stresie.Cel uswieca srodki. Pewnie,ze nagradzanie nie musi byc jadalne.Moje psy i te,ktorymi sie dluzej zamowalem o smakolykach slyszaly najwyzej od kolegow ;).Czasem cos im tam dawalem,ale nie mialo to zwiazku z nagroda za dobrze wykonane polecenie. Co innego na przyklad pies,ktorego musialem w tydzien przygotowac do wystawy - tam w ruch szlo wszystko,chociaz ten akurat za smaczkami nie przepadal.
-
http://www.hattrickdalmatians.com/longctdal.jpg A na stronie o dalmatynczykach,z ktorej pochodzi to zdjecie jest napisane,ze nie ma oficjalnie czegos takiego. Podejrzewa sie sie,ze moze to byc efekt krzyzowania z seterem angielskim,wlasnie w celu uzyskania dluzszej siersci.Inna mozliwosc to geny. Natomiast psy takie nie powinny byc uznawane za bardzo rzadkie i cenniejsze (drozsze) ze wzgledu na dluzsza siersc.
-
[quote name='nykea']Pisalam o drzwiach bo sam gdzies tam cos wspomniales. Pomylilam to z innym odcinkiem. Generalnie podobna technika, tylko metoda by musiala byc troche inna. Najpierw sie powoli zblizac do podlogi, pozniej rozlozyc cos na podlodze(wielki karton, jakis dywan...) i zmniejszac powierzchnie na ktorej pies stoi. Az w koncu raz na jakis czas mu sie lapa wymsknie poza pokrywe, obczaic ten moment i nagradzac za kazdy krok ktory zrobi na podlodze bez podkladki. Ten odcinek byl bardzo nieciekawy, widac bylo ze ten dog jest naprawde spanikowany. I tutaj jest jeszcze element zdrowotny. Zmuszanie psa tej wielkosci do lazenia po sliskiej podlodze, gdzie lapy mu sie ze strachu rozjezdzaja... Nie zazdroszcze jego stawom. PS. Moj pies dwa razy sie na treningu rozjechal (sala gimnastyczna). Dosc mocno musialo zabolec bo piszczal. Nie dziwie sie, ze dog mial opory jesli jemu sie cos takiego przydarzylo. Strachy strachami, wiadomo ze psa nalezy do pewnych rzeczy przyzwyczajac, ale jesli sie bierze takiego wielkiego psa to moze warto by bylo ze wzgledu na jego zdrowie cos z ta podloga zrobic zeby nie byla taka sliska.[/QUOTE] Moment,w ktorym lapa mu sie wymskie bedzie stresujacy.I tu jest wlasnie problem - czy pies skojarzy z nagroda dotkniecie podlogi czy strach? Do tego zobacz jak trzeba byc zaopatrzonym:zabawki,smaki,dywany ;)...To nie bylo u nich w domu tylko w jakiejs szkole chyba. Niektore psy piszcza w takich momentach naglych niespodzianek i to nie musi oznaczac bolu.
-
[quote name='nykea']Zaczynasz gdzie drzwi nie widac zeby psa skupic na sobie. Pozniej z tym spogladaniem tez go probujesz na sobie skupic, bo spogladanie to oznaka zblizania sie do granicy stresu. Pies zaczyna sie zastanawiac czy czasem nie jest za blisko. Wiec sie zatrzymujesz, dajesz mu czas na spokojne, BEZSTRESOWE przywyczajenie sie do sytuacji. Czekasz az znow skupi sie calkowicie i wylacznie na Tobie. Jak juz uda sie tak to zrobic w odleglosci powiedzmy 4m, przesuwasz sie kolejne 50cm. I znow sie zatrzymujesz troche, bawiac sie z psem, cwiczac jakiekolwiek komendy az pies bedzie mial gdzies drzwi. I tak powolutku sie zblizasz, zmniejszajac odstep tylko wtedy kiedy pies jest wyluzowany. Im wieksza schize pies ma, tym dalej musisz zaczac i tym dluzej to zajmie. Ale wydaje mi sie ze warto.[/QUOTE] Wszystko to bardzo pieknie wyglada,tylko ze ten dog mial problem z podloga nie z drzwiami jako takimi.Jak go wprowadzisz na sliska powierzchnie,ktorej boi sie dotknac(w czasie krotszym niz np. tydzien rzecz jasna)Jak pozytywnie skojarzyc mu ta podloge,jesli kazda proba wprowadzenia go na nia wlacza w psie blikade?
