-
Posts
52286 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
382
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Pan po rozmowie z wetką wycofał się z adopcji. To bardzo dobry człowiek, jednak opieka nad starszym, schorowanym, ważącym ponad 30 kg psem, który nie zawsze zachowuje czystość byłaby ponad jego siły. Poprzednia suczka, która niedawno odeszła, ważyła 22 kg, a pod koniec jej życia pan miał problemy z wynoszeniem i wnoszeniem jej do mieszkania. Rozmawiałam z panem dosyć długo, to była bardzo wzruszająca rozmowa, chwilami przełykałam łzy; pan bardzo przeżywa swoje ograniczenia i niemożność pomocy Małemu. Prosił, o informację, gdyby pies znalazł dom. Z rozmowy wynika, że pan nie ma chyba w Warszawie nikogo bliskiego; opowiadał o różnego rodzaju utrudnieniach dla starszego człowieka:( Opowiadał też o swoim domu z wielką działką, który sprzedał, bo nie dawał rady, m.in. z pracami porządkowymi. A na koniec powiedział, że żałuje, że nie spotkał Małego parę lat wcześniej, ze oczy psa zostaną z nim na zawsze.
-
Nie zdecydowałam się na adopcje Tani do p. Małgorzaty. Pani jest wspaniałą kobietą, chce pomagać lękliwym suczkom, miała taką przez parę lat pod opieką, ale suczka taka jak Tania w bloku na 3 piętrze to na pewno wielkie wyzwanie, próby wspólnego wyjścia byłyby niezwykle męczące, stresujące dla pani i dla suczki. Tania sama nie zeszłaby ze schodów, boi się podnoszenia, brania na ręce, przestrzeni, ludzi, a przecież kiedyś musiałaby być wyniesiona na spacer. Pani pracuje, więc nie wyobrażam sobie tych porannych wyjść... Rozmawiałam wczoraj z p. Magdą od Bezy vel Moli, córki Tani; pytałam, jak wg p. Magdy przebiegałaby aklimatyzacja Moli, gdyby trafiła do domu bez drugiego psa - usłyszałam, że byłoby strasznie, bo Moli do tej pory szuka akceptacji przede wszystkim u Sali, cały czas ją naśladuje - w domu i na zewnątrz. Moli nie byłaby w tym miejscu, w którym jest, gdyby nie ciągłe podpatrywanie, naśladowanie Sali. Długo wczoraj rozmawiam też z p. Małgosią, obie bardzo chciałabyśmy, aby Tania była szczęśliwa w nowym miejscu. Wysłałam zdjęcia zamojskiej Misi, ale pani Małgosia zdecyduje się chyba na kolejna suczkę z krakowskiego schroniska. Bardzo mi przykro, że ta adopcja jest niemożliwa, cierpię z tego powodu; jednak wysyłać Tani na próbę nie chciałam, bo gdyby uciekła, nigdy bym sobie tego nie darowała. Wiem, że być może szukam domu idealnego - szukam takiej drugiej p. Małgosi, ale w domu z ogrodem i najlepiej z drugim psem. Być może taki dom nie istnieje, ale moim zadaniem jest go szukać, być może się uda... Bardzo dziękuję za pomoc w ogłaszaniu, wyróżnianiu ogłoszeń - mam wciąż nadzieję, że znajdziemy Tani takie miejsce, gdzie miałaby jak najmniej stresu i jednocześnie miała mozliwość spokojnego pokonywania swoich strachów.
-
Urocza gromadka, z przyjemnością ogląda się szczęśliwie pysie:) U mnie taką panikarą jest Florka, a pisk ma niezwykle przeraźliwy;)
-
W piątek Zulka miała usuwany ząb, w który ostatnio robił się stan zapalny; antybiotyk pomógł na krótki czas. Zabieg poprzedziła wizyta u kardiologa, który przyjezdza z Lublina; miała echo serca, usg - badanie wykazało powiększenie aorty płucnej, nowy guzek, tym razem na nadnerczu. Najpierw nie brano pod uwagę zabiegu, ale po konsultacji kardiolog zdecydował się jednak na bardzo delikatną narkozę wziewną. Przeżyliśmy ciężkie chwile, stres był ogromny, ale zabieg udał się i mój babulinek zniósł go bardzo dobrze, chciał na własnych łapkach opuścić lecznicę, a wieczorem zaatakował sporo większą sukę sąsiadów (konflikt trwa od czasów Toli) Zulce usunięto jeden ten najgorszy ząbek, wyczyszczono z kamienia resztę. Mamy tez leki na chore serduszko, które sunia będzie musiała już brać do końca życia.
-
-
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
dubel -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
Zaglada, zagląda;) Dopisz jeszcze opłatę za hotel w sierpniu - 775 zł -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
Za wrzesień opłacimy całą potrzebną kwotę, zostanie chyba 4, 40 zł -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
Wpływy na konto ZEA dla Fado 285 zł - wpłaty na Fado na konto Fundacji 1889,40 zł - zbiórka na Ratujemy Zwierzaki Razem: 2174,40 zł Wydatki: 370 zł - faktura u Jaaga 275 zł - hotelowanie lipiec ( u Jamora) 775 zł - hotelowanie sierpień ( u Jamora) Razem: - 1420 zł 2174,40 zł - 1420 zł = 754,40 zł Proszę sprawdźcie jeszcze raz -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
Z moich obliczeń wynika, że po zapłaceniu 275 zl za lipiec i 775 za sierpień na koncie fundacji zostało 754,40 zł. elik - a co to za kwota 650zł? -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tola replied to elik's topic in Już w nowym domu
Mnie też tekst bardzo się podoba; niedługi , zawiera wszystko co ważne i zachęca do wykonania telefonu i rozmowy o Fado. Będę nieustannie trzymała kciuki. -
Dziękuję bardzo za wypowiedzi, mam bardzo podobne zdanie i podobne wątpliwości. Dzisiaj rozmawiałam z wetką, będę tez rozmawiać jutro, a potem wymienię pana i p. Magdę nr telefonów. Myślę, ze decydujące zdanie będzie miała dr Magda i ze podejdzie do tego b. rozsądnie. Mały pięknie zarasta i przytył już 4 kg:) W środę jestem umówiona na odwiedziny w Izbicy:)
-
mam adres, to osiedle Na Wzgórzach Ta adopcja to jedna z najtrudniejszych w ostatnim czasie i jeszcze nie wiem, czy Tania tam pojedzie... Rozmawiamy z Jagną, rozmawiam z panią i nadal nie jestem przekonana. Na pewno pani wrażliwość, chęć pomocy psu z problemami, cierpliwość to atutu przyszłego domu... Pani mieszka sama, więc kolejny plus, bo w poprzednim domu tuż przed adopcja okazało się, ze pani wynajmuje 4 pokoje na piętrze, na którym ma przebywać Tania. Ale teraz to jest 3 piętro w bloku, nie ma w nim drugiego psa, a wiemy, jak bardzo jest to ważne dla Tani. Na razie wiem, że pani jest w stanie zaakceptować 2 - 3 tyg. niewychodzenia suczki i to jest ta różnica w porównaniu z poprzednim krakowskim domem, zainteresowanym Tanią, ale co potem? Jak będzie wyglądało wychodzenie a właściwie znoszenie suczki z tego 3 pietra na spacery 3 razy dziennie w sytuacji, kiedy teraz, po tak długim pobycie u Jagny, po jednej stresującej zmianie Tania zaszywa się w kąt i nie daje nic z sobą zrobić:( Po adopcji Bezy, córki Tani, wiem, jak bardzo ważny jest w domu inny pies... Gdyby nie suczka rezydentka pani Magda nie dałaby chyba rady tak szybko nauczyć Bezę wychodzenia na zewnątrz. Pięknie dziękuję, jest już na koncie 75 zł, zaraz wpisze w post pomocowy na 1 stronie
-
-
-
-
Sosiku nie było, dołączyłam kozaczki do innych grzybów przeznaczonych do suszenia, znajdą miejsce w pierwszym jesiennym bigosie;) A lata żal; u nas na wsi sporo żurawi, a one nieubłaganie zwiastują koniec tej najcieplejszej pory roku. Wczoraj i dzisiaj było bardzo ciepło, w dzień jeszcze lato, wszyscy próbowali łapać te ostatnie już chyba promienie słońca, bo idzie kochani jesień...
-
W poniedziałek bardzo proszę o kciuki - w Warszawie będzie wizyta dla koteczki LiLi (pani jednak zadzwoniła ponownie), a w Krakowie PA dla białej koteczki Chałwy. No i moja Zulcia będzie miała prawdopodobnie usuwany kamień, mamy z tym wielki problem pomimo stosowania różnych środków i metod, znowu zrobił się stan zapalny:(. Dziękuje terra za rady, helli za lek - wszystko bardzo przydało się, bo byłoby jeszcze gorzej:(. Nie wiem o będzie , bo Zulcia bardzo wiekowa. Najpierw będzie miała echo serduszka.
-
Eluś, pięknie dziękuję No i zdrówka życzę!!! Ja jutro wyroźnię swój OLX na Warszawę, na razie nikt nie pytał o Kenzo.