Nie byl przyssany ..... wygladalo to tak: w czasie mycie wyczulam cos twardego na grzbiecie pod skora.....patrze..... a tam wystaje kawalek czegos takiego brazowego, mysle ....kolejny kleszcz... ale to wielkie bylo.....pociagnelam za koniec tego czegos i wycisnelam slimaka.
Ledwo sie juz ruszal..... pewnie szampon go zalatwil.....
Duszek jakby nigdy nic nic..... nawet nie pisnal.... odkazilam rane woda utleniona.
Pozniej po wysuszeniu psiaka zostala dluga ranka .... znow to odkazilam a wieczorek juz sie zablizniala.
A Duszek nic..... dzielny jest niesamowicie.