-
[QUOTE]Czyli zaczynasz cwiczyc tam gdzie drzwi nie widac, jest ok, to podchodzisz blizej, jak juz widzisz ze pies zaczyna spogladac na drzwi (bez stresu jeszcze!!) to sie zatrzymujesz i czekasz az calkowicie wyluzuje.[/QUOTE] Wybacz,ale cos mi tutaj nie pasuje...No bo jak drzwi nie widac,to czemu mialoby nie byc ok?A jak spoglada na drzwi bez stresu,to z czego ma sie wyluzowywac? :hmmmm:
-
[quote name='nykea']To nie chodzi o to, czy pies byl na poczatku czy na koncu drogi. Ten pies byl psem problemowym i jako taki nie powinien zostac wpuszczony miedzy niepelnosprawnych. Taka sama opinie miala bym gdyby zostal wyprowadzony na prosta przez pozytywne szkolenie. Co do wyciagniecia spod biurka, zgadzam sie z tym, ze w niektorych sytuacjach fizyczna kontrola nad psem jest nieunikniona. Jesli moj pies nagle wyskoczy przed samochod to nawet go kopne zeby go usunac z drogi. Ale tez dalo by sie to inaczej rozwiazac. Dlaczego ta kobieta w ogole tego psa przyprowadzala tam jesli on mial taka traume? Pozytywni trenerzy polecali by stopniowe oswajanie psa z byciem w biurze. Generalnie cala roznica polega na tym, ze jesli przekonasz psa do czegos pozytywnie to ten strach i niepokoj zastepujesz czyms pozytywnym. Czyli zamiast myslec o biurze, pies zacznie myslec o nagrodach ktore w biurze dostaje, albo zabawie ktore tam na niego czeka. Jesli psa do czegos zmusisz to rzeczywiscie, po jakims czasie sie przekona ze w biurze krzywda mu sie nie dzieje ale nie sadze zeby mu przebywanie tam kiedykolwiek sprawio przyjemnosc. Chodzi o nastawienie psa bardziej niz cokolwiek innego. Przy szkoleniu pozytywnym masz psa, ktory radosnie patrzy na Twoja twarz i czeka co ekscytujacego bedziecie robic dzis, razem. Stosujac metody Cesara masz psa poslusznego, ktory poczeka na twoje komendy, ustapi Ci miejsca itd. Ale nie bedzie wykazywal swojej inicjatywy, nie sadze tez zeby zmaganie sie z nowymi strachami przychodzilo mu tak latwo jak "pozytywnemu". Druga roznica miedzy metodami to czas..... Cesar "zrobi" psa w 5 minut (pod siebie), pozytywni trenerzy spedzaja dni i tygodnie wypracowujac dane zachowania. Tylko ze oni maja swiadomosc, ze na pewno swojego psa nie krzywdza... niewazne co. Co jesli nasladowca Cesara nie wymierzy czasowo z "kasnieciem"? Pies dostanie nie bedzie w ogole wiedzial za co - stres gotowy. PS. Kamila, nie smiej sie z mojego teoretyzowania.[/QUOTE] Chodzi chodzi,bo tak wystraszonego psa tylko czary moglyby pozbawic stresu,wiec bez wzgledu na metody bedzie przestraszony.Ale im szybciej sie przekona,ze to "nie boli" tym lepiej dla niego. Byl taki odcinek,gdzie dog bal sie wejsc do budynku(pewnie widzialas).I teraz gdybys go przez X sesji przekonywala powoli,ze nic mu tam nie grozi,to X razy podchodzilby do drzwi podobnie zdenerwowany.Natomiast potraktowany "na szybko" przezyl duzy stres raz lub dwa i zaczal tam wchodzic. Oczywiscie,ze jeszcze lepiej byloby,gdyby za drzwiami czekal na niego zestaw nagrod ;),bo wtedy by mu sie oplacalo. Na temat "pozytywizmu" wiem calkiem sporo,zapewniam Cie. Niestety,tak jak piszesz dalej,zbyt wielu ludzi idzie zapewne na latwizne po obejrzeniu kilku odcinkow "Zaklinacza",a to na pewno nie jest dobre.
-
[quote name='zmierzchnica']Ale co to znaczy "pies obronny"? Ma bronić terenu, właściciela? [/QUOTE] Pies obronny to pies broniacy wlasciciela,natomiast terenu pilnuje pies strozujacy.Roznica polega na tym,ze pierwszy powinien byc ufny w stosunku do ludzi,a drugi przeciwnie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
W sumie to w ten sposob powstawaly rasy miniaturowe,to znaczy mniejsze wersje np. bulteriera czy shar pei,przez selekcje takich sztuk ponizej standardu. Tylko,ze miniaturyzowanie miniatury to chyba faktycznie niezdrowa sprawa by byla.
-
Dobra,ale biorac pod uwage to: "Po raz pierwszy pinczer miniaturowy dał się poznać światu na wystawie w Stuttgarcie w 1900 roku." oraz to,ze pierwsze chihuahua zostaly przywiezione do Europy pod koniec XIX wieku (a nie sadze,ze Polska byla pierwszym krajem,w ktorym sie znalazly),to ta "ponad 150-letnia tradycja" troche sie kurczy. A poza tym wydaje mi sie,ze profesjonalny hodowca powiedzialby,ze hoduje pinczery miniaturowe,a nie ratlery.Bo to prawie tak,jakby hodowca ON powiedzial,ze hoduje wilczury.
-
"Państwo Nowiccy ze Strzelina mają ponad 150-letnią tradycję hodowli psów rasy Ratler i Chihuahua." - dla mnie to jest najciekawsze w tym artykule.