Wczoraj Zula dostała kopniaka od naszego młodocianego sąsiada; nie widziałam tego, ale usłyszałam skowyt; jak odwróciłam się to chłopak szedł sobie jakby nigdy nic. On ma taki sposób "dogadywania " z psami:mad:
Tolkę to zaczepial caly czas, rzucał w nią z balkonu na górze pestkami ze śliwek, ogryzkami. Kiedys dopadła go przy klatce i przyparła do sciany, ledwo zdążyłąm złąpac za smycz. Chłopak przestraszył się i wieczorem miałam w domu oburzona mamusię. Ale Tolki juz nie rusza.
Zula piszczała przez pare minut, trzęsłą się okropnie:-(
Dzisiaj trzeba było ją znosic bo boi sie wychodzic na dwór. Ona jest taka ufna, podbiega do wszystkich mijanych osób